24.08.13, 09:54fot. Agencja BEW

Duszpasterz kibiców o bójce w Gdyni: Polskie władze nauczyły się za szybko przepraszać

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Jak Ksiądz ocenia ostatnie wydarzenia z udziałem kibiców? Kilka ostatnich tygodni wręcz obfitowało w incydenty z udziałem fanów futbolu, ale zacznijmy od tego, chyba najpoważniejszego (a przynajmniej tak przedstawionego w mediach) – bójki na plaży w Gdyni.

Ks. Jarosław Wąsowicz, duszpasterz kibiców: To dość skomplikowana sprawa. W relacjonowaniu tego zdarzenia media okazały się bardzo jednostronne. Dziennikarze od początku zaczęli lansować przyjętą z góry tezę, że polscy kibole pobili biednych turystów. Jak wiemy, rzeczywistość okazała się nieco inna. I dziennikarze, i włodarze miasta, i minister odnoszący się do wydarzenia na konferencji prasowej – uznali kibiców winnymi i wcale nie wycofali się z tych oskarżeń, choć z relacji świadków i monitoringu sprawa wygląda zupełnie inaczej.

A gdyby spojrzeć na bójkę na plaży w szerszym kontekście...

...to wpisuje się ona w trwającą przecież od kilku lat wojnę pomiędzy kibicami a rządem. Ta wojna zwykle zaognia się wtedy, gdy ekipie rządzącej spadają słupki, trzeba przykryć jakąś aferę albo, tak jak teraz, mamy zrujnowany budżet. Nagle, głównym wydarzeniem w polskich mediach przez kilka dni jest bójka na plaży. To nie jest normalne.

Jak Ksiądz ocenia samo zajście w Gdyni?

Samą bójkę na plaży można oczywiście różnie komentować, ale już zachowanie mediów i to wszystko, co dzieje się wokół, można nazwać pewnego rodzaju prowokacją, zamierzonym działaniem, które ma odwrócić uwagę od rzeczy naprawdę ważnych.

Sprawa urosła wręcz do rangi międzynarodowej – MSZ polski oraz meksykański wydały oświadczenia, Polska gorąco przepraszała...

Polskie władze nauczyły się bardzo szybko przepraszać. To potem, jak w przypadku Gdyni, śmiesznie wygląda. To trochę kompromitacja, bo jak się później okazało, sprawa wyglądała zupełnie inaczej, niż to przedstawiały na początku media. Ale tak się dzieje w wielu innych przypadkach.

Może Ksiądz podać jakieś przykłady? 

Proszę zauważyć, jak wszyscy byli oburzeni – zresztą słusznie – wywieszeniem transparentu przez kibiców Lecha (z napisem „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem” - przyp. MBW). Ale tydzień wcześniej nie było słychać żadnego oburzenia, kiedy litewscy kibice próbowali pod Ostrą Bramą sprowokować bójkę, rzucając butelkami w kibiców Lecha albo wygwizdując polski hymn. Kiedy na stadionie pod adresem Polaków leciały bluzgi, jakoś nikt nie interweniował, nie rozdzierał szat. Brak proporcji widać gołym okiem. 

W przypadku zachowania litewskich kibiców, zdaniem Księdza, zabrakło interwencji polskich władz?

Moim zdaniem, w takich momentach też trzeba interweniować! Nie powinno nam być obojętne, że kibice obcego państwa zachowują się jak buszmeni. Jeżeli na całym świecie standardy są takie, że kibice podczas odśpiewania hymnu rywali zachowują się godnie, to dlaczego to nie dotyczy także polskiego hymnu? U nas rozdziera się szaty tylko wtedy, kiedy polscy kibice coś przeskrobią. To jest niesprawiedliwe, a ponadto nie sprzyja możliwości prowadzenia dialogu. Aby uspokoić tą – nie ukrywajmy – napiętą sytuację, potrzebna jest rozmowa dwóch stron. Jeżeli ciągle stosuje się jakieś restrykcje, agresję to nie dojdzie do porozumienia.

Rząd chyba wcale nie chce rozmawiać. A na pewno nie z kibicami. 

Ostatnio minister MSW zapowiedział, że udowodni, iż monopol na przemoc ma państwo. To absurd. Odpowiadanie agresją na agresję nic nie da. Trzeba raczej szukać rozwiązań prewencyjnych, które w dalszej perspektywie będą prowadziły do ograniczenia chuligaństwa na stadionach. Choć tak naprawdę, nigdy nie da się tego wyeliminować w całości. Ekscesy chuligańskie zdarzały się od czasów starożytnych wszędzie, nie tylko w Polsce. Zawsze były i będą. Na ten temat są naukowe książki, wiele publikacji. Sport jest przestrzenią, która eksponuje element rywalizacji i to się czasem przeradza w agresję. Należy nad tym pracować, ale też trzeba uczciwie powiedzieć, że do końca nie da się tego wyeliminować.

Ksiądz mówi, że przypadki chuligaństwa zdarzały się wszędzie i zawsze, a ja mam wrażenie – przynajmniej obserwując medialne doniesienia – że tylko w Polsce urastają do rangi sprawy państwowej wagi.

Właśnie. Trzeba też pamiętać, że polskie media głównego nurtu nie zająknęły się na przykład ani słowem na temat tego, jak zagraniczna prasa zachwycała się postawą i zachowaniem warszawskich kibiców, którzy należą do jednych z najbardziej zagorzałych fanów w Europie, i przez to robią wrażenie. To pokazuje, jak różnie odbierani są kibice. A także to, że polskie media posłuszne władzy oraz rząd postrzegają ich w kontekście politycznym. Tu jest problem. 

Jak to wszystko obiera środowisko kibicowskie? Rząd po raz kolejny wyciąga przeciw nim ciężkie armaty, reaguje nieadekwatnie rygorystycznie do sytuacji, a potem się dziwi, że agresja eskaluje. 

To w ogóle jest pytanie na bardzo długą rozmowę, ale wydaje mi się, że rząd rozgrywa sprawę z kibicami w bardzo przemyślany sposób. Ludzie zapominają o tym, jak w wyborach po raz pierwszy Platforma zmierzyła się z PiS, a PiS te wybory wygrał. PO wtedy odwoływała się do retoryki kibiców, Donald Tusk chodził w szaliku, a kibice byli „cacy” bo wyśmiewali PiS i Kaczyńskich, rozdawali ulotki PO. Wtedy kibice byli super, a premier był lansowany jako wielki miłośnik futbolu. Kiedy kibice, chyba jako pierwsza grupa młodzieży, zorientowali się, że ich oszukano, zaczęli protestować i stali się wrogiem publicznym numer jeden. Ta wojna trwa. Z różnