"Homoseksualiści osiągają rekordy rozwiązłości. U nich seks określa wszystko" - zdjęcie
11.07.13, 18:41Homoseksualiści osiągają rekordy rozwiązłości (Fot. Agencja BEW)

"Homoseksualiści osiągają rekordy rozwiązłości. U nich seks określa wszystko"

69

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Jakub Janiszewski udzielił ostatnio wywiadu „Gazecie Wyborczej”, który – pomimo wielu szokujących wyznań – przeszedł bez większego echa. Przypomnijmy jednak kilka jego przemyśleń. „Teraz o seks jest jeszcze łatwiej, każdy ma pozakładane profile randkowe. Prawie każdy ma kilkudziesięciu partnerów w życiu”. „Seks dla geja to wręcz instytucja. Seks określa wszystko. Każde miejsce, które jest jakoś gejowskie, w mniejszym czy większym stopniu jest podpięte pod seks. Niemal każda knajpa gejowska ma jakiś darkroom, a w ostateczności duży kibel, gdzie można uprawiać seks ze świeżo spotkaną osobą. Są też sauny i inne miejsca. Mam specjalną aplikację w telefonie, loguję się, patrzę, kto jest online i po co. Każdy może określić swój status, czego chce”. Księdza szokują takie szczere do bólu wyznania?

Ks. dr hab. Dariusz Oko: Skądże. Kto nie jest ogłupiony homopropagandą, kto ma choćby elementarne pojęcie o tym problemie, wie, że rekordy rozpusty osiągają właśnie homoseksualiści. Nie ma drugiego środowiska żyjącego w tak skrajnej rozpuście, jak właśnie homoseksualiści. Dla znawców to oczywiste fakty.

Oczywiste? Ma Ksiądz na to jakieś dowody?

W światowych badaniach na temat osób chorych na AIDS sprawa przedstawia się niezwykle klarownie – zwykle około 60 proc. z nich to geje. Podobne wyniki pojawiają się w statystykach niemieckich, kanadyjskich, amerykańskich, brytyjskich czy indyjskich. Skoro geje stanowią niecałe 2 proc. mężczyzn, czyli mniej, niż 1 proc. społeczeństwa, to statystycznie powinni stanowić 1 proc. chorych na AIDS, a stanowią 60 razy więcej. Ta olbrzymia dysproporcja, ta gigantyczna nad-reprezentacja musi z czegoś wynikać. No właśnie, z niesamowitej rozpusty i anty-naturalności, nieludzkiej niefizjologiczności ich życia.

A jakieś inne statystyki?

W Niemczech jest około 400 tys. kobiet pracujących jako prostytutki, co stanowi 1 proc. kobiet żyjących w tym kraju. Średnio mają one trzech klientów dziennie, czyli łącznie 1 200 000 mężczyzn. Zatem codziennie domy publiczne odwiedza około 3 proc. mężczyzn żyjących w Niemczech. Ci sami nie chodzą tam codziennie, szacuje się, że z usług prostytutek regularnie korzysta około 30 proc. mężczyzn. Około 10 proc. Niemców jest w ogóle seksalkoholikami. Można więc spodziewać się, że ludzie prowadzący tak rozpustne życie powinni najczęściej zapadać na choroby weneryczne. Okazuje się jednak, że to homoseksualiści biją wszystkich na głowę, chorują o wiele częściej.

Ma Ksiądz na to jakieś "twarde" dane? 

Na całe 99 proc. społeczeństwa, w którym znajdują się już wymienione prostytutki i ich klienci, przypada 40 proc. zachorowań na AIDS. Jaka rozpusta ma zatem miejsce w środowisku gejów, co oni robią, co się u nich dzieje? Dane są porażające – 60 proc. chorych na AIDS to oni. To jasny, medyczny dowód tego, jakie życie prowadzą homoseksualiści i jakie są tego skutki.

A liczba partnerów „idąca w tysiące”? To prawda czy przekoloryzowane przechwałki?

25 proc. amerykańskich gejów przyznało, że miało mniej niż 100 partnerów w życiu. 50 proc. deklarowało, że tych partnerów było pomiędzy 100 a 1000, a kolejne 25 proc. przyznawało się do więcej niż 1000 partnerów seksualnych. Wiemy to ze statystyk, ale także z pracy duszpasterskiej. My księża spotykamy się z gejami, którzy szukają u nas pomocy. Mówią nam, jak nie radzą sobie ze swoimi skłonnościami. Jeśli już im ulegną, jeśli podejmują współżycie seksualne, to otwierają "wrota żądzy", których zwykle już nigdy nie potrafią zamknąć. Potem mają taki wewnętrzny przymus, by „zaliczać” - jak sami mówią – kolejnych partnerów. Rano idą do darkroomu, później trochę pracują, a wieczorem znowu tam wracają. I tak w kółko, choć sami nieraz tak bardzo się tego wstydzą, tak sami sobą się brzydzą. Coś podobnego, jak alkoholicy czy narkomani.

Z czego ten wewnętrzny przymus wynika?

Z samej natury homoseksualizmu. Geje wciąż szukają czegoś, co mężczyźnie może dać tylko kobieta. W swoim partnerze podświadomie szukają kobiety albo ojca, albo obojga, czyli czegoś, czego de facto partner nie może im dać. To jest taki głód, rozpaczliwe poszukiwanie z nadzieją, że może 354 partner w końcu zaspokoi ich pragnienia. Ciągłe życie w wielkiej iluzji i samookłamywaniu. A przecież w ludzkich związkach to kobiety na ogół są tymi, które prowadzą w górę. Lepiej rozumieją duchową stronę miłości. Mężczyźni często mają tendencję redukowania miłości do fizjologii, do rzeczowego traktowania kobiety, co prowadzi m.in. do pornografii i prostytucji. W prawdziwie partnerskich związkach, to kobieta często jest tą, która wychowuje mężczyznę, pokazuje, że miłość to coś więcej, niż tylko fizjologia. A w grupach homoseksualnych mężczyzn zupełnie brakuje kobiet, oni nie są zdolni do głębokich relacji z nimi, co gorsza, w głębi ducha często gardzą nimi, gardzą człowiekiem! Tak też niesłychanie zubożają się o duchowe bogactwo połowy ludzkości, także dlatego dochodzi u nich do strasznych wynaturzeń, współżycia z byle kim, byle jak, byle gdzie. Jakby ciągłe życie w domu publicznym, gdzie człowiek jest redukowany tylko to przedmiotu pożądania i użycia. Taki tryb życia jest dobrze widoczny w zniszczonych twarzach, zwłaszcza starszych gejów. Gdy patrzy się na ich grupy na "ich ulicach" i w "ich dzielnicach", ich mowa ciała jest na ogół przerażająca. Cóż, dziesiątki lat najbardziej brutalnego i rozpustnego seksu robi swoje, z czasem najczęściej przyjmowany wyraz twarzy utrwala się, niejako dusza coraz bardziej "prześwituje" przez oblicze. Zresztą to kolejny dowód, że nie po to zostaliśmy stworzeni, nie po to, żeby aż tak bardzo zniszczyć siebie samych - nasze twarze, ciała i dusze.

Mówi Ksiądz o seksie z byle kim i byle gdzie, czyli na przykład w darkroomach?

To są takie jakby "kaplice" w gejowskich klubach, takie ich "święte świętych". Czym reklamują się gejowskie kluby? „Mamy super darkroom” - oferują. Jak wiadomo, jest to przyciemnione pomieszczenie, w którym współżyje się z kimś, nawet nie wiedząc kim on jest, nie widząc jego twarzy. To pokazuje, jak bardzo nieszczęśliwymi ludźmi są geje. Jak bardzo trzeba być zaburzonym, jak bardzo zranionym i ubogim osobowo, żeby z darkroomu czynić centrum swojego życia...

Księdz mówi o wielkiej rozwiązłości pośród gejów, a jak jest z lesbijkami? One także mogą „poszczycić się” tak wielką ilością partnerów seksualnych? 

Nie, to tendencja dominująca przede wszystkim wśród gejów. Kobiety mają bardziej stabilne związki. Chociaż okazuje się, że wiele z nich, niejako „przy okazji”, ma też kontakty seksualne z mężczyznami. Jednak jako kobiety w sposób naturalny lepiej rozumieją wagę stałych relacji. Ich związki są trwalsze, statystycznie mają mniej partnerek i partnerów, niż geje, ale też zdecydowanie więcej, niż normalne kobiety.

Przekaz w wywiadzie Jakuba Janiszewskiego jest o tyle niezwykły, że ta prawda o naturze związków homoseksualnych pada z ust osoby, która dobrze zna to środowisko, wywodzi się z niego. Jest więc autentyczny i niepodważalny, a jednocześnie bardzo odbiega od przekazu na temat gejów, jaki lansują media. Przecież zwykle homolobbyści rozpowiadają bajki o wierności i trwałości związków jednopłciowych. Szczery do bólu głos Janiszewskiego nie jest jednak odosobniony. Rok temu w księgarniach królowała książka „Lubiewo bez cenzury” Michała Witkowskiego  reklamowana jako "ciotowski" Dekameron.

 Tak, wywiad, jakiego udzielił Janiszewski ma wiele cech wspólnych ze wspomnianą książką. Autor z zadziwiającą szczerością, bez ogródek opisuje życie homoseksualisty. Pokazuje, jak jest naprawdę. To bardzo ważny dokument, bo autorstwa samego geja, osoby z samego środka  środowiska gejów, wielbionego przez nich jako najlepszy wyraziciel prawdy o nich. Żeby mieć materiał do literackiej twórczości, autorzy opisują rzeczywistość taką, jaką ona jest. Bez propagandy, bez szminkowania, bez przedstawiania homoseksualistów jako niewinnych aniołków, co - jak słusznie Pani zauważyła – dominuje w lewackich mediach. Te ich szczere wyznania mogą bardzo pomóc w przejrzeniu na oczy ludziom, którzy jeszcze wierzą homopropagandzie, jeszcze dają jej się ogłupiać. Bo zaiste, wierzenie lewackim mediom "głównego koryta" w tym, co piszą o homoseksualizmie, jest podobnie mądre, jak wierzenie "Trybunie Ludu" albo sowieckiej "Prawdzie" w tym, co pisały o komunizmie.

To o co w takim układzie chodzi gejom?

Witkowski wprost pisze, że chodzi im o brutalny seks. Dla nich dzieci czy małżeństwo to jakaś abstrakcja. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy sięgnąć do książki Witkowskiego.

Tak, lektura może być wstrząsająca. Na przykład: „Samemu autorowi odechciewa się seksu z podobnym, przypadkowo spotkanym na plaży, napakowanym, wydepilowanym plastikowym bubkiem, który przed seksem chce porozmawiać” (s. 136).

Jeśli ktoś chce porozmawiać, to jemu odechciewa się seksu?! Straszne! Rozmowa jest dla nich przeszkodą w zaspokojeniu jedynego celu ich życia – seksu.

Dalej autor zdradza, że nie interesuje go związek z przyjaźnią i bliskością. „Bo mnie to kojarzy z mamą. Ja chcę nieznajomego, co mnie wyrżnie jak burą sukę, sponiewiera, przejdzie jak tornado, zostawi mnie w takim stanie, że nawet nie będę miała siły wstać, zamknąć za nim drzwi, mokrą plamą na łóżku, sponiewierany będę” (s. 136).

Tak, to jest straszne, jak nisko może upaść człowiek, ale niestety prawdziwe. Witkowski mówi o tym jeszcze bardziej otwarcie. Są to jednak treści tak drastyczne, że umieśmy je w tekście po zakończeniu wywiadu, żeby mógł się z nimi zapoznać tylko czytelnik przygotowany, dorosły i dojrzały. Te słowa pisane tak od serca, w całkowitej szczerości całkowicie rozbijają mity homoideologii. To bardzo dokładny opis tego, o co tak naprawdę gejom chodzi, jak faktycznie wygląda to "kochanie inaczej", do czego chcą "wychować" społeczeństwo, z jak wielkim praniem mózgu mamy tu do czynienia.

Dlaczego takie opisy, jak te z „Lubiewa” czy szczere wyznania Janiszewskiego pojawiają się właśnie teraz? Wprawdzie, to na razie pojedyncze głosy wydobywające się spod lukrowej homopropagandy o trwałości związków jednopłciowych, ale nie sposób je przemilczeć. Zastanawiam się, czym kierowali się panowie Janiszewski czy Witkowski – czyżby uznali, że społeczeństwo jest już na tyle „dojrzałe”, by niczym kawę na ławę wyłożyć mu prawdę o homozwiązkach? Czy nie przewidzieli, że takie szczere do bólu wyznania są jak strzał w kolano dla środowisk LGTBQ? Przecież teraz, ilekroć ktoś będzie próbował opowiadać bajeczki o miłości i trwałych relacjach homoseksualistów czy o tym, że zależy im na dzieciach, będzie wystraczyło pomachać mu przed nosem wspomnianymi tekstami...

