Z ambony strzeleckiej Salwowskiego: Czy palenie książek Osho jest jak palenie Biblii? - zdjęcie
04.04.19, 11:45

Z ambony strzeleckiej Salwowskiego: Czy palenie książek Osho jest jak palenie Biblii?

13

Przy okazji ostatniej medialnej afery z paleniem uznanych za duchowo szkodliwe książek (oraz talizmanów i amuletów) krytycy tej akcji posługiwali się argumentem w stylu: "Skoro nie podobało się wam, jak Nergal niszczył na swym koncercie Biblię, to dlaczego pochwalacie palenie książek, które wam się nie podobają. To jest istna mentalność Kalego". Choć na pierwszy rzut oka ów argument może wydawać się chwytliwy, to jednak tak naprawdę jest on zwodniczy i bezsensowny. Próbując bowiem wykazać swego rodzaju relatywizm zwolennikom publicznego niszczenia przedmiotów, które mają nas prowadzić do złego, w istocie rzeczy wskazane wyżej rozumowanie samo wypływa z relatywistycznego sposobu myślenia.

 

Po pierwsze bowiem, stawianie na jednej płaszczyźnie Pisma świętego i dajmy na to pism neohinduistycznego guru Osho (bo takowe też zostały spalone na słynnym gdańskim "stosie") jest de facto zrównywaniem ich obu. W istocie rzeczy mówi się bowiem wówczas albo, że "każdy ma swoją prawdę i nie istnieje jedna absolutna Prawda" albo też twierdzi się, iż "nie da się poznać prawdy i wszystko trzeba traktować w taki sam sposób". Przy przyjęciu takich założeń rzeczywiście nie byłoby żadnej różnicy pomiędzy niszczeniem Biblii a paleniem tych czy innych ksiąg tak, jak podobnie należałoby traktować wrzucenie do śmietnika zgniłych jabłek oraz świeżych pomarańczy. Traktowanie jednak w ten sposób Pisma świętego jest stawianiem go na jednej płaszczyźnie z wytworami ludzkiej wyobraźni oraz szatańskimi zwiedzeniami. Na coś takiego uczniowie Pana Jezusa nie mogą się zaś godzić.

 

Po drugie: tak jak istnieje Bóg i szatan, Prawda oraz kłamstwo, dobro i zło, tak też istnieją książki obiektywnie dobre oraz obiektywnie przynoszące więcej szkód niż pożytku. Nie odróżniać jednych od drugich to tak, jak nie robić różnicy pomiędzy jabłkami zdrowymi a jabłkami zgniłymi i robaczywymi. Czy ktoś ma pretensje do sadownika, iż zdrowe jabłka pakuje do kosza, zgniłe zaś i robaczywe wyrzuca do śmieci? Czy wreszcie można mieć za złe sędziom oraz policjantom, iż jednych ludzi wtrącają do aresztu albo więzienia, a innych zostawiają w spokoju? O ile jest to oparte o obiektywne normy moralności i sprawiedliwości nie można im robić z tego tytułu wyrzutu.

 

Po trzecie: choć analogia pomiędzy niszczeniem Biblii a paleniem złych książek jest zasadniczo rzecz biorąc fałszywa, tkwi w niej pewne ziarno prawdy. Otóż, owszem są normy moralne, których nigdy i nigdzie nie wolno jest łamać. Nie mamy np. moralnego prawa gwałcić ludzi, choćby i to byli najbardziej zwyrodniali pedofile w więzieniach. Podobnie, nawet w najszlachetniejszych celach nie wolno jest cudzołożyć, kłamać, fałszywie przysięgać, zabijać niewinnych, czcić bałwany. Są to przykłady absolutnych norm moralnych, których nie należy naruszać w żadnej sytuacji. Nie wymyślajmy sobie jednak moralnych absolutów na nowo, skoro śladu po nich nie ma ani w Piśmie świętym, ani nauce katolickiej. Nie ma żadnej normy moralnej w stylu: "Nigdy nie będziesz palił książek lub przedmiotów prowadzących do zła" – należy o tym pamiętać. Wręcz przeciwnie, tego rodzaju zachowanie ma swe mocne podstawy tak w Biblii, jak i Tradycji Kościoła, a sama czynność spalenia czegoś jest pięknym biblijnym symbolem całkowitego odcięcia się od potraktowanego w ten sposób zła.

