Kościół

Polscy biskupi przeproszą katolików? Ks. prof. Rakocy: Górą okazał się mąciciel

„Zamiast posłuchać ekspertów, Episkopat posłuchał (albo zląkł się) wewnątrzkościelnego mąciciela. Tym większa jest wina Episkopatu, że mając wiedzę, że list przedstawia fałszywy obraz rzeczywistości, polecono odczytać go wiernym. U części biskupów zabrakło wiedzy i roztropności, u części odwagi, aby się przeciwstawić, a jeszcze inni zostali być może wprowadzeni w błąd. Górą okazał się mąciciel” – pisze ks. prof. Waldemar Rakocy CM.

4 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Radio Kraków)
Fot. screenshot: YouTube (Radio Kraków)

Na łamach tygodnika „Do Rzeczy” ks. prof. dr hab. Waldemar Rakocy CM podzielił się swoim spojrzeniem na trzy wydarzenia z życia Kościoła katolickiego w Polsce w 2026 roku, związane z dialogiem chrześcijańsko-żydowskim. Biblista przypomniał o liście KEP ogłoszonym w V Niedzielę Wielkiego Postu, który wywołał ogromne kontrowersje wśród polskich katolików. Dokument przygotowano z okazji 40. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej.

– „Miał nawiązywać do tamtego wydarzenia, do radosnej, przyjaznej atmosfery, jaka tam panowała, a przybrał oskarżycielski ton pod adresem Bogu ducha winnych katolików, którym przypisano antysemityzm i nakazywano kochać Żydów, bo tak rzekomo każą dokumenty kościelne”

– przypomniał biblista.

W dokumencie tym, jak podkreśla, padła „wątpliwa (błędna) teologicznie teza, że Żydzi uczestniczą w zbawieniu dokonanym przez Chrystusa pomimo Jego nieprzyjęcia”. Powołano się przy tym na dokument Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem, będący jedynie refleksją do dalszych analiz, a nie wykładnią nauczania Kościoła.

Ks. prof. Rakocy ocenia, że w postępowaniu KEP „zabrakło wiedzy na temat charakteru dokumentu oraz roztropności w działaniu”.

– „Działano na hura i do przodu, bez zastanowienia się, bez konsultacji. Przepraszam, konsultacja miała miejsce i przynajmniej dwóch profesorów, znawców tematu, przedstawiło swoje krytyczne opinie. Chociaż poproszono ich o te opinie, to jednak nie wzięto ich ostatecznie pod uwagę”

– pisze teolog.

– „Zamiast posłuchać ekspertów, Episkopat posłuchał (albo zląkł się) wewnątrzkościelnego mąciciela. Tym większa jest wina Episkopatu, że mając wiedzę, że list przedstawia fałszywy obraz rzeczywistości, polecono odczytać go wiernym. U części biskupów zabrakło wiedzy i roztropności, u części odwagi, aby się przeciwstawić, a jeszcze inni zostali być może wprowadzeni w błąd. Górą okazał się mąciciel”

– dodaje.

Autor przypomina, że list został odrzucony przez polskich katolików.

– „Pasterz, znając opinie ekspertów, wybrał bezdroża, a owca, kierując się tylko zdrowym rozsądkiem, wybrała właściwą drogę. Po co owcom taki pasterz? W interesie biskupów leży odzyskanie zaufania wiernych. A do tego konieczne są przeprosiny”

– podkreśla.

Minęło ponad pół roku. Przeprosin biskupów, przyznania się do popełnienia błędu – jak nie było, tak nie ma. 

- „Jak daleko sięgam pamięcią, nie było podobnego przypadku, żeby Episkopat podpisał się pod błędnymi lub nieprawdziwymi tezami, podał je wiernym do wierzenia i nie wycofał się z popełnionego błędu. Jest to stan, który podważa nauczycielską wiarygodność Episkopatu i stale domaga się od niego refleksji i przeprosin względem ludu Bożego”

– wskazuje ks. prof. Rakocy.

Duchowny nie ma wątpliwości, że „temat będzie powracał jak wyrzut sumienia”. Zaznacza, że „nie błądzą wierni, ale kuleje Episkopat”. 

Kard. Ryś – cały Kościół w Polsce ma się podporządkować osobie wprowadzającej zamęt?

Sam ks. prof. Rakocy skierował do Komisji Nauki Wiary przy Konferencji Episkopatu Polski pytania dot. dyskutowanych w Polsce zagadnień związanych z podejściem Kościoła do judaizmu. Nie otrzymał nie tylko odpowiedzi, ale nawet informacji, czy Komisja zajmie się sprawą i w przyszłości odpowiedzi udzieli. 

– „Zaległo jednak milczenie. Wiele to mówi, bo rok wcześniej wystąpiłem do tej samej Komisji z zapytaniem w innej sprawie. Jej sekretarz odpowiedział mi od razu i zapewnił, że Komisja udzieli odpowiedzi. Tak też się stało. Teraz jednak zaległo głębokie milczenie”

– pisze kapłan.

W ocenie autora, za brakiem odpowiedzi stoi przewodniczący Komisji abp Stanisław Budzik, a powodem jest fakt, że „odpowiedź na postawione pytania, łatwa do przewidzenia, uderzyłaby wprost w ks. kard. Grzegorza Rysia”. 

– „Czy cały Kościół katolicki w Polsce ma się podporządkować jednej osobie – wprowadzającej zamęt i wzbudzającej antagonizmy? W teologii znana jest zasada sensus populi Dei mówiąca o zmyśle, wyczuciu Bożej prawdy przez lud Boży. Kiedy pasterz głosi poglądy, którym sprzeciwia się en masse wierny Bogu lud, na pewno nie ma racji”

– zauważa biblista.

Wreszcie ks. prof. Rakocy skierował 15 września list otwarty do KEP na temat dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. 

– „Wspomniane poglądy stanowią zagrożenie dla nauki i wiary Kościoła katolickiego. Nie jest to tylko moje przekonanie, ale większości wiernych i duchowieństwa w Polsce. Wystąpiłem zatem w imieniu ludu Bożego do jego pasterzy. Tego samego dnia, tj. 15 września br., zostałem poinformowany przez Sekretariat Generalny KEP o przyjęciu mojego pisma i nadaniu mu statusu »korespondencji przedmiotowej«”

– wyjaśnił.

Duchowny chciał, by list został przekazany do wiadomości polskich biskupów. Tak się jednak nie stało. List został zignorowany, co w przekonaniu autora „jest zlekceważeniem poruszanej sprawy, a ta dotyczyła czystości nauki Kościoła katolickiego w Polsce”. 

– „Moim zdaniem powodem był nade wszystko pkt 8 tegoż listu. Pokazuję w nim czarno na białym nieprawdy głoszone przez ks. kard. Grzegorza Rysia i przez środowisko prowadzące rozmowy z judaizmem. Podaję tam przykłady stosowanych przez nich nieuczciwych zabiegów mających przekonać innych, niezorientowanych w temacie, do ich własnych, błędnych tez”

– podkreśla teolog. 

Źródło: „Do Rzeczy”, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej