26.10.19, 14:30

Bella V. Dodd: Komuniści. Zniszczyć Kościół i księży!

Gwałtowna propaganda komunistyczna łączyła całą hierarchię kościelną z „faszystami” i za pomocą tej techniki starała się zmasakrować Kościół, atakując jego kapłanów. To nie była nowa taktyka. Byłam świadkiem, jak używa się jej w naszym własnym kraju raz po raz. Gdy komuniści organizowali katolickich robotników – irlandzkich, polskich i włoskich – w związki zawodowe, zawsze wbijali klin między świeckich wiernych i kapłanów, schlebiając świeckim i atakując księży- wspomina Bella V. Dodd w swojej autobiografii pt. „Szkoła Ciemności”

 

W pochodzie pierwszomajowym w 1936 roku razem z komunistami maszerowało więcej niż pięciuset nauczycieli. Było wśród nich wielu nauczycieli college’ów. Ja byłam jedną z nich. Wybrano mnie do przewodzenia oddziałowi nauczycielskiemu.

Czułam podniecenie, maszerując z oddziałami zorganizowanego ruchu związkowego. Był to mój gest oporu względem chciwości i korupcji. Była to też afirmacja przekonania, że lepszy świat da się stworzyć.

Odeszło gdzieś cierpienie, które przeżywałam na początku dekady, widząc tłumy bladych ludzi przed zamkniętymi drzwiami banku oszczędnościowego Bowery. Minął wstyd przeżywany, gdy patrzyłam na panów o dobrych manierach, jak ukradkiem zbierają niedopałki z ulic miasta, albo gdy widziałam kolejki po zupę w misjach dobroczynnych.

W 1936 roku ludzie mieli odrobinę więcej pieniędzy niż w strasznych latach 1932–1934. Ogólnie rzecz biorąc, w Ameryce zaszła ogromna zmiana. Miliony mieszkańców uprzednio uważanych za klasę średnią znalazły się na garnuszku administracji robót publicznych i spadły do poziomu tych, co nic nie mieli. Tym zaś partia komunistyczna niosła pomoc psychologiczną. Ratowali dumę, oskarżając o swe kłopoty system gospodarczy i mogli czegoś nienawidzić. Partia dawała im też możliwość wyrażania tej nienawiści w aktach oporu.

Wielu z tych nowych proletariuszy maszerowało w majowym pochodzie Ósmą Aleją, przecinając ulice zabudowane nędznymi kamienicami i śpiewając: „Wyklęty powstań ludu ziemi, powstańcie, których dręczy głód”. Pieśń kończyła się obiecująco: „Dziś niczym, jutro wszystkim wy”.

Mężczyźni i kobiety w marszu zeszli się razem w poczuciu straty i ze strachu przed niepewną przyszłością.

Kiedy parada została rozwiązana, my, nauczyciele college’ów, rozradowani zbrataniem z proletariackimi towarzyszami, zebrali się w ogródku piwnym, gdzie piliśmy i śpiewaliśmy znowu robotnicze pieśni. Przeszliśmy długą drogę, maszerując w komunistycznym pochodzie majowym. Czuliśmy się uczestnikami czegoś nowego i pełnego życia.

Razem z innymi chodziłam tego wieczoru od grupy do grupy. Wczesnym rankiem osiedliśmy w zacisznym, małym nocnym lokalu finansowanym przez partię. Tam zwykli się zbierać ludzie partii. Byliśmy już zmęczeni i chcieliśmy posłuchać klubowych artystów.

Kiedy poszli sobie sponsorzy, świętowaliśmy dalej bez nich. Grupa była mieszana: robotnicy wyszkoleni przez partię na liderów związkowych, intelektualiści, mężczyźni i kobiety z klasy średniej, którzy zaczęli utożsamiać się z proletariatem. Tylko emocje mogły nas związać, nasza grupa bowiem obejmowała pracowników z popłatnymi zawodami, ale też pomyleńców, psychopatów i życiowych nieudaczników.

