06.06.18, 16:45screenshot Youtube

Posłowie PiS odwiedzają urzędy miast. Efekty? Do przewidzenia

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości postanowili wejść do kilku urzędów miast w Polsce, aby sprawdzić transparentność działań samorządowców. Poinformowała dziś o tym na konferencji prasowej w Sejmie rzecznik PiS Beata Mazurek.

O składy członków rad nadzorczych, spółek komunalnych, nagrody czy podróże posłowie pytali między innymi w Warszawie, Łodzi oraz Gdańsku. Efekty są porażające.

W Warszawie posłom nie udzielono odpowiedzi na pytania dot. m.in. przyznanych nagród, premii oraz kosztów delegacji – informuje poseł PiS Paweł Lisiecki. Zapewnił jednocześnie, że w tych sprawach do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz złożone zostanie pytanie na piśmie.

Jak relacjonuje Lisiecki na twitterze:

„Kontrola poselska w warszawskim Ratuszu. Czy jest Pani Prezydent?-Nie ma. Czy jest, któryś z Wiceprezydentów? - Nie ma. Czy jest Sekretarz Miasta?- Nie ma. Dyrektor Gabinetu? -Gdzieś chyba była. A kto jest? - Nie mogę udzielać informacji”.

Dodał też, że na przykład wiceprezydent Renata Kaznowska ma pustą listę obecności od 1 czerwca.

W odpowiedzi na wątpliwości posłów, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy stwierdził:

„Gdyby posłowie złożyli pismo, oczywiście dostaliby odpowiedź w odpowiednim terminie. Na pewno będzie to termin krótszy, niż termin ich interwencji, jeżeli chodzi o mamy z niepełnosprawnymi dziećmi w Sejmie”.

W Łodzi z, gdzie prezydentem jest Hanna Zdanowska, również nie udało się posłom uzyskać żadnych informacji. Zdanowska zapewniła, że dostaną je w odpowiednim czasie. Próbowała też uderzyć w samych posłów pytając, dlaczego nie są teraz w Sejmie, „gdzie ich miejsce”. Dalej też wypaliła:

„Wie pan, jakie koszty ponoszą mieszkańcy przez państwa interpelacje?”.

Podobnie było w Gdańsku – tu również posłom PiS nie udało się uzyskać większości dokumentacji. Marcin Horała relacjonował:

„Był tu pewien problem na początku, tak trwało z pół godziny szukanie osoby, która może się z nami spotkać, w końcu spotkał się z nami dyrektor kancelarii prezydenta”.

Dalej dodawał, że większości dokumentów nie można było uzyskać. Wśród nich były m.in. lista osób, które pełnią funkcje w zarządach i radach nadzorczych spółek komunalnych czy lista nagrodzonych bądź otrzymujących inne poza pensją świadczenia członków zarządów spółek komunalnych od 2010 r. wraz z uzasadnieniem ich przyznania.

Nie dowiedzieli się też niczego o liście nagród prezydenta Gdańska, jego zastępców, skarbnika czy sekretarza. Horała dodał, że zakłada, że informacje otrzymają na piśmie.

dam/PAP,Fronda.pl