Nie bierzcie sobie niewierzących za małżonków  - zdjęcie
22.09.21, 07:41Zdjęcie ilustracyjne

Nie bierzcie sobie niewierzących za małżonków

25

Twierdzą więc [wrogowie katolickiej instytucji małżeństwa - red.] najpierw, że małżeństwo, to rzecz ściśle świecka i ludzka, nie podlega zatem żadną miarą władzy zrzeszenia religijnego, Kościoła Chrystusowego, lecz tylko społeczeństwu świeckiemu. Powtóre znoszą nierozerwalność związku małżeńskiego, pozwalając nie tylko na rozejście się małżonków, czyli na rozwody, lecz pragną nawet dać tym rozwodom moc prawną. Następstwem będzie w końcu to, że małżeństwo obrane ze swego charakteru świętego, stoczy się do rzędu spraw czysto świeckich i ludzkich.

a. małżeństwo rzekomo rzecz zupełnie świecka

Na poparcie pierwszego twierdzenia wywodzą, że akt cywilny uważać należy za właściwy kontrakt małżeński (nazywają to ślubem cywilnym). Akt religijny jest tylko pewnym uzupełnieniem tamtego i można go chyba nieoświeconemu i zabobonnemu pozostawić ludowi. Następnie przyznają katolikom prawo zawierania małżeństw z niekatolikami bez jakichkolwiek zastrzeżeń, bez względu na przepisy religii i bez zezwolenia władzy kościelnej. Punkt drugi dotyczy rozwodów: tłumaczą je, podnoszą i popierają ustawodawstwo, im sprzyjające.

Religijny charakter związku małżeńskiego, a w szczególności chrześcijańskiego sakramentu małżeństwa, obszernie omawia i uzasadnia w swej Encyklice Leon XIII. Już często powoływaliśmy się na to orędzie i godzimy się na nie wyraźnie. Do niego przeto odsyłamy i niektóre tylko myśli ponownie poruszamy.

Święty i religijny charakter naturalnego już małżeństwa poświadczają dostatecznie: sama myśl ludzka, najdawniejsze źródła historyczne, nieprzerwana świadomość ludzkości, zwyczaje i obyczaje wszystkich narodów. "Religijny ten pierwiastek nie jest z zewnątrz narzucony, lecz wrodzony, nie od ludzi przyjęty, lecz przez naturę wszczepiony", gdyż "Bóg małżeństwa jest twórcą i już od samego początku ono było niejako odblaskiem wcielenia Słowa Bożego"(62). Święty ten charakter małżeństwa, który ściśle się łączy z religią i porządkiem spraw świętych, wywodzi się najpierw z wspomnianego już pochodzenia swego od Boga. Następnie z celu małżeństwa: ma ono dla Boga zrodzić i wychowywać potomstwo i także samych małżonków wieść do Boga drogą miłości chrześcijańskiej i wzajemnego poparcia. W końcu z wykonania samych naturalnych czynności małżeństwa; jest ono według zamiarów najmędrszego Boga, Stwórcy, środkiem dla przekazywania życia, przy czym rodzicom przypadło być szafarzami wszechmocy Bożej. Dodać na koniec jeszcze należy nową godność, którą małżeństwo otrzymało przez Sakrament. Owiane jest przez to takim dostojeństwem, wyniesione na taką wyżynę, że się Apostołowi przedstawia jako "wielka tajemnica", "czcigodna... nade wszystko"(63).

Skoro więc małżeństwo posiada charakter religijny, skoro związek małżonków podobny jest do świętego związku, łączącego Chrystusa z Kościołem, narzeczeni winni mieć chrześcijański stan małżeński w świętem poważaniu i starać się pobożnie, by związek, w który wstąpić zamierzają, był jak najbardziej podobny do owego prawowzoru.