Począwszy od 1936 roku partia dokonywała ogromnego wysiłku, wspierając hiszpańską wojnę domową i trwało to do roku 1939. Żadna być może działalność nie porywała tak amerykańskich intelektualistów.

Od 1932 roku partia reklamowała się jako główna opozycja wobec faszyzmu. Emocjonalnego zawołania antyfaszystowskiego używała, aby przyciągnąć jak najwięcej ludzi do komunizmu przeciwstawiając komunizm i faszyzm jako alternatywy. Partyjna machina propagandowa mełła monstrualne ilości słów, wypluwała obrazy i rysunki. Grała na uczuciach intelektualnych, humanitarnych, rasowych i religijnych, aż jej się udało w zdumiewającym stopniu wywołać u Amerykanów odruchową odrazę na samo słowo „faszysta”, nawet jeśli nawet nie wiedzieli, co to znaczy.

Dzisiaj dziwię się, że światowy ruch komunistyczny zdolny był bić na trwogę przed Niemcami i nie puścić pary z gęby o tym, co partia wewnętrzna wiedziała doskonale. A mianowicie, że niektóre z sił lansujących Hitlera pomogły także Leninowi i jego ekipie rewolucjonistów udać się ze Szwajcarii do Petersburga, żeby tam wszcząć rewolucję, z której wyrosło sowieckie państwo totalitarne.

Wbrew propagandzie bijącej w Niemcy i Włochy, komuniści wysyłali po cichu swoich ludzi na tajne biznesowe spotkania z faszystami, którym sprzedawali surowce i ropę. Sowiecka generalicja spotykała się z niemiecką, żeby wytyczyć nowe granice w Europie. Nic o tym nie słyszeliśmy. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero, gdy spotkali się jawnie, aby podpisać umowę o nowej mapie Europy – traktat Ribbentrop-Mołotow.

W hiszpańskiej wojnie domowej partia wzywała swoich licznych członków aktywnych w sferze public relations, agentów żyjących z reklam dla amerykańskiego biznesu – reklam mydła, wódki, papierosów. Oddawali partii ogromne przysługi, wpływając na amerykańskie umysły. Ludzie wszystkich stanów przyłączali się do kampanii na rzecz lojalistów – pacyfiści, aktywiści humanitarni, awanturnicy polityczni, artyści, piosenkarze, aktorzy, nauczyciele i kaznodzieje. Oni wszyscy i jeszcze inni dokładali wysiłków, aby kampania się powiodła.

Komunistyczni publicyści przyswoili sobie miłe słówko „lojaliści”, a wszystkich przeciwników ochrzcili jako „faszystów Franco”. Ten językowy zabieg zmylił wielu odbiorców. Gwałtowna propaganda komunistyczna łączyła całą hierarchię kościelną z „faszystami” i za pomocą tej techniki starała się zmasakrować Kościół, atakując jego kapłanów. To nie była nowa taktyka. Byłam świadkiem, jak używa się jej w naszym własnym kraju raz po raz. Gdy komuniści organizowali katolickich robotników – irlandzkich, polskich i włoskich – w związki zawodowe, zawsze wbijali klin między świeckich wiernych i kapłanów, schlebiając świeckim i atakując księży.

W kampanii hiszpańskiej amerykańscy komuniści byli posłuszni rozkazom z Moskwy. Byli wysuniętym przyczółkiem sowieckiego władztwa i co do szczegółu mieli wszystko skoordynowane przez Międzynarodówkę Komunistyczną. Kiedy zostali wezwani do organizowania amerykańskiego kontyngentu dla Brygad Międzynarodowych, komunistyczni agenci morscy ze związku zawodowego Krajowego Związku Morskiego (ang. National Maritime Union, NMU) wzdłuż wschodniego wybrzeża dostarczali fałszywych paszportów i ułatwiali ekspedycję tej tajnej armii do przyjaznego kraju.

