22.06.19, 18:15

Szkoła niepotrzebna. Przymus szkolny - to niemiecki wytwór, dobry dla niewolników. My wybierajmy wolność

W przeciwieństwie do większości przyjaciół na koniec wakacji czekałem ze szczególnym utęsknieniem. Szkolne przerwy spędzane ze znajomymi, rozmowy z nauczycielami i realizowane projekty sprawiły, że czas spędzony w szkole był jednym z najbardziej rozwijających i produktywnych w moim życiu. A jednak jeśli wtedy nie cierpiałem czegoś bardziej niż wakacji to z pewnością była to właśnie sama szkoła, której sztywne reguły i niezrozumiałe zasady jednoznacznie kojarzyły mi się z więzieniem. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, przyczyna tej pozornej sprzeczności jest dla mnie oczywista. Moja niechęć nigdy nie dotyczyła samej szkoły, nauczycieli czy edukacji. Ona dotyczyła przymusu.

 

Niemiecka szkoła i przymus
Jak głęboko oparte na przymusie i przemocy jest współczesne państwowe szkolnictwo, można przekonać się na przykład spoglądając za naszą zachodnią granicę. Jak donosi Der Spiegel, tylko w czerwcu policja rozpoczęła tam śledztwa dotyczące ponad 20 rodzin, które postanowiły skorzystać z długiego majowego weekendu i zabrać swoje dzieci na dłuższe wakacje[1]. W ciągu całego 2017 roku kary pieniężne sięgające 1000 euro, związane z łamaniem obowiązku szkolnego nałożono w Niemczech na ponad 5,5 tysiąca rodzin.

Powołanie się na przypadek Niemiec nie jest przypadkowe. Przeświadczenie o konieczności oparcia edukacji na przymusie ma w tym kraju długą tradycję i to z niego „rozlało się” na niemal cały współczesny świat. Pierwsze wzmianki o konieczności „zmuszenia ludu, by posyłał swe dzieci do szkoły” znajdujemy już w XVI wieku w pismach Marcina Lutra. Prawdziwą dojrzałość koncepcja ta osiągnęła jednak w czasach pruskiego absolutyzmu Fryderyka Wilhelma I, który jako pierwszy władca ustanowił ogólnopaństwowy przymusowy system szkolnictwa[2]. Pruskie idee trafiły na podatny grunt i rozprzestrzeniły się po Europie, a także wraz z niemieckimi kolonistami trafiły do USA, gdzie wywarły decydujący wpływ na budowę państwowego systemu oświaty.

Historycznie główny argument przemawiający za posyłaniem dzieci do szkół (tak prywatnych jak i publicznych) miał naturę czysto ekonomiczną: zapewnienie dziecku tutora lub prywatnego nauczyciela przekraczało znacznie możliwości finansowe nawet zamożnych rodziców, a wielu z nich bardziej korzystało na pomocy dziecka w codziennych pracach w polu lub w warsztacie niż na jego przyszłej i niepewnej edukacji. W tej sytuacji państwo, zawsze żywotnie zainteresowane uzyskaniem większego wpływu na wychowanie i poglądy swoich obywateli, nigdy nie wahało się wydzierać dzieci spod władzy rodzicielskiej i „dla ich dobra” umieszczać je w zarządzanych przez siebie placówkach.

Czy dzisiejsza szkoła wciąż potrzebuje przymusu?
Od tego czasu minęło już jednak 300 lat (okrągłą rocznicę wydania dekretu Wilhelma I ustanawiającego obowiązek szkolny obchodziliśmy w zeszłym roku) i zmieniło się bardzo wiele. Same teoretyczne argumenty na rzecz obowiązku szkolnego, związane z dostępnością do wiedzy, kompetencjami nauczycielskimi lub kosztem kształcenia nigdy nie były szczególnie mocne, a w dobie rosnącego wykładniczo dobrobytu oraz szerokopasmowego Internetu, Wikipedii i rozwijających się dynamicznie portali udostępniających kursy on-line takich jak Khan Academy[3] czy Outschool.com [4] całkowicie utraciły rację bytu.

 

Jeśli czytasz ten tekst, jest spora szansa, że należysz do grona ponad 25 mln osób aktywnie korzystających w Polsce z Internetu, a Twoje doświadczenia edukacyjne różnią się drastycznie od tego, co pamiętasz ze szkoły.

Chcesz nauczyć się programować? — Kupujesz szkolenie on-line; Rozpocząć grę na gitarze? —YouTube pęka w szwach od filmów i tutoriali nagrywanych przez zawodowych muzyków; Nie wiesz jak zmienić uszczelkę w zlewie? — po prostu to googlujesz.

Jednym z największych wyzwań dla wczesnych edukatorów była ograniczona dostępność materiałów. Oczywiście w XVIII wieku dobrze widoczne były już korzyści płynące z upowszechnienia prasy drukarskiej, dzięki której w ciągu całego stulecia wyprodukowano około miliarda książek[5]. To jednak nic w porównaniu z obecnym tempem produkcji informacji. Tylko w ciągu jednego dnia do Internetu trafia ponad 2,5 tryliona bajtów danych[6]. Podobna zmiana dotknęła też samej formy prowadzenia zajęć. Kiedyś jedyną możliwością było zgromadzenie grupy młodych ludzi w sali lekcyjnej, dziś coraz więcej kursów, szkoleń i wykładów prowadzonych jest on-line, a kolejna, jeszcze większa, rewolucja w tym obszarze czeka na nas tuż za rogiem w postaci rozwoju i upowszechnienia się technologii VR.

Dlaczego więc, podczas gdy sami na każdym kroku, bez żądnego przymusu i nakazów, korzystamy z technologii, by uczyć się i rozwijać, naszym dzieciom uczącym się w szkole wciąż zabraniamy korzystania z telefonów komórkowych, Wikipedię, (z której 12-13 milionów Polaków korzysta co najmniej raz w tygodniu)[7] odsądzamy od czci i wiary — za jej używanie przy odrabianiu zadań domowych, każąc „pałą”, a sami wciąż powtarzamy banały o tym, że „bez przymusu uczniowie nie będą chcieli się uczyć”?

Dziś coraz więcej rodziców, a także ich ambitnych i świadomych dzieci zadaje sobie podobne pytania. Niektórzy idą krok dalej, pytając wręcz: czy w XXI wieku stać nas jeszcze na poświęcanie przez kilkanaście lat publicznej edukacji kilku najbardziej produktywnych godzin każdego dnia na pobyt w szkolnych murach. W końcu gdzieś trzeba znaleźć czas na coraz liczniejsze zajęcia dodatkowe, dużo lepiej dostosowane do indywidualnych potrzeb i zainteresowań dzieci. O tym, że skala tego zjawiska nie jest mała, świadczą dane z CBOS. Według nich aż 64% rodziców mających dzieci w wieku szkolnym deklarowało, że przynajmniej jedno z nich uczęszczało na takie zajęcia w roku szkolnym 2017/18[8].

Jak widać, odsetek rodziców, którzy samodzielnie poszukują dla swoich dzieci okazji do zdobycia lepszego wykształcenia i gotowi są za nie dobrze zapłacić, stale rośnie. Wraz z rozwojem technologii zmieniły się także dostępne sposoby zdobywania wiedzy i nowych umiejętności. Bez cienia przesady można napisać, że ten rozwój i świadomość korzyści płynących z dobrego wykształcenia zmieniły cały otaczający nas świat — poza jednym wyjątkiem: samymi szkołami, które nadal funkcjonują na. tych samych zasadach co 300 lat temu.

Dlaczego tak dobrze nam z przymusem?
Ten zaskakujący opór szkoły przed zmianą, rodziców przed ulżeniem swoim dzieciom oraz gotowość tak wielu osób mających na sercu dobro uczniów do akceptacji jednoznacznie szkodliwego i nieefektywnego przymusowego systemu znajduje proste wytłumaczenie w postaci jednego z najpowszechniejszych błędów poznawczych: efektu status quo.

Kolejne serie eksperymentów badających to, w jaki sposób jednostki podejmują decyzje, pokazuje, że wśród wszystkich dostępnych alternatyw zawsze znajduje się opcja nie robić i nie zmieniać nic. I to właśnie ją zdajemy się preferować bardziej, nawet w obliczu twardych danych wskazujących na to, że podjęcie jakiegoś działania lub zmiana znanej praktyki wiązałaby się ze wzrostem efektywności[9]. Mówiąc prościej: większość z nas wykazuje naturalną preferencję do pozostawiania rzeczy po staremu. Nawet jeśli koszt związany ze zmianą byłby niewielki, a korzyści znaczne.

W świetle tych obserwacji wątpliwą sensowność zdaje się mieć produkowanie kolejnych stosów danych, potwierdzających to, co dla większości ekonomistów i badaczy zajmujących się oświatą jest oczywiste — prywatne szkoły, do których uczniowie chodzą dobrowolnie, są nie tylko efektywniejsze, ale także lepiej odpowiadają na potrzeby uczniów, rodziców oraz nauczycieli — ale ukazanie absurdalności całego tego opartego na przymusie systemu i otwarcie drogi dla alternatywnych modeli kształcenia.

Doskonale rozumiał to Murray N. Rothbard, w swojej książce Edukacja. Wolna i przymusowa odrzucając kolumny danych i statystyk na rzecz porównań takich jak to:

Co pomyślelibyśmy na temat propozycji rządu — stanowego lub federalnego, — aby z pieniędzy podatników stworzyć narodową sieć gazet i zmuszać wszystkich ludzi — zarówno dzieci, jak i dorosłych do ich czytania. Co pomyślelibyśmy o zdelegalizowaniu przez rząd wszystkich gazet niespełniających „standardów” rządowych komisji, dyktujących, co powinny czytać dzieci?[10]

O szkołę wolną od przymusu
Droga od obecnego, opartego na przymusie, systemu szkół publicznych do prawdziwie wolnej edukacji jest wciąż bardzo daleka. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości zniesiono, czy nawet rozluźniono podejście do obowiązku szkolnego, a coraz głośniejsza na całym świecie debata na temat „School Choice” zdaje się omijać Polskę. Nie oznacza to jednak, że entuzjaści prawdziwie wolnej edukacji nie mają w naszym kraju nic do zrobienia!

Polska szkoła pozostaje otwarta i przyjaźnie nastawiona do nowych inicjatyw edukacyjnych. Oczywiście ma to więcej wspólnego z silną motywacją samej kadry pedagogicznej, niż jakimikolwiek zachętami, których w obecnym systemie zwyczajnie brakuje, jednakże efektem jest szeroka przestrzeń do współpracy udowadniającej, że wiedza przekazywana w szkole może być na tyle ciekawa i atrakcyjna, że nie trzeba będzie do jej zdobywania „zachęcać” uczniów groźbą egzekucji administracyjnej obowiązku szkolnego.

Ogromna szansa tkwi także w rozwijającym się w Polsce homeschoolingu. I chociaż w zeszłym roku z tej możliwości korzystało tylko nieco ponad 10 000 dzieci, to właśnie dzięki zaangażowaniu ich rodziców oraz stale rosnącej ofercie kierowanych do nich programów i usług edukacyjnych na skostniałym „rynku” oświaty pojawia się wreszcie tak potrzebna i ożywcza konkurencja, pokazująca — skutecznie! — że do nauki nie trzeba dziś już nikogo zmuszać, edukacja może być naprawdę przyjemna, a szkoła nie musi już dziś nikomu kojarzyć się z więzieniem.

