Po zmianie referenta w prokuraturze w Bydgoszczy sprawę o podejrzenie przekroczenia uprawnień przez włodarza Sopotu umorzono. – Miałem wrażenie, że prokurator nie był w ogóle zainteresowany moimi zeznaniami – powiedział „Wybrzezu24.pl” radny Wojciech Fułek, który wcześniej sygnalizował publicznie, że projekt uchwały przedstawiony na sesji nie przedstawiał faktycznego stanu prawnego kortów SKT.
Anatomia fraudacji (oszustwa, przewłaszczenia)
17 czerwca 2017 roku radni sopoccy rozpatrywali projekt uchwały wniesionej przez prezydenta Jacka Karnowskiego, dotyczący „wyrażenia zgody na odstąpienie od obowiązku przetargowego trybu zawarcia umowy dzierżawy nieruchomości” położonych przy ul. Ceynowy, Goyki i Tenisowej, czyli kortów Sopockiego Klubu Tenisowego, któremu prawo ujawnienia użytkowania wieczystego sąd potwierdził w 2007 roku. Rada tę zgodę wyraziła w głosowaniu, a wykonanie uchwały powierzono prezydentowi Sopotu. Pod względem prawnym uchwałę sprawdziła radca Ewa Frymark, podpisał przewodniczący Wieczesław Augustyniak.
Jedynym radnym, który, dostrzegając wątpliwości podnoszone na sesji przez przedstawiciela SKT, zagłosował „przeciw”, był Andrzej Kałużny z klubu PiS. Pozostali radni klubu, Jarosław Meller, Bartosz Łapiński i Michał Stróżyk, wstrzymali się od głosu. Projekt uchwały J. Karnowskiego poparli: Barbara Gierak-Pilarczyk, Grażyna Czajkowska, Jerzy Hall, Jerzy Smolarek, Piotr Bagiński, Marcin Stefański, Lesław Orski, Grzegorz Wendykowski, Aleksandra Gosk, Zbigniew Duzinkiewicz, Anna Łukasiak, Paweł Kąkol, Marta Filipkowska-Walczuk, Tomasz Lipiński i W. Augustyniak. Odnotowany w protokole radny Jarosław Kempa nie głosował, choć był na sesji.
W uzasadnieniu, podpisanym przez wiceprezydenta Marcina Skwierawskiego i z-cę naczelnika Hannę Moskalewicz, wynika, że wniosek o przedłużenie dzierżawy na 30 lat złożyło stowarzyszenie STK, które od lutego 2016 roku już dysponowało kortami na podstawie 3-letniej umowy dzierżawy. W przedstawionym radnym dokumencie, sygnowanym przez kilku przedstawicieli sopockiej administracji, nie ma ani słowa o skomplikowanej sytuacji kortów, wynikającej z prawa użytkowania wieczystego przyznanego sądownie Sopockiemu Klubowi Tenisowemu. Można za to dowiedzieć się, że argumentem na rzecz bliskiego prezydentowi stowarzyszenia – Wiesław Pedrycz, jego pierwszy prezes, został jako osoba godna zaufania zgłoszony jako kandydat prezydenta na przedstawiciela sądowego, a jako powołany już przedstawiciel wnet zdał korty prezydentowi, a następnie jako prezes nowego stowarzyszenia podpisał z gminą Sopot umowę ich 3-letniej dzierżawy – są... sukcesy sportowe i organizacyjne SKT z lat minionych. Że też im ręka nie zadrżała przy tym intelektualnym fałszu, gdy pisali o „turniejach tenisowych, w których uczestniczyły i wygrywały obecne gwiazdy światowego tenisa, m.in. Rafael Nadal, Carlos Moya czy Gael Monfils”, czyli turniejach świetnie przyjmowanych i organizowanych przez Sopocki Klub Tenisowy. Że też J. Karnowski, stały bywalec elitarnego balkonu, aż tak bardzo popadł w niepamięć?
Niekoniecznie. W lipcu 2017, na podstawie uchwały nr 427 z 26 czerwca, którą radnym przedłożył do akceptacji J. Karnowski, wydał zarządzenie nr 1014: „Postanawiam wydzierżawić SOPOT TENIS KLUB na okres 20 lat nieruchomość zabudowaną obiektami sportowymi kortów tenisowych o powierzchni ok. 30 388 m kw., stanowiącą własność gminy Sopot (...), z przeznaczeniem na cele sportowe”. Ani słowa o tym, że ich prawo użytkowania wieczystego zostało prawomocnie przyznane Sopockiemu Klubowi Tenisowemu... co może oznaczać, że prezydent konsekwentnie, świadomie mógł lekceważyć stan faktyczny i dysponował swobodnie nie swoim mieniem. Zarządzenie prezydenta pod względem prawnym akceptowała radca Ewa Frymark.