Różne związki zawodowe wyszukiwały członków chętnych, by dołączyć do Brygady im. Abrahama Lincolna, która była amerykańskim oddziałem Brygad Międzynarodowych. Komuniści posłużyli się powagą nazwiska Lincolna, tak samo jak zresztą innymi nazwiskami, aby przyciagnąć ludzi.

Ja sama połknęłam kłamstwa partii na temat hiszpańskiej wojny domowej. Przywódcy państwowi Stanów Zjednoczonych nie byli skorzy do zdementowania tych kłamstw. Partia od czasu do czasu pokazywała kilku biednych, zdezorientowanych hiszpańskich księży i przedstawiała ich jako lojalistów. Reklamowano ich jako „księży ludowych” w opozycji do innych – faszystowskich. Z późniejszego punktu widzenia łatwo dostrzec, jak dokumentnie wykorzystali amerykańskie umiłowanie wolności i sprawiedliwości, żeby zdobyć emocjonalne wsparcie dla sowieckiej awantury w Hiszpanii.

Za pośrednictwem licznych komitetów partia gromadziła tysiące dolarów na swoją hiszpańską kampanię. Lecz gigantyczna kampania reklamowa nie mogłaby być sfinansowana z datków zbieranych na masówkach i innych zgromadzeniach. To by były zbyt małe sumy. Pamiętam jeden mityng masowy (wygłaszałam tam mowę) pod auspicjami Związku Nauczycieli. Przyniósł ponad dwanaście tysięcy dolarów.

W miarę postępów intensywnej kampanii część funduszy zaczęła spływać ze źródeł innych niż zbiórki. Obecnie powszechnie wiadomo, że Związek Sowiecki robił, co było w jego mocy, aby politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych zharmonizować z własnymi przebiegłymi planami i nie wahał się w tym celu stosować sztuczek. Chodziło o to, żeby Stany Zjednoczone poparły Sowiety w Hiszpanii. Ja tego wtedy nie rozumiałam. Jasny obraz sytuacji powstał w moim umyśle dopiero później z dziwacznych ułomków informacji i chaotycznie zapamiętanych zdarzeń.

Jedną z takich rozsypanek, które poukładały się w obrazki, jest historia statku Erica Reed. To jeden przykład spośród tysięcy. Statek miał wieźć jakoby pomoc humanitarną – żywność, mleko i leki do oblężonej Barcelony. Wyczarterował go rzekomo Północnoamerykański Komitet na rzecz Lojalistycznej Hiszpanii. W rzeczywistości wynajmu dokonali sowieccy agenci.

Ericę Reed odstawiono do portu w Nowym Orleanie. Komuniści kontrolowali wtedy związek zawodowy NMU w Zatoce Meksykańskiej, a załoga statku była albo antykomunistyczna, albo apolityczna. To nie pasowało do planów sowieckiego agenta i amerykańskich komunistów współpracujących z nim. Podjęto zatem decyzję o przetransportowaniu statku do Nowego Jorku i zastąpieniu załogi zaufanymi ludźmi partii. Drobny sowiecki agent w wygniecionym garniturze, który siedział w nowojorskim hotelu z kilkoma komunistami z NMU i Royem Hudsonem, partyjnym nadzorcą wybrzeża, z ożywieniem odwijał banknoty studolarowe z wielkiego zwitka i nalegał, aby na Erice Reed umieszczono zaufaną załogę, nawet gdyby stara ekipa miała być usunięta siłą lub posłana do szpitala.

Później rozmawiałam z człowiekiem wyznaczonym do wymiany załogi. Kazano nowej grupie wejść na statek nocą. Uzbrojeni w pałki i ołowiane rurki zabrali się do roboty. Niektórzy z załogi wyszli z tego z połamanymi szczękami, rękami, nogami i – jak planował drobny sowiecki agent – niektórych hospitalizowano. Na dodatek tłumek chłopaków z targu futrzarskiego, którym powiedziano, że muszą walczyć z faszyzmem, zebrał się koło nabrzeża na East Side, gdzie przycumowano statek. Napadli tych członków załogi, którzy uciekli przed bandytami z pałkami. Chłopcy nie wiedzieli, że atakują amerykańskich ziomków i byli zakłopotani, że narobili bałaganu.

