Stany Zjednoczone zawarły porozumienie o zawieszeniu broni z Iranem na okres dwóch tygodni. Rząd Pakistanu posłużył jako pośrednik w tych rozmowach, ponieważ żadnych bezpośrednich kontaktów obie strony konfliktu nie utrzymywały. Co to może oznaczać? Czy wojna jest zakończona? Kto w niej zwyciężył, a kto doświadczył porażki? Co ta sytuacja może oznaczać dla nas w Polsce?
Przede wszystkim krótko musimy zrozumieć, co konkretnie się wydarzyło. Jeszcze wczoraj wojna USA, Izraela i Iranu wyglądała na sytuację patową, bez jasności, jak się z niej wycofać tak, by było to akceptowalne dla obu stron. Koalicja przeprowadziła klasyczną kampanię lotniczą, wybiła irańskie lotnictwo, osłabiła system OPL, zredukowała mocno potencjał rakietowy i przemysłowy Iranu. Mimo to teokratyczny reżim nie tylko przetrwał, ale i zaadaptował się do tej sytuacji, zachowując zdolność do przeprowadzenia skutecznych ataków na cele w całym regionie i zdolność do skutecznego blokowania cieśniny Ormuz. Dlatego Trump stał jeszcze wczoraj na rozdrożu. Miał do wyboru: albo spróbować wycofać się z konfliktu, płacąc za to odpowiednią cenę polityczną, albo... mógł eskalować dalej, przeprowadzić albo uderzenia na kluczowe dla Iranu obiekty infrastruktury, albo przeprowadzić ograniczoną inwazję lądową. Obie te opcje groziły sporymi negatywnymi konsekwencjami i nie gwarantowały sukcesu na poziomie strategicznym. Trump wybrał pierwszą drogę.
Czy wojna się zakończyła i co będzie dalej? Działania zbrojne zostały na chwilę zatrzymane – to jest fakt. Ale dotyczy to tylko Stanów Zjednoczonych i Iranu. Już dziś po południu Izrael zaatakował cele w Libanie, co Iran odebrał jako złamanie zawieszenia broni, co z kolei doprowadziło do ponownego zablokowania cieśniny Ormuz i grozi zerwaniem ledwie co zawartego porozumienia. Ale nawet poza kwestią Izraela, gdzie informacja o wprowadzeniu tego zawieszenia broni wywołała prawdziwy szok i niezadowolenie, problem polega na tym, że obydwie strony konfliktu ogłosiły „pełne i całkowite zwycięstwo”, ale jednocześnie żadna ze stron w pełni swoich celów nie osiągnęła. Żeby do trwałego porozumienia mogło dojść, strony muszą jeszcze uzgodnić wiele szczegółów. W założeniu właśnie w ciągu następnych dwóch tygodni mają trwać w tej sprawie negocjacje. Jeżeli oczywiście porozumienie nie zostanie zerwane wysiłkiem Izraela. W tej chwili Iran deklaruje, że do zawieszenia broni doszło tylko dlatego, że USA przyjęły listę irańskich żądań. Donald Trump natomiast deklaruje, że otrzymał od Iranu plan pokojowy i że traktuje go jako pozycję wyjściową dla dalszych negocjacji. Czy więc dojdzie do jakiegokolwiek porozumienia – się okaże. Natomiast co możemy powiedzieć już teraz:
1. Cieśnina Ormuz ma zostać w ramach porozumienia otwarta (jeżeli do jego implementacji faktycznie dojdzie), co jest bez wątpienia pozytywną dla nas wszystkich informacją. Bo jej blokada groziła ogromnym kryzysem gospodarczym nie tylko dla państw regionu, ale i całego świata. Szczególnie ważne jest to dla naszego regionu, bo oprócz problemów natury gospodarczej, bardzo wysokie ceny ropy utrzymujące się przez długi czas wzmocniły pozycję Rosji i jej zdolności militarne. Ale nawet jeżeli do otwarcia cieśniny dojdzie, pytanie: na jakich warunkach będzie miał miejsce w niej ruch statków? Cieśnina nie została odblokowana siłą i do samego momentu wprowadzenia zawieszenia broni pozostawała pod faktyczną kontrolą Iranu. Teheran więc jawnie sugeruje, iż ruch statków będzie się odbywał pod jego nadzorem i być może z pobieraniem przez niego opłat, co faktycznie będzie oznaczać utrwalenie irańskiej kontroli nad Ormuzem. Natomiast Donald Trump w swoim oświadczeniu sugeruje pełne i bezdyskusyjne otwarcie cieśniny dla wszystkich statków handlowych. W późniejszym zaś komentarzu prezydent USA zasugerował, że Iran wraz ze Stanami Zjednoczonymi mogą wspólnie pobierać te opłaty, co wprowadza jeszcze więcej zamieszania.