Można wskazać co najmniej dwa powody takiego zachowania. Po pierwsze, osoba z dziennikarskim zacięciem i tzw. lekkim piórem, po prostu chce pisać. A najlepiej pisze się o tym, co się dobrze zna, o swoim życiu. To jest ciekawe, ludzie chętniej czytają kogoś, kto jest autentyczny. Na tym można też zarobić. Opisanie własnego życia jest dla pisarza dość łatwą drogą, by zdobyć popularność i pieniądze. Z jednej strony można więc wskazać motywajce personalne, osobiste, a także finansowe, a z drugiej – wydaje mi się, że homoseksualiści popełniają błąd. Homolobby żyje w swoim świecie i jest tak pewne siebie, że dla nich sprawy normalnych ludzi, rodzina czy dzieci, są kompletną abstrakcją. To, co jest kwintesensją życia, nie obchodzi ich, bo im chodzi o brutalny seks. O tym między sobą głównie rozprawiają, ciągle to robią z dziesiątkami partnerów i to im przysłania cały świat. Są też zwodzeni przez głośne media "głównego koryta", które fanatycznie uprawiają homopropagandę. Ten hałas przesłania im fakt, że większość ludzi w Polsce jest myśląca, krytyczna i tak, jak nie dała się ogłupić propagandzie bolszewików, tak nie daje się ogłupiać propagandzie heterofobów. Znany dziennikarz radził ostatnio partii rządzącej, że skoro ma coraż niższe notowania w sondażach, to powinna zalegalizować związki partnerskie i w ogóle jak najszybciej spełnić wszystkie żądania "kochających inaczej", bo tylko to ją może uratować. Jakoś nie znalazł posłuchu.

Społeczeństwo nie daje się tak łatwo nabrać na te homopropagandowe bajeczki, a geje? Oni sami wierzą w ten lukrowany przekaz?

Geje tworzą środowisko hermetyczne, żyjące swoimi fobiami, można powiedzieć hetero-fobią, kobieto-fobią, chrysto-fobią, prawdo-fobią, a to są wszystko poważne zaburzenia. Kłamstwo nie jest bezkarne, jeśli ktoś ciągle okłamuje innych, układa całe strategie i kampanie wielkiego kłamania, to w końcu sam zaczyna w to wierzyć, następuje samozatrucie kłamcy. Geje zatruwają się własną propagandą, jak zatruwali się komuniści. Wielu z nich rzeczywiście do końca wierzyło, także w Polsce, że stworzyli najlepszy ustrój i choćby gospodarczo pokonają świat (także kiedy żyli już na kroplówce pożyczek kapitalistów). Geje tak żyją tym homoseksualizmem, tak go propagują, tak wiele o nim mówią, że w ich ocenie społeczeństwo jest już „urobione”, nie muszą się niczego krępować, mogą "iść na całość". A tymczasem to tylko oni sami się tak „urobili”, tak się zaczadzili własną propagandą istniejąc i żyjąc dzięki osobom normalnym. I tak popełniają błąd, bo ujawniają straszną prawdę o sobie. Cytując Hegla można powiedzieć, że w każdym zwycięstwie jest zarodek klęski. Oni tak już czują się pewni, że wydaje im się, iż mogą porzucić wszelkie hamulce. Już niedługo mogą u nas odgrywać sceny kopulacji na ulicach, jak ma to miejsce na Zachodzie. I w tym może być ich klęska, bo społeczeństwo zobaczy tym lepiej, z kim ma do czynienia. To maniacy seksualni, dla których brutalny seks z jak największą liczbą partnerów jest istotą życia. To ludzie głęboko nieszczęśliwi, którym trzeba pomóc i za których trzeba się modlić. Trzeba z nimi postępować podobnie, jak z narkomanami, którym nie daje się jeszcze więcej narkotyków, nie poklepuje po plecach, nie mówi, że robią dobrze. Tu mamy seksualnych narkomanów, do których koniecznie trzeba podchodzić z największym szacunkiem, miłością, dobrocią, troską, ale też w całej prawdzie. Tylko prawda naprawdę, trwale wyzwala - wszystko inne jest złudzeniem. Trzeba zatem robić wszystko, co możliwe, aby uratować tych naszych, nieraz tak bardzo cierpiących, zagubionych i przez samych siebie sponiewieranych, braci, ale też nigdy nie mówić im, iż narkotyk seksu, który ich do takiego stanu doprowadził, jest dobry. Narkotyk nigdy nie jest dobry, narkotyk zawsze upadla i  zawsze powoli, stopniowo zabija.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk

*  *  *

 

 Z recenzji Zdzisławy Kobylańskiej książki Michała Witkowskiego Lubiewo bez cenzury, Warszawa 2012 (uwaga, treści drastyczne - zwłaszcza dla osób religijnych):

„Witkowski bowiem wie z autopsji, że gdy gej mówi „miłość to o obciągu myśli” - zauważyła w swojej recenzji książki „Lubiewo” Z. Kobylińska. Tak cytuje dalej autora powieści „Lubiewo”. „Sam niejednokrotnie obcował seksualnie z tymi, którzy potem innym wyznają wierność (s. 137). Pedałowi bowiem nie chodzi o miłość, bliskość, wierność tylko o to, aby „raz wreszcie nażreć się tym facetem do woli” (s. 117). Może nie aż tak, jak ów wspominany przez pisarza, Niemiec z Hamburga, który zjadł swojego partnera (resztki ciała z zamrażarki policja zabezpieczyła), ale „nażreć się” czyli przynajmniej być „szmatą, wdową; powiedziałby taki z mordą mordercy: myj podłogę skalpelem, zacharkałby na kamienną posadzkę, naszczał, liż suko, a ja bym lizała” (s. 57), bo tylko taka relacja daje autentyczną satysfakcję, daje spełnienie i zadowolenie. Homoseksualizm bowiem jest  nałogiem, podkreśla Witkowski, „życiem innymi sprawami”, „seksualną narkomanią” (s. 14), która podporządkowuje  działanie osoby  tylko jednemu celowi – seksualnemu. „Żebrzemy o tą lachę świętą – mówi jedna z ciot – chuja św., dupę św. Bo już sobie świętość z nich zrobiliśmy” (s. 71)”. 

Zdzisława Kobylińska, Homoseksualizm oczami Michaśki, "Debata" 6 (69) 2013, s. 15-16

Komentarze (69):

