Obecnie na Grenlandii znajduje się około 350-300 żołnierzy. Wkrótce mają ich być jednak tysiące. Wicepremier Danii Troels Lund Poulsen stwierdził w rozmowie z agencją AFP, że priorytetem jego kraju jest skierowanie na wyspę jak największej ilości żołnierzy z kraju i państw NATO. W ten sposób Dania chce zademonstrować wzmocnienie bezpieczeństwa Grenlandii przed zewnętrznym zagrożeniem.

- „Będziemy nadal wzmacniać naszą obecność wojskową na Grenlandii, ale będziemy również w jeszcze większym stopniu koncentrować się w ramach NATO na większej liczbie ćwiczeń i zwiększonej obecności NATO w Arktyce”

- powiedział szef duńskiego rządu.

Wzmocnienie wyspy jest odpowiedzią na twierdzenia prezydenta USA Donalda Trumpa, wedle których Stany Zjednoczone powinny przejąć Grenlandię, aby zapewnić jej bezpieczeństwo. Dziś po południu czasu polskiego w Białym Domu z reprezentantami administracji Donalda Trumpa mają rozmawiać członkowie duńsko-grenlandzkiej delegacji.

- „Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego. Jest ona niezbędna dla Złotej Kopuły, którą budujemy. NATO powinno przewodzić nam w jej zdobyciu”

- napisał przed tym spotkaniem Donald Trump.