Stojący przed kościołem św. Maksymiliana Marii Kolbego krzyż zajął się ogniem w tegoroczny Wielki Piątek i całkowicie spłonął.

Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi warszawska Prokuratura Okręgowa. Jej rzecznik prasowy prok. Piotr Antoni Skiba przekazał "Naszemu Dziennikowi", że postępowanie pozostaje w toku, a materiał dowodowy jest nadal gromadzony.

Obecnie, jak donosi „Nasz Dziennik”, pierwsza opinia Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji nie wykazała obecności śladów substancji łatwopalnych.

Śledczy mimo to nie wykluczyli, że do podpalenia mogło dojść w inny sposób. Zostały w związku z tym zlecone inne badania. W artykule Naszego Dziennika zacytowane zostały słowa byłego wiceministra sprawiedliwości Piotra Ciepieluchy z PiS, który ocenił, że śledztwo skupia się na różnych wariantach i nie wyklucza udziału osób trzecich w podpaleniu.

Policja wstępnie zakładała, że krzyż zajął się ogniem z rozstawionych wokół niego zniczy, upamiętniających rocznicę śmierci Jana Pawła II.