anonim2013.07.11 18:18
Tragedia.
anonim2013.07.11 19:17
Dziekuje za ten wywiad. Mam nadzieje, ze otworzy oczy ludziom zafascynowanym homolobby. Rodzina to podstawowa komorka spoleczna. Te zwiazki zas prowadza do degradacji reprodukcji ludzkiego gatunku. Oby jak najmniej owej dewiacji w spoleczenstwie.
anonim2013.07.11 20:06
"Homoseksualiści osiągają rekordy rozwiązłości. U nich seks określa wszystko" --- To samo można powiedzieć o heteroseksualistach - zależy na kogo się trafi.
anonim2013.07.11 20:31
Ohyda. Ten Piogal to trol czy idiota?
anonim2013.07.11 20:32
Podoba mi się frondowa logika. Homoseksualiści częściej niż heteroseksualiści przejawiają "rozwiązłość", bo w wielku krajach wciąż nie ma instytucji związków partnerskich, która by wspólne pożycie 2 osób cementowała, jak to jest w przypadku małżeństw. Zamiast więc umożliwić homoseksualistom zawieranie związków partnerskich, dzięki czemu wzajemne relacje takich par byłyby bardziej trwałe i nie obarczone poszukiwaniem nowych partnerów - środowisko frondy robi wszystko, by takich związków nie było roniąc przy tym krokodyle łzy, jakie to związki homo są nietrwałe. Naprawdę wiele w życiu widziałem, ale bardziej zakłamanych osobników niż katolicki beton nigdy nie widziałem.
anonim2013.07.11 20:32
"Sytuacje tu przedstawione nie mają nic wspólnego ze zdrowym, normalnym związkiem homoseksualnym, gdzie dwoje osób w tym wypadku tej samej płci łączy się ze sobą na całe życie, bo się kochają, bo chcą być razem nie dla jakiegoś tam seksu, ale po prostu... z miłości. Wy katolicy nie zrozumiecie tego, bo dla was miłość kojarzy się tylko z seksem i ewentualnie z reprodukcją. Nużycie mnie coraz bardziej swą indolencją..." Chłopie Ty wyjdź czasami z domu na świeże powietrze. Żyjesz w jakiejś iluzji. A jak dobrze trafisz, to obejrzysz jakąś ciekawą paradę gejowską. Jeżeli oni nie ociekają seksem i perwersją , to nie wiem co ocieka. Piogal @ dziecko, twój idealny świat nie istnieje.
anonim2013.07.11 20:43
@Artur Lesnodorski: http://queer.pl/user/piogal Ktoś o plugawych intencjach dostrzegł właściwości ich uszkodzonych mózgów i wykorzystuje do destabilizacji czy też zniszczenia cywilizacji. http://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_%22Hiacynt%22 http://3obieg.pl/podskorne-koterie-polityczne
anonim2013.07.11 20:46
@Myśliciel Ale przecież tu nie ma mowy o związkach heteroseksualnych. Jedyne porównanie to te z AIDSem i brakiem kobiety ( u gejów ). A nawet jeśli by były to jeśli czyjś mąż pójdzie na dziwki to jest wtedy przynajmniej seks zgodny z naturą człowieka.
anonim2013.07.11 20:58
Piogal też pewnie oczekuje "nieznajomego, co go wyrżnie jak burą sukę, sponiewiera, przejdzie jak tornado, zostawi mnie w takim stanie, że nawet nie będę miał siły wstać, zamknąć za nim drzwi, mokrą plamą na łóżku, sponiewierany będę”. Tylko nie to wzięcie, bo wiek nie ten ... Cha cha cha ... Dlatego tak się broni przed liczbą 44. Jeżeli wierzyć statystykom z USA, to Piogal już nie żyje.
anonim2013.07.11 21:01
@Gkur... "Po co komu związek partnerski lub małżeństwo jednopłciowe, skoro ta instytucja niesie duże ograniczenia dla owej rozwiązłości? " Postawieniem tego pytania odpowiedział pan na nie sam sobie. Skoro dla wielość partnerów seksualnych dla geja jest sprawą zasadniczą, to po ki diabła chcą się wiązać w jakieś formalne związki z przysięganiem sobie wierności, w których i tak, zgodnie ze swą naturą, tej wierności przestrzegać nie będą?
anonim2013.07.11 21:18
@Myślicielu... Od myślenia toś chyba już wyłysiał, bo tezy, które lansujesz, doprowadziły mnie do kolki ze śmiechu... "Homoseksualiści częściej niż heteroseksualiści przejawiają "rozwiązłość", bo w wielu krajach wciąż nie ma instytucji związków partnerskich, która by wspólne pożycie 2 osób cementowała, " Chłopie... związek cementuje przede wszystkim wzajemna miłość i odpowiedzialność Jeżeli nie wierzysz w to, zapytaj się ludzi, którzy żyją w konkubinatach, a nie chcą zalegalizować swego związku, gdyż twierdzą, że aby być wiernym w swej miłości nie potrzebują "papierka". W drugą stronę ten "papierek" też nie gwarantuje trwałości, skoro prawodawstwo dopuszcza rozwody osób, które zawarły małżeństwo. Niemniej, jeśli zawieranie małżeństw przez osoby przeciwnej płci jest dla społeczeństwa ważne i znajduje to odbicie w jego prawodawstwie, to nie dlatego, że chce komuś z tego tytułu zrobić przyjemność, ale dlatego, że pomimo możliwych ułomności zachowań w małżeństwie mężczyzny i kobiety, jest ono wzorem prawidłowo funkcjonującego związku dwojga ludzi, w którym mogą się pojawić w sposób naturalny ich potomkowie. W "związku" homoseksualnym nie ma komplementarności płci i przez to tylko, gdy taki "związek" wychowuje dzieci, to dzieje się to z krzywdą dla tych dzieci, które nigdy nie otrzymają prawidłowego wzorca funkcjonowania rodziny. Niezależnie od tego jak "fajnie" byłoby im w takiej pseudorodzinie homoseksualnej, będą okaleczone psychicznie pod tym względem na całe życie i zapewne nie będą w stanie stworzyć prawidłowo funkcjonującej własnej rodziny.
anonim2013.07.11 21:28
Coraz więcej pojawia się tu pedałów i ich obrońców. (Na marginesie: ciekaw jestem czy np. taki Piogal jest pederastą, czy to tylko szczeniacka poza). Czy to forum jest dla nich? Przecież nikt nikogo tu nie przekona. Ani pederaści nas, ani my pederastów. Nie ma się co wzajemnie obrażać. Jeżeli będę mógł wypowiedzieć się np. w ogólnonarodowym referendum, to moją odpowiedzią będze NIE! dla ich tzw. małżeństw i adopcji dzieci. I nigdy zdania nie zmienię!
anonim2013.07.11 22:02
@Fascination Czy ty wiesz co oznacza termin savoir-vivre? Czy jeśli jakimś cudem znajdziesz na audiencji na królewskim dworze to do króla będziesz mówić "panie królu"? Toż od razu by poznano, żeś sierota ze słomą w butach i do komnat królewskich nie pasujesz ze swym prostackim wychowaniem. Dlatego nie pisz "pan ksiądz" bo to nie należy do dobrego tonu, ale do szmaciarskiego tonu lewaków. Utożsamiasz się z nimi? "to najbardziej rozpustne środowisko, a już moment później wskazuje statystyki dobitnie udowadniające, że istnieją środowiska znacznie bardziej rozpustne." Nie umiesz interpretować danych statystycznych :( Nawet gdyby 95% heteroseksualnych Niemców było rozpustnikami, to ich udział w zachorowaniach na AIDS wynosi 40 %, natomiast ok. 5% gejów w tej populacji generuje 60% zachorowań na AIDS. Inaczej mówiąc jest ich nadreprezentacja, gdyż na 100 zachorowań powinno ich być 5, a jest 60, czyli trzydzieści razy więcej. Wniosek - środowisko homoseksualistów to wylęgarnia obecnej epidemii AIDS, jednej z najgroźniejszych chorób ostatniego stulecia. " tematu lesbijek, które mu niestety marniej pasują do założonej wizji." Zamiast chlastać po oczach takimi uwagami racz, kobiecino, jeszcze raz przeczytać ten wywiad, a znajdziesz stosowny fragment również na ten temat :)
anonim2013.07.11 22:04
Obsrane fiuty, hemoroidy, smród...Brudne to pedalstwo.
anonim2013.07.11 22:04
@albertpike... Problem to mają ci co propagują homoseksualizm jako "normalny".
anonim2013.07.11 22:17
Cały ateizm Piogala to tylko teoria dorabiana do własnych zboczeń, racjonalizacja zwykłej degeneracji.
anonim2013.07.11 22:37
@Fascination... Osoba kulturalna również na Frondzie zachowa maniery. Tak. Samo "ksiądz" jest właściwe. Częstsze zarażanie się chorobą AIDS wśród gejów, jest twardą daną statystyczną. Można to na różny sposób wyjaśniać. Jednym z takich wyjaśnień jest właśnie odniesienie się do trybu życia gejów, które do purytańskich nie należy. Można więc założyć, że wynika to właśnie ze specyfiki kontaktów pomiędzy gejami, które nazywamy "rozpustnymi" (częste zmiany partnerów, kontakty również z nieznajomymi, brak wierności itd.). Wniosek - na częstotliwość zarażania się rzutuje rozpustny tryb życia gejów. Ponieważ zarażanie wśród nich jest kilkadziesiąt razy częstsze niż u normalnych facetów, więc też są kilkadziesiąt razy bardziej od nich rozpustni. c.b.d.o. Jeżeli tak bardzo chcesz rozwinąć temat lesbijek, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie. Co chcesz udowodnić? Że są purytankami?
anonim2013.07.11 22:41
@Kropelka: twoja ignorancja a miejscami zwykła głupota powala na kolana. AIDS nie da się zarazić - zarazić można się wirusem HIV, który może wywołać AIDS. Skończ kobieto ten bełkot.
anonim2013.07.11 22:42
Czy ktoś może mi wyjaśnić co oznaczają słowa "homopropaganda" i "homozwiązki" które są wielokrotnie używane w powyższym tekście? Wiem, że ten portal bardzo potrzebuje rozgłosu, ale czy sformułowania typu "Geje wciąż szukają czegoś, co mężczyźnie może dać tylko kobieta To o co w takim układzie chodzi gejom? Witkowski wprost pisze, że chodzi im o brutalny seks. Dla nich dzieci czy małżeństwo to jakaś abstrakcja. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy sięgnąć do książki Witkowskiego." ne są trochę nie na miejscu? Skąd ks. dr hab. Dariusz Oko może wiedzieć czego/kogo szukają osoby homoseksualne? I dlaczego dopuszcza się tutaj do tak rażących i bezpodstawnych generalizacji?
anonim2013.07.11 22:48
Wielebny Księże, mam nadzieje, że czytasz komentarze. Rozumiem, że przyświeca Ci szczytny cel, jakim jest wskazanie na ludzkie grzechy. Ale kiedyś, po tamtej już stronie ktoś Twoje słowa postawi na szalce wagi. Wszystko będzie zważone i policzone. Nie chce mi się odnosić do całej rozmowy, wykonałem tylko drobne obliczenia. Homoseksualistów w Warszawie (według Wielebnego) jest w Warszawie ok. 2%, mieszkańców - mężczyzn w wieku produkcyjnym Warszawa ma jakieś 650 tys., więc homoseksualistów codziennie (dwa razy dziennie) w wieku 18-65 lat chodzi do darkroomów ok. 13000. W Warszawie jest ok. 30 lokali gejowskich, z czego niektóre nie są czynne codziennie, niektóre serwują naleśniki, tak więc średnio przychodzi do każdego klubu 400-700 osób na niezobowiązujący seks. Basen olimpijski ma powierzchnię ok. 600 m2, tak więc pod każdym lokalem gejowskim w Warszawie jest powierzchnia o wielkości basenu olimpijskiego, gdzie homoseksualiści stoją (1 osoba na metr kwadratowy) i uprawiają seks.
anonim2013.07.11 22:57
@Myśliciel... A już myślałam, że tego nie zauważysz... :P Wziąłeś coś na polepszenie pracy swoich zwojów mózgowych?
anonim2013.07.11 23:00
