O. Jacek Salij: Dlaczego piekło jest konieczne - zdjęcie
09.08.20, 17:30Screenshot Youtube - dominikanie.pl

O. Jacek Salij: Dlaczego piekło jest konieczne

29

Pytanie: Rekolekcjonista mówił bardzo pięknie o miłosierdziu Bożym. Ale pomyślałem sobie wtedy, że Ewangelia uczy również o piekle. Jak pogodzić ze sobą obraz Boga przebaczającego z obrazem Boga mściciela, który wymierza straszliwą karę grzesznikowi? To raz. A po drugie: ja nie wyobrażam sobie, żebym mógł być szczęśliwy w niebie, mając świadomość, że choćby jeden człowiek jest skrajnie nieszczęśliwy. Bo jak mi wiadomo, o karze potępienia wiecznego uczy Kościół, że skrajnie unieszczęśliwia człowieka. Zresztą i Ewangelia mówi, że będzie tam „płacz i zgrzytanie zębów”.

 

 

Odpowiada o. Jacek Salij SJ:

Chciałbym Panu pokazać, jak bardzo prawda o tym, że ja mogę zmarnować swoje życie i potępić się na wieki, wzbogaca moją wiarę. Wydaje mi się bowiem, że bez tej prawdy moja wiara chrześcijańska byłaby o coś bardzo istotnego zubożona.

Taki punkt widzenia jest chyba bardziej słuszny niż teoretyczne argumenty, którymi mógłbym bronić Pana Boga przed zarzutem mściwości czy okrucieństwa. Bo to w końcu jednak jakaś bezczelność stawiać Pana Boga w roli oskarżonego, nawet gdybyśmy w ostatecznym werdykcie chcieli Go uniewinnić.

 

Zresztą nie tylko sądzić Pana Boga nie przystoi człowiekowi, nie wypada również sądzić słowa Bożego. Ewangelia uczy przecież wyraźnie i wielokrotnie o tym, że człowiek może ściągnąć na siebie wieczne nieszczęście: „Idźcie precz, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i aniołom jego... I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,41.46). Byłaby to nielojalność wobec Ewangelii, gdyby chcieć przycinać jej naukę o potępieniu wiecznym do naszych wyobrażeń o Bożym miłosierdziu. To raczej my powinniśmy ukrócić pewność siebie i bez zastrzeżeń otworzyć się na Ewangelię, bo ona jest słowem zbawienia. Poprawianie Ewangelii na pewno nie jest właściwą drogą, żeby doznać jej przemieniającej mocy i zobaczyć jej ponadziemską prawdę. Stwierdzenia te nie nawiązują oczywiście do Pańskiego listu, stanowią jedynie przygotowanie do odpowiedzi na postawione przez Pana pytania.

I jeszcze jedna uwaga, przygotowująca klimat, w którym chciałbym mówić o poruszonym przez Pana temacie. O prawdach Bożych powinniśmy rozmawiać nie jako dyskutanci, lecz jako szukający mądrości. Jak to rozumiem? Pisze Pan: „Nie wyobrażam sobie, żebym mógł być szczęśliwy w niebie, mając świadomość, że choćby jeden człowiek jest skrajnie nieszczęśliwy”. Uważam, że słowa takie brzmią rzetelnie tylko w ustach takiego człowieka, któremu różne ludzkie biedy rzeczywiście spędzają sen z oczu. Zbyt pięknie one brzmią, żeby miał prawo tak mówić zwykły człowiek, w miarę zresztą uczciwy, a nawet i trochę miłosierny, któremu jednak ogrom ludzkich nieszczęść — doczesnych i duchowych — nie psuje specjalnie dobrego samopoczucia.