2. Program nuklearny. Kluczowa kwestia nie tylko dla USA, ale przede wszystkim dla Izraela. Kwestia irańskiej broni jądrowej dla Izraela jest absolutnie kluczowa, natomiast w obecnych warunkach trudno sobie wyobrazić, by Iran, który traktuje to porozumienie jako swoje zwycięstwo, zgodził się na przekazanie Stanom Zjednoczonym wzbogaconego uranu. Wprost odwrotnie. Iran być może nie będzie w stanie szybko stworzyć broni jądrowej, ale z pewnością będzie rozwijał technologie i będzie chciał posiadać wszystkie niezbędne elementy, by móc w razie potrzeby taką broń szybko stworzyć. Nie ma więc praktycznie żadnych szans dla USA i Izraela, by teraz rozwiązać problem irańskiego programu nuklearnego drogą negocjacji, jeżeli wcześniej nie udało się tego zrobić drogą militarną.
3. Zmiana reżimu? Ta wojna faktycznie wzmocniła irańską teokrację i utrwaliła jej rządy. Stany Zjednoczone i Izrael faktycznie rzuciły na irański reżim całą swoją potęgę. Zarówno Trump, jak i Netanjahu otwarcie deklarowali zmianę reżimu jako cel wojny na jej początku. Przywództwo państwa irańskiego zostało zlikwidowane. Ale reżim nie tylko nie upadł – on się zradykalizował jeszcze mocniej i wytrwał pod tym naciskiem, co w sposób nieunikniony wzmocni jego pozycję wewnątrz tego kraju. Co oznacza, że w praktyce osiągnięto cel w zasadzie przeciwny temu, co zamierzano pierwotnie zrobić.
4. Zniszczenie potencjału militarnego Iranu. To jest główny argument i główny akcent administracji Donalda Trumpa, która tłumaczy, że wojna została jednoznacznie wygrana z tego powodu, że USA zniszczyły kompletnie militarny potencjał Iranu – zarówno rakietowy, jak i lotniczy oraz morski. Poza tym zniszczony miał zostać potencjał przemysłu zbrojeniowego Iranu. Problem tutaj polega jednak na tym, że zarówno przemysł, jak i potencjał militarny można odbudować, jeżeli masz partnerów zainteresowanych tym, by twój potencjał odciągał siły amerykańskie w tym regionie. I Iran takich partnerów ma. Poza tym, jak pokazała sama wojna, prawidłowe użycie asymetrycznego potencjału rakietowego i dronowego pozwala zadawać bolesne ciosy przeciwnikom pomimo ich ogromnej przewagi. No i poza tym od razu kilka wydań zachodnich, powołując się na źródła w wywiadzie USA, poinformowało, że realny potencjał, który Iranowi udało się zachować, sięga 30% w wypadku rakiet i prawie 50% w wypadku dronów. Dodatkowo znaczna część tego irańskiego potencjału została zamknięta w tunelach, którym siły koalicji zrujnowały wejścia. Co oznacza, że Iran z czasem może go odzyskać. Pomimo zniszczenia większości irańskiej floty konwencjonalnej, teokratyczny reżim zachował większość swojej „małej floty” składającej się z łodzi podwodnych i małych kutrów, wspartych bateriami pocisków przeciwokrętowych. Co w sumie daje Iranowi możliwość odstraszania znacznie silniejszego przeciwnika na morzu.
Podsumowując, dla Polski i dla całej Europy pożądane jest, by doszło w regionie do stabilizacji sytuacji. Niestety jednak zawieszenie broni pomiędzy USA a Iranem nie jest w tej chwili jeszcze nawet pewne. Sytuacja jest bardzo płynna ze względu chociażby na konflikt interesów USA i Izraela w tej wojnie. Ale nawet gdyby do zawieszenia broni doszło, to nie oznacza to jeszcze pokoju, bo obie strony mają bardzo odmienną wizję powojennego układu w regionie i swojej roli w tym układzie.
