Wiara
Mam 46 lat, jestem szczęśliwym mężem i ojcem trójki dorosłych już dzieci. Wywodzę się z rodziny, w której ojciec był prawie niewierzący, matka zaś próbowała nauczyć mnie jakichś podstaw religijnych. Zostałem ochrzczony i przyjąłem Pierwszą Komunię św. - i to było w zasadzie wszystko, na czym się przez długi czas opierałem. Potem przyszły lata młodzieńczego buntu, które oddaliły mnie od Kościoła. Moje życie stało się puste. Ponieważ byłem osobą poszukującą, starałem się Boga znaleźć - ale nie szukałem Go tam, gdzie powinienem. Zacząłem się mianowicie interesować ruchem New Age i całą związaną z nim ideologią. Czyli były to tomy newage'owskiej literatury, którą bardzo chętnie pochłaniałem. Było to w latach 70., kiedy tego typu publikacje zaczęły się dopiero pojawiać na rynku w Polsce. Ta literatura doprowadziła do wielkiego zamieszania w moim życiu duchowym. Bóg przestał być dla mnie Bogiem osobowym, a zaczął mi się jawić jako jakaś kosmiczna energia - wszystko we wszystkim. To z kolei d