W moim komentarzu skoncentruję sie na dwóch głównych twierdzeniach ks. dr hab. Oko. Pierwszą wysuwaną tezą jest stwierdzenie, że homoseksualiści częściej od reszty społeczeństwa zapadają na HIV/AIDS. Głównym tego powodem miałoby być niezwykłe wyuzdanie seksualne gejów. Według danych World Health Organization (WHO), najczęstszym powodem zakażenia wirusem HIV jest akurat seks heteroseksualny, następnie transuzja krwi i prenatalnie od matki. Zaledwie 0.04-3.0% zarażonych wirusem HIV identyfikuje się jako osoby homoseksualne, co mniej więcej pasuje do propocji osób homoseksualnych w całym społeczeństwie. Rozumiem, że gdy ks. Oko powtarza tą magiczną liczbę 60 procent, to mówi chyba o tym, iż w 2009 roku osoby homoseksualne stanowiły 64 procent wszystkich nowych zakażeń w Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, jest to liczba dość wysoka. Jednak w innych regionach, np. w Europie Zachodniej, nie ma podobnych wyników jeśli chodzi o częstotliwość nowych zakażeń wśród osób homoseksualnych. Aż 68% chorych na HIV/AIDS pochodzi z Afryki Subsaharyjskiej , gdzie ilość zakażeń spowodowanych kontaktem seksualnym z osobą tej samej płci jest znikoma. Ks. Oko twierdzi również, że geje mają więcej partnerów seksualnych w swoim życiu niż osoby heteroseksualne. Wnioskuję, że ks. Oko bazuje na wynikach badań prof. Johna R. Diggsa z 1978 roku. Problem w tym, że badania te zostały przeprowadzone prawie czterdzieści lat temu, przed wybuchem epidemii AIDS i większą akceptacją homoseksualistów w społeczeństwie. Diggs przeprowadzał swoje badania wśród mężczyzn chodzących do saun i klubów gejowskich (tych z “darkroomami”). Wbrew temu co uważa ks. Oko, takie osoby wcale nie reprezentują całej społeczności gejowskiej. Według najnowszych badań, aż45% osób homoseksualnych (mężczyzn i kobiet) w USA miało mniej niż 5 partnerów seksualnych w swoim życiu, natomiast 98% (czyli prawie każdy) miało mniej niż 20. Liczby te są prawie identyczne co do statystyk osób heteroseksualnych. Opowiadanie o “darkroomach” jako o normie w społeczeństwie gejowskim jest więc porównywalne do wyrabiania sobie opinii na temat heteroseksualistów na podstawie wizyt do agencji towarzyskich.
anonim2013.07.11 23:04
Kropelko dodam jeszcze ,że sposób uprawiania seksu jest też , o wiele bardziej narażony na rozprzestrzenianie się chorób.Niestety opiszę obrazowo. Narządy płciowe żeńskie są anatomicznie dostrojone do męskich . Biedne jelito , jego ostatni odcinek , zwany prostnicą , przegrywa w tych zawodach :gorsze umięśnienie , cieńsza ściana, brak lubrykantu , wrażliwe kosmki jelitowe , gorsza odporność miejscowa. To grozi małymi i większymi urazami ,do tego dobre ukrwienie tego miejsca, to otwarta droga dla bakterii i wirusów. Częstsze narażanie ściany jelita na tego typu "stres" grozi przebudową , zmęczonej , nieodpowiednim używaniem , tkanki. Oczywistym jest ,że prostytutki współżyjące w sposób "naturalny" z klientami, ponoszą mniejsze ryzyko zarażenia się HIV niż homoseksualiści.
anonim2013.07.11 23:20
Od kilku dni bacznie śledzę co raz to ciekawsze wpisy na tym forum za pośrednictwem FB na stronie Mądrości z Frondy, gdzie publikowane są posty o treści co raz to bardziej fantasmagorycznej. Nie chcąc opowiadać się po żadnej ze stron, bo ewidentnie osoby tu postujące dostrzegają konflikty takie jak prawica vs lewica, hetero vs homo, zwanymi również sodomitami (płakałem ze śmiechu czytając to) itd. Najbardziej zaskakującym i bolesnym zarazem jest to, iż ewidentnie osoby umieszczające tu swe zapiski nie są pół mózgami. Posiadają jakąś wiedzę, jakiś zasób słownictwa itp. Przykrym jest, iż owa wiedza najczęściej stosowana jest w sposób pokrętny, mający na celu odkształcenie znanej rzeczywistości, dla podsycania konfliktów społecznych, które na Waszych oczach przestają istnieć np: hetero vs homo. No z tym się Państwo musicie pogodzić. Co raz więcej ludzi przestaje nawet opowiadać o tolerancji dla zjawiska, gdyż akceptuje to jako normę społeczną i nie czuje potrzeby opowiadania o tym jak bardzo to szanuje czy toleruje. To po prostu jest. Obrzydliwy potencjał nienawiści dla fenomenu homosexualizmu ze strony forumowiczów jest dla mnie niezrozumiały, a nazywanie tego chorobą czy dewiacją (tu zwrot do mniejszości inteligentnych członków forum) jest zwyczajnie brakiem podstawowej znajomości historii i biologii. Zachęcam do zaznajomienia się z historią starożytnego Rzymu, Grecji czy choćby Egiptu. Natomiast w kwestii biologii... no cóż, zjawisko to dotyczy wszystkich gatunków królestwa zwierząt od zarania dziejów. Jest to sposób natury na kontrolę populacji, zatem nazywanie tego nienaturalnym jest samo w sobie nienaturalne. Nazywacie się katolikami, ale myślę, że nie macie z nimi wiele wspólnego. Wiara chrześcijańska nakazuje przecież wzajemny szacunek, tolerancje, przebaczenie, niesienie pomocy i miłość wzajemną. Tutejsze plucie jadem jedno na drugie tylko z powodu odmienności preferencji czegokolwiek mocno się z tym kłóci. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że Wasze pokolenie chyli się ku upadkowi. Wychowani pod okupacją, gdzie jedyne co można było robić to pić i modlić się pokątnie, bo to fajne i zabronione. Nie jesteście katolikami, moi drodzy. Powód Waszej fałszywej bogobojności leży w zwykłym mechanizmie reaktancji. Za wzór mieliście papieża polaka i powołujecie się na niego przy każdej możliwej okazji. Prawda jest taka, że z całą pewnością i w całym swoim miłosierdziu nie chciałby Was znać. Za wzajemne obrzucanie się gnojem, za snucie pseudonaukowych teorii i manipulowanie faktami po to, by bliźniego, którego mieliście miłować jak siebie samego, zrównać z błotem i spuścić z szambem. Narzekacie na zeświecczenie społeczeństwa i rosnącą ilość tak zwanych ateistów, ale to właśnie Wy leżycie u podstawy problemu. Młode pokolenia nie są już wychowane w ucisku, nie mają potrzeby prowadzenia walki z wiatrakami. Jesteśmy otwarci na świat i chętni doświadczania nowych rzeczy. Nie chcemy rozgrzebywać przeszłości, nie chcemy kolejnych pomników Solidarności, papieża, czy czegokolwiek co upamiętnia Smoleńsk. Wolelibyśmy poświęcić te fundusze na lepszą służbę zdrowia, edukację i miejsca pracy. Kraj, który zapewniacie, że kochacie nie ruszy z otchłani, w której się znajduje dopóki nie przestaniemy dłubać w dawno zabliźnionych ranach ani nurzać się we wzajemnych obelgach. Pisząc to nie chciałem nikogo obrazić, jeżeli ktoś z Was tak się poczuł, to przepraszam- nie było to moją intencją. Zależało mi na tym by zachęcić do polemiki i przedstawieniu innej perspektywy, jestem jednak dziwnie spokojny, że jedyne co mnie czeka to lincz, ale spoko- bring it on.
anonim2013.07.11 23:23
@Czlowiek_rozumny.. 1. Wejdź na stronę rządową dotyczącą statystyki AIDS w Polsce: http://www.aids.gov.pl/?page=epidemiologia&act=pl&id=1 2. Odszukaj dokument: Sytuacja_epidemiologiczna_HIV_w_Polsce_2011.doc 3. Przeczytaj ten dokument i znajdź stosowne dane potwierdzające dane przytoczone przez ks. Oko. 4. Przestań pieprzyć tym, że: "Jednak w innych regionach, np. w Europie Zachodniej, nie ma podobnych wyników jeśli chodzi o częstotliwość nowych zakażeń wśród osób homoseksualnych. ", bo co prawda leżymy w Europie Wschodniej, ale u nas w Polsce oficjalnie już się mówi o epidemii AIDS w środowisku homoseksualistów.
anonim2013.07.11 23:43
Gadanie takie jakie wy wszyscy, z Bożej łaski, "obrońcy" homoseksualistów przedstawiacie, wystawia wam wyjątkowo złą ocenę. G...o was obchodzą ci ludzie. Niby stajecie w ich obronie, ale tak naprawdę macie ich w d... Przez to, że nie będzie się głośno mówić o sprawach, które drążą świat gejów, o tym, że ich styl życia doprowadza większość z nich do nieuchronnej śmierci na AIDS, to skazujecie przedstawicieli tego środowiska na przedwczesną śmierć, a przynajmniej śmierć po niezbyt fajnych schorzeniach. Więcej się rozczulajcie nad tym, jacy są świetni,mili i tęczowi. Są, na początku. Bo aby do jakiejś groźnej sekty wciągnąć nowych członków trzeba przedstawić się od tej jasnej, "kolorowej" strony. Ale potem jest tylko równia pochyła. Zakończona AIDS'em. Jeżeli uważacie, że tak fajnie jest być gejem, to sprawdźcie najpierw na co umierają. Z reguły nie za starości. Tego im życzycie? Przechodzicie nad problemem AIDS wśród nich, jakby to było jedynie przeziębienie, albo co najwyżej grypa. To nie jest ani jedno ani drugie. To jest groźna, śmiertelna choroba, której objawy co najwyżej można opóźnić. Jeżeli nawet w Polsce statystyka zachorowalności mówi o tym, że 66 % nowych zachorowań jest w ich środowisku, to znaczy, ze przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście razy więcej jest nosicielami HIV. To JEST epidemia. Tej epidemii nie opanuje się bez zmiany zachowań gejów. Dlatego trzeba o nich mówić, jakie są. Że są złe, rozpustne i prowadzą do ich zguby. Puszczanie oka, że wszystko jest OK, że nic złego się z nimi nie dzieje i że są biednymi ludźmi, tylko z tego powodu, że nie pozwala im się zawierać "związków" jest potwornie nieludzkie. Świadczy o degrengoladzie umysłowej zaprawionej lewackimi ideologiami. Ci ludzie są WYKORZYSTYWANI, przez ideologów lewackich do osiągnięcia innych celów, niż usłanie różami życia homoseksualistów. Czy nie rozumiecie, że są używani jedynie jako "mięso armatnie" do przeforsowania pewnych "nowoczesnych" idei, na których czele jest walka z tradycyjną rodziną? Czy tego mędrkowie, jeden z drugim nie widzicie??? Tak bardzo propaganda lewacka was zaślepiła, że rozum używacie jedynie po to, aby "przywalić" Kościołowi katolickiemu? Kościołowi, który jako JEDYNY naprawdę pochyla się nad tymi ludźmi? Czy naprawdę tak trudno to pojąć, znając chociaż odrobinę historię, że są to osoby, które pierwsze padną ofiarą lewackiej ideologii, gdyż każda rewolucja "zjada swoje dzieci"?
anonim2013.07.11 23:44
Azure @ :DDDDDDD wyjątkowe bania luki.
anonim2013.07.11 23:53
Kropelka Ale wyjaśnij, jak się ma zakaz legalizacji monogamicznych z założenia długotrwałych związków jednopłciowych do zahamowania rozwiązłości i rozprzestrzeniania HIV wśród homoseksualistów. Wyjaśnij jaki tu zachodzi związek przyczynowo-skutkowy. To znaczy w jaki sposób brak legalizacji takich związków wpłynie na zmniejszenie rozwiązłości osób homoseksualnych? Wydaje mi się, że najlepszy wpływ miałby nie brak legalizacji takich związków ale zakaz homoseksualizmu pod groźbą kary więzienia, czy o to chodzi katolikom? Bo jeśli sam brak akceptacji dla homoseksualistów ma ich zmusić do rezygnacji ze swojej orientacji, to proszę sobie wyobrazić jakie wspaniałe skutki odniósłby zakaz pod groźbą więzienia. Prawda?
anonim2013.07.12 0:02
@Fascination... Znajdź tam fragment: "W roku 2011 zakażenia wśród MSM stanowiły dwie trzecie wszystkich rozpoznanych zakażeń HIV, zakażenia na drodze kontaktów heteroseksualnych 20%, a w wyniku iniekcyjnego używania narkotyków -€“ 12%." To oznacza, że ok. 66 % rozpoznanych zakażeń na AIDS w 2011 roku dotyczyło homoseksualistów.
anonim2013.07.12 0:12
@dżwignia... Bo w zdaniu: "legalizacji monogamicznych z założenia długotrwałych związków jednopłciowych " na podstawie dostępnych statystyk, występują przynajmniej dwa kłamstwa. Po pierwsze, homoseksualiści z reguły NIE TWORZĄ związków monogamicznych, po drugie NIE TWORZĄ związków trwałych. Dodam, że po trzecie, na podstawie doświadczeń w krajach, gdzie tzw. "małżeństwa jednopłciowe" można zalegalizować, nie są one aż tak popularne, jak mogłoby to wynikać z propagandy zmierzającej do ich legalizacji we wszystkich krajach. Dla wyjątków nie psuje się dobrego prawa. Mogę też dodać po czwarte, że te same środowiska, które tak gardłują za legalizacją "związków" jednopłciowych równocześnie występują przeciwko instytucji rodziny tradycyjnej. Więc ten stan ich hipokryzji jest na tyle znamienny, że należy wnioskować, że osiągnięcie pierwszego celu ma za zadanie osiągnięcie celu drugiego, a cel pierwszy jest jedynie przykrywką do osiągnięcia ich właściwego celu, czyli demontażu instytucji rodziny heteroseksualnej.
anonim2013.07.12 0:21