Przejdźmy teraz do refleksji zasadniczej. Po pierwsze, prawda o możliwości potępienia wiecznego przypomina mi o pewnych budzących trwogę właściwościach naszej ludzkiej natury. Chodzi tu mianowicie o tajemniczą nieodwracalność naszych czynów już tu, na ziemi. Czyny ludzkie nie są w stosunku do samego człowieka czymś tylko zewnętrznym. To nie jest tak, że mogę sobie czynić dobro lub zło zależnie od aktualnego upodobania. Czynione dobro tworzy człowieka, zło nas niszczy. To są procesy o wysokim stopniu nieodwracalności. Człowiek zakłamany nie może z dnia na dzień stać się synem prawdy, a rozpustnikowi niełatwo porzucić grzechy, a nawet jeśli to mu się udało, musi się jeszcze długo napracować, zanim się stanie człowiekiem czystym. Co więcej, możemy wejść w sytuacje — sprawiedliwości lub grzechu — które w ludzkiej perspektywie wydają się zupełnie nieodwracalne. Przez długie trwanie w dobrym lub złym nastawieniu, a niekiedy nawet przez jakiś jeden, ale szczególnie intensywny, czyn bohaterski lub zbrodniczy.

Otóż pytanie, czy to jest zgodne z Bożym miłosierdziem, że zło niszczy człowieka, niekiedy nieodwracalnie, wydaje mi się bezsensowne. Po prostu taka jest natura zła. Nie zarzucamy na ogół okrucieństwa Panu Bogu, jeśli ktoś skoczył z piątego piętra i złamał sobie kręgosłup. Mimo że jest to kalectwo wyjątkowo ciężkie i w zasadzie już nie do uleczenia.

Po wtóre, prawda o tej złowieszczej naturze grzechu, który nieodwracalnie niszczy człowieka i może mnie nawet zniszczyć zupełnie, pomaga mi zobaczyć we właściwym świetle, kim jest dla nas Jezus Chrystus i dokonane przez Niego odkupienie. Pan Jezus — dlatego że jest Bogiem — dokonał rzeczy po ludzku niemożliwej: Jego mocą możemy wyleczyć się z najcięższego nawet kalectwa, ba, możemy nawet odzyskać życie (a że ktoś umarł duchowo, łatwo poznać po tym, iż zjada go robak samolubstwa, nienawiści, nieczystości, pijaństwa, pychy, chciwości i tym podobne robactwo, którego żerowiskiem są duchowe trupy). Chrystus otworzył przed nami perspektywę zbawienia wiecznego. Proszę spróbować zrozumieć przepastny sens tej prawdy, bo na ogół się nad tym nie zastanawiamy: przecież zbawienie wieczne jest to naprawienie nieodwracalnego zepsucia, przecież jest to przywrócenie utraconego życia. My wszyscy jesteśmy grzesznikami. Grzesznikami są nawet ci spośród nas, którzy rzetelnie pracują nad sobą i nie oszczędzają się w czynieniu dobra. I oto Chrystus wyzwoli nas całkowicie od zła, mimo że w ludzkiej perspektywie jest to niemożliwe. Chrystus obdarzy nas przechodzącym wyobraźnię pięknem duchowym, będziemy nieskazitelnie czyści, przepełnieni dobrem. Nie będzie w nas nawet cienia duchowej choroby, kalectwa czy innej deformacji. Mimo że obecnie zło jest nawet w najlepszych spośród nas; nie tylko zresztą zło, również jego skutki, też w zasadzie nieodwracalne.

 

Niestety, mimo dokonanego odkupienia, można się zmarnować na wieki. Jednak w jakiż sposób fakt ten może rzucać cień na miłosierdzie Boże? Taka przecież jest natura zła, że niszczy ono człowieka. Jeśli chory nie przyjął Lekarza, który sam się do niego zapraszał, to czy ów Lekarz jest winny temu, że chory pogrążył się w śmierci wiecznej, gdzie„robak nie umiera, a ogień nie gaśnie?” Kto odważy się źle myśleć o Bogu, dlatego że przy końcu czasów powie do niektórych: „Idźcie precz ode Mnie!” Czy rzeczywiście Źródło Życia jest właściwym miejscem dla duchowych trupów?

