20.09.16, 22:15

Jak skutecznie używać soli egzorcyzmowanej - Świadectwo

Jak skutecznie używać soli egzorcyzmowanej - Świadectwo

(dane personalne i miejsca zostały zmienione)

KSIĄŻKA "MÓJ RÓŻANIEC" O. AMORTHA JUŻ DOSTĘPNA W GALERII HANDLOWEJ FRONDA.PL

 

Od wielu lat mieszkam wraz z koleżanką Anią w Stanach Zjednoczonych. Nasze życie upływało szybko i przepełnione pracą, ale i zachwytem zachodnią kulturą i wolnością. Wolnością, która potem okazała się przyczynkiem do zniewoleń. W tym okresie zdecydowanie odeszłyśmy od Boga, stawał się coraz mniej potrzebny, a w pewnym momencie był już niewygodny. Wierzyłam bardziej wróżkom niż Bogu.

Po kilku latach nastąpiło moje nawrócenie. Byłam w Polsce. Trafiłam na Mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie i o uwolnienie. Spotkałam ludzi, krewnych, którzy bardzo pragnęli mego nawrócenia i wiem, że bardzo mocno modlili się w tej intencji. I rzeczywiście nawrócenie nastąpiło. Nie wiem, na ile było ono podyktowane potrzebą pojednania z Bogiem, a na ile moją odpowiedzią na życzenie bliskich. Coś jednak zaczęło się przemieniać. Mijały jednak kolejne miesiące i lata. Bóg nadal nie był dla mnie tym prawdziwym Bogiem. Miałam w życiu innych bożków, które zastępowały prawdziwego Boga.

Stan ten zmienił się w ciągu kilku dni, a właściwie w ciągu kilku chwil. Nawiązałam bliską znajomość z moją koleżanką Ewą. Zaczęłyśmy się spotykać. Często przebywała w naszym domu, w którym mieszkałam wspólnie z inną koleżanką. Niekiedy zostawała u nas na noc. Odstąpiłyśmy jej jeden pokój.

Jednak zauważyłyśmy, że odkąd pojawiła się w naszym domu, zaczęły pojawiać się niepokojące zjawiska, a nasze samopoczucie i stan psychiczny w jej obecności bardzo mocno się pogarszał. Zaczęłam odczuwać nocne koszmary, tracąc kontrolę nad tym, czy są one snem, czy rzeczywistością. W domu dało się odczuć obecność jakiejś obcej i wrogiej istoty. Zaczęło nas to przerażać. Ewa pewnego razu opowiedziała nam, że wyrzekła się Jezusa i Kościoła. Nie powiedziała nic więcej, np. czy należy do jakiejś sekty.

Poprosiłam moją krewną, aby dała mi sakramentalia. Dała mi sól egzorcyzmowaną. Pod nieobecność Ewy rozsypałyśmy sól w pokoju, w którym u nas nocowała, a potem dodałyśmy odrobinę soli do kawy, którą za chwilę miała wypić po przyjściu do domu. Wtedy nastąpiły chwilę, w których zobaczyłyśmy prawdziwą okrutność i wściekłość zła. Nastąpiła okropna demonstracja. Demon zaczął wyć i krzyczeć ustami Ewy, jej oczy zaczęły zachodzić bielmem, nastąpiły ciągłe, krwawe wymioty. Uciekłam wraz z drugą koleżanką Mariolą do oddzielnych pomieszczeń, Mariola do innego pokoju, a ja do łazienki i zaczęłyśmy w ciszy i strachu modlić. Niestety i ta modlitwa przeszkadzała demonowi, bo Ewa zaczęła przeraźliwie krzyczeć, że mamy natychmiast przestać się modlić.

Zaprzestałyśmy, zaczęłyśmy szukać pomocy na zewnątrz u znajomych, którzy mieli trochę większe pojęcie w tych sprawach. Zaczęłyśmy od mojej ciotki Bożeny, od której dostałam sól egzorcyzmowaną. Polecono nam, abyśmy natychmiast zaprzestały jakichkolwiek samodzielnych modlitw w obecności Ewy. Później pojechałyśmy z koleżanką do szpitala. Tam okazało się, że jest zdrowa, tylko mocno wycieńczona. Moja ciotka pomogła nawiązać nam kontakt z kapłanem, u którego wszystkie odbyłyśmy długie i szczere spowiedzi. Koleżanka Ewa została oddana po duchową opiekę kapłana i wierzymy, że Bóg da jej siłę do całkowitego zerwania ze złem, które weszło w jej życie. Wydarzenie to całkowicie zmieniło moje życie. Zobaczyłam, do czego prowadzi bałwochwalstwo (choć nie wiem, w co jeszcze była uwikłana koleżanka).

Zobaczyłam, jak okrutny jest szatan, ale zobaczyłam przede wszystkim, jak potężny jest Bóg, jak potężną moc mają modlitwa i sakramentalia. Wydarzenie to uświadomiło mi jeszcze jedną rzecz, o której wielu nie ma pojęcia. Zrozumiałam, jak wielką moc ma błogosławieństwo, a tym przypadku błogosławieństwo rodziców. Otóż po całym wydarzeniu z Ewą, gdy nastąpiła tak silna manifestacja zła, zaczęłam odczuwać bardzo silne lęki. Bałam się pozostać sama, ciągle odczuwając obecność zła.

Za namową ciotki zadzwoniłam do mamy i powiedziałam tylko: „Mamo, o nic nie pytaj, tylko mi pobłogosław . Mama, nie wiedząc, co się stało, udzieliła mi pięknego i szczerego matczynego błogosławieństwa. Od tego momentu lęki ustały!

Wielbię Boga i dziękuję Mu za wielkie miłosierdzie wobec mnie i każdego człowieka.

Magda

 

Żródło: strona internetowa Grzegorza Bacika asystenta egzorcysty Oprac.MP http://www.gbacik.is.net.pl/historie%20i%20swiadectwa.html

KUP KSIĄŻKĘ O. AMORTHA W GALERII HANDLOWEJ FRONDA.PL