Uchybiają ciężko przeciw temu obowiązkowi, nieraz nawet z narażeniem wiecznego swego zbawienia, ci, którzy lekkomyślnie i bez słusznych przyczyn zawierają małżeństwa mieszane. Kościół, powodując się miłością i kierując przezornością, dla ważnych nader przyczyn powstrzymuje wiernych swoich od takich związków, o czym świadczą liczne orzeczenia, zebrane w całość w owym przepisie Kodeksu, zawierania małżeństwa dwóch osób ochrzczonych, z których jedna jest katolicka, druga wyznania innowierczego lub schizmatyckiego; gdyby jednak zagrażało niebezpieczeństwo odszczepieństwa stronie katolickiej lub potomstwa, małżeństwo takie także prawem Boskim jest zakazane"(64). Chociaż Kościół niekiedy, licząc się z warunkami czasów, stosunków i osób (bez naruszenia wszakże prawa Bożego i usunąwszy, o ile można, przez pewne gwarancje niebezpieczeństwo odszczepieństwa) od tych ostrych przepisów udziela dyspensy, rzadko tylko strona katolicka z małżeństwa takiego nie odnosi jakiejś szkody.

Stąd smutny objaw, że dzieci z małżeństw mieszanych często odwracają się od wiary lub co najmniej niesłychanie szybko popadają w obojętność religijną, tzw. indyferentyzm, skąd już tylko jeden krok do niedowiarstwa i zupełnej bezreligijności. Poza tym w mieszanych małżeństwach wiele trudniej o owo urabianie dusz, które ma być odbiciem wspomnianego mysterium, łączącego w tajemniczy sposób Chrystusa z Kościołem.

Zbyt łatwo też ginie owa ścisła łączność i społeczność dusz, która jako wybitnym jest znamieniem Kościoła Chrystusowego, tak chrześcijańskiego związku winna być znakiem, ozdobą i chlubą. Zrywają się bowiem lub co najmniej rozluźniają węzły wewnętrzne tam, gdzie w sprawach ostatecznych i najwyższych, które człowiek uwielbia, mianowicie w wierze i życiu religijnym, rozbieżne panują poglądy i dążenia. Wskutek tego dalsze grożą niebezpieczeństwa: zanika wzajemna miłość małżonków, uchodzą z ogniska domowego zgoda i szczęście, które w szczególniejszy sposób płyną z serc jednomyślności. Wszak tyle wieków już temu orzekło prawo rzymskie: "Małżeństwo jest związkiem mężczyzny z niewiastą, jest wspólnością całego życia i uczestnictwem praw Bożych i ludzkich"(65).

b. rozwody

Wspomnieliśmy już, Czcigodni Bracia, że największą przeszkodę dla upragnionego przez Chrystusa Odkupiciela odnowienia i udoskonalenia małżeństwa stanowi wzmagająca się co dzień łatwość w uzyskaniu rozwodów. Owszem, zwolennicy nowopogańskiego poglądu na świat, nie pouczeni smutną rzeczywistością, z dnia na dzień zawzięcie nacierają na świętą nierozerwalność małżeństwa i na ustawodawstwo nad nią czuwające. Cel, do którego dążą, jest uchwalenie dopuszczalności rozwodów i zastąpienie przestarzałego ustawodawstwa nowym, bardziej ludzkim.

Przeróżne i liczne przytaczają powody w obronie rozwodów. Jedne wynikające z wad lub win ludzkich, drugie wypływające ze stosunków wewnętrznych (tamte nazywają podmiotowymi, te zaś przedmiotowymi), poza tym wszystko to, co wspólne życie rodzinne utrudnia i uprzykrza. Słuszność tych powodów i pożądanych ustaw pragną udowodnić w przeróżny sposób. Najpierw ze względu na dobro obojga małżonków: jeśli jedna strona jest bez winy, skorzystać może z prawa opuszczenia strony winnej, a jeśli zawiniła ciężko, może być wyłączona ze związku, dla drugiej strony wstrętnego i wymuszonego. Inny powód przytacza się ze względu na dobro dzieci, które albo całkiem nie doznają prawidłowego wychowania, albo u których wychowanie będzie bezskuteczne z tego powodu, że zgorszone waśniami rodziców lub innym jakimś złym przykładem, zbyt łatwo schodzą z drogi uczciwości. Ostatnim powodem ma być ogólne dobro społeczeństwa, które wymaga zniesienia tych małżeństw, które naturalnego swego zadania spełnić już nie mogą. Poza tym ustawy winny udzielać rozwodów dla zapobiegania przestępstwom, których słusznie obawiać się należy wskutek dobrowolnego czy wymuszonego współżycia oraz by nie wystawiać coraz bardziej na pośmiewisko sądów i powagi ustaw; małżonkowie bowiem, celem uzyskania upragnionego rozwodu, dopuszczają się umyślnie zbrodni, dla których sędzia w myśl ustaw małżeństwo rozwiązać może, albo kłamią zuchwale przed sędzią, dobrze stan rzeczy rozumiejącego, że przestępstw owych się dopuścili i potwierdzają to krzywoprzysięstwem. Stąd bredzi się, że należy koniecznie ustawodawstwo do takich konieczności, do nowych warunków, do opinii publicznej, do stosunków i obyczajów nowoczesnych państw dostosować. Każdy z tych powodów z osobna, tym bardziej zaś razem wzięte mają niezbicie przemawiać za koniecznością rozwodów.

