Na swym portalu cytuje blogera Piotra Kaczyńskiego, który zagrzmiał: „Jasna Góra została użyta jak dekoracja. Krzyż poszedł w ruch jako rekwizyt. Flagi jako zasłona dymna. Miejsce modlitwy zamieniono w scenę politycznej demonstracji. Bez wstydu, Bez refleksji. Bez granic. To już nie profanacja z przypadku. To plan. Nie ma tam Boga. Nie ma chrześcijaństwa. Są hasła. Krzyki. Agresja. Jest plemienność. Jest kult siły. Jest przekaz prosty jak cep. My jesteśmy lepsi. My mamy rację. My mamy ochronę. Kościół udaje, że nie widzi. Hierarchowie spuszczają wzrok”.

Powtarza się dokładnie historia jak z Marszem Niepodległości w Warszawie każdego 11 listopada. Ludzie, którzy nigdy nie byli na tym marszu wiedzą lepiej jak on wygląda i snują pełne grozy opowieści. A jeśli dodatkowo robi to ksiądz Sowa, który wręcz płonie plemiennym zaangażowaniem w każdą aktualną politykę Platformy Obywatelskiej to robi się i śmiesznie i strasznie. I dlatego dobrze, że w tej sprawie zabrał głos arcybiskup wrocławski Józef Kupny. Najwyraźniej już nie wytrzymał tego festiwalu hipokryzji i krótko skomentował sprawę: „Kościół jest otwarty także dla polityków i kibiców”. I dalej: „W kontekście ostatnich wydarzeń na Jasnej Górze pragnę przypomnieć, że Kościół jest otwarty dla wszystkich.

Parę miesięcy temu na Jasną Górę przybyła organizowana przez grupę publicystów związanych z „Więzią” i „Tygodnikiem Powszechnym” Pielgrzymka Osób z Obrzeży Kościoła. I wówczas większość mediów zachwycało się tym pomysłem powtarzając i pouczając Kościół, że powinien być otwarty na wszystkich. Ale to przybycie na Jasną Górę 4 października 2025 około 500 uczestników pod przewodnictwem dominikanina Macieja Biskupa i publicystki Moniki Białkowskiej było obsypywane komplementami jako wyraz otwarcia zakonników z Jasnej Góry i ich właściwego rozumienia zasad chrześcijaństwa. A gdy część konserwatywnych publicystów katolickich miała jakiekolwiek wątpliwości pouczano ich, że nie rozumieją zasad wiary. Ale w drugą stronę to oczywiście nie działa. Gdy Jasna Góra otwiera się na kibiców to oczywiście jest to polityka i profanacja. Dwa różne wydarzenia, a tak różne miary przykładane do dwóch różnych pielgrzymek.

Piotr Semka