 

Fragment pochodzi z książki Bella V. Dodd „Szkoła ciemności”, wydanej przez Fundację Instytut Globalizacji (www.globalizacja.org)

Komentarze

wyuzdana i seksowna2019.10.26 19:48
zapraszam Panów w wolnej chwili na stronę - xsponsorki . pl
andrzejhahn32019.10.26 18:50
kosciol katolicki jest to obrzydliwa zbrodnicza instytucja i trzeba go zdelegalizowac jak kazda zbrodnicza organizacje
Ewa B.2019.10.26 17:50
Kościół Katolicki to jedyna Łódź, którą można przepłynąć życie. W Kościele warto być nie dla księdza, słabego i grzesznego, jak społeczeństwo, z którego wyszedł. Trzeba być w Kościele dla Stwórcy, który jest piękny i doskonały, godny najwyższego szacunku i zaufania.
Ewa B.2019.10.26 17:46
Kościół to święte zgromadzenie grzeszników. Nie mylić z grzesznym zgromadzeniem świętych. Grzeszników powoływał Pan Jezus: zdrajcę, oszusta, złodzieja, tych co łowili w mętnej wodzie. To wyraźny znak, że jest w nim miejsce dla każdego, dla ciebie też.
Ewa B.2019.10.26 17:41
Życie człowieka ma początek i koniec. Wypełniamy je treścią. Jaką ? Po co ? Dokąd idziemy ? Po co ? To, że mówisz: Boga nie ma, nie ma znaczenia dla Boga. A jakie ma dla ciebie ? Cała przyroda śpiewa o Bogu, słońce o nim opowiada. Nie będziesz mógł powiedzieć: proszę o usprawiedliwienie, nie wiedziałem.
KrojeSalceson2019.10.26 19:23
Nauka boga nie znalazła mimo, iż zaglądamy w najdalszą historie i przestrzeń...
Cierpliwy.2019.10.26 20:07
O jakiej "nauce" mówisz dobry człowieku. Jak poznajesz otaczającą Cię rzeczywistość? Ano masz wzrok, słuch, węch,smak ,dotyk.. Wyłącz wzrok i słuch i już Cię nie ma.Widzisz i słyszysz tylko to co Ci pozwolono w projekcie konstrukcji Twojego mózgu.Pszczoły mają ultrafiolet, delfiny ultradźwięk. Kurde ty ich nie masz. Dlaczego? Spójrz w kosmos . Miliardy galaktyk i to różnych w kształcie. Widzisz światło gwiazd których już nie ma. I ta "niebieska kulka" na której pojawiłeś się Ty, umiejscowiona dokładnie w takiej odległości od Słońca by Cię nie spaliło ani nie zamroziło.Zmiana odległości o +/- 5% i już Cię nie ma. Masz na niej wszystko do życia, tlen,wodę pokarm. Kto nauczył 500 000 mrówek, budować gniazdo kuliste z liści wysoko na eukaliptusie i to tylko w Australii? Same z siebie wpadły na ten pomysł i to pokoleniami? Kto wyposażył delfina w sonar, bizona w czterokomorowy żołądek, a żyrafy w zastawki w tętnicach szyjnych by krew nie zalała im mózgu? Swiat rzeczywiście jest piękny. Jest tysiące ptaków o różnorodnym kolorowym upierzeniu.Wszystkie wykluwają się z jajek powielając swoje upierzenie. Nie widziały jak "rodzice" wiją gniazda, ale jak dorosną kopiują ich konstrukcję. Także ich śpiew. To przecież program wbity w ich geny pozwala na powielanie gatunku. Z nami jest tak samo.Poczytaj o anatomii i fizjologii układu pokarmowego człowieka. Boga nie ma ? A co jest? Wszystko co masz poniżej oczu służy