Inni posunęli się z podziwu godną czelnością jeszcze dalej i rozumują: ponieważ małżeństwo jest układem czysto prywatnym, podlegać powinno jak każda inna umowa prywatna wyłącznie rozstrzygnięciu i woli obu stron układających się, które z jakiejkolwiek przyczyny małżeństwo rozwiązać mogą.

Wszelako, Czcigodni Bracia, naprzeciw tym szalonym pomysłom stoi niewzruszenie owo przykazanie Boże, przez Chrystusa w całej rozciągłości potwierdzone, którego żadne ustawy ludzkie, żadne narodów uchwały ani ustawodawcy wola obalić nie mogą: "Co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza"(66). Gdyby zaś człowiek bezprawnie to rozłączał, byłoby to zupełnie bez znaczenia. Słusznie więc, jak tylokrotnie widzieliśmy, zapewnił Chrystus sam: "Wszelki, który opuszcza żonę swą, a drugą pojmuje, cudzołoży: a kto od męża opuszczoną pojmuje, cudzołoży"(67). A słowa Chrystusowe odnoszą się do każdego małżeństwa, nawet do czysto naturalnego; każdemu bowiem małżeństwu prawdziwemu przysługuje owa nierozerwalność, która, o ile chodzi o rozwiązanie węzła, wyjęta jest z pod uznania stron i z pod wszelkiej władzy świeckiej.

Na pamięć przywieść należy jeszcze uroczyste orzeczenie, które Sobór Trydencki pod karą wyklęcia w ten sposób potępił: "Jeśliby ktoś twierdził, że z powodu kacerstwa albo przykrego pożycia albo umyślnego oddalenia się od żony węzeł małżeński rozerwany być może, niech będzie wyklęty"(68): I dalej: "Jeśliby ktoś twierdził, że Kościół się myli, kiedy nauczał i naucza, że według nauki Ewangelii i apostołów węzeł małżeński z powodu cudzołóstwa jednej strony rozerwanym być nie może i że druga strona, choćby niewinna, która powodu do cudzołóstwa nie dała, za życia drugiej strony innego małżeństwa zawrzeć nie może, dalej, że dopuszcza się cudzołóstwa, kto niewierną zwalnia i bierze inną, że także ta się dopuszcza cudzołóstwa, co męża opuściwszy, za innego wychodzi: niech będzie wyklęty"(69).

Nie mylił się Kościół i nie myli się tak nauczając. Jest zatem rzeczą zupełnie pewną, że węzeł małżeński, nawet z powodu cudzołóstwa rozerwanym być nie może. Z tego wynika niewątpliwie, że wszelkie inne powody, słabsze jeszcze, zwykle na korzyść rozwodów przytaczane, mniej jeszcze mają wagi i pominięte być mogą.