Komentarze

PP2019.11.11 11:30
tworzenie "kołochozów" szkolnych z pewnością nie poprawia jakości edukacji i relacji międzyludzkich a przymus jest poniżej godności człowieka bo normalnie człowiek ma ciekawość świata a przymus nie zagwarantuje kultury bo będzie polegął na zakuć, zapomnieć i ewentualnie zapić.
Reytan2019.06.23 13:59
Dla Polski wystarcza same matoly bez wyksztalcenia. Tego zycza Polsce liberalowie,ci wrogowie Chrystusa.
Felek2019.06.23 12:43
Ludzie nauki to wrogowie kosciola. Lepiej indoktrynowac i oglupiac ludzi religia wtedy sa pokorni, bogobojni i nie zadaja pytan. No i kasa sie zgadza w koscielnym skarbcu.
Reytan2019.06.23 14:00
Jestes bolszewickim kretynem. Nauka zostala stworzona przez Kosciol Katolicki.
Felek2019.06.23 14:22
Doprawdy? a ja myslalem ze starozytni Grecy i Rzymianie byli prekursorami. Tpo bylo przed chrzescijanswtem nie mowiac juz o kosciele katolickim. W dodatku kosciol katolicki zwalczal wszelkie reformy i nowe odkrycia w obawie przed utrata wplywow. Tak bylo np z Kopernikiem ktorego teorie byly dla kosciola bluznierstwem.
M.2019.06.23 15:03
Moj byly szef jest czesciowo sparalizowany do koñca zycia, poniewaz kiedy sie urodzil w 1947, miejscowe klechy (pewnie pedofile) i zakonnice (pewnie handlowaly noworodkami) nie kazali ludziom z jego wsi szczepic sie przeciwko zadnym chorobom. Taka to jest kato-nauka
Francisco Franco to faszystowska szmata2019.06.23 15:48
Nauką zajmowali się już Sumerowie oraz starożytni Egipcjanie, ty głąbie!
Felek2019.06.23 17:27
Tylko bez wyzwisk! To tylko kolejny raz dowodzi na absurd teorii o kosciele katolickim jako przodownikach nauki.
Suweren2019.06.23 19:53
Też dobry jesteś. Pojawili się Sumerowie i bach, nagle mamy scince :) Ani tak ani tak nie było. Sama teoria nauki była szlifowana przez tysiące lat, żebyśmy dziś wiedzieli, w czym tkwi różnica między nauką a pseudonauką jak teologia.
Foster2019.06.23 9:28
Tylko nie mówcie tego dzieciom, bo odmówią powrotu do szkoły po wakacjach.
anonim2019.06.23 5:42
To jeszcze proszę znaleźć jakieś firmy, które będą oparte na dobrowolności i braku przymusu w pracy, oczywiście poza pracodawcami, ci będą musieli płacić pensje zawsze, to będziemy zadowoleni!
M.2019.06.23 1:40
Oczywiscie, bycie Prymusem jest zle, bo wtedy na bank bedzie sie MYSLEC, miec otwarte horyzonty i nie zaglosuje sie na PiS. Lepiej byc jak Zerr0 lub Edi, albo ten idiota od JAMA. To ma sens, frondowskie szczurki i nieudacznicy
Max Fiend2019.06.22 22:20
Zgadnijcie, czy w krajach, które mają największą liczbę noblistów, jest przymus edukacyjny i od kiedy? W Polsce obowiązek szkolny wprowadzili dopiero zaborcy bo w "światłej" RP nikomu nie zależało, żeby naród był chociaż gramotny o podstawowym wykształceniu nie wspominając :-D
Reytan2019.06.23 14:03
Takich durni jak ty to szukac ze swieca. U ciebie klamia nawet kropka i przecinek,ty wole.
Max Fiend2019.06.23 22:23
Typowa reakcja przygłupa z braku jakichkolwiek argumentów i podstawowego wykształcenia :-D
bobek2019.06.22 19:51
nauka jest niepotrzebna, żeby gapić się w telewizor nic nie musze umieć
Francisco Franco to faszystowska szmata2019.06.22 19:28
Po co katolikom szkoła? Rzecz zbędna! Może za wyjątkiem szkoły katolickiej, ale ona nie uczy, tylko służy jako burdel dla księży pedofilów.
Marek212019.06.22 19:13