do tego by funkcjonował Twój mózg. Oddychasz, jesz, pijesz. Nawet przyjemność z kopulacji zaprogramowano w Twoich płatach czołowych jako nagroda. A jak fajnie rozwiązano konstrukcję oczu jako kamery. Obraz trzeba przetworzyć i to wymaga nauki. I to miało wszystko wynikać z przypadku a nie z dokładnego zaprogramowania? Tu masz Stwórcę. Ucz się nieuku korzystać z całego mózgu, a nie tylko z płatów czołowych. Skąd się wziąłeś i po co żyjesz na tej niebieskiej kulce? To praca domowa dla Takich jak Ty. Nie odrobisz będzie pała(kara), bo pycha Cie zgubi.
nikt2019.10.26 21:25
Pięknie napisane o Bogu , który nas otacza . Jest też w nas . Wystarczy sięgać głębiej i głębiej a się Go odnajdzie . I wtedy zobaczy się na nowo to , co jest na zewnątrz i zupełnie inaczej rozumie . A wtedy to co opisujesz jest nieporównywalnie piękniejsze , głębsze . Zrozumiesz jak to wszystko działa . Wyprzedzisz naukę lub zobaczysz to , czego nauka nigdy nie dostrzeże . Jesteśmy najdoskonalszym , najczulszym instrumentem pomiarowym , gdyż możemy patrzeć na wszystko oczami Boga . On w nas zamontował dodatkową kamerkę byśmy zobaczyli ..... naprawdę . Ale ta kamerka u ludzi nie działa , gdyż nie chce im się Boga szukać . Nie chce im się Go odnaleźć . Wystarczy im religia. A tylko Bóg może tę kamerkę włączyć . Lecz kto szuka ten znajdzie . Potrzeba wiele poświęceń , ale niepotrzebna jest rezygnacja ze zwyczajnego życia codziennego .
KrojeSalceson2019.10.27 5:58
I taka z wami debata, ja o nauce popartej faktami a wy o złudzeniach waszych wypranych mózgów...
tretka2019.10.27 11:09
cha cha cha widać że głównie kroisz salceson, to może wróć do tego ciekawego zajęcia... dla ciebie w sam raz
KrojeSalceson2019.10.27 12:10
Kroje Salceson to kpina ze słów Kyrie Elejson, jako też się z tego śmiejesz tako zobaczymy się w piekle :*
nikt2019.10.26 16:12
Nie wiem jak było w innych krajach , ale w czasach PRL księżom żyło się jak w niebie . Teraz jest im coraz gorzej pomimo dostępu do szkół , przejmowania majątków i politycznego wszędobylstwa . Dlatego piszczą , że ludzie od nich się odwracają i już nie wiedzą co mają robić . Brak wiernych to brak kasy i wpływów . Nie będą mieli wiernych to politycy przestaną się z nimi liczyć . A więc koniec . A wiernych jest coraz mniej . Stają się wierzącymi w Boga ( lub nie ) niewiernymi . Naganiają wiec swoje owce jak się da , ale te wciąż się wymykają .
Lennon2019.10.26 16:01
Patrząc na osiągnięcia Głodzia, to się nie mylili (nawet jak to było szczute).
NO I SIĘ PIER....... l SAM !!!2019.10.26 15:45