@Kamykowa* Zechcesz wyjaśnić co z tych oczywistości jest dla Ciebie banialukami czy po prostu negujesz dla samego negowania?
anonim2013.07.12 0:24
@Fascination... Nie omyliłam się. G... o cię obchodzą homoseksualiści. Dla udowodnienia swojej tezy, że jest inaczej niż napisałam, kłamiesz jak z nut. 1. NIE NAPISAŁAM, że 66% gejów jest zarażonych, ale zacytowałam z oficjalnego dokumentu rządu polskiego, że w 2011 roku 66% zakażeń wystąpiło w środowisku gejów. To chyba jest różnica? Tyle zarażeń występujących w tym środowisku sprawiło, że OFICJALNIE pisze się o wystąpieniu EPIDEMII zarażeń HIV w Polsce w tym środowisku. Jeżeli uważasz, że masz lepsze dane niż agendy rządowe, to je przedstaw. 2. "najlepszym dowodem jest ilość badań dotyczących tego tematu", Chyba istnieją tylko te, które są przez was krytykowane. O innych nie słyszałam, a jeśli tak, to w stylu: "To wszystko propaganda, nic się nie dzieje, jest dobrze". W ten sposób NIE POMOŻECIE tym ludziom.
anonim2013.07.12 0:30
@Fascination...: Nie. Tym razem to ja Ciebie poproszę o statystyki trwałości "związków" jednopłciowych. Na przykład na przykładzie Niemiec. Ilu tam jest gejów, ile zostało zawartych "związków", ile z nich przetrwało rok, dwa itd., To tak na początek. "nikt nic nie postuluje psuć." Żartujesz?
anonim2013.07.12 0:34
Azure dobranoc miłych snów.
anonim2013.07.12 1:03
@Fascination... Ale kręcisz... "A ja nie napisałam, że tak napisałaś" A kto napisał: "nawet, jeżeli przyjmiemy, że 60% zarażonych do geje nie przekłada się to na twierdzenie, że 60% gejów jest zarażonych."? Twój Anioł Stróż? "Jedyna krytyka badań, która tu miała miejsce, to ta, którą przedstawił Czlowiek_Rozumny względem badań Diggsa z 1978 roku" A ja przedstawiłam ci dane nie sprzed 35 lat ale sprzed 2 lat i to jeszcze nie jest dla Ciebie przekonywujące. Cóż... jak ktoś się uparcie trzyma swojej tezy, że wszystko jest OK, to niech sobie tkwi w błędzie. "Wspomniałam wcześniej choćby o badaniach departamentu zdrowia w Chicago" Ale po co mnie czarujesz jakimiś danymi z Ameryki, jeśli mamy własne? Sytuacja naszych, polskich homoseksualistów cię tak mało obchodzi? "ja nie stawiałam żadnych tez w tym temacie." Sorry... Twoja odpowiedź dotyczyła mojej odpowiedzi dla dzwignia. Jeżeli starałaś się z nią polemizować, to znaczy, że z moją tezą się nie zgadzałaś. Inaczej mówiąc Twoją tezą jest antyteza do mojej. "chciałabym wiedzieć co Twoim zdaniem ma być "popsute". Tylko bez ideologicznego bełkotu proszę." No to się nie dowiesz. Na tym poziomie nie dyskutuję. Nie lubię poziomu piwnic.
anonim2013.07.12 1:10
@revilok... 1% po 30 miesiącach obowiązywania we Wielkiej Brytanii? No to radzę trochę poczekać na kolejne statystyki. Choćby po 5 latach obowiązywania ustawy. A w jaki sposób został obliczony współczynnik rozwodów w Niemczech? No i generalne pytanie, na które nie mam odpowiedzi: Jaki procent homoseksualistów zarówno w Niemczech jak i Wielkiej Brytanii zawarło "związki małżeńskie"? O US nie pytam, bo to kraj ze specyficznym funkcjonowaniem prawa.
anonim2013.07.12 1:49
@Fascination... Masz absolutną i totalną i jedyną prawdę we wszystkim. Zadowolona? Ale to nie jest moja prawda i nawet nie chce mi się już Tobie tłumaczyć dlaczego tak jest, skoro moja ogólna wypowiedź na temat homoseksualistów, podłoża problemu i jaką rolę w tym wszystkim to towarzystwo odgrywa, skłoniła Cię jedynie do szukania nieistotnych szczegółów sytuacji. Wolę od szczegółów dochodzić do wniosków ogólnych, a nie odwrotnie. Ty, widzę, wolisz w tę drugą stronę. Gdybyś była stonogą to nawet o 1 centymetr byś się nie przesunęła, bo zaplątałabyś się w rozważaniu ruchu każdej nogi. Pozostawiam więc Ciebie z brakiem odpowiedzi z mojej strony. Idę spać. Dobranoc.
anonim2013.07.12 2:19
Tak to właśnie wygląda jak w przedstawionym wywiadzie. Jedni bajdurzą o homoseksualnych kochających się związkach na całe życie (Piogal) i myślą, że tak jest albo zwyczajnie kłamią, jeśli choć trochę znają homoseksualne towarzystwo. Ale jeśli rzeczywiście interesuje kogoś prawda, to niech podpyta znajomego geja, być może w przypływie szczerości opowie, jak to naprawdę wygląda. Mam bardzo duże doświadczenia w tej materii, znam wielu homoseksualistów, sam nim jestem i powiem szczerze, że jeszcze nie udało mi się spotkać żadnej pary, która ma za sobą wieloletni staż i jest w sobie tak zakochana, że świata poza sobą nie widzi. Tutaj naprawdę pierwszoplanową rolę odgrywa seks, on stanowi o być albo nie być danego układu, a jeśli właśnie ów seks stanowi sens życia, to potęgują się też żądze, ponieważ to co się powtarza powoli albo szybko staje się nudne. Owszem zdarzają się pary z pewnym kilkuletnim stażem, ale zazwyczaj- przynajmniej ja takie poznałem, a to chyba nie zwykły przypadek, że tylko takie, skoro znam wiele-że po upływie określonego czasu, następuje znudzenie w czerpaniu przyjemności z jednego partnera i albo chodzą na boki, każdy w swoim kierunku, albo dobierają sobie wspólnie kolesi i to nie jest bynajmniej patologia homoseksualnego świata, to jest norma, tak działa większość. Nie przypadkowo w każdym większym gejowskim klubie jest ustronne miejsce na uprawianie przypadkowego seksu, seksu często nawet nie wiadomo z kim.Wystarczy wejść na jakiegokolwiek czata czy pójść do gejowskiego klubu, żeby wyrobić sobie dosyć szybko zdanie na ten temat. I zapewniam wszystkich "obrońców" rzekomo uciskanych gejów, że najlepszą obroną takiego kogoś, to nie jest walka o jego prawa ale szczera rozmowa i uświadomienie mu, że stan w którym tkwi do najlepszych nie należy przede wszystkim dla jego własnego dobra.
anonim2013.07.12 2:24
Drogi Myślicielu, legalizacja niczego nie zmieni. Są kraje w których związki gejowskie są w pełni akceptowane i przysługują im wszelkie konstytucyjne prawa, a pochylanie się nad nimi mediów jest do bólu czułe. I warto się przyjrzeć, ilu gejów z tych udogodnień korzysta. Są związki, jest pełna akceptacja ze wszystkich stron, a rozwiązłość ani o o,5 promila nie uległa obniżeniu. My homoseksualiści tak mamy, tzn. w głowie jedno.
anonim2013.07.12 8:06
Kropelka, Ja nie pytam co z reguły homoseksualiści tworzą lub nie. Pytam o to jak zakaz legalizacji związków jednopłciowych wpłynie na to, żeby żyli mniej rozwiąźle. No chyba, że nie chodzi o to, żeby żyli mniej rozwiąźle, tylko o to, żeby ich wykluczać, dyskryminować i upadlać. I na czym ma polegać demontaż rodziny heteroseksualnej? Jak wprowadzi się legalizację związków jednopłciowych, to raptem wszyscy rzucą się żeby żyć z osobą tej samej płci? Jak się je wprowadzi, to żona Pana Terlikowskiego odejdzie od niego do innej kobiety? Albo Twój mężczyzna Kropelko rzuci Cię dla innego faceta? Wartością nie jest to, że kobieta jest z mężczyzną i mają dzieci, wartością jest to, że łączy ich więź oparta na wzajemnym szacunku, zrozumieniu, trosce i opiece, związki jednopłciowe też mają być na tym oparte, bo każdy dobry związek jest na tym oparty, również związek rodziców z dziećmi na tym powinien być oparty i brata z siostrą i teściowej z synową i teścia z zięciem. Rodzina jest tam, gdzie są takie więzi, gdzie ich nie ma, nie ma rodziny. Takim więziom zagraża nienawiść, agresja, brak zrozumienia dla odmienności, co jest domeną niestety katolicyzmu w wydaniu frondowym. Mówisz, że katolicyzm troszczy się o homoseksualistów. Jak się troszczy to niech z nimi po pierwsze szczerze porozmawia, idź i porozmawiaj z homoseksualistami jako troszcząca się katoliczka, wysłuchaj ich i spróbuj zrozumieć, bo na tym polega troska. Potrafisz?
anonim2013.07.12 8:34
@Piogal: wspominałeś kilka dni temu że bierzesz urlop. miałem nadzieje że odpoczniemy na kilka dni od Twojego bełkotu. Tymczasem znowu psujesz powietrze na Frondzie. Czy nie możesz poszukać sobie jakiegoś lewackiego portalu ? Będzie to z korzyścią dla Ciebie i dla reszty.
anonim2013.07.12 10:21
http://www.pch24.pl/medyczne-konsekwencje-praktyk-homoseksualistow,12041,i.html http://www.fronda.pl/a/homoseksualizm-w-starym-i-nowym-testamencie,17000.html
anonim2013.07.12 10:26
Jestem żywym okazem sodomity na tym forum. Jestem mężczyzną w sile wieku. Homoseksualistą czułem się od zawsze, przynajmniej od kiedy pamiętam jakieś formy zainteresowania/fascynacji swoją płcią. Nie afiszuję się ze swoją orientacją, choć z oczywistych względów wszyscy bliscy mi ludzie (rodzina i znajomi) o mnie wiedzą - 30 paro latek mieszkający z mężczyzną, nie mający żony i dzieci. W swoim całym życiu miałem jakiś 3 partnerów, a mój najdłuższy związek (pierwszy i jedyny) rozpoczął się 3 lata temu i trwa do dziś. Moi znajomi sodomici mają dosyć długie związki zwieńczone wspólnym zamieszkaniem, kredytami na mieszkanie itp. objawami wspólnego życia. Zdarzają się osoby samotne, ponieważ arcytrudnym zadaniem jest znalezienie odpowiedniej osoby do wspólnego życia. Sam przecież szukałem kilkanaście lat i zawsze mi zależało na tym, żeby nie wstydzić się swoich czynów nie tylko przed innymi, ale także samym sobą (to chyba oczywiste, prawda?). Nie widzę znaczącej różnicy w trwałości i wierności w otaczających mnie związkach homo i heteroseksualnych. Słynne darkroomy budzą w nas raczej wybuchy wesołości i żarty z idiotów z nich korzystających, niż chęć ich odwiedzenia. Prowadzę wspólne gospodarstwo domowe z moim mężczyzną, życie do bólu zwyczajne, ze swoimi problemami i radościami. Mam bardzo prawicowe poglądy, wierzący w sumie jestem i staram się racjonalnie podchodzić do wielu spraw w moim życiu. O ile pomysł tworzenie kopii heteroseksualnych małżeństw jest dla mnie idiotyczny, pomysł z adopcją dzieci również, o tyle brakuje pewnych formalnych rozwiązań, które ułatwiłyby załatwianie spraw choćby w urzędzie lub w przypadkach choroby itp. Odpowiadając na pojawiające się tu komentarze, mogę stwierdzić, że: - umożliwienie zawierania jakichkolwiek formalnych związków nie spowoduje wzrostu monogamii i wierności w związkach homoseksualnych - przełożenie kopii tradycyjnego małżeństwa na związki jednopłciowe jest idiotyzmem, ponieważ związek kobiety i mężczyzny jest wciąż ukierunkowany na prokreację, a co za tym idzie jest w znacznym stopniu odmienny od związków jednopłciowych - większa trwałość związków heteroseksualnych jest z pewnością związana z takimi elementami jak wspólne wychowanie dzieci, czego pozbawione są związki homoseksualne (i dobrze, że tak jest, i nie należy nic majstrować przy dzieciach) - należy odróżnić działania różnej maści aktywistów organizacji homoseksualnych od samych homoseksualistów na podobnej zasadzie jak powinno oddzielać się potrzeby ludzi pracy od działań związków zawodowych - moralną parszywością jest twierdzenie, że jeśli jakiś homoseksualista zachowuje się w określony sposób i twierdzi, że tak zachowują się wszyscy homoseksualiści to jest to dowód na to, jak się ci wszyscy zachowują Cała reszta jest mało istotna i jest czystą ideologią mającą podsycić z jednej strony niechęć do homoseksualistów, a z drugiej do tzw. "katotalibanu".
anonim2013.07.12 11:06