Fronda najlepiej ilustruje tezę Fromma, że osobowości autorytarne jednocześnie wielbią zamordyzm wladzy jak też są w innych kwestiach anarchistami. Telepanie się od ściany do sciany w przeciwieństwie do osobowości demokratycznych.
Stanislaw2019.06.22 18:51
Obrzydzanie nauki szkolnej to najgorsze świadectwo, które daje sobie FRONDA!
Ryszard Olejniczak2019.06.22 18:28
Zgadzam się, przygłupów nie należy przymuszać do nauki.
Agnieszka2019.06.22 18:51
A kogo uważa pan za "przygłupa"? Może dziecko z cechami wcześniaka, które urodziło się dużo za wcześnie i już zawsze będzie miało problem z dogonieniem rówieśników? Może to z fasem alkoholowym, z pijanej ciąży, które potrzebuje dużo więcej czasu na przyswojenie materiału. Może z jakimś innym upośledzeniem. To im chce pan odebrać możliwość edukacji?
JONASIK2019.06.22 19:17
Po pierwsze dziewczynki. Po co im edukacja? Rola kobiety w zdrowej rodzinie nie wymaga edukacji. Wystarczy tradycja przekazana przez matkę i babki. Po drugie dzieci innowierców, ateistów i innych zboczeńców. Ich edukacja zagraża naszym wartością. Podsumowując: edukacja TYLKO dla męskich, heteroseksualnych, katolickich dzieci. Amen.
JONASIK2019.06.22 19:19
wartościom, oczywiście. za dużo dziś wody święconej ...
Agnieszka2019.06.22 19:38
Dla takich? https://onet100.vod.pl/i/fakt/co-kibice-legii-wiedza-o-powstaniu-warszawskim/qc1y6k
JONASIK2019.06.22 22:14
Dokładnie :)) Me gusta.
Reytan2019.06.23 14:06
Typowym przyglupem komunistycznym jest Agnieszka
J.P2019.06.22 20:15
JONASIK napisał: "Rola kobiety w zdrowej rodzinie nie wymaga edukacji. " Czym głupsza kobieta, im mniej wie o świecie tym zdrowsza rodzina? Jonasik ja bym tobie nawet psa nakazał odebrać.
Agnieszka2019.06.22 20:22
Czy nikt oprócz mnie nie widzi, że on sobie jaja robi i dobrze się bawi? ;)
JONASIK2019.06.22 22:10
Ja jaja??? Absolutnie :)) W sumie z nimi fajnie jest, absolutnie, absolutnie. Fa fa fa fa fa fa fa fa fa ra fa fa Fa fa fa fa fa fa fa fa fa ra fa fa W sumie z ludźmi fajnie jest, absolutnie.
J.P2019.06.22 22:26
3 pokolenia wstecz w innym wątku dały do myślenia.. Mimo to chomika też bym mu zabrał.
JONASIK2019.06.22 22:23
Nie odróżniasz edukacji od mądrości. Można mieć tytuł naukowy (edukację) i być totalnym pawłowiczkiem. Można też mieć problem z formalnym wykształceniem i być jak Albert Einstein. To drugie zresztą dotyczy tylko facetów, bo kobiety są ograniczone z definicji. Sorry, tak chciał Bóg. Edukowanie kobiet to strata czasu i pieniędzy. Kobieta ma do odegrania role nie wymagające intelektu. Rodzenie, zmywanie i takie tam sprzątanie. Ogarniasz?
J.P2019.06.22 22:29
Ale skąd będzie wiedziała jakiego płynu do naczyń użyć?
JONASIK2019.06.22 23:34
Od tego właśnie ma się katechetę :))
J.P2019.06.23 0:01
To "Lucek" odpada.
Ryszard Olejniczak2019.06.22 19:31
Za przygłupów uważam tych którzy uważają, że wiedzą lepiej co uważają inni. Czyli logiczne myślenie zastępują uważaniem i aby sobie udowodnić, że mają rację wymuszają takie myślenie na własnych dzieciach. Bo niby po co (ich zdaniem) te dzieci mają same na sobie wymuszać.
rebeliant2019.06.23 9:56