Na tej podstawie 25 października 2017 roku wiceprezydent M. Skwierawski i H. Moskalewicz z wydziału gospodarki nieruchomościami podpisują umowę z beneficjentem uchwały, stowarzyszeniem STK, reprezentowanym, po zmianach kadrowych, przez prezesa Mieczysława Trzpisa i członka zarządu Andrzeja Popławskiego. Urzędnicy, dysponując bezzasadnie prawem do... dysponowania cudzą nieruchomością, jako przedstawiciele prezydenta Sopotu w par. 1 umowy oświadczają, że gmina Sopot „jest uprawniona do SWOBODNEGO rozporządzania nieruchomością bez żadnych prawnych i faktycznych ograniczeń”. Jednocześnie w par. 11 zamieszczają katalog wyroków, które to SWOBODNE prawo jednoznacznie reglamentują, przywołując omijane uprawnienie Sopockiego Klubu Tenisowego do kortów. Co interesujące, to nie wydzierżawiający wykłada dzierżawcy postanowienia sądów; to dzierżawca sam oświadcza, że są one mu znane i „mając na względzie powyższe, przyjmuje do wiadomości, że w przypadku prawomocnego wpisu użytkowania wieczystego na rzecz Sopockiego Klubu Tenisowego dzierżawca nie będzie dochodził żadnych roszczeń od gminy miasta Sopot”.
Finezji tych zapisów nie uległ Sąd Okręgowy w Gdańsku. Sędzia Krzysztof Koczyk, odwołując się do fundamentalnego wyroku z 2007 roku, w którym przyznano SKT prawo do ujawnienia w księdze wieczystej prawa użytkowania wieczystego kortów, stwierdził nieważność umowy o wydzierżawieniu kortów nowemu stowarzyszeniu, którą prezydent Sopotu zawarł na 20 lat, choć wcześniejsza, dwuletnia jeszcze nie upłynęła. Sąd Okręgowy w Gdańsku zauważył jej fraudacyjny, zatem oszukańczy, charakter wobec obowiązku prawnego opisanego w wyroku z 2007 roku, istniejącego po stronie administracji J. Karnowskiego.
Z zapisu umowy wynika, że i Jacek Karnowski, i STK mieli pełną świadomość sytuacji. Zauważył to wprost sąd w uzasadnieniu: „Zawarcie umowy miało na celu uniemożliwienie syndykowi masy upadłości powoda (SKT – red.) zaspokojenia roszczeń znajdujących źródło w prawie użytkowania wieczystego. Obydwie strony umowy fraudacyjnej wiedziały o istnieniu prawomocnego wyroku nakazującego złożenie oświadczenia woli”. W jej treści znajdują się bowiem wzmianki o prawach SKT wobec gminy Sopot, jak i zobowiązanie STK, że nie będzie wnosił roszczeń wobec gminy, gdyby Sopocki Klub Tenisowy wystąpił z takim żądaniem. Innymi słowy, zwierzchnik sopockiej administracji miał pełną wiedzę, że dysponuje na 20 lat majątkiem, który nie jest w jego władztwie, co sądowo zostało uprawomocnione.
Występując do radnych Sopotu o zgodę na zawarcie tak ekskluzywnej umowy – 5 200 złotych netto rocznie za kompleks kortów z budynkami – Jacek Karnowski tych okoliczności nie eksponował; podnosił tylko, że chce korty zachować dla Sopotu, jakby ktokolwiek chciał korty z historycznego otoczenia wywieźć poza miasto.
– Chcieliście się państwo dać oszukać, czy zostaliście oszukani? – pyta radnych prezes SKT B. Białaszczyk. I dodaje: czy dla Jacka Karnowskiego, polityka z takim epizodem, polski rząd to jest właściwe miejsce?
Fraudacja, czyli oszustwo, przewłaszczenie, dysponowanie mieniem, prawem majątkowym bez zgody właściciela. Jest w kodeksie karnym opisywane w art. 284 i 286. W przypadku mienia znacznej wartości, powyżej 200 tys. zł, kara może sięgać 10 lat pozbawienia wolności.
(wyb24)
Jacek Formela
