29.12.18, 19:30Fot. Ralf Lotys, lic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia / screenshot Youtube

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz o bp. Tadeuszu Pieronku: Śmierć odsłania prawdę o człowieku

Martyna Ochnik: Ledwo świętowaliśmy Boże Narodzenie, a już następnego dnia dowiedzieliśmy się o śmierci Ks. biskupa Tadeusza Pieronka... Przez długie lata pozostawał blisko Jana Pawła II - czy niósł jego posłanie w świat, między wiernych?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz: Wspomnienie o śp. Ks. Bpie Tadeuszu Pieronku nie jest z wielu względów sprawą prostą. To postać bardzo bogata osobowościowo, to także duchowny pełniący wiele odpowiedzialnych funkcji kościelnych. W tym wspomnieniu niewątpliwie ważne jest owo pytanie o to, w jaki sposób Zmarły niósł posłanie św. Jana Pawła II. Myślę, że szczególnym tematem, który propagował Ksiądz Biskup była myśl o Europie, o jej jedności duchowej, która była tak bliska św. Janowi Pawłowi II. Wystarczy przypomnieć tutaj choćby papieskie wołanie o zjednoczenie Europy Wschodu i Zachodu wypowiedziane w Gnieźnie w 1979 roku, czy słynny Akt Europejski wygłoszony w Santiago de Compostela w 1982 r.: „kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna”.

Wspominam o tym dlatego, by podkreślić wielkie zaangażowanie Księdza Biskupa w uczestnictwo Kościoła w procesie integracji europejskiej. Z jego inicjatywy narodziły się i trwają międzynarodowe konferencje „Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”. W tym roku odbyła się już XVIII Konferencja. Zasługą Księdza Biskupa była idea, jej wcielenie, stworzenie tego pomostu miedzy politykami, duchownymi, filozofami, politologami, prawnikami. Konferencje gościły wielu prominentnych przedstawicieli życia publicznego. Czy były do końca odzwierciedleniem papieskiej idei Europy ducha? Tutaj mam wątpliwości. Ale myślę, że w dużej mierze te „oddalenia” od papieskiej myśli wynikały z coraz bardziej poszerzającej się roli współpracowników Księdza Biskupa. Odkąd pamiętam był na tych konferencjach na przykład p. Elmar Brok, bodaj parlamentarzysta europejski z najdłuższym stażem, a zarazem członek Grupy Spinellego. Problem w tym, że ta Grupa i lansowana przez nią wizja federacji europejskiej ma tyle wspólnego z Europą ducha i wartości, co Wspólnota Państw Niepodległych ze wspólnotowością, suwerennością państwową oraz niepodległością. Ale to jest inny temat…

A jakie dobro wniósł Ks. biskup Tadeusz Pieronek w przestrzeń Kościoła, a także między ludzi?

Pozwolę sobie na drobny unik w odpowiedzi. Kiedy podejmuję owo wspomnienie Księdza Biskupa jestem tuż po uroczystościach pogrzebowych ks. Józefa Góraka, emerytowanego proboszcza wiejskiej parafii. Przepracował tam 31 lat jako duszpasterz. Czy jest jakaś konkretna miara dobra, które zostawił przez te lata? Wczoraj, w czwartek w Warszawie był pogrzeb śp. O. prof. Andrzeja Potockiego, profesora socjologii, który odczytał późno swoje powołanie. Wybitny uczony, prosty zakonnik, bezkompromisowy w wierności prawdzie. Czy jest jakaś konkretna miara dobra, które zostawił przez lata swojej pracy uniwersyteckiej, a potem duszpasterskiej?

Ksiądz Biskup Pieronek był profesorem, rektorem, biskupem, postacią medialną. Myślę, że w każdej z tych sfer obdarowywał dobrem. Także w tej przestrzeni medialnej, w której pozwalał na polaryzację opinii i wyrobienie sobie własnego, zdecydowanego stanowiska. Ja pamiętam go między innymi z posługi rektorskiej w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Przewodniczyłem kiedyś Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej, która dokonywała oceny Uczelni. Zdumiała mnie skromność Biskupa Rektora, Jego otwartość, gotowość na krytykę. Przyjmował ją jako szansę do wykorzystania – z pomocą tej opinii mógł zmieniać Uczelnię – tak to argumentował.

Dziękuję za nakreślenie tego portretu Ks. biskupa Tadeusza Pieronka, tak pełnego umiaru i szacunku dla Zmarłego.

Śmierć każdego człowieka jest taki wydarzeniem, w którym odsłania się to, co w człowieku jest najistotniejsze – jego dobro, wierność, sumienność. Reszta, choćby dobrze znana, nie jest istotna.