Kmiocie zmuszanie kogokolwiek wbrew jego woli do dyscyplin, które są jego słabą stroną jest godne porządnego kopa w siedzenie. Jasne, osobnik może podjąć ćwiczenia tych dyscyplin, które mu nie wychodzą i nauczyciel/trener może stosować rygor przymusu, ale pod warunkiem, że osobnik ten sam z własnej woli się podejmie tego wyzwania. Trzeb być faktycznie przygłupem, aby na przymus uczyć kogoś muzyki, skoro ten ktoś nie ma do tego talentów. Sam jesteś przygłup i debil, bo przez przymus z jednej strony rozdrażnia się młodzież utalentowaną zachowaniem młodzieży, która nie ma talentów, a która zamiast zaczepiania innych uczniów świetnie sprawdziłaby się w dyscyplinach rzemieślniczych. Tym sposobem jedni i drudzy zamiast tkwić w niesprzyjającym środowisku, realizowali by swoje osoby. No ale debil będzie chciał na siłę utrzymać obecny stan, gdyż edukatorzy szkolni po prostu nie potrafią zagospodarować młodych ludzi.
JONASIK2019.06.22 18:22
Za edukację dzieci odpowiedzialni są rodzice. To oni wiedzą czego potrzebuje ich dziecko, na jakim jest poziomie, jaką ma wrażliwość, jaki światopogląd reprezentuje rodzina. Zatem obowiązkowa szkoła "dostosowana" do wszystkich to czysta przemoc, to gwałt na dzieciach, na ich delikatnych duszach. Precz z lewackim przymusem szkolnym. Precz ze szkołą dla dziewczynek. Tylko rodzice są odpowiedzialni za wychowanie i wykształcenie chłopców. Amen. :)
anonim2019.06.22 18:42
I za dwa pokolenia będziemy mieli 90% analfabetów?
JONASIK2019.06.22 18:54
Nie, nie, nie. Już za jedno pokolenie, będzie 99% analfabetów (wśród dziewczynek 199% analfabetek). Ale Naród będzie wierzący, bogobojny i zdyscyplinowany. Chwała Panu !!!!
Foster2019.06.23 12:54
Najgorzej jak rodzice są wykształconymi analfabetami, tzn. niby piszą i czytają ale nic z tego nie rozumieją.
Sariel2019.06.22 18:21
No dla PiS to na pewno by było wygodnie, żeby ludzie nie chodzili do szkoły Jeszcze by zrozumieli jak działają podatki i skąd państwo bierze pieniądze na socjal i by nie chcieli na nich zagłosować :O
gracz2019.06.22 18:49
Za "rządów" POje..ńców,ludzie nawet po szkołach nie rozumieli,komu złodziejskie sk...ysyny przelewają "piniądze,których ni ma",cytat z Vincenta Kanalii i nawet nie marzyli o jakimkolwiek socjalu.Kiedy marna część zrabowanego wraca do obrabowanych,"wyucony",ekonomicny "światowiec",zadaje pytanie ,godne pie..olenia balcerowicza.Pozostaje mi tylko zalecić codzienny kontakt czoła z framugą.
Mateusz2019.06.22 18:57
Sądząc po stylu twojej wypowiedzi, zakładam, że nawet nie rozumiesz mechanizmu ''Programów rodzinnych PISU'' Życzę ważnej sprawy uniemożliwiającej głosowanie w najbliższych wyborach, tak będzie lepiej dla Polski, a przede wszystkim dla ciebie. (o ile pracujesz, a nie korzystasz z ''programów rodzinnych'' tych socjalistów)
gracz2019.06.22 19:30
Głosować,to będę,kiedy jakimś cudem nastanie Polska a nie ten gówniany Obszar polskojęzyczny,zarządzany "z zewnątrz".Dopóki "brzoza urwała skrzydło",to głosuj sobie DŁuuuuuugo.Pozdrawiam.
Stanislaw2019.06.22 18:56
Porównaj mapę weyborówe PIS z ta mapą zadawalności matury w bieżącym roku. I wszystko jasne! https://external.fwaw5-1.fna.fbcdn.net/safe_image.php?d=AQC2NnE0zPzaMR6w&w=514&h=514&url=https%3A%2F%2Fscontent.fwaw5-1.fna.fbcdn.net%2Fv%2Ft1.15752-9%2F61672649_362897474356989_7486933926066257920_n.jpg%3F_nc_ht%3Dscontent.fwaw5-1.fna%26oh%3De912c8348d0e225251593526214c1649%26oe%3D5D930D70&cfs=1&_nc_hash=AQBGN5-7HxS67jUc
Szendzielarz2019.06.22 21:27
bredzisz