Poza tym nietrudno o odparcie owych trzech zarzutów powyżej przeciw nierozerwalności węzła małżeńskiego wysuniętych Wszystkie owe przykre skutki można powściągnąć a niebezpieczeństwa usunąć, gdy się w takich beznadziejnych wypadkach zezwala małżonkom na rozejście niezupełne, tj. takie, że węzeł pozostaje cały i nienaruszony. Takie rozłączenie przewiduje prawo kościelne zupełnie wyraźnie w przepisach tyczących się separacji od łoża, stołu i mieszkania(70). Ustalenie wszystkich warunków takiej separacji, przyczyn, sposobów dokonania i zastrzeżeń, które by zapewniły wychowanie potomstwa i całość rodziny, oraz które by w miarę możliwości uwzględniały wszystkie trudności wypływające bądź dla małżonków, bądź dla potomstwa, bądź wreszcie dla społeczeństwa, wszystko to zależy jedynie od prawa kościelnego, do zakresu zaś prawa świeckiego należą jedynie spraw tych skutki cywilne.

Wszelkie wyżej przytoczone względy, przemawiające za zupełną nierozerwalnością małżeństwa, posiadają moc dowodową i tam, gdzie chodzi o wykluczenie potrzeby i możności rozwodzenia się, i tam, gdzie odmawia się jakiejkolwiek władzy ziemskiej udzielania rozwodu. Ile bowiem korzyści płynie z nierozerwalności małżeństwa, tyleż na odwrót wynika nieszczęść z rozwodów, zgubnych niewypowiedzianie dla jednostek i całej społeczności ludzkiej.

"Następnie zaś, że użyjemy znowu słów poprzednika Naszego, trudno opisać, jak wiele wartości zawiera w sobie trwały węzeł małżeński, a jak wielki posiew złego dojrzewa z rozwodów. Tu bowiem, gdzie zasadę nierozerwalności małżeństwa zachowano, widzimy związki małżeńskie szczęśliwe w swej stałości i utwierdzeniu, tam gdzie małżonkowie się rozwodzą lub przynajmniej mają możność rozwiedzenia się, związki ich stają się niepewne albo niepokój i podejrzenia ich dręczą. Tu panuje wzajemna życzliwość i zespolenie wszelkich dóbr przedziwnie utwierdzone, tam z samej możności rozejścia się wynika opłakane ich rozpadanie. Tu zapewnione są najskuteczniejsze pomoce dla zachowania czystej wierności małżeńskiej, tam zaś pojawiają się zgubne pobudki niewierności. Tu zabezpieczona sprawa narodzenia, opieki i wychowania dzieci, tam wszystko zagrożone w swym istnieniu. Tu w wieloraki sposób przecięta sposobność do kłótni między rodzinami i krewnymi, tam jak najczęściej powstają okazje do niezgody. Tu z łatwością zarodki sporów mogą być stłumione, tam rozsiewa się je obficie. Tu przede wszystkim godność i obowiązki niewiasty tak w życiu rodzinnym jak i społecznym są jej szczęśliwie przywrócone zupełnie, tam niegodnie są podeptane, przy czym żony narażają się na niebezpieczeństwo, że je mężowie opuszczą, gdyby nie chciały się poddać ich lubieżności"(71).

A ponieważ, jak już pełnymi powagi słowy Leona XIII kończyć będziemy, "do obalenia potęgi społeczeństw nic tak się nie przyczynią jak zepsucie moralne, przeto łatwy stąd wniosek, że rozwody są największym wrogiem poszczególnych rodzin i państw całych. Rodzą się one ze skażonych obyczajów społeczeństwa i jak praktyka życia to stwierdza, otwierają dostęp do najgorszych zboczeń w życiu jednostek i społeczeństw. O wiele większym jeszcze okaże się to zło, skoro się zważy, że przyjąwszy raz zasadę możliwości rozwodów na przyszłość, nie zdoła się narzucić żadnych więzów, które by zdołały utrzymać tę możliwość w pewnych wprzód przewidzianych granicach. Bez wątpienia wielką jest moc przykładu, ale, większa jeszcze siła namiętności. To też pod wpływem tych pobudek niechybnie dojdzie do tego, że żądza rozwodzenia się z dnia na dzień coraz bardziej rozrastać się będzie i pochłonie przeliczne dusze, jak choroba roznoszona przez zarazę, albo nurt wody wzbierający po przerwaniu tam"(72).

