Ironia obecnej politycznej sytuacji na Ukrainie polega na tym, że rzeczywistość jest niemal lustrzanym odbiciem wyżej opisanego stereotypu. Ponieważ to społeczeństwo ukraińskie przede wszystkim, wraz z opozycją dążącą do odsunięcia od władzy ekipy Zełenskiego, są przeciwne wyborom przeprowadzonym w warunkach stanu wojennego i toczącej się na wschodzie wojny, czyli są przeciwni szybkim wyborom. Prezydent Ukrainy natomiast byłby skłonny tego typu wybory przeprowadzić, gdyby nie ten sprzeciw. Świadczy o tym aktywne przygotowanie i badanie tematu przez administrację Zełenskiego na początku roku 2024. Wtedy przedstawiciele partii Sługa Ludu w ukraińskich media prowadzili swego rodzaju rozpoznanie nastrojów społecznych, wrzucając co chwilę temat wyborów po to, by później na fali tych rozmów zbadać stan opinii publicznej. Wynik tego rozpoznania jawnie wskazywał, że absolutna większość Ukraińców stanem na początek 2024 roku była przeciwna wyborom i dlatego temat na pewien czas ucichł. 

Dlaczego więc te nastroje są takie, jakie są? Istnieje kilka ważnych czynników, najważniejszym z których jest brak zaufania do władz kraju. Stan wojenny daje zbyt dużo dodatkowych narzędzi wpływu i możliwego nacisku ze strony władz w Kijowie na władze lokalne, media, parlament i komisje wyborcze. Wojna koncentruje zasoby w rękach administracji i bezpośrednio osoby prezydenta, ponieważ dwa kierunki, za które prezydent jest według ukraińskiej konstytucji bezpośrednio odpowiedzialny - obronność i polityka zewnętrzna, podczas wojny są kluczowe dla możliwości przetrwania kraju. Kolejnym ważnym czynnikiem jest kwestia uchodźców, których miliony znajdują się w krajach zachodnich. Ilość ukraińskich placówek dyplomatycznych w tych krajach nie daje tym ludziom szans na oddanie swojego głosu. Głosowanie zdalne zaś nie budzi zbyt dużego zaufania obywateli z obawy przed manipulowaniem wynikami głosowania. No i najważniejszym czynnikiem jest brak możliwości oddania głosu w wyborach przez tych, których społeczeństwo uznaje za najbardziej wartościową swoją część, czyli żołnierzy i oficerów Sił Zbrojnych Ukrainy. Przynajmniej tych setek tysięcy z nich, którzy bezpośrednio znajdują się na linii frontu i ze względu na intensywność prowadzonych na wschodzie kraju walk, nie są po prostu w stanie osobiście zagłosować. 

Z punktu widzenia opozycji wybory podczas wojny premiują obóz władzy i pozbawiają możliwości przeprowadzenia normalnej kampanii wyborczej. Inaczej mówiąc, zmniejszają szanse partii opozycyjnych i ich liderów na dobry wynik w wyborach. Dla wielu możliwych kandydatów, takich jak generał Budanow czy generał Bielecki, wybory podczas wojny w zasadzie oznaczają, że nie mają oni możliwości w nich wystartować.

Z punktu widzenia prezydenta Zełeńskiego, podobne wybory to być może jedyna szansa na ich wygraną. Im dłużej trwa wojna, tym bardziej spada poparcie dla prezydenta Ukrainy. Właśnie dlatego ekipa prezydenta badała grunt pod możliwością przeprowadzenia wyborów jak najwcześniej wiedząc, że z czasem szanse w tych wyborach dla Wołodymyra Zełenskiego będą tylko maleć. Podczas wojny prezydent zawsze może liczyć na pewną ilość dodatkowych głosów w ramach efektu „jednoczenia się wokół flagi”, bo dla dużej części społeczeństwa prezydent jest nadal symbolem sprzeciwu wobec Rosji, a nie zwykłym politykiem. Teraz ten efekt wciąż działa. Z czasem zapewne przestanie znacząco wpływać na sytuację.  

Ukraińskie społeczeństwo wykazuje się całkiem dojrzałym podejściem do kwestii wyborów. Bo z badań opinii publicznej wynika, że nie zależy Ukraińcom jedynie na zmianie władzy na jakąkolwiek inną, a więc na przeprowadzeniu wyborów jak najszybciej. Kluczowe nie są same w sobie wybory, tylko uczciwe i konkurencyjne wybory, których wyniku nie będzie można podważyć. I Ukraińcy wolą poczekać aż warunki dla przeprowadzenia podobnych wyborów na Ukrainie powstaną. Z tego właśnie powodu zawieszenie broni jest warunkiem absolutnie niezbędnym, by o jakichkolwiek wyborach w tym kraju można było mówić. Nie chodzi jedynie o bezpieczeństwo, ale również o prawo obywateli do oddania głosu i do kandydowania w wyborach. Intensywna wojna pozbawia tego prawa ogromną liczbę Ukraińców, przede wszystkim walczących na froncie żołnierzy, co dla społeczeństwa ukraińskiego jest nieakceptowalne i będzie ono temu przeciwne, nawet jeżeli siły zewnętrzne będą naciskach na przeprowadzeniu wyborów na Ukrainie jak najszybciej.