Wręcz przeciwnie, prawda o potępieniu wiecznym pomaga nam głębiej zachwycić się miłosierdziem Bożym. Popadliśmy przecież w zło, ulegliśmy wielkiej katastrofie — śmierć wieczna była sprawiedliwym losem nas wszystkich (bynajmniej nie na zasadzie odwetu, bo niegodziwie byłoby coś takiego Bogu przypisywać, ale z samej natury zła). I oto Bóg w swojej nieskończonej miłości dokonał rzeczy nieprawdopodobnej: Odwieczne Słowo stało się jednym z nas i w rodzinie ludzkiej zajaśniało Światło, mające moc przemieniać ludzi, przywracać im życie i leczyć z kalectwa.

Po trzecie, wszystko, co mówi nam Chrystus w Ewangelii, jest słowem miłości. Również jeśli grozi nam potępieniem wiecznym, to dlatego, że nas kocha. Proszę cierpliwie doczytać do końca tę myśl, bo ja tu naprawdę niczego nie naciągam. Miłość zna bowiem twarde słowa, a nawet słowa groźne. Jeśli nie ma innego sposobu, żeby doprowadzić do opamiętania tego, kogo się kocha. Serce ludzkie może bowiem obrosnąć tłuszczem albo przemienić się w kamień. Może do tego stopnia utracić wrażliwość, że nie rozumie nawet moralnego i duchowego elementarza. Pan Jezus próbował dotrzeć nawet do takich serc i używał wówczas środków różnych. Potrafił w oczy powiedzieć faryzeuszom, że są plemieniem żmijowym i grobami pobielanymi, ostrzegał nas wszystkich, abyśmy sobie nie przygotowywali ognia wiecznego. Są to środki ostateczne, którymi próbował dotrzeć do zatwardziałych serc, niewrażliwych już na inne argumenty. Sięgał po nie dlatego, że nas kocha, że nie jest Mu obojętny los faryzeuszy ani los kogokolwiek. Dlatego zamiast filozofować, czy przypadkiem prawda o potępieniu wiecznym nie sprzeciwia się Bożemu miłosierdziu, przyjmijmy ją jako realne ostrzeżenie skierowane do każdego z nas, zwłaszcza do tej najbardziej zatwardziałej części mojej duszy. I bądźmy wdzięczni Panu Bogu za to, że się nam nie przypochlebia, ale — okazawszy nam nieskończone miłosierdzie — przyznaje się zarazem, On, Wszechmogący Bóg, do swojej bezsilności wobec tych, którzy nie chcą Go kochać i czynią zło.

Jeszcze dygresja na temat ognia. Orygenes, wielki teolog starożytnego chrześcijaństwa (ok. 185—254), tak pisał na ten temat: „Być może jest to ogień niewidzialny. Niewidzialny ogień może rzeczywiście palić. Przecież już teraz doświadczamy wewnętrznego ognia, który nam zadaje niemało bólu”. Niestety, jest to ogień straszliwy, bardziej rzeczywisty niż zwykły ogień materialny, bo wnikający nawet w duszę. Jakieś przeczucie tego ognia możemy mieć wówczas, jeśli zdarza nam się wejść w przedsionek piekła. Jeśli wyłączamy się z krwiobiegu miłości i próbujemy budować swe szczęście wbrew prawdzie i dobru. Jest to ogień straszny, bo człowiek nosi go w sobie. I słusznie mówią mistycy, że choćby potępiony znalazł się w samym środku nieba, nadal pozostanie nieszczęśnikiem, bo po prostu jest do szczęścia niezdolny.

Wszakże nigdy sobie nie myślmy, że piekło jest alternatywą nieba. „Bóg bowiem nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, żeby świat został przez Niego zbawiony” (J 3,17). Bóg nie przypatruje się obojętnie, którą drogą człowiek pójdzie. On gorąco chce, abyśmy wybrali drogę życia. Dlatego „cieszcie się i radujcie, bo wasze imiona zapisane są w niebie” (Łk 10,20). Trzeba tylko przylgnąć do Chrystusa i wypełniać Jego przykazania. A prawda o potępieniu wiecznym niech będzie dla nas tylko groźnym ostrzeżeniem, żeby nie zboczyć z drogi życia. Dobrze, jeśli droga na szczyt zaopatrzona jest w tablice, ostrzegające przed przepaścią.

