Na łamach tygodnika „Do Rzeczy” ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM podzielił się swoim spojrzeniem na trzy wydarzenia z życia Kościoła katolickiego w Polsce w 2026 roku, związane z dialogiem chrześcijańsko-żydowskim. Biblista przypomniał o liście KEP ogłoszonym w V Niedzielę Wielkiego Postu, który wywołał ogromne kontrowersje wśród polskich katolików. Dokument przygotowano z okazji 40. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej.
– „Miał nawiązywać do tamtego wydarzenia, do radosnej, przyjaznej atmosfery, jaka tam panowała, a przybrał oskarżycielski ton pod adresem Bogu ducha winnych katolików, którym przypisano antysemityzm i nakazywano kochać Żydów, bo tak rzekomo każą dokumenty kościelne”
– przypomniał biblista.
W dokumencie tym, jak podkreśla, padła „wątpliwa (błędna) teologicznie teza, że Żydzi uczestniczą w zbawieniu dokonanym przez Chrystusa pomimo Jego nieprzyjęcia”. Powołano się przy tym na dokument Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem, będący jedynie refleksją do dalszych analiz, a nie wykładnią nauczania Kościoła.
Ks. prof. Rakocy ocenia, że w postępowaniu KEP „zabrakło wiedzy na temat charakteru dokumentu oraz roztropności w działaniu”.
– „Działano na hura i do przodu, bez zastanowienia się, bez konsultacji. Przepraszam, konsultacja miała miejsce i przynajmniej dwóch profesorów, znawców tematu, przedstawiło swoje krytyczne opinie. Chociaż poproszono ich o te opinie, to jednak nie wzięto ich ostatecznie pod uwagę”
– pisze teolog.
– „Zamiast posłuchać ekspertów, Episkopat posłuchał (albo zląkł się) wewnątrzkościelnego mąciciela. Tym większa jest wina Episkopatu, że mając wiedzę, że list przedstawia fałszywy obraz rzeczywistości, polecono odczytać go wiernym. U części biskupów zabrakło wiedzy i roztropności, u części odwagi, aby się przeciwstawić, a jeszcze inni zostali być może wprowadzeni w błąd. Górą okazał się mąciciel”
– dodaje.
Autor przypomina, że list został odrzucony przez polskich katolików.
– „Pasterz, znając opinie ekspertów, wybrał bezdroża, a owca, kierując się tylko zdrowym rozsądkiem, wybrała właściwą drogę. Po co owcom taki pasterz? W interesie biskupów leży odzyskanie zaufania wiernych. A do tego konieczne są przeprosiny”
– podkreśla.
Minęło ponad pół roku. Przeprosin biskupów, przyznania się do popełnienia błędu – jak nie było, tak nie ma.
- „Jak daleko sięgam pamięcią, nie było podobnego przypadku, żeby Episkopat podpisał się pod błędnymi lub nieprawdziwymi tezami, podał je wiernym do wierzenia i nie wycofał się z popełnionego błędu. Jest to stan, który podważa nauczycielską wiarygodność Episkopatu i stale domaga się od niego refleksji i przeprosin względem ludu Bożego”
– wskazuje ks. prof. Rakocy.
Duchowny nie ma wątpliwości, że „temat będzie powracał jak wyrzut sumienia”. Zaznacza, że „nie błądzą wierni, ale kuleje Episkopat”.
Kard. Ryś – cały Kościół w Polsce ma się podporządkować osobie wprowadzającej zamęt?
Sam ks. prof. Rakocy skierował do Komisji Nauki Wiary przy Konferencji Episkopatu Polski pytania dot. dyskutowanych w Polsce zagadnień związanych z podejściem Kościoła do judaizmu. Nie otrzymał nie tylko odpowiedzi, ale nawet informacji, czy Komisja zajmie się sprawą i w przyszłości odpowiedzi udzieli.
– „Zaległo jednak milczenie. Wiele to mówi, bo rok wcześniej wystąpiłem do tej samej Komisji z zapytaniem w innej sprawie. Jej sekretarz odpowiedział mi od razu i zapewnił, że Komisja udzieli odpowiedzi. Tak też się stało. Teraz jednak zaległo głębokie milczenie”
– pisze kapłan.
W ocenie autora, za brakiem odpowiedzi stoi przewodniczący Komisji abp Stanisław Budzik, a powodem jest fakt, że „odpowiedź na postawione pytania, łatwa do przewidzenia, uderzyłaby wprost w ks. kard. Grzegorza Rysia”.
– „Czy cały Kościół katolicki w Polsce ma się podporządkować jednej osobie – wprowadzającej zamęt i wzbudzającej antagonizmy? W teologii znana jest zasada sensus populi Dei mówiąca o zmyśle, wyczuciu Bożej prawdy przez lud Boży. Kiedy pasterz głosi poglądy, którym sprzeciwia się en masse wierny Bogu lud, na pewno nie ma racji”
– zauważa biblista.
Wreszcie ks. prof. Rakocy skierował 15 września list otwarty do KEP na temat dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.
– „Wspomniane poglądy stanowią zagrożenie dla nauki i wiary Kościoła katolickiego. Nie jest to tylko moje przekonanie, ale większości wiernych i duchowieństwa w Polsce. Wystąpiłem zatem w imieniu ludu Bożego do jego pasterzy. Tego samego dnia, tj. 15 września br., zostałem poinformowany przez Sekretariat Generalny KEP o przyjęciu mojego pisma i nadaniu mu statusu »korespondencji przedmiotowej«”
– wyjaśnił.
Duchowny chciał, by list został przekazany do wiadomości polskich biskupów. Tak się jednak nie stało. List został zignorowany, co w przekonaniu autora „jest zlekceważeniem poruszanej sprawy, a ta dotyczyła czystości nauki Kościoła katolickiego w Polsce”.
– „Moim zdaniem powodem był nade wszystko pkt 8 tegoż listu. Pokazuję w nim czarno na białym nieprawdy głoszone przez ks. kard. Grzegorza Rysia i przez środowisko prowadzące rozmowy z judaizmem. Podaję tam przykłady stosowanych przez nich nieuczciwych zabiegów mających przekonać innych, niezorientowanych w temacie, do ich własnych, błędnych tez”
– podkreśla teolog.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.