O. Matteo swoją śmiercią zepsuł demonom święto Halloween
31 października, w nocy kiedy demony szleją, zmarł wielki włoski egzorcysta Matteo. Mimo że nie żyje nadal egzorcyzmuje. Niemożliwe? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
31 października, w nocy kiedy demony szleją, zmarł wielki włoski egzorcysta Matteo. Mimo że nie żyje nadal egzorcyzmuje. Niemożliwe? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!
Jest niezaprzeczalnym, historycznym faktem, że Jezus rzeczywiście umarł, że został pogrzebany i zmartwychwstał trzeciego dnia w tym samym ciele, które przebywało w grobie (por. 1 Kor 15, 3-4). Po swoim zmartwychwstaniu, Jezus wielokrotnie ukazuje się uczniom już w uwielbionym ciele, ale tym samym, w którym cierpiał i umarł. Kiedy wystraszeni uczniowie sądzą, że widzą tylko ducha, wtedy Jezus mówi: "Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam" (Łk24, 39).
Seraphim Rose jako były okultysta, po swoim nawróceniu sformułował wartą przedstawienia hipotezę.
Chrześcijanie w Ziemi Świętej żyją w wielkim bólu i pośród wielkiego napięcia pełnego wzajemnych uraz, które przenika całą okolicę. Tak opisuje sytuację kard. Pierbattista Pizzaballa. „[Mam] podzielone serce, ponieważ w mojej społeczności większość stanowią Palestyńczycy, ale są też Izraelczycy, ludzie o bardzo różnych wizjach […] i niezwykle trudno wstawiać się za wszystkimi w tym momencie” – wyznaje łaciński patriarcha Jerozolimy.
Jeżeli chcecie, przedstawię wam dowód prawdziwości mych słów, który przekona was, że walka, jaką toczymy z pokusami ciała, uważanymi za wrogie i szkodliwe, została nam dana dla naszego pożytku. Weźmy, na przykład, eunuchów i zastanówmy się, w czym należy szukać głównej przyczyny ich gnuśności i opieszałości w dążeniu do cnót? Czyż nie w tym, iż uważają oni, że nie zagraża im niebezpieczeństwo utraty czystości?
Frumencjusz doznaje czci we wszystkich obrządkach. Do Martyrologium Rzymskiego wpisał go kardynał Baroniusz (+ 1607). Żywot Frumencjusza przekazał potomnym Rufin. Według jego relacji pewien filozof z Tyru w towarzystwie dwóch swoich uczniów - Frumencjusza i Edezjusza - udawał się do Indii. Jednak burza zagnała jego okręt do granic Etiopii. Tam zostali pochwyceni i wzięci do niewoli. Odesłano ich na dwór króla do Axum. Byli bowiem bardzo pięknymi i obiecującymi młodzieńcami. Na dworze królewskim doszli do najwyższych godności. Frumencjusz miał zostać sekretarzem królewskim. Po śmierci króla w tym samym charakterze zatrzymała go na swoim dworze królowa. Niedługo potem obaj młodzieńcy poprzez kupców chrześcijańskich zapoznali się z Kościołem katolickim. Odtąd stali się najżarliwszymi propagatorami wiary w Chrystusa.
Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego
W czasie jednej z wizji na wyspie Patmos Jan słyszy głos Boga wzywający do wylania na ziemię gniewu siedmiu czasz, przypominających plagi egipskie. „I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz” (Ap 16,2). Pierwsza czasza wzorowana jest na szóstej pladze egipskiej (Wj 9,8nn) oraz na doświadczeniu Hioba (Hi 2,7). Zawiera bolesne wrzody, przypomina w pewnym sensie dżumę. „Dotyka entuzjastów doczesności, która uzurpuje sobie prawo do kultu bałwochwalczego. Wrzód można rozumieć nie tylko w sensie choroby ciała, ale także cierpień moralnych” (A. Jankowski). Mimo bolesności tych wrzodów ludzkie serca, podobnie jak wcześniej faraona, pozostają twarde, nie odwracają się od swoich grzechów i pozostają wierne Bestii.