 

Jacek Salij OP, "Szukającym drogi", Wydawnictwo W Drodze

Komentarze (29):

Apateista2020.08.10 10:53
Rozumiałem, że wg O.Jacka Salija, Bóg musi być zły żeby być dobrym i jest w tym sporo logiki, bo czyż istniało by dobro bez zła? Ta przewrotność Boga powala i skłania mnie jednak do wniosku, że nie jest ona boska, a po prostu ludzka, Nie krzyż jest symbolem ideologii chrześcijańskiej , a kij i marchewka.
sct2020.08.9 23:06
Niech Pan Ksiądz zapyta Margot, Trzaskowskiego, Biedronia i całą tęczową sitwę.
Szybka Randka2020.08.9 20:05
Szukam miłego i kulturalnego faceta na sex spotkania lub stały zwiazek. Mam na imię Monia lat 24, wzrost 169cm, wiecej moich nagich fotek i kontakt do mnie tu- www.lexlale.com.pl i wyszukaj mnie po niku: Monik5 napisz do mnie i spotkajmy sie!
bard2020.08.9 19:54
W Ewangelii niczego nie można zmienić a w Starym Testamencie to już można? Gdzie jest pierwsze przykazanie?
Natalja Siwiec2020.08.10 13:08
Nie wymagaj od Katolików.
ryszard2020.08.9 18:28
Piekło absolutnie nie jest konieczne, bo to by zaprzeczało wolności jaką człowieczeństwo obdarzył Bóg. Można sobie przecież wyobrazić, że nikt w swej wolności nie wybrał zła jako drogi życia i taki jest cel miłości, którą nas wszystkich otacza Stwórca. Wolność, którą otrzymaliśmy jest absolutna i bezwarunkowa tzn. że możemy się wyrzec otrzymanego człowieczeństwa, wtedy przestają działać jakiekolwiek relacje (również relacja miłości Boga) między nami jako człowiekiem a Bogiem, bo po prostu nie istniejemy już jako człowiek. Odczłowieczonego homo sapiens Jezus Chrystus nazwał wieprzem. Z tego wynika, że odwrotu nie ma, chyba że Bóg nam szansę takiego odwrotu zaproponuje jak wydarzyło się to w przypadku łotrów na Golgocie.
Albert2020.08.9 18:16
Piekło to wymysł chrześcijan. Tylko oni boją się do niego trafić, reszta ludzi ma ͏w͏y͏j͏e͏b͏a͏n͏e na te prymitywne, starożytne gusła dla upośledzonych intelektualnie.
Anonim2020.08.9 18:16
"O. Jacek Salij: Dlaczego piekło jest konieczne", no po to, aby czarnym nierobom, bez odpowiedzialności w swoim zawodzie, bardzo dobrze się powodziło.
Topek2020.08.9 17:57
Piekło wymyślone jest też po to by trzymać swoich wyznawców w strachu i krótko za mordy by sobie społeczeństwo jednej ideologii podporządkować, podobnie jak to robi pis razem ze swoim demonicznym prezesem
Anonim2020.08.9 18:03
Mądrość Kościoła mówi, że najwięcej w piekle jest tych w jego istnienie nie wierzyli. Aktualnie nurt ten w KK prezentuje Bergoglio.
Albert2020.08.9 18:17
W piekle znajduje się dokładnie ZERO ludzi. Z tej prostej przyczyny, że ono nie istnieje.
Emil...2020.08.10 3:52
"Albert!.. Lechu... Ale ty głupi i do psa podobny!...Aż mi cię szkoda! A swój rozum, to na spacer wysłałeś, że nie myslisz?? To znaczy w/g ciebie że za dobre uczynki do Nieba i za złe też??? To dlatego taki piszesz, bo boisz się kary za pedałowanie dzieci, prawda!?? Przecież sam się oszukujesz! Nie zmienisz prawdy!
