Ks. prof. Bortkiewicz dla Fronda.pl: Ta władza jest wroga wobec narodu polskiego - zdjęcie
19.05.15, 15:00fot. YouTube

Ks. prof. Bortkiewicz dla Fronda.pl: Ta władza jest wroga wobec narodu polskiego

7

Paweł Chmielewski, portal Fronda.pl: Dlaczego katolik nie może popierać in vitro?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr: Wypowiedzi Kościoła katolickiego i św. Jana Pawła II w zakresie in vitro są jednoznaczne. Oceniają zabieg produkcji człowieka w sposób całkowicie negatywny, argumentując w podwójny sposób. Po pierwsze chodzi o eliminację tak zwanych zarodków nadliczbowych, a więc poczętego życia ludzkiego. Po drugie, co jest argumentem dla wielu trudniejszym do zrozumienia, chodzi o oderwanie prokreacji od aktu małżeńskiego, a więc o manipulację człowiekiem w momencie człowieka, oddanie prymatu technologii nad miłością. Procedura in vitro zawsze pozostanie zła, niezależnie od tego, ile zarodków zostanie wyprodukowanych, a ile zostanie zabitych. Sama produkcja nie godzi się bowiem z pojęciem godności człowieka.

Podczas ostatniej debaty prezydent Bronisław Komorowski wołał, że nie należy mieszać św. Jana Pawła II do debaty o in vitro. Miał rację?

Nauczanie Jana Pawła II jest w tej sprawie jednoznaczne. W tej sytuacji przywoływanie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego nauczania Jana Pawła II w różnych kontekstach jego dotychczasowej prezydentury jest albo cynizmem, albo jakąś ironią. Warto zauważyć, że pan Andrzej Duda w swojej wypowiedzi podczas debaty zwrócił uwagę, że jako katolik kieruje się właśnie nauczaniem Jana Pawła II. Z drugiej strony zwrócił uwagę na aspekt prawny. Wydaje mi się to o tyle ważne, że argumenty teologiczne nie przemawiają do ludzi niewierzących. Natomiast pan Duda zauważył, że jakikolwiek projekt in vitro pozostaje w kolizji z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej, która nakazuje ochronę życia poczętego od momentu poczęcia. Warto ten aspekt prawny wydobyć, niezależnie od nauczania kościelnego.

Jednym z głównych argumentów prezydenta Komorowskiego w sprawie in vitro jest jego niechęć do bycia „prezydentem sumień”. Podczas debaty Komorowski przekonywał, że każdy ma własne sumienie i trzeba to uszanować, a to zakłada stworzenie prawa dopuszczającego procedurę in vitro. To poprawne rozumowanie?

Oczywiście, że każdy ma własne sumienie. Jednak z chrześcijańskiego punktu widzenia sumienie jest sanktuarium, w którym człowiek spotyka głos Boga. Sumienie nie jest zatem monologiem człowieka ze sobą samym ani najwyższą normą, nie jest autonomiczne. Sumienie ma sens wtedy, kiedy zostaje odniesione do dobra obiektywnego – do Boga. W przeciwnym wypadku musielibyśmy usprawiedliwiać każdą decyzję podjętą za zgodą sumienia, a więc także decyzje zbrodniarzy i ludobójców, bo prawdopodobnie i one zostały podjęte w głębi sumień tych ludzi – tyle, że właśnie w oderwaniu od dobra i prawdy.

Liberałowie, którzy są przy władzy w wielu krajach świata, w tym w Polsce, próbują nam powiedzieć, że nie sposób stwierdzić, czym jest dobro i prawda. Jak na to odpowiedzieć?

To rzeczywiście bardzo charakterystyczna cecha kultury postmodernistycznej: odrzucenie wszelkich pewników, a zwłaszcza wyznaczników moralnych w postaci dobra i prawdy, a więc relatywizm. Warto zarazem zwrócić uwagę, że w tej samej kulturze zastępuje się te obiektywne wyznaczniki wyznacznikami absurdalnymi. To chociażby nienaruszalny wyznacznik poprawności politycznej, ochrony życia zwierząt – i tak dalej, podobnych wyznaczników można by jeszcze kilka znaleźć. Nie jest więc tak, że odrzuca się dzisiaj wszelki obiektywizm. Zastępuje się normy i wartości rzeczywiście obiektywne pseudo-obiektywnymi absurdami. Rodzi się pytanie, czy chcemy zostać po stronie rozumu szukającego wartości obiektywnych, czy stajemy po stronie ironicznego rozumu goniącego za absurdami? Dla człowieka myślącego wybór jest prosty, aczkolwiek jak pokazuje rzeczywistość nawet ludzie na najwyższych stanowiskach niekoniecznie noszą w sobie to brzemię człowieka myślącego.