Cyt:"moralną parszywością jest twierdzenie, że jeśli jakiś homoseksualista zachowuje się w określony sposób i twierdzi, że tak zachowują się wszyscy homoseksualiści to jest to dowód na to, jak się ci wszyscy zachowują" Cały czas przytaczane podczas tej dyskusji, są dane statystyczne . Ty jesteś wyjątkiem , reszta jak udowodniono zachowuje się w "określony sposób". Prawa w państwie nikt nie ustala się w oparciu o sentymenty , nie powinien ,tylko o korzyści dla ogółu.
anonim2013.07.12 13:01
ZACHĘTA DLA REDAKCJI F R O N D Y. NINIEJSZYM ZACHĘCAM CAŁĄ !! REDAKCJĘ FRONDY DO GŁĘBOKIEGO ROZWAŻENIA RZECZY NASTĘPUJĄCEJ: CZY JEST KONIECZNE BY WASZE (CZĘSTO BARDZO DOBRE) TEKSTY ILUSTROWAĆ TAKIMI FOTOGRAFIAMI JAK TA ROZPOCZYNAJĄCA POWYŻSZY ARTYKUŁ ?? ODWIEDZAM WASZ PORTAL BO MNIE INTERESUJE TO O CZYM PISZECIE. CZY MUSZĘ PATRZEĆ NA WYWALONY JĘZOR PEDAŁA ?? FRONDO - MUSZĘ ?? CZY MACIE SWOICH CZYTELNIKÓW ZA TĘPAKÓW, DO KTÓRYCH WCIĄŻ NIE DOCIERA JAK OBRZYDLIWY JEST HOMOSEKSUALNY EKSHIBICJONIZM I TRZEBA IM TO UNAOCZNIAĆ ?? OTÓŻ, FRONDO, LUDZIE DOSKONALE WIEDZĄ CZYM JEST TA OBRZYDLIWOŚĆ. NIESTETY MAM WRAŻENIE, ŻE BRAKUJE WAM TU PROFESJONALIZMU TZN. NIE MACIE - FRONDO - WYCZUCIA CO DO ISTOTY PRZEKAZU JAKI NIESIE OBRAZ (FILM, FOTOGRAFIA), A W MEDIACH ASPIRUJĄCYCH DO ZAWODOWYCH TO KWESTIA KARDYNALNA. OTÓŻ - UWAGA FRONDO - TEGO TYPU ZDJĘCIA W TAKIM PORTALU SĄ --- NIEPOTRZEBNE. W COTYGODNIOWYM PRZEGLĄDZIE PRASY PAN TOMASZ CISKA TYGODNIKAMI, A TYM MOCNIEJ I DALEJ IM WIĘCEJ W NICH ZUCHWAŁEGO LEWACKIEGO PEDA.....! CHCĘ PRZECZYTAĆ WYWIAD Z KSIĘDZEM OKO ALE MUSZĘ NAJPIERW OBEJRZEĆ JĘZYK. PANIE TOMASZU, PROSZĘ SOBIE KĄCIK W REDAKCJI OZDOBIĆ TYMI FOTOREWELACJAMI I PATRZEĆ DO WOLI. TAK CIASNĄ WYOBRAŹNIĘ MEDIALNĄ MACIE PAŃSTWO, ŻE W PRZYPADKU TEKSTÓW O HOMOSEKSIE I TAKOWEJ PROPAGANDZIE ŻADEN INNY POMYSŁ WAM NIE PRZYCHODZI TYLKO FOTO Z PARADY ALBO TĘCZOWE GADŻETY ?? USILNIE PROSZĘ O SZACUNEK DLA SWOICH CZYTELNIKÓW.
anonim2013.07.12 13:08
Jestem homoseksualistą. Żyję ze swoim partnerem od 5 lat. Seks jest ostatnią rzeczą, która określa moje życie. Pozdrawiam!
anonim2013.07.12 16:20
Może nie ma innych zdjęć. Bo co niby zamiast stokrotki.
anonim2013.07.12 18:21
@Kamykowa* Czy chodzi o takie statystyki - 25% amerykańskich gejów miało mniej niż 100 partnerów w życiu itd.? To ja Ci odpowiem, że według innych statystyk osoby w katolickich małżeństwach również miały mniej niż 100 partnerów w życiu. W takich danych jest osoba, która miała jednego partnera - obecnego małżonka, jak i 99 partnerów. Widzisz już w jaki sposób można podać dane? Czy uważasz, że uczciwe jest zdanie (choć w 100% prawdziwe) - 100 % osób zawierających związki małżeńskie w Kościele Katolickim miało nie więcej niż 100 partnerów w życiu? A może chodzi o statystyki zachorowalności na AIDS? To prawda, gejów z wirusem HIV jest więcej, niż procent reprezentacji osób homoseksualnych w społeczeństwie. Jednak w zasadzie to świadczy o tym, że seks pomiędzy mężczyznami jest w wyższym stopniu zagrożony zakażeniem niż inny, a nie o prowadzeniu się osób homoseksualnych. A może chodzi o statystyki dotyczące odwiedzin homoseksualistów w darkroomach, w których homoseksualiści rano i wieczorem uprawiają seks, co w przypadku Warszawy (w wyniku prostych rachunków) w każdym klubie gejowskim musi być pokój wielkości basenu olimpijskiego wypełniony uprawiającymi seks gejami upakowanymi 1 osoba na 1 m2. A może do statystyk należy zaliczyć "wrota żądzy" których homoseksualiści nie potrafią zamknąć, a może chodzi "o zniszczone twarze" wynikające z dziesiątek lat najbardziej wyuzdanego seksu. Zostawiam ocenę Tobie, ale przemyśl to uczciwie, czy takie stawianie sprawy, przedstawianie faktów nie jest po prostu złamaniem pewnego przykazania. Ja w ogóle tu nie bronię gejów, ani siebie, Moje życie się samo broni, i adwokatem nikogo nie jestem. Zwracam jednak uwagę na fakt, że ks. Oko manipuluje danymi. W taki sposób jak on to robi, to można udowodnić wszystko, a kij się zawsze znajdzie, jak chce się zdzielić psa. Apeluję do namysłu zanim Państwo uwierzą w jakiekolwiek pseudo fakty. A, i ks. Oko zostanie rozliczony i osądzony ze swoich słów w swoim czasie przez instancję ostateczną.
anonim2013.07.12 21:17
Jestem lesbijką, mam 23 lata. Miałam w swoim życiu tylko 2 partnerki, więc wypraszam sobie teksty o rozwiązłości. Pierwszą dziewczynę miałam w wieku 16 lat przez rok. Z obecna jestem od 5 lat i kocham ją całym sercem jak i całą duszą, wiem że z wzajemnością. Nasza Miłość jest czysta, prawdziwa i nikt Nam jej nie odbierze. Pragniemy jak najszybciej wyjechać za granicę żeby przysięgnąć sobie wierność do końca życia, wziąć ślub. I przysięgniemy ją przed Bogiem! Bo On Nas kocha, bo obdarzył Nas przepięknym uczuciem! I żaden człowiek na Ziemi tego nie zniszczy. Więc publikujcie dalej kłamstwa. My jesteśmy szczęśliwe, Nasi znajomi są szczęśliwi, Nasi rodzice są szczęśliwi. I to jest dla Nas najważniejsze. A za Wasze słowa, które ranią, po prostu ranią i krzywdzą bliźniego, niekiedy prowadza do depresji, za Wasze słowa będziecie rozliczani przed bramą nieba.
anonim2013.07.13 0:29
REDAKCJO!!! Temat na pewno ważny, ale te zdjęcie. Dobrze że jest tak późno i nie muszę jeść kolacji, bo mógłbym zarzygać podłogę
anonim2013.07.13 0:31
@ do Kohai. To jest nas jush dwoje. Zgodnie z ideologią gender ja jestem lesbijką, bo podobają mi się wyłącznie kobiety
anonim2013.07.13 0:32
@ do Fascination. Czy nie odróżniasz ukierunkowania od zmuszania
anonim2013.07.13 8:15
w kościele brak seksu określa wszystko
anonim2013.07.13 9:21
Sprawa jest prosta: Jedni wierzą Chrystusowi, drudzy diabłu. W Piśmie Św. jest jasno i klarownie napisane, że sodomici nie odziedziczą Królestwa Niebieskiego. Swój stosunek do sodomii i sodomitów (podkreślam - ludzi, nie tylko ich grzechu) Bóg bardzo jasno i dobitnie wyraził. Czego trzeba więcej? Kogo obchodzi z kim i ile razy jakie pedał się z kim (i iloma) przecwelił, skoro grzechem odcinającym od Nieba jest nawet wierne, jak w dobrym małżeństwie, wzajemnie wierne cwelenie się dwóch gejów do grobowej deski? Zrozummy jedno, ta dyskusja nie ma znaczenia, rozmawiamy o tym, czy to będzie cięższe piekło, czy lżejsze (choc nawet najlżejsze jest nie do wytrzymania). Nie ma co się łudzić, nawet opinie eksksięży nie zbawią pedałów. Nie ma znaczenia, czy to jest 1000 kochasiów na rok, czy jeden na całe życie. Nawet mnie trochę śmieszy próba obrony "honoru" pedałów, kiedy usiłuje się ich bronić, że miał nie 1000 kochanków, tylko np. 10-ciu. Co to za róznica dla otrutego, czy otruł się 5-ma gramami cyjanku, czy usiłował kilogramem, skoro zgon powoduje już kilka kropel położonych na język? Dyskutujemy o tym czy ktos będzie bardziej, czy mniej martwy. Warunkiem zbawienia duszy jest porzucenie grzechu. Zaparcie się siebie dla Pana Jezusa. Koniec. I dotyczy to nas wszystkich. Każdy ma jakis problem, z którym musi zawalczyć. Niektórzy mają homoseksualizm. Ale jak go zwalczą, to ich nagroda w niebie będzie wielka. Fakt jest faktem, wśród gejów szaleją paskudne choróbska, jak w żadnej innej grupie społecznej. Z HIV-em na czele. Cóż więcej powiedzieć? Skąd one się biorą? Z transfuzji krwi? Ze wzajemnej wierności?
anonim2013.07.13 10:18
^ +
anonim2013.07.13 12:06
>Jestem lesbijką, mam 23 lata. Miałam w swoim życiu tylko 2 >partnerki, więc wypraszam sobie teksty o rozwiązłości. Kazdy kto ma wiecej niz jednego "partnera" jest rozwiazly w oczach Bozych (za wyjatkiem, gdy pierwszy maz/zona umiera) !!! Taka JEST Prawda. Tak Bog na to (wspolzycie) patrzy. Poznasz to najpozniej na Koncu. >Pierwszą dziewczynę miałam w wieku 16 lat przez rok. Z obecna >jestem od 5 lat i kocham ją całym sercem jak i całą duszą, wiem że >z wzajemnością To nie jest Milosc. To zludzenia i oszukiwanie samej siebie oraz swojej "partnerki". Zyjecie W KLAMSTWIE. Jedna oklamuje druga. Poznasz to ! Juz niebawem. >Nasza Miłość jest czysta, prawdziwa i nikt Nam jej nie odbierze Co jest miedzy wami- NIE JEST Miloscia. I jest brudne. Nie pochodzi od Boga. Nie taki jest bowiem Plan Bozy i Wola Boza wobec kobiety by wiazala sie i wspolzyla z inna kobieta. To jest obrzydliwe wynaturzenie: gdy kobieta wspolzyje z inna kobieta. Nic ponadto. Taka JEST Prawda. I to rowniez poznasz najpozniej na Koncu, >Pragniemy jak najszybciej wyjechać za granicę żeby przysięgnąć >sobie wierność do końca życia, wziąć ślub. I przysięgniemy ją przed >Bogiem! Ta przysiega jest bezsensowna od samego poczatku. Nie mozesz bowiem "przysiegac Milosci", bo NIE rozumiesz co to jest Milosc Prawdziwa !!! Swoje bezrozumne, niezdrowe namietnosci wzgledem innej kobiety nazywasz "miloscia". Lecz to NIE JEST MILOSC. Ty jeszcze kochac NIE UMIESZ. I to rowniez poznasz. Najpozniej na Koncu, gdy staniesz przed Bogiem. Wiem, ze to Cie zaboli. Prawda boli. Lecz Prawda jest taka: NIE UMIESZ KOCHAC. Nie wiesz co to Milosc Prawdziwa. >Więc publikujcie dalej kłamstwa. My jesteśmy szczęśliwe, Nasi >znajomi są szczęśliwi, Nasi rodzice są szczęśliwi. I to jest dla Nas >najważniejsze. Przeciez wiesz, ze to KLAMSTWO ! Po co wiec jeszcze zwodzisz innych ? Wtedy (zwodzac innych klamstwem)- odpowiesz przed Bogiem takze i za te cierpienia, ktore spadna na tych, ktorych zwiodlo Twoje klamliwe slowo. Po co wiec to czynic? By dodawac sobie przyszlych cierpien? Prawdziwe Szczescie w zwiazku w swojej naturze intymnym jest mozliwe TYLKO pomiedzy kobieta i mezczyzna. Inne zwiazki sa od poczatku do konca zanurzone W NIESZCZESCIU. Juz niebawem to poznasz. Zreszta Ty juz to poznajesz. >A za Wasze słowa, które ranią, po prostu ranią i krzywdzą >bliźniego, niekiedy prowadza do depresji, za Wasze słowa >będziecie rozliczani przed bramą nieba Tak. Za to co napisalem bede rozliczony ! A jesli teraz tutaj napisalem cos nieprawdziwego, to niech bedzie potepiona moja dusza! Amen Amen. A teraz Ty mi powiedz: Jezeli masz racje, to DLACZEGO "rania Cie slowa innych ludzi"? Przeciez jezeli wiem, ze w czyms mam racje i mam pewnosc zupelna ze mam racje, to dlaczego mialyby mnie bolec slowa innych glupcow, ktorzy szczekaja dokola mnie ? Czyz nie tak? Otoz Ciebie bola te slowa (innych o zboczencach) poniewaz boli Cie Prawda i oddzywa sie WYRZUT SUMIENIA. Otoz wiedz, ze JEZELI nie zmienisz swojego zycia- wyrzut ten bedzie oddzywal sie coraz czesciej i coraz silniej. I tak zostanie juz na Wiecznosc. Do piekla. Prawda, gdy dotyka CHOREGO sumienia, sumienia obciazonego GRZECHEM- wywoluje zawsze bol i cierpienie w grzeszniku. Bola Cie wiec PRAWDZIWE slowa innych (o Twoim zboczeniu, o tym czym ono NAPRAWDE jest) poniewaz dotkniete jest to co Cie boli, Twoja RANA. Twoje zaklamanie, Twoj grzech. Twoj lek, Twoj niepokoj, Twoje ROZDARCIE wewnetrzne. Wszystko to (wszelkie zwiazki intymne ktore nie sa zwiazkami miedzy kobieta i mezczyzna) sa zrodzone Z KLAMSTWA, na KLAMSTWIE stoja i koncza sie TAK JAK KONCZY KAZDE KLAMSTWO: Wielkim bolem, cierpieniem, ROZCZAROWANIEM. Tak samo skonczy sie i Twoja "wielka milosc". To JEST Prawda. Jesli teraz napisalem nieprawde- niech bede potepiony! Amen.
anonim2013.07.13 12:47
