Naukowcy: dzieci to zagrożenie dla środowiska - zdjęcie
08.08.14, 19:20fot. sxc hu

Naukowcy: dzieci to zagrożenie dla środowiska

14

W niedawnym wydaniu „Journal of Medical Ethics” naukowcy uznali dzieci za… zagrożenie dla środowiska. Otóż, jak piszą, każdy człowiek zostawia „ślad węglowy”, ale tylko ci, którzy decydują się na prokreację, zostawiają „węglowy spadek”. W ten sposób życie dzieci staje się zagrożeniem dla planety.

Portal „Life News” poinformował, że podobne rewelacje ogłosiła na łamach wspominanego czasopisma Cristina Richie z Boston College’s Department of Theology. Naukowiec skrytykowała tzw. techniki wspomaganego rozrodu (ART) w skład których wchodzi na przykład in-vitro. Rzecz jasna sama krytyka takich praktyk to rzecz słuszna. Gorszy jest powód, dla którego Richie zajęła się tym tematem…

Uważa ona, że świat powinien inaczej spojrzeć na te techniki, ze względu na zagrożenie, jakie niesie ze sobą „nadmierna” liczba dzieci dla planety. „Dzięki wykorzystywaniu ART rodzi się wiele dzieci, zwiększając światową emisję węgla. To ciężar dla i tak już zbyt obciążonego ekosystemu, muszącego podtrzymywać nowe istnienia, które mogłoby się nie urodzić, gdyby nie interwencja medyczna. Jest więc obowiązkiem osób odpowiedzialnych za politykę środowiskową, społeczności etycznych i medycznych, a nawet całego społeczeństwa, by ostrożnie rozważyć interesy naszej planety oraz biznes, który celowo stwarza więcej ludzi, podczas gdy musimy obniżyć nasz wpływ węglowy”.

Zauważa następnie, że wzrasta liczba dzieci, które przyszły na świat dzięki tak sztucznym metodom jak in-vitro. I dodaje: „Jeżeli spojrzymy na te liczby w kategoriach emisji węgla, a nie czystego wzrostu populacji, to statystyki wyglądają ponuro”. „Każde dziecko stworzone poprzez medyczną interwencję zwiększa dziedzictwo węglowe” – kwituje.

Jak widać w oczach lewackiej części ekologów takie procedury jak in-vitro nie są złe dlatego, że dehumanizują dzieci i w ich wyniku giną zarodki. Nie. Jedyny problem to „ślad węglowy”, jakie takie „nadprogramowe” dzieci powodują…

pac/lifenews

Komentarze (14):

anonim2014.08.8 19:26
Co za degeneraci pod "naukowym" szyldem... Lobby aborcyjne pozazdrościło zysków lobby in-vitro?
anonim2014.08.8 19:32
Doszli do negacji w negacji...
anonim2014.08.8 19:34
lewackiej? Ja tam myślę, że to katolickie lobby znalazło kolejny "naukowy argument" przeciw in-vitro :P.
anonim2014.08.8 19:46
@karlow Ty nie myślisz, ty zmyślasz!
anonim2014.08.8 20:39
Widać jest jakaś grupka multimiliarderów, którzy sami już nie wiedząc co z tymi pieniędzmi zrobić, poczuła się jak bogowie olimpijscy mogący oto decydować o losie zwykłych śmiertelników. W tym wypadku traktować ich z perspektywy hodowcy trzody chlewnej. To bodaj Al Gore stwierdził niegdyś, że człowiek jest rakiem na ciele [umęczonej oczzywiście] Ziemi. W domyśle: trzeba go wyciąć. I to chyba on jest autorem słów, iż populacja ludzka powinna zejść do 60 milionów.
anonim2014.08.8 21:15
Z jednej strony Cristina Richie z Boston College’s Department of Theology, z drugiej twór o nazwie amerykańscy naukowcy. Skąd Pac wziął lewacką część ekologów?
anonim2014.08.8 22:34
Już dawno mówiłem znajomym o tym. Gdy mowa o "przeludnieniu" to trzeba zacząć od światowego zakazu in vitro. No chyba, że sami lewacy własnych bredni nie traktują poważnie. Z zakazem poszłoby szybko: chrześcijanie z przyczyn etycznych poparliby zakaz, lewacy z przyczyn ekologicznych:P Lewico do boju! Może wreszcie coś pożytecznego zrobi ONZ?
anonim2014.08.8 23:57
Od zawsze wiadomo że ideologia lewicowa jest wewnętrznie sprzeczna i prędzej czy później lewacy sami wpadają we własne sidła. Przykre jest to że wielu ludzi uważających się za wierzących - w tym i takich którzy tu publikują - ma lewicowe ciągoty i nawet próbuje je uzasadniać posiłkując się Pismem Świętym.
anonim2014.08.9 3:59
Jakby ludzie komentujący ruszyli głową i przeczytali uważnie tekst, że autorka tej wypowiedzi należy do department of theology, czyli jest teologiem, co świadczy, że w żaden sposób nie wskazuje, że ma poglądy lewicowe. Jest po prostu chrześcijanką, która śmie mieć zdanie inne niż wy, przez co musicie dla własnego spokoju ducha bezsensownie obrzucić ją błotem
anonim2014.08.9 8:25
Nie naukowcy, tylko pani teolog (!!!) z Bostonu. W kiepskim piśmie, bez badań, wygłosiła opinię. Szkoda czasu na nią i jej twórczość.
anonim2014.08.9 13:01
Skoro pani Cristina Richie uważa "ślad węglowy" człowieka za tak poważny problem dla planety, to może zacznie oczyszczanie atmosfery ziemskiej od własnej osoby. To w jaki sposób przestanie oddychać, pozostawiam jej fantazji.
anonim2014.08.9 13:18
@Lukas ... "Nie naukowcy, tylko pani teolog" Teolog to też naukowiec. Tak filolog, geolog, paleontolog i inne "-logi"...
anonim2014.08.9 13:48
@Kropelka: Ze względu na wątpliwą falsyfikowalność hipotez w tej dziedzinie, widzę jednak pewne różnice. Ale nie w tym rzecz: otóż, Redakcja na samym początku artykułu umieściła sformułowanie "Amerykańscy naukowcy...", co sugeruje, że jakaś większa ich grupa uważa tak, jak pani Richie. Tymczasem mamy do czynienia z jedną osobą, do tego zbliżoną do kręgów religijnych... Ty sama w pierwszym poście piszesz o "degeneratach pod naukowym szyldem". Liczba mnoga nie jest uprawniona, a nie każdy, kto wygłosi kontrowersyjną opinię w naukowym piśmie, zasługuje na miano naukowca. Pani Richie publikuje do tego w pismach dość specyficznych, co łatwo odnaleźć w sieci.
anonim2014.08.9 15:49
@Lukas ... No i? Jaki stąd wysnułeś wniosek?