Wydaje mi się, że pozycje zaprezentowane przez polskie władze w sprawie in vitro oznaczają, że wkrótce czeka nas także liberalizacja prawa aborcyjnego. Skoro można ignorować konstytucyjny zapis o ochronie życia oraz twierdzić, że wszystko jest wyłącznie rzeczą indywidualnego i autonomicznego sumienia, to nie sposób się na tym gruncie obronić przed dalszymi zmianami w prawie.

Warto zauważyć, że tak zwane prawo do in vitro jest rozpowszechniane we współczesnym świecie w ramach „praw reprodukcyjnych”, co obejmuje „prawo” do aborcji, antykoncepcji czy sterylizacji. Są to działania wymierzone radykalnie przeciw życiu i stanowią pewien system naczyń połączonych. Jeśli ustąpimy w sferze in vitro, możemy spodziewać się, że w sposób wręcz mechaniczny zostanie otworzona furtka do liberalizacji aborcji czy jeszcze większej liberalizacji antykoncepcji.

Mówiąc krótko: jeżeli pozostawimy obecną władzę przy rządach, to nasze prawo w niedługim czasie stanie się wrogie życiu?

Tak, oczywiście. Warto zwrócić uwagę, że rozmawiamy tu nie tylko w sferze wartości. Wrogość wobec życia oznacza konkretnie wrogość wobec narodu polskiego. Oznacza konkretnie wrogość wobec przyszłości Polski. To nie tylko kwestia wartości odczytywana w perspektywie wartości chrześcijańskich. To wrogość wymierzona przeciwko konkretnemu człowiekowi, na konkretnej ziemi, żyjącego w konkretnym narodzie i państwie. To władza, która jest wroga nam wszystkim po prostu.

Wspomina ksiądz profesor o wrogości wobec narodu. Tymczasem dzisiaj nasze władze, jak sądzę, bardzo manipulują tym pojęciem. Mówią, że należy podjąć jakieś decyzje, bo „naród” tego chce, a mają tak naprawdę na myśli jedynie społeczeństwo. Całkowicie ignoruje się przy tym dawne pokolenia oraz te, które dopiero nadejdą. Czy takie zawężenie pojęcia narodu jest uprawnione?

Oczywiście nie jest uprawnione. Zawężenie to jest jednak wpisane w pewną socjotechnikę tej władzy. Wygodniej jest uprawiać politykę bez cnoty długomyślności. Polityka staje się wówczas makiawelistyczna, oparta na technice sprawowania władzy i czerpaniu z niej korzyści. Krótko mówiąc: róbmy wszystko, co chcemy, a co po nas, to już nas nie interesuje. Mamy dzisiaj do czynienia z taką właśnie polityką, ubraną w szyldy polskiej racji stanu, domagania się przez polski „naród” takich czy innych decyzji lub praw. To rzeczywiście socjotechniczna manipulacja pojęciami, której celem nie jest polska racja stanu ani tym bardziej dobro wspólne narodu, ale ugruntowanie grupy trzymającej władzę.

Ma ksiądz profesor nadzieję, że Polacy zdobędą się jeszcze na to, by zejść z tej liberalnej ścieżki?

Nadzieja, oczywiście, jest. To nadzieja związana chociażby z wieloma konkretnymi grupami czy stowarzyszeniami działającymi na rzecz ochrony życia i rodziny, by wymienić tylko CitizenGo!, Jeden wśród nas lub „Koalicję na rzecz rodziny”. Nadzieja ta zachęca jednak bardziej do wysiłku i pracy, niż do cieszenia się z bliskiej perspektywy sukcesu.  

Komentarze (7):