NO I KLAPA PEDALE !!! NO I SIĘ PIER....... l SAM !!! GDZIE W POLSCE JESTEŚ PEDALE ??? TU JESTEŚ: 𝐈𝐏 𝟐.𝟔𝟑.𝟐𝟓𝟓.𝟐𝟓𝟓. - 𝐬𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐛𝐚 - 𝐑𝐎𝐒𝐉𝐀 Putinowskie q ...., trolle na polskich blogach są wszędzie. Tu najlepszym dowodem jest "polski gej" i nie tylko on. Prawda o "polskim geju". W jakim miescie jesteś "polski geju"? No powiedz, napisz. Tego nie zrobisz bo się boisz, że ktoś o szczegóły zapyta. 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐚 𝐭𝐞𝐣-𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐮𝐤 𝐰 𝐏𝐨𝐥𝐬𝐜𝐞! TU JESTEŚ: 𝐈𝐏 𝟐.𝟔𝟑.𝟐𝟓𝟓.𝟐𝟓𝟓. - 𝐬𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐛𝐚 - 𝐑𝐎𝐒𝐉𝐀 Nie dajcie się nabrać na ta sowiecka sukę !!! Suki nie mają nic wspólnego z Polską !!! Łże suka kremlowska, oni tak jak cerkiew ruska sa 𝐚𝐠𝐞𝐧𝐭𝐚𝐦𝐢 𝐅𝐒𝐁 - 𝐆𝐑𝐔. GDZIE JEST "PREMIER" BIEDROŃ" ??? GDZIE SĄ PIENIĄDZE ZEBRANE DLA "MIKOŁAJA" ???
Lech Keller-Krawczyk żyd homo pedofil - dumny2019.10.26 15:33
Był "dzielnicowy" z radziecką muchą. Mucha smrodu nie wytrzymała. Był "PolishPatriot", "Poliamorysta", byl "Słowianin", "Sarmata" ... Jest 𝐁𝐣𝐨𝐫𝐧 𝐊𝐚𝐫𝐥𝐬𝐬𝐨𝐧 (jak długo?) - 𝐉𝐏𝐈𝐈𝐈 - gudłaj 𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - 𝐨𝐟𝐢𝐜𝐞𝐫 𝐋𝐖𝐏 (co za żart? żyd-pedał "oficer"), 𝐃𝐚𝐫𝐢𝐚_𝐃𝐚𝐧𝐢𝐥𝐜𝐳𝐲𝐤, 𝐀𝐠𝐧𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚, 𝐔𝐫𝐬𝐳𝐮𝐥𝐚 ... i dziesiątki innych "symbolicznych" pseudonimów. 𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫-𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 żyd-genetyk "słowianszczyzny" 𝐧𝐢𝐤𝐭 (tu ma racje) żyje w tzw. lala land. Jest tak przewidywalny jak spłuczka u mnie domu, jest jak goowna w dworcowych WC - niespłukiwalny.
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2019.10.26 17:04
Takimi gównami są Polipid3, Majestic, JackHolborn i Teofila.
JPIII2019.10.26 15:28
Klechy manipulują, okłamują i ukrywają prawdę że, 1. pedał w...ojtyła pi..er..dolił się z dz..iwiszem 2. chrystek to bydle i pedał co łajdaczył się z 12 ped...ałami zw. apostołami 3. Chrystek był owocem starego pedophila zw. B.. ogiem 4. To bożyszcze molestowało i gwałciło 14-letnią dziewczynkę zw. Mar...ychą. Wniosek Katopedophile uważają starego pedophila zw. bogiem za swojego świętoszka. Prawda was wyzwoli katole.
Polak Ateista Dumny Gej2019.10.26 14:49
Miarka się przebrała, młodzież już nie czeka na wyprowadzenie księży ze szkół. Sama się wypisuje z religii. https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,44788,25330680,na-lekcjach-religii-w-szkolach-po-komunii.html#s=BoxOpImg5
JZ 2019.10.26 17:11
przestań zboku przyjmować fiuta w odbyt i czytać GoWno
anonim2019.10.26 14:47
Kościół i księża sami się niszczą!
KrojeSalceson2019.10.26 14:39
Patrząc co się dzieje w szkołach średnich dni koscioła w polsce są policzone.
pyk pyk pyk2019.10.26 15:52
No i dobrze. Najpierw trzeba mieć rozum aby być we wspólnocie z kimś na innych zasadach niż zwierzęce popędy.
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2019.10.26 17:03
No i prawidłowo.
Halo, halo2019.10.26 19:35
Neron też tak myślał, a ostatnio Kotliński....
ZERRO2019.10.26 14:31
Nikt tak nie zniszczył Kościoła jak księża pedofile w Irlandii.