@mj W Twojej wypowiedzi brakuje jeszcze jednego, istotnego elementu: określenia czym jest PRAWDZIWA MIŁOŚĆ. "truelove" myli ją ze skrzywionym popędem i afektem. Prawdziwa miłość to ta, która pragnie prawdziwego dobra drugiej osoby, jest trwałą WOLĄ, oparta na ROZUMNYM rozeznaniu co jest dobre, a co złe dla kochanej osoby. U niej tego brakuje, to powszechny brak w tym środowisku, o czym ładnie mówi Ks. Oko. "Geje tworzą środowisko hermetyczne, żyjące swoimi fobiami, można powiedzieć hetero-fobią, kobieto-fobią, chrysto-fobią, prawdo-fobią, a to są wszystko poważne zaburzenia. Kłamstwo nie jest bezkarne, jeśli ktoś ciągle okłamuje innych, układa całe strategie i kampanie wielkiego kłamania, to w końcu sam zaczyna w to wierzyć, następuje samozatrucie kłamcy. Geje zatruwają się własną propagandą, jak zatruwali się komuniści. " To nie jest tak, że Bóg zdecydowanie potępia sodomię bo ma taką fantazję, choć jest ona sprzeczna z prawdą - obiektywna i dostępną. On to robi dlatego, że wie jak bardzo ona szkodzi ukochanym bezgranicznie przez Niego istotom. Sodomia szkodzi nie tylko samym osobom tkwiącym w niej, ale jej negatywne skutki odczuwa reszta, przede wszystkim poprzez bezpłodność, a lekarstwo kompensacji tego braku jest gorsze od "choroby".
anonim2013.07.13 16:26
@Pokręć Nikt nie neguje, że jest to według Kościoła grzech, podobnie jak tego, że według Kościoła nie odziedziczę Królestwa Niebieskiego. Ale ta rozmowa nie jest o tym. Używając pewnych sformułowań Ty także oddalasz się od Królestwa Niebieskiego, ponieważ według Twojej wiary "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień", jednak co innego kogoś upominać, aby nie grzeszył (swojego brata grzesznika) aby dalej nie błądził, a co innego rzucać kamieniami. Używanie pewnych określeń ewidentnie obrażających (i nie chodzi mi tu o pojęcie grzechu) przez Ciebie tutaj (i nie tylko przez Ciebie) nie jest upominaniem, a rzucaniem kamieniami. Podobnie sprawa odnosi się do mówienia fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu. Jakże szczęśliwy musisz być, bo najwidoczniej jesteś czysty i bez grzechu, i jakże wspaniałym dzieckiem bożym, że możesz obrażać (i nie tylko Ty) innych ludzi, którzy są grzesznikami. Powodzenia w byciu katolikiem i w byciu dobrym człowiekiem.
anonim2013.07.13 16:59
Myślicielu: We Francji już niedługo będzie więcej par, które swojego związku nie zawarły publicznie przed kapłanem (pary wieloletnie). Co jakoś nie przyczynia się do szczególnego wzrostu rozwiązłości wśród heteroseksualnych Francuzów. Więc bez wątpienia geje są straszliwie rozwiązłom grupą (zapewne nie wszyscy), czego z pewnością nie zmieni wprowadzenie instytucji małżeństwa dla tych par. Mało tego są na to poważne dowody, ot choćby popatrzmy na statystyki, które mówią o tym, że w krajach, w których wprowadzono małżeństwa gejowskie procent gejów poligamistów (przewyższający normę) wcale nie zmalał. Więc obaliliśmy Twoją retorykę kolego. Homolobby to straszna rzecz. Codziennie tłucze się biednym ludziom, którzy nie wiedzą, że to zwykła propaganda obraz geja jako tego miłego, uprzejmego, pięknego i szcześliwego. To jednak troche nie prawda. Proszę zobaczyć jak poseł Biedroń zachował się w jednej z rozmów w telewizji (nie pamiętam już z kim ale można sprawdzić), gdy jeden facet miażdżył go merytorycznymi argumentami on wrzeszczał coś o homofobii i zamiast retoryki uprawiał manipulacje emocjonalnymi wykrzyknieniami. W końcu wyszedł ze studia. Prosze wyciagnąc sobie z tego wniosek samemu. Po za tym mam dowód na to, że przedstawiani geje nawet Ci wydawałoby się wspaniali ludzie są w rzeczywistości faktcznie przesiąknięci do reszty seksualnymi fanaberiami. Otóż publicznie do kamer znowu poseł Biedroń powiedział co następuje;,, jak boli mnie pupa to wiem, że było dobrze" ( mysle, że cyat bardzo bliski orginałowi). Więc nawet CI zdawałoby się normalni homosie są seksoholikami. Ale podsumować można tak jak w podsumował ksiądz Oko że są to nasi bracia i należy im pomóc. Ja dodałbym od siebie, że należy im pomóc i motywować do wstąpienia na drogę leczenia.
anonim2013.07.13 17:15
Jak kto chce, to prosze sobie poczytac biuletyny niemieckiego insytytutu Roberta Kocha http://www.rki.de/DE/Content/Infekt/EpidBull/Archiv/2013/Ausgaben/24_13.pdf?__blob=publicationFile Miedzy innymi z takich wiarygodnych i naukowych zrodel ks. Oko czerpie dane. Ten instytut to Alfa i Omega w dziedzinie nauk o chorobach zakaznych z niepodwazalnym miedzynarodowym autorytetem naukowym. Tam pisze o tych 60% zahivionych, ktora to grupe stanowia sodomici. Poza tym, jak ktos szuka materialow o "dyskryminacji" homoseksualistow, to ja znajdzie w niemieckim ustawodastwie dotyczacym dawcow krwi tzw. "Transplantationsgesetz", gdzie tez pokazana jest metodyka obliczania argumentowana przez tenze instytut Roberta Kocha. Wedlug niemieckiego prawa homosie sa WYKLUCZENI z mozliwosci ofiarowania krwi, to korrony argument na ich niebezpieczny dla spoleczenstwa sposob zycia. Stanowi to ciern w oku tych srodowisk.
anonim2013.07.13 17:30
Chcialem dodac tylko,ze wystarczy sobie zobaczyn w tym biuletynie wykres na stronie 10 dokumentu pdf. I wszelka dyskusja w tym temacie staje sie zasadniczo zbedna.
anonim2013.07.13 20:23
@revilok: Bo Pismo Św. nie kłamie. Słowo Boże jest Prawdą. Jeśli w to nie wierzysz, to tym gorzej dla Ciebie, ale ja nie zamierzam ryzykowac polania mnie płonącą siarką tylko dlatego, żeby sie podlizac kilku pedałom.
anonim2013.07.13 22:27
@revilok Zakładam, że twoja wypowiedź skierowana do mnie nie ma cech sarkazmu, a nawet jeśli to i tak powiem jak jest. Jestem w wieku lekko po 30. Mój najdłuższy układ ( nie nazywam tego związkiem, bo jakoś nie bardzo lubię posługiwać się tą terminologią w odniesieniu do relacji homoseksualnych) trwał ponad 6 lat, z tym że mniej więcej w połowie zaczęło już się sypać (tak było też w przypadku krótszych układów), a powód banalny choć jeszcze wtedy byłem pełen złudzeń, co do tego kogoś i do siebie również. Powód, to skoki na bok, zazwyczaj pod dłuższą nieobecność partnera, podobno z tęsknoty.. Potem awantury, powroty, chwilowy spokój, aby mniej więcej za pół roku przeżywać ten sam scenariusz. I powiem ci, że nie jestem w tym w żaden sposób odosobniony. Jedni chodzą na boki po cichu, drudzy, aby w jakiś sposób uniknąć tych nieciekawych sytuacji awantur, rozstań, cichych dni sypiają z kimś trzecim wspólnie. I nie są to jakieś nieznaczne procenty tego środowiska. Oprócz kilku "stałych" układów było mnóstwo niestałych, chwilowych przygód, gdzie nawet obecnie nie pamiętam imion tych wszystkich chłopaków, o ile w ogóle je znałem. To jest bagno, bagno bez większych perspektyw na coś lepszego. Dlatego postanowiłem to porzucić i od pewnego czasu żyję w abstynencji, zrywam jakiekolwiek znajomości, które mogłyby mnie z obranej drogi odwieść, oczywiście nie mam w sobie wystarczająco dużo siły, aby z tego wyjść, dlatego związałem się z pewną grupą osób o podobnych problemach, które uznały, że gay lifestyle nie jest dla nich, a przy wsparciu innych osób jest zdecydowanie łatwiej. Najważniejsze jest to, że przestałem mieć wobec siebie fatalistyczne podejście, że skoro taki się urodziłeś, to taki masz być, a wszystko inne niech się temu podporządkuje, a jak nie, to zrezygnuj z tego innego (np. katolicka wiara). Wiem, że się takim nie urodziłem, nie ma żadnego genu homoseksualnego, ani hormonów, które o tym decydują, których tak usilnie szukano i mamiono niepotwierdzonymi wynikami. Coraz bardziej obstaję przy tym, że jest to sprawa wychowania, środowiska, czyli przede wszystkim wpływu czynników zewnętrznych.
anonim2013.07.15 18:56
>Wiem, że się takim nie urodziłem, nie ma żadnego genu >homoseksualnego, ani hormonów, które o tym decydują, których >tak usilnie szukano i mamiono niepotwierdzonymi wynikami. Nie to nie jest cala Prawda. Nie ma "genu homoseksualizmu". Lecz niektorzy rzeczywiscie rodza sie z takimi sklonnosciami. Poniewaz to JEST SPRAWA DEMONOW, ktore czlowiek dziedziczy po przodkach, jako duchowy spadek. Jako to, co nazywamy "grzechem pierworodnym". Grzech pierworodny- wrodzona SKAZA na duszy ludzkiej objawiajaca sie w SKLONNOSCI DO ZLEGO. Jedni dziedzicza sklonnosc do np. "chytrosci". Inni do "kobiet". Jeszcze inni musza sie borykac z DEMONEM SODOMII (najczesciej z wieloma demonami). Nie jest wiec cala Prawda, gdy piszesz, ze "taki sie nie urodziles". Poniewaz najpewniej wlasnie taki sie jednak urodziles. Takiego diabla odziedziczyles po przodkach swoich (z roznych powodow, ktore poznasz na Koncu, na Sadzie Ostatecznym!) Kazdy bowiem czlowiek, ktory rodzi sie w grzechu pierworodnym dziedziczy zwiazany z tym grzechem pewien DUCHOWY SPADEK. Kazdy kto w grzechu sie poczyna musi CALE ZYCIE toczyc walke z JAKIMS DEMONEM (takim lub innym) Zaden wiec sodomita nie bedzie potepiony "za swoje sklonnosci". Lecz KAZDY (dotyczy to nie tylko sodomitow, lecz WSZYSTKICH, ktorzy maja jakas zla sklonnosc, wszystkich grzesznikow !!!) bedzie potepiony gdy swoja zla sklonnosc pokocha bardziej, niz Prawde i gdy nie bedzie z nia walczyl. Ci wiec sodomici, ktorzy zakochali sie w swojej sodomii i jeszcze innych namawiali i jeszcze "argumentowali", ze "to nic zlego, Bog nie potepi"- ci beda plonac ogniem nieugaszonym na samym dnie piekla. Ci zas sodomici, ktorzy WALCZYLI ze swoim diablem, ktorego odziedziczyli, ktorzy tego NIE CHCIELI i ktorzy PROSILI BOGA o uwolnienie od tego wszystkiego, od tych SLABOSCI- ci beda wysluchani. I beda Zbawieni, oczyszczeni przez Tego, Ktory ma Moc oczyscic i uwolnic, przez ZBAWICIELA, Jedynego Zbawce- Jezusa Chrystusa. I ci drudzy wstapia do Nieba, a nagroda ich bedzie nawet wieksza niz innych. Poniewaz z wiekszym diablem sie zmagali i wiekszego pokonali. [Demony sodomii sa bowiem jednymi z najwiekszych, najsilniejszych szatanow.] Beda wiec tacy sodomici, ktorzy zyli w rozpuscie, w rozpuscie pomarli i beda plonac w piekle. I beda tacy, ktorzy nawet wiekszej rozpusty sie dopuscili, wiekszego upadku, niz ci pierwsi, lecz beda Swietymi w Niebie. Ci pierwsi bowiem zakochali sie w diable, ktory ich zwodzil i nie podjeli z nim walki. Ci drudzy zas nigdy sie nie zakochali w swojej slabosci, lecz prosili Boga o uwolnienie. A On ich wysluchal. Tak bedzie z cala pewnoscia na Koncu. To jest ABSOLUTNIE PEWNE. Wiara i rozum jasno zaswiadczaja. Wybor nalezy do czlowieka. Czy zakocha sie w grzechu? Czy zakocha sie w Bozej Prawdzie ? Oto jest pytanie ! Kazdy grzech bedzie czlowiekowi odpuszczony. Lecz grzech przeciw Duchowi Swietemu nie bedzie czlowiekowi odpuszczony. Pokochac klamstwio i grzech bardziej, niz Prawde- to jest grzech przeciw Duchowi. Nie bedzie nigdy odpuszczony. Kazdy jednak grzech sodomski popelniony ze slabosci natury ludzkiej dotknietej grzechem pierworodnym bedzie czlowiekowi odpuszczony, JEZELI czlowiek wezwie Milosierdzia Bozego, jezeli wyrzeknie sie klamstwa i zateskni za Czystoscia i Swietoscia. >Coraz bardziej obstaję przy tym, że jest to sprawa wychowania, >środowiska, czyli przede wszystkim wpływu czynników >zewnętrznych Nie. Sodomia (lecz i kazda inna skloniosc do grzechu- chocby np. "sklonnosc do kieliszka") jest przede wszystkim sprawa DEMONOW, ktore czlowiek, ktory poczal sie w grzechu dziedziczy po przodkach w "SPADKU DUCHOWYM", ktorego czescia jest takze i jakas sklonnosc do grzechu (grzech pierworodny). One to podazaja za czlowiekiem z dopustu Bozego. Kuszac go do zlego, mamiac go i wciagajac w bagno grzechu. A dopust ten jest sluszny i sprawiedliwy. Jego jednak powody poznamy w pelni dopiero na Koncu. [Czescia spadku duchowego- bo spadek duchowy czlowieka poczetego w grzechu pierworodnym ma NIE TYLKO "zle strony" (sklonnosci do zlego) lecz takze i dobre (talenty wrodzone)] Kazdy wiec kto nie podejmie walki ze swoja slaboscia- bedzie potepiony. I bedzie w piekle. Kazdy zas kto podejmie i Boga poprosi- bedzie w Niebie.