 

Mirosław Salwowski

Komentarze (13):

lolek kremówka2019.04.4 14:09
A coz Akademią Pana Kleksa? Przecież to nasza polska lektura natchnęła JK Rowling do napisania książki o Potterze... :) A tak w ogóle, to na świecie planowany jest lot na Marsa, budowa stacji na Księżycu, a tymczasem w Polsce palone są książki o małym czarodzieju w okularach :)
Albert2019.04.4 13:19
"stawianie na jednej płaszczyźnie Pisma świętego i dajmy na to pism neohinduistycznego guru Osho jest de facto zrównywaniem ich obu. " Racja, to jest absolutnie niedopuszczalne. Tylko w jednej z tych książek znaleźć można nawoływanie do nienawiści i gorszące opisy morderstw oraz wielu haniebnych uczynków godnych potępienia.
anonim2019.04.4 12:55
W trosce o osoby homoseksualne i pozostałe z grupy lgbt należy koniecznie wprowadzić zakaz publicznego manifestowania swoich seksualnych preferencji dla tych osób. Zachowania takie mogą obrażać inne osoby obecne w przestrzeni publicznej o innej wrażliwości lub pochodzące z innych kultur np. islamu, mogą obrażać ich uczucia w tym subiektywne poczucie estetyki. W głębokiej trosce o bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej a w szczególności bezpieczeństwo osób homoseksualnych i lgbt należy ten zakaz wprowadzić niezwłocznie i praworządnie egzekwować. W kwestii bezpieczeństwa w\w osób ważne jest zapobieganie zachowaniom prowokacyjnym mogącym powodować dyskomfort uczuciowy i możliwe negatywne reakcje u osób o innej wrażliwości niż homoseksualna lub lgbt.
Klapaucjusz2019.04.4 12:49
Chciałem zapytać pana Salwowskiego o pana Kali i kradzież jego krów ale myślę, że już znam odpowiedź.
OoO2019.04.4 12:41
Jednostka namieszała, narobiła dymu na cały świat. Polska dzięki takiej promocji naprawdę wiele traci. Szkoda pozostałej części normalnych katolików, że muszą się tłumaczyć za jednego osobnika. Dodatkowo zapłacił mandat, tylko ciekawe z czyich pieniędzy zapłaci?
Nik2019.04.4 12:21
100% racji Pan potwierdza tylko to co mówią egzorcyści i ludzie którzy mieli do czynienia ze złymi duchami.
Krecik2019.04.4 12:09
Wystarczy kilku takich "przyjaciół Kościoła" jak Mirosław Salwowski i będzie można zamykać kościoły
Stachu2019.04.4 12:04
Spalanie plastiku i innych odpadów jest wykroczeniem za które grozi mandat w wysokości 500 zł. Tytuły spalanych książek nie mają znaczenia. https://polskialarmsmogowy.pl/polski-alarm-smogowy/jakwygrac/szczegoly,jak-zglosic-palenie-smieci,26.html
OoO2019.04.4 12:38
Dostał mandat.
Polak Ateista Dumny Gej2019.04.4 12:02
Salwowski znów "w formie". Dla jednym Biblia to propaganda zła o wartości papieru toaletowego, dla innych Harry Potter to najlepsze dzieło, jakie w życiu przeczytali. Wszystko zależy od punktu widzenia i sympatii. Technicznie rzecz ujmując wartość ksiązki równa się kosztowi wydrukowania jednego egzemplarza. Wartość niematerialna jest niewymierna i... dla każdego różna w zależności od poglądów, ideologii, wierzeń etc. Święte jest tylko jedno - własność prywatna i tutaj ze swoimi książkami każdy może robić co chce. Ja swoje egzemplarze katechizmu z czasów szkolnych i biblii zniszczyłem, bo uznałem, że nie ma miejsca w moim życiu na zło.
anonim2019.04.4 12:00
W Piśmie świętym nikt nie zwraca uwagi na szkodliwość spalania czegokolwiek, bo w tamtych czasach nikomu jeszcze się nie śniło, że 2000 lat później, ludzie zrobią na ziemi taki śmietnik, że nie będzie nawet czym oddychać, nie mówiąc o skażeniu wody i żywności, a także ogólnej degradacji środowiska.
Arturo2019.04.4 11:51
oglądajcie na you tubie klip Rammstein "Deutschland" ponoć żydzi szaleją ich holocaust robi się mały
Cipak2019.04.4 12:05
W biblii jest kilkadziesiąt zapisów prowokujących do zbrodni!!! Ich zwieńczeniem, jest ewangelia Łukasza 19 : 27 - której rezultatem były ludobójstwa,zbrodnie przeciwko ludzkości w przeszłości, a przypadku wystąpienia sprzyjających okoliczności mogą zaistnieć i obecnie. "A tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, abym ja nad nimi królował, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach".