Bóg, będąc miłością, postanowił stworzyć człowieka, aby móc go swoją miłością obdarowywać. Ukochał swoje dzieło miłością wieczną i bezwarunkową, a miłość ta jest źródłem szczęśliwego życia człowieka. Człowiek jednak, szukając szczęścia gdzie indziej, wybrał grzech, odłączając się od Bożej łaski. Wybór ten nic nie zmienił w Bożej miłości, jednak „zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6:23). Będąc doskonałością, Bóg pogodził swoją miłość ze sprawiedliwością, posyłając na świat swego Syna. Chrystus wziął na siebie grzech człowieka i zapłacił jego cenę, umierając na drzewie krzyża. W ten sposób ofiarował człowiekowi zbawienie, posyłając Ducha Świętego, by go do tego zbawienia doprowadził. Depozytariuszem środków zbawczych uczynił powołany przez siebie Kościół, czyniąc z niego narzędzie zbawienia dla wszystkich ludzi.
Extra ecclesiam nulla salus
Nie ma innej drogi zbawienia niż droga Chrystusa, bo „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Zgodnie ze starodawną obietnicą, Bóg zawarł w Chrystusie Nowe Przymierze, które nie odnosi się już tylko do narodu pierwotnie przez Boga wybranego, ale do całej ludzkości. W ten sposób Kościół stał się nowym Ludem Bożym, będąc kontynuacją Narodu Wybranego, do którego Bóg zaprosił już nie tylko Żydów, choć ci mieli pierwszeństwo, ale również pogan. Tak też Sobór Watykański II naucza w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”: „Chrystus ustanowił to nowe przymierze, a mianowicie nowy testament we krwi swojej (por. 1 Kor 11,25), powołując spośród Żydów i pogan lud, który nie wedle ciała, lecz dzięki Duchowi zróść się miał w jedno i być nowym Ludem Bożym. Albowiem wierzący w Chrystusa, odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, lecz z nieskazitelnego przez słowo Boga żywego (por. 1 P 1,23), nie z ciała, lecz z wody i Ducha Świętego (por. J 3,5-6), ustanawiani są w końcu rodzajem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym..., co niegdyś nie był ludem, teraz zaś jest ludem Bożym”.
Bóg nie może się mylić, nie może też więc zmieniać zdania czy być niewierny swoim obietnicom. Wobec tego niemożliwym byłoby, by odwołał zawarte przez siebie przymierze z ludem Izraela. Ale również „niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy” (Hbr 10, 4), wobec czego ustanowił Nowe Przymierze, zmazując grzechy krwią swojego Syna. Owoce tej ofiary są dostępne dla człowieka w Kościele, dlatego, jak ojcowie Soboru Watykańskiego II przypomnieli w Konstytucji „Lumen Gentium”: „pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus bowiem jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół, On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk 16,10, J 3,5) potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby tedy być zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać”.
Katolicy nie wykluczają, że również wyznawcy innych religii, a także ludzie niewierzący, którzy nie z własnej winy nie mogli poznać Ewangelii, osiągną zbawienie. Nie osiągną go jednak za sprawą swojej religii - choć zasiane w niej ziarna prawdy mogą w tym dopomóc - a za sprawą ofiary Chrystusa, uczestnicząc w ten sposób w tajemnicy Kościoła. Ta możliwość nie zwalnia katolików z obowiązku głoszenia Dobrej Nowiny wyznawcom innych religii i przyprowadzania ich do Kościoła, w którym mogliby czerpać z pewnych środków zbawczych. Nie ma wszak dwóch dróg zbawienia: innej dla chrześcijan i innej dla Żydów. Kościół nie podważa szczególnej relacji Boga z narodem Izraela ani nie osądza dróg, którymi Bóg prowadzi poszczególnych ludzi do spotkania z Nim. Nie zmienia to jednak nic w tym, że głoszenie zbawienia w Chrystusie jest jego najważniejszym zadaniem. W 2000 roku przypomniała o tym Kongregacja Nauki Wiary, rozpoczynając Deklarację o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła „Dominus Iesus” od słów: „Pan Jezus przed wstąpieniem do nieba dał swoim uczniom nakaz głoszenia Ewangelii całemu światu i udzielania chrztu wszystkim narodom: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony; a kto nie uwierzy będzie potępiony» (…). Powszechna misja Kościoła rodzi się z nakazu Jezusa Chrystusa i urzeczywistnia w ciągu wieków przez głoszenie tajemnicy Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego oraz tajemnicy wcielenia Syna jako wydarzenia niosącego zbawienie całej ludzkości. To właśnie stanowi podstawową treść chrześcijańskiego wyznania wiary…”.
Co roku, przy okazji Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce szeroko przywołuje się Deklarację o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate”, która podłożyła podwaliny pod współczesny dialog Kościoła z judaizmem i wyznaczyła kierunek dla relacji katolików z Żydami. Deklaracja ta nie widzi dialogu międzyreligijnego jako alternatywy dla głoszenia Ewangelii a jako narzędzie służące jej głoszeniu. Ojcowie soborowi podkreślili przecież, że Kościół „głosi jednak i jest zobowiązany nieustannie głosić Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko pojednał ze sobą”. I dalej: „Jest zatem obowiązkiem przepowiadającego Kościoła głosić krzyż Chrystusa jako znak powszechnej miłości Boga i źródło wszelkiej łaski”. Czy przy kolejnych Dniach Judaizmu ten obowiązek nie jest nieco zaniedbywany?
Judaizm, czyli co?
Deklaracja „Nostra aetate” wpisała się w zadanie „umacniania jedności i miłości między ludźmi oraz między narodami”, chcąc potępić antysemityzm i przypomnieć o izraelskich korzeniach Kościoła. Przypominając o tych korzeniach nader często zapomina się jednak o rozróżnieniu współczesnego nam, rabinicznego judaizmu od religii biblijnego Izraela, zlewając je w jedno. Chrześcijanie i współcześni Żydzi są tymczasem raczej potomkami tej samej matki aniżeli matką i córką. Po Chrystusie i zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej w 70. roku biblijny Izrael podzielił się na dwie religie. Ci, którzy przyjęli Jezusa i rozpoznali w nim Mesjasza, zostali chrześcijanami. Obok powstał judaizm rabiniczny. Pierwsi interpretują Stary Testament w świetle Nowego Testamentu, a drudzy czytają Tanach w kluczu Talmudu. Katolików i Żydów łączą wspólne korzenie, ale współcześni Żydzi nie są korzeniami katolików.
Antysemityzm boli bardziej niż chrystianofobia?
Nigdy nie dość przypominania o tym, że każdy akt antysemityzmu jest ciężkim grzechem, a jakiekolwiek uprzedzenia dyktowane wyznawaną wiarą czy narodowością są głęboko sprzeczne z istotą chrześcijaństwa. Kościół katolicki pamięta o tym nie tylko w Dniu Judaizmu, stanowczo reagując na każdy przejaw antysemityzmu. Najbardziej zapamiętanym przykładem z ostatnich lat jest głośne potępienie skandalicznego zachowania posła Grzegorza Brauna, który zgasił w Sejmie chanukową świecę. Czy jednak na równie dużo uwagi w Dniu Judaizmu nie powinien zasługiwać problem chrystianofobii? Czy na podobnie głośne potępienie, jak antysemickie ekscesy Grzegorza Brauna w Polsce, nie zasługują akty wrogości wobec chrześcijan w Jerozolimie?
Izrael a pokój
Dzień Judaizmu jest też okazją do wyrażenia sprzeciwu wobec wojen na świecie. Zwrócił na to uwagę ambasador Izraela w Polsce Jaakow Finkelstein, który w czasie głównych obchodów Dnia Judaizmu w Płocku odwołał się do orędzia papieża Leona XIV na Światowy Dzień Pokoju. Biskup Rzymu wskazał, że we współczesnym świecie coraz częściej „słowa wiary są wciągane do walki politycznej, błogosławienia nacjonalizmu i religijnego usprawiedliwiania przemocy i walki zbrojnej”. „Dlatego, obok samego działania, bardziej niż kiedykolwiek konieczne jest pielęgnowanie modlitwy, duchowości oraz dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego jako ścieżek pokoju i języków spotkania w obrębie różnych tradycji i kultur” – podkreślił ambasador Finkelstein. Być może więc warto wykorzystać Dzień Judaizmu również do dyskusji na temat działań współczesnego Izraela, w tym jego działań wobec mieszkańców Palestyny.
Karol Kubicki