Jarek2020.08.9 18:25
Anonim - skąd masz taką widzę? Przysłali Cię z tamtąd?
f232020.08.10 13:09
Mądrość Kościoła - i już pierwszy błąd logiczny......
"Być może jest to ogień niewidzialny"2020.08.9 17:46
Tak jak różowe jednorożce?
Topek2020.08.9 17:41
Piekło jest potrzebne po to by Kaczor i wszyscy jego dygnitarze partyjni mieli po śmierci gdzie zamieszkać, przecież to oczywiste i pytanie jest proste że nie trzeba żadnego katolickiego filozofa
Anonim2020.08.9 18:05
Przecież Ty w istnienie piekła nie wierzysz, to wytłumacz mi jak "Kaczor i wszyscy jego dygnitarze" - he, he, he... zrobiłeś z "Kaczora" króla - mieliby tam zamieszkać? Logika lewactwa jest zadziwiająca...
juta2020.08.10 3:55
Ależ u pedo-lewactwa brak jest jakiejkolwiek logiki!
Precyzyjne wyjaśnienie2020.08.9 17:37
https://www.cda.pl/video/42186255b
Katolik2020.08.9 17:34
LGBT to zło i niech idzie swoją drogą do siebie. WON ode mnie!
BogaNIEMA2020.08.9 17:33
Piekło jest konieczne by kościelna kasa mogła się zgadzać. Co nie, Padre? ;)
Darek2020.08.9 17:35
Jeśli Boga nie ma to po co przychodzisz na narodowo-katolicką Frondę? Idź na nowoczesną interię lub onet.
Anonim2020.08.9 18:28
Tylko po to, aby porozmawiać z nawiedzonymi, bo w moim otoczeniu trudno ich znaieźć
Anonim2020.08.9 18:07
O ile jeszcze dobrze pamiętam to w tzw. minionym ustroju "kasę trzepali" ci co twierdzili, że Boga nie ma a zatem i piekła. Nie jesteś w stanie czymkolwiek zaimponować.
BogaNIEMA2020.08.9 18:30
Trzepali jednocześnie jedni i drudzy. Tylko, że jedni zostawili Polskę murowaną i zelektryfikowaną a drudzy nadal wciskają ten sam kit.
Anonim2020.08.10 3:58
Lecha Kellera już nie ma!...Super! Wierzysz w to??? Analogicznie do twojej bredni!
Anonim2020.08.9 17:33
Tyg. "Sieci", nr 32 (3-9 sierpnia), str. 6-7, cykl: "Sygnalista nadaje", fragment: "Kto nie wierzy, niech posłucha relacji Kristiny Pavlović, koordynatorki chorwackiej inicjatywy obywatelskiej Prawda o Stambulskiej, która w rozmowie z portalem wPolityce.pl mówi tak: "Konwencja stanowi teraz legalny punkt zaczepienia dla lewicowych stowarzyszeń w jeszcze bardziej agresywnym narzucaniu i rozpowszechnianiu ich ideologii. Przeprowadzają one projekty skierowane do dzieci i młodzieży o tzw. stereotypach płci, do przedszkoli wprowadza się książeczki o "tęczowych rodzinach". Konsekwencją konwencji jest również to, że od niedawna w Chorwacji możliwe jest przyjmowanie dzieci w rodziny zastępcze przez pary homoseksualne, a to tylko krok od przyjęcia prawa zezwalającego im na adopcję". Nie dajmy się nabrać."
Anonim2020.08.9 17:33
Walczymy zatem ze "stereotypami płci"... No, to Biblia też jest "stereotypowa"...
enik2020.08.10 4:00
Ile razy będziesz ten wpis powtarzał!?