Pani Dr. Wanda Półtawska napisała tekst tego wykładu specjalnie na – IV MIĘDZYNARODOWĄ KONFERENCJĘ NAUKOWĄ na WUM, 26 X 2014 r. z cyklu profilaktyka zdrowia prokreacyjnego pt. „Wokół ludzkiej prokreacji – odkrycia i nowości. Rozpoznawanie płodności, diagnostyka i leczenie zaburzeń”. Nagrany wykład był odsłuchany w sesjii IV Konferencji poświęconej Etyce lekarskiej, zatytułowanej ZAGADNIENIA BIOETYCZNE A PROFESJONALIZM W ZAWODACH MEDYCZNYCH.
- Pierwsi chrześcijanie spodziewali się, że dzień sądu nadejdzie lada moment. Paweł przestrzegał przed takim podejściem: prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański (2 Tes 2, 2). Po śmierci św. Jana, kiedy jego uczniowie zobaczyli, że zapowiadana Paruzja nie nadchodzi, szybko zdali sobie sprawę, że nie można Apokalipsy brać dosłownie - mówi biblista, O. prof. Augustyn Jankowski.
W listopadzie w Kościele obchodzona będzie „Czerwona Środa”. Wydarzenie to jest symbolem walki z prześladowaniami chrześcijan.
Przemienienie na górze niesie dla nas – nie tylko dla apostołów – wielkie przesłanie. Dzięki Taborowi odkrywamy prawdę, która nas zaskakuje i pobudza do myślenia. W pierwszym czytaniu otrzymujemy wspaniałą, apokaliptyczną wizję z Księgi proroka Daniela. Bóg odziany w lśniące szaty zasiada na tronie, aby przekazać panowanie Synowi Człowieczemu. Przemienienie na Taborzepewnie było odczytywane przez apostołów właśnie w perspektywie tej wizji. Dokonało się ono na górze – przypominającej Synaj.
Portal „Life Site News” zamieścił komentarz kardynała Gerharda Müllera na temat Synodu o synodalności wraz z dwoma oświadczeniami na tematy podejmowane w czasie synodu. Według kardynała w czasie synodu „dla heretyków i globalistów nie było papieskiej tajemnicy”, podczas gdy on sam mógł tylko raz „przemawiać publicznie”. Hierarcha dodał również, że miał „bardzo niewielki wpływ” na odbywające się w czasie synodu rozmowy.
Jak się w Polsce dowiedzieć czegoś więcej o kulcie „Santa Muerte”? Trudno znaleźć literaturę naukową o tym kulcie. Najpoważniejszym materiałem, jaki znalazłam są materiały uporządkowane przez pracownika FBI Dr. Roberta J. Bunkera. FBI poważnie interesuje się tym kultem, ponieważ wydaje się z nim być związane wiele zbrodni, także w USA. Począwszy od faktu, iż kult ten rozprzestrzenia się wśród ubogich, którzy jakby już przez samą swoją biedę narażeni są na pokusy różnego rodzaju patologii, aż po dane o handlu narkotykami, relacje mafijne i najbardziej przerażający aspekt sprawy, tzn. ofiary z ludzi.
Celina Rozalia Leonarda urodziła się 29 października 1833 r. w zamożnej rodzinie ziemiańskiej Chludzińskich, na kresach dawnej Rzeczypospolitej w Antowilu, blisko Orszy - teraz to Białoruś. Rodzice zadbali o to, by otrzymała staranne wykształcenie i wychowanie. Już jako młoda dziewczyna zapragnęła wstąpić do klasztoru wizytek w Wilnie, ale posłuszna woli rodziców i radzie spowiednika w 1853 r. wyszła za mąż za Józefa Borzęckiego, właściciela majątku Obrembszczyzna koło Grodna. Było to szczęśliwe małżeństwo, a Celina była dobrą żoną i matką. Urodziła czworo dzieci, z których dwoje - Marynia i Kazimierz - zmarło jako niemowlęta. Celina zajmowała się pracą charytatywną wśród ludności wiejskiej, a w 1863 r. wspierała powstańców, za co znalazła się wraz z kilkutygodniową Jadwigą w rosyjskim więzieniu w Grodnie.