Stąd, jak czytamy w tej samej Encyklice, "jeżeli te dążenia się nie zmienią, to nieustannie lękać się będą musiały poszczególne rodźmy i cała ludzkość, żeby się nie popaść nędznie bardzo... w zamęt i rozprężenie wszelkiego ładu"(73). A jak bardzo sprawdza się ta przepowiednia, wypowiedziana już przed pięćdziesięciu laty, widać z rosnącego z dnia na dzień zepsucia moralnego i niesłychanego wypaczenia życia rodzinnego w opanowanych przez komunizm krajach.

z encykliki Piusa XI Casti connubii

Komentarze (25):

Zawi2021.09.23 8:34
A znaczy "niewierzących"?? Wg ankiety CBOS 80% kwestionuje główny zasady Doktryny katolickiej, choć uznaje się za wierzących. Zasada jest prosta - nie bierz żony, która kwestionuje katolicką zasadę zwierzchności męża. Jak żona się kłóci, to małżeństwo się kłóci - sprawdziłem. A nawet jak nie chodzi do kościoła, to zacznie
Zawi2021.09.23 8:35
popr: Jak żona się kłóci, to małżeństwo się NIE kłóci - sprawdziłem. " oczywiście :)
Anonim2021.09.22 19:06
Z Chinkami dostaniesz ślub katolicki. Wierząca – niewierząca – regułkę po księdzu powtórzy. Ludziska dobrze widzą.
Amantadyn2021.09.22 12:53
Proszę porównać odsetek rozwodów w rodzinach katolickich a protestanckich. Wynik będzie na niekorzyść miażdżący, zaorujący i szokujący dla katolików
zbyszek2021.09.22 11:00
Bierzcie wierzących za małżonka, rozwód wam nie grozi. Co najwyżej jak w przypadku Kurskich Kościół stwierdzi, że ślubu był nieważny, co tam 3 dzieci i 20 lat wspólnego życia, ważne, że rozwodu nie ma, buhahahaha :D
Anonim2021.09.22 10:54
Moja zona jest wierząca. Wierzy, że należy się trzymać jak najdalej od kościoła.😁😁😁
mistrz2021.09.22 9:51
Czy gdyby ktoś publicznie wyzywał do nie brania Wyznawców za małżonka to wrzeszczelibyście na całe gardło "Obraza Wyznaniowa. Stosu dajcie. Stosu"?
Anonim2021.09.22 9:49
Były radny PiS będzie musiał odbyć karę dwóch lat pozbawienia wolności - wyrok, który uprawomocnił się w marcu 2020. Sąd Okręgowy nie uwzględnił zażalenia Rafała P., który został skazany za znęcanie się nad żoną.
Poradek2021.09.22 9:01
Nie ma to jak wielcy teoretycy rodziny, pożycia i prokreacji, którzy żadnej rodziny zakładać nie mogą, pożycie maja zakazane, a prokreowanie wzbronione, ale wybitnie wiedzą, jak wolno, a jak nie wolno się bzykać, i są największymi specjalistami od obyczajów i zboczeń.
Anonim2021.09.22 8:50
Jak zwykle ludzie który wyrzekli się ślubu i posiadania rodziny mają najwięcej do powiedzenia w kwestii ślubu i posiadania rodziny.
Matt2021.09.22 8:38
Ateiści i nienawidzący Kościoła: do nie do was jest ten artykuł. Was to nie dotyczy! Wy możecie brać śluby nawet z kozami!
Anonim2021.09.22 8:41
Kochający kościół (jest takie zboczenie😁) najchętniej braliby ślub z ministrantami.
Adeptus2021.09.22 8:44
Przecież ten artykuł właśnie próbuje wmawiać, że małżeństwo to wynalazek katolicki i każdy, nawet niekatolik, musi przestrzegać w tym kontekście katolickich zasad. Pomyśl, przeczytaj, zanim napiszesz. adeptusrpg.wordpress.com
mistrz2021.09.22 10:03
@Matt Problem polega właśnie na tym, że Pracownicy i Akolicie Wyznania pr\ekonani są o tym, że ich Bóg dał im legitymacje do decydowania do jakich procedur medycznych mam dostęp, z kim kiedy i jak mogę uprawiać seks, co i kiedy wolno mi jeść, co i kiedy mogę nosić, kiedy mam robić zakupy. Gdyby władza Wyznania obejmowała tylko Wyznawców to nie miałbym po co wchodzić w interakcje z Wyznaniem