anonim2013.07.15 20:02
@mj Przeczytałem cały Twój długi komentarz i przyznaję, że jest napisany dość intrygująco. W dużej mierze się z Tobą zgadzam. Kiedyś uczestniczyłem w dyskusji na ten temat. Jedna ze stron mówiła, że nie ma czegoś takiego jak grzech międzypokoleniowy (oprócz po prostu grzechu pierworodnego) a druga strona twierdziła tak jak Ty - że na 100% jest. Przeciw twierdzeniu o braku tego grzechu (czy tych grzechów) są przypadki zniewoleń, które rzeczywiście ujawniają się czasem podczas modlitw o uwolnienie (czasem ujawniają się b. spektakularnie). Natomiast przeciw tezie, że zawsze jesteśmy uwarunkowani jakimś demonem już od momentu poczęcia jest argument, że jesteśmy przecież jednak wolni, a nie zdeterminowani (to my wybieramy) - Bóg nie mógłby dopuścić, żeby pojawiła się w nas skłonność od początku prowadząca nas do piekła; poza tym przecież ludzie ochrzczeni są uwalniani z grzechu pierworodnego w momencie chrztu.. Moim skromnym zdaniem: trzeba połączyć te stanowiska i wypracować jakiś kompromis. Na pewno jesteśmy wolni, a nie zdeterminowani do grzechu, ale z drugiej strony coś jest na rzeczy z tymi grzechami międzypokoleniowymi i z naszymi słabościami, które każdy ma i się z nimi zmaga. Trudno powiedzieć na ile zły duch ma tu dostęp - w końcu to Jezus jest Panem, a nie zły.
anonim2013.07.16 8:30
Pedał to pedał. I proszę nie używać sloganów o prawdziwej miłości, wierności, oddaniu etc.To margines lub pożywka dla kretyńskich filmów o "męskiej miłości" (fuj!). Dla homo seks jest na pierwszym miejscu, na drugim seks a na trzecim seks. Dopiero na szarym końcu (jeśli w ogóle) coś na kształt uczucia. Obrońcy homo wypisuje bzdury i naiwnie myślicie, że swoją gadaniną zarazicie nasze umysły. Dla każdego katolika postawa homo jest sprzeczna z normalnością i grzechem! I nic ponad to! Cytując klasyka "prawda jest boleśnie prosta".
anonim2013.07.16 14:59
Następny kretyn spod znaku "gender".
anonim2013.07.16 20:10
>Kiedyś uczestniczyłem w dyskusji na ten temat. Jedna ze stron >mówiła, że nie ma czegoś takiego jak grzech międzypokoleniowy >(oprócz po prostu grzechu pierworodnego) a druga strona twierdziła >tak jak Ty - że na 100% jest. Ja NIE TWIERDZE, ze jest grzech miedzypokoleniowy (oprocz grzechu pierworodnego) ! Lecz twierdze iz dziedziczymy SPADEK DUCHOWY po przodkach naszych. Oto dowod, ze tak jest- Slowo Boze: "Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań." Skutki naszych grzechow spadna wiec na naszych potomkow- do trzeciego i czwartego pokolenia. Lecz nasze zaslugi przejda na potomkow naszych- do tysiecznego pokolenia. To jest Sprawiedliwosc Boga, Ktory bardziej ceni sobie szlachetny akt duszy ludzkiej, niz jej upadek. Bo za zaslugi przodkow jestesmy wynagrodzeni (nawet nie zdajac sobie sprawy z tego)nawet i jako tysieczne pokolenie. Diabel zas ciagnie sie za naszymi potomkami tylko do czwartego pokolenia. Byloby bowiem niesprawiedliwe, gdyby skutki grzechu przodkow mialy na nas nie ciazyc. Bo niby dlaczego mialyby nie ciazyc? Jezeli z ochota dziedziczymy bogactwo po przodkach, to musimy (tego wymaga sprawiedliwosc) dziedziczyc i dlugi. Ktos musi splacic dlugi naszych rodzicow, czy dziadkow. Tak jest w rodzinach i w narodach, panstwach. Podobnie jest i przed Bogiem. Dlaczego mmialoby byc inaczej ? Ja wiec NIE twierdzilem nigdy, ze dziedziczymy grzech po przodkach (oprocz grzechu pierworodnego). Lecz, ze dziedziczymy SKUTKI GRZECHU. Demon, ktory podaza bowiem za czlowiekiem z winy jego przodkow sam w sobie nie jest jeszcze grzechem (naszym). Jest jednak POKUSA! Lecz pokusa sama w sobie nie jest jeszcze grzechem. Dziedziczymy wiec SKUTKI, poniewaz dziedziczymy diabla, ktory wszedl w jakies pokolenie z winy jakiegos przodka. I "siedzi na tym pokoleniu" z dopustu Bozego. Ten diabel nas KUSI. Lecz to jeszcze nie grzech, ze on nas kusi. Dopiero gdy upadniemy- dopiero wtedy grzeszymy. A jednak ten diabel nas kusi. I kazdy ma "swoj zestaw diablow", ktore go kusza do grzechu. To jaki ten zestaw jest- zalezy TAKZE (bo nie tylko!) i od grzechu przodkow. W tym jest wielka Madrosc Boza ! Albowiem pokusa oprocz tego, ze jest okazja do grzechu, to jest takze i OKAZJA DO ZWYCIESTWA ! Teraz uwaga, bo tu trzeba Wiary i rozumu! Kazde takie Zwyciestwo nad pokusa jest zbawienne NIE TYLKO DLA NAS, lecz takze i dla przodka, ktory cierpi w czysccu, a ktory sprowadzil diabla na dane pokolenie ! Tego szatana, z ktorym my akurat walczymy. I jest blogoslawienstwem takze i dla przyszlych pokolen! Tak, tak wlasnie jest! Czytalem o pewnym kaplanie, ktory zle odprawial Msze Sw (niedbale). Otoz dusza jego musiala cierpiec w czyscu, az dotad dopoki jakis inny kaplan w tym samym zgromadzeniu nie zadoscuczynil temu i nie odprawil Mszy Sw z wielka Wiara, gorliwoscia i dbaloscia. Jezeli bowiem tamten pierwszy sprowadzil diabla na to zgromadzenie przez swoja niedbalosc, to jest jest sprawiedliwe by cierpial i wszystkie skutki tego sprowadzenia. I by nie wyszedl z czysca dopoty jakis inny kaplan nie pokona tego diabla, ktorego on sprowadzil swoim grzechem. [Czytalem o tym, nie klamie. A objawiono to pewnej Swietej osobie, lecz nie pamietam juz dokladnie komu. W kazdym razie Swietemu lub Swietej Kosciola.] Przed Bogiem odpowiemy wiec za WSZYSTKIE SKUTKI naszego grzechu ! Nie tylko te, ktore nas dotykaja. Lecz takze i te, ktore ciagna sie w przyszlosc az do czwartego pokolenia. I na odwrot ! Zaslugi nasze (zwyciestwo nad pokusa, nad demonem sprowadzonym przez przodkow) zesle Blogoslawienstwo Boze nie tylko dla nas i naszych dusz, lecz takze i na naszych potomkow az do tysiacznego pokolenia. Wielka jest wiec ODPOWIEDZIALNOSC zwiazana z grzechem ! Np. jesli ktos swoja rozpusta wciagnal w rozpuste jakas inna dusze, to bedzie cierpial w czysccu az dotad dopoki pokonane beda wszystkie skutki zwiazane z tym jego uwiedzeniem. Jesli te skutki rozleja sie na wiele osob- cierpial bedzie tymi cierpieniami, ktore dotkna tych osob. Chocby tych osob byly miliony ! Az do czasu ZADOSCUCZYNIENIA i pokonania diabla, "ktory wszedl na pokolenie" przez grzech pierwszego rozpustnika. To jest Sprawiedliwosc Boza ! Straszna jest Sprawiedliwosc Boza ! Jesli kto mysli, ze moze bezkarnie wciagac w grzech innych ludzi-jest glupcem. Wyraznie napisano, ze temu kto sieje zgorszenie lepiej byloby uwiazac kamien u szyi i utopic go w morzu. Wszystkie cierpienia wynikle z tego, ze stal sie przyczyna grzechu innych ludzi spadna i na niego. Im wiecej wiec kto ma "partnetrow" np. w cudzolostwie swoim (lub w dowolnym innym grzechu)- tym wiekszy dlug bedzie mial do splacenia. Niektorzy beda splacali przez tysiac lat i az do Konca, do Sadu Ostatecznego. Pan Bog JEST skrupulatny ! Oto DOWOD ze Slowa Bozego: "Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia.Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka»." > Natomiast przeciw tezie, że zawsze jesteśmy uwarunkowani >jakimś demonem już od momentu poczęcia jest argument Ale ja nie twierdzilem, ze jestesmy zdeterminowani. Dziedziczymy grzech pierworodny. lecz z tego jestesmy uwolnieni na chrzcie. Nie jestesmy jednak uwolnieni ZE SKUTKOW grzechu przodkow. Lecz je dziedziczymy ! Dziedziczymy diabla, ktory "siedzi na pokoleniu", co tym sie objawia, ze dziedziczymy POKUSE (taka lub inna, w zaleznosci od diabla). Lecz my nie jestesmy zdeterminowani pokusa ! PO to ja dziedziczymy bysmy ZWYCIEZYLI (te pokuse). I bysmy przez to Zwyciestwo zdobyli zasluge NIE TYLKO dla siebie, lecz TAKZE i dla tych biednych dusz, ktore w czysccu czekaja na uwolnienie, a ktore nie beda uwolnione dopoki ktos nie pokona diabla, ktorego one sprowadzily. I rowniez blogoslawienstwo dla tych dusz, ktore sie urodza z naszego pokolenia. Nie ma wiec tutaj mowy o zadnym "zdeterminowaniu". Kazdy ma wolna wole. Jest tylko takie "zdeterminowanie": Dla slusznych powodow (w pelni poznamy je na Koncu) dziedziczymy po przodkach SPADEK DUCHOWY. I ten spadek, jak kazdy spadek ma swoje "aktywa" (talenty sprowadzone przez Blogoslawienstwo uproszone przez przodka) i "pasywa" (diably sprowadzone przez upadek przodka). Sam spadek, jak kazdy spadek NIE JEST jednak ani zadna nasza "zasluga", ani tez nie jest zadna "wina". A tylko jest TYM CZYM TRZEBA MADRZE ZARZADZAC! Czy to, ze ktos urodzil sie w rodzinie bogacza jest "jego zasluga"? Albo czy to, ze ktos urodzil sie w rodzinie zrujnowanego przestepcy jest "jego wina"? Nikt wiec nie bedzie rozliczany z tego, co otrzymal. Lecz KAZDY bedzie rozliczony z tego JAK ROZMNOZYL to, co otrzymal. Przeciez to jasno i jednoznacznie wyjasnia Przypowiesc o talentach. Kto wiec w zyciu swoim pomnozy "aktywa" i zlikwiduje dlugi ("pasywa") ten bedzie wielki w Krolestwie Niebieskim. Dlatego kazdy sodomita (kazdy !) JEZELI tylko pokona diabla, ktory go zwodzi , to bedzie WIELKI w Niebie. Poniewaz pokonal wielkiego diabla. Gdyz demony sodomii sa jednymi z najstraszniejszych potworow piekielnych. To wiec, ze ktos urodzil sie ze "sklonnoscia sodomska" jest NIE TYLKO jego przeklenstwem i ciezarem, lecz jest takze (w pewnym sensie) i jego BLOGOSLAWIENSTWEM, poniewaz jest OKAZJA DO WIELKIEGO ZWYCIESTWA. Wiekszego, niz zwyciestwo innych ludzi ! Jezeli bowiem jakis dowodca posyla swojego zolnierza do walki z przeciwnikiem rownym mu wzrostem i sila, to jest to mniejsze zadanie, niz wtedy gdy dowodca posyla kogos do walki z zastepem Goliatow. Ci wiec, ktorzy odziedziczyli demona sodomii - ci zostali wybrani przez Boga, by odniesli WIEKSZE NAWET ZWYCIESTWO, niz wielu innych. Poniewaz Bog uznal ich zdolnymi pokonac wiekszego diabla. [Demony sodomii sa bowiem straszniejszymi potworami, niz wiele innych diablow] Czyz Kosciol nie uczy, ze na kazdego tylko taki ciezar spada jaki kto jest w mocy udzwignac? Czy nie uczy, ze wraz z pokusa podane jest wszystko, co potrzebne do jej pokonania? Dlaczego tak na to ludzie nie patrza ?! Tylko uzalaja sie nad "swoimi sklonnosciami"? I ze "tego nie da sie zmienic"? Dlaczego tak zawodza i biadola zamiast przystapic do walki ?! Otoz dlatego: poniewaz nie kochaja Jego Slowa i Nagrody, ktora On obiecal dla Zwyciezcow ! Nie maja Wiary w to Slowo ! Najwyzszy wiec juz jest czas, by pokochali. By pokochali bardziej, niz diabla ktory ich zwodzi. By uwierzyli Bogu. Gdy tak pokochaja, gdy uwierza, to wtedy On pomoze im zwyciezyc Z cala PEWNOSCIA. Tu nie ma zadnych watpliwosci!
anonim2013.07.17 10:22
@mj Nie wziąłeś pod uwagę odpustów zupełnych i cząstkowych - one właśnie pozwalają nam (przy pomocy łaski Bożej) niwelować także skutki grzechów. Pan Bóg nie jest skrupulatny (skrupulatny to jest raczej urzędnik ZUSu). Bóg jest doskonały i nieskończenie piękny - dlatego każda nawet najmniejsza obraza Jego Majestatu jest czym ohydnym.