anonim2015.05.19 15:17
Ja nie wybiorę Bronka – wierszyk Jest argumentów ważnych Niezwykle długa stronka Dlaczego w tych wyborach Ja nie wybiorę Bronka Choć bardzo chłop się stara I ma poparcie spore to w końcu maja Bronka Po prostu nie wybiorę Za wiedzy wielkie braki Za gaf ogromny worek jeżeli Bronek taki To ja go nie wybiorę (...) reszta tu: http://blogpublika.com/2015/05/19/ja-nie-wybiore-bronka-wierszyk/
anonim2015.05.19 15:21
Jak zwykle rzeczowo. Dzięki.
anonim2015.05.19 15:36
Amen.
anonim2015.05.19 16:41
Władza w Polsce odcina się od nauczania Jana Pawła II, czemu dał wyraz pan prezydent Komorowski w niedzielnej debacie. Nasz święty Papież to dla niej "facet w garniturze", którego nauczanie nie stanowi żadnego zobowiązania dla Polaków i katolików. Żeby papieża przebrać w garnitur ? - tego nie robili nawet komuniści !
anonim2015.05.19 19:32
"Miłujcie się" lektura obowiązkowa dla każdego katolika. Księże Profesorze! Dziękuję.
anonim2015.05.19 20:58
A ja jednak musze podniesc nieco inny temat. Ale temat, bardzo wazny, bo mowiac o in vitro, czesto pomija sie temat adopcji. Ja jestem dzis osoba dorosla, sama planuje za niedlugo slub. Ale moi rodzice mnie adoptowali, gdyz nie mogl miec dzieci bilogicznych. Od poczatku tlumaczyli mnie ze mnie zaadoptowali, ze mnie kochaja i sa moimi rodzicami, choc nie biologicznymi. Dodam w tym miejscu ze sw Jozef tez nie byl biologicznym tatą Jezusa, co nie przeszkodzilo mu byc w pelni Jego ojcem ziemskim. Bo ojcostwo przjawia sie w milosci, odpowiedzialnosci, opiece, poswieceniu... Zanim dojde do sedna, napisze jeszcze ze dzis jest ogromny kryzys ojcostwa. Owszem, jest tez kryzys macierzynstwa. Ale mysle, ze to mezczyzna w pierwszej kolejnosci padl ofiara przemyslu traktujacego kobiete jak przedmiot. Mam tu na mysli nie tylko przemysl pornograficzny, ale to co media lewicowe podaja, cala popkultura. Wielu mlodych mezczyzn wcale nie uwaza, ze posiadanie dzieci, to powod do dumy czy radosc. Dla tego pojawia sie rozwiazlosc, alkohol... szukanie innych celow niz milosc i rodzina. Meskosc wielu rozumie jako posiadanie bicepsow, super samochodu, itp... a tak naprawde meskosc to ojcostwo. Ksiadz tez jako mezczyzna spelnia sie jako ojciec - ojciec dla parafian, dla tych, ktorym sluzy. Zas dzis te idealy sa deptane. Za to (i teraz przechodze do sedna), atakuje sie i krytykuje katolikow i innych chrzescijan za to, ze niby "walcza o zarodki" a potem nie pomagaja ludziom. A ja pragne wskazac na to, ze to lewicowcy mowia, by uzywac in vitro, zapominajac ze tak wiele dzieci w domach dziecka czeka... na milosc. Nie promuje sie wogole adopcji, malo sie o tym rozmawia. Nie mowi sie o tym, ze ojcostwo i macierzynstwo nie jest tylko kwestia genow, ale kwestia naszej milosci : ) Kto wiec zaniedubje tych co juz zarodkami nie sa.... Te dzieci co czekaja w domach dziecka i tula sie do kazdego kto przyjdzie i mowia... moim najwiekszym marzeniem jest miec mame i tate. Zas para wlacza tv i slyszy, ze zly Kosciol nie chca in vitro... Ale my "postepowi" chcemy ci to dac. To nic ze w tej procedurze, gina zarodki, mali lud. : ( I to nic ze tyle dzieci czeka na adopcje.... Moze warto by mowic ludziom, ze to nie tedy droga. Jakas kobieta chce dokonac aborccji, powinny byc instytucje co jej powiedza, nie rob tego - oddaj malucha do adpcji, jesli tak bardzo nie chcesz byc teraz wychowywac. A tym co chca miec dzecko, a z jakis powodow nie moga, powiedziec - zaadoptujcie to, ktore walsnie zostalo uratowane od aborcji. Warto wpatrywac sie wlasnie... w Sw Jozefa. On nie byl biologicznym ojcem Jezusa, bo On z Boga zostal poczety w łonie Maryji... Ale byl ojcem ziemskim w pelnym tego slowa znaczeniu. Uczmy sie od sw Jozefa postawy milosci, i ojcostwa ; ) Z Bogiem : )
anonim2015.05.19 21:04
Moi rodzice co mnie zaadoptowali sa moimi prawdziwymi rodzicami, mozna powiedziec szczescie mam wielkie, bo mam tez biologicznych, choc nie poznalam ich. Ale nie mam zalu ani zlosci, kocham ich takze ; ) Moze za malo o nich mysle, nie wiem jak wygladaja, jak maja na imie : ) No i mam Ojca w Niebie - Boga ; ) Nie bojcie sie milosci ktora stawia wymagania - tak mowil JPII... I pragne zostawic was z tymi slowami.... Popatrzcie na sw Jozefa i NIE LEKAJCIE SIE : )