Wierzący2021.09.22 11:07
A ty Matt wziąłeś ślub z krową ?
xyz1232021.09.22 8:35
na dzien dobry => Marta K. rozwod koscielny, Jacek K. rozwod koscielny :))) PiS-HIPOKRYCI :)))
Anonim2021.09.22 8:28
Eksperci od dymania dzieci są na tyle bezczelni, żeby dawać rady w sprawach małżeństwa. Byłoby śmieszne, gdyby nie było tak żałosne...🤢🤮
Marduk2021.09.22 8:25
Jakim prawem zatem Kościół Katolicki godzi się na rozwody katolickie? Jeżeli Bóg złączył przy ołtarzu nierozerwalnym węzłem parę to dlaczego biskup (człowiek) ma prawo taki sakrament rozwiązać? Wielu cwaniaków z tego korzysta a kościół za kasę się na to godzi. Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi". A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
MaxFiend2021.09.22 8:24
Zwykła ciekawostka bez znaczenia. Poglądy typowe dla dziewiętnastowiecznej ciemnoty i zacofania.
Adeptus2021.09.22 8:17
Świeckie władze nie mogą udzielać świeckich małżeństw i orzekać rozwodów, bo tak sobie postanowiła jakaś sekta ;) Paradne. adeptusrpg.wordpress.com
Anonim2021.09.22 8:15
Za to młodzianka możecie brać, byle nie wypaplał:)
Matki policjantów to kurwy2021.09.22 7:55
A mówi wspólnota "Co bóg złączył niech człowiek nie rozdziela" - Problem że bogiem w tym momencie jest Vox Populi Vox Dei. - Demokracja zrównująca kobiety i mężczyzn seksualnie. Działają na podświadomość gdy mówią "człowiek' bo chodzi żeby mężczyzna nie zostawiał k u r w y i nie wybrzydzał. Wszystkie związki ludzi mediów są reżyserowane przez wspólnotę D e w y - jeśli widzicie że jakiś aktor, muzyk,sportowiec lub polityk prawicy ma żonę kilka lat - nie dajcie się zwieść - to agentka k u r wa - i go zostawi kiedy wspólnota zadecyduje - zrobi to zanim ogłosi swojemu mężowi. A zanim ogłosi , pewne babcie - przemiłe stare czarownice jej każą odbyć stosunek z obcym facetem - lub kilkoma, A później wykonać telefon do 'męża" że chce rozwodu.
zorro2021.09.22 9:23
a co jeśli k.u.r.w.a to mąż i co wtedy?
Od desperata Rafała syna woli.2021.09.22 12:25
Tak to już jest na tym świecie że jedna strona musi cierpieć - niestety mężczyźni rasy europejskiej wybrali pantoflarstwo i cierpienie mężczyzn zamiast kobiet - zdradzając tym własnych synów i zięciów. Młody mężczyzna ma wielokrotny nóż w plecy - bo musi być zarobiony bardziej niż kobieta, dostosowany,doświadczony i spełniać wszystkie oczekiwania wybranki tłumaczone potrzebą dzieci . W zamian dostaje strach że zostanie zostawiony jeśli mu się tylko noga potknie i uczucie bycia na łasce swojej pani która już planuje w myślach odejście za kilka lat. Związki partnerskie to długodystansowa prostytucja kobiet - nie mężczyzn. Bo to kobieta jest stroną ładniejszą i kobieta się brudzi. Mężczyzna się z kobietą nie brudzi tylko świętokradczy czy to braterstwo świeckie - patriotyzm, czy braterstwo religijne. Po za tym to kobieta oczekuje "doświadczenia" od mężczyzny - czyli kontaktów seksualnych z innymi kobietami - jej zazdrość w tym wypadku świadczy o jej sprzecznej naturze.
Anonim2021.09.22 7:45
Pedofilne kleruchy chcą decydować, z kim się można żenić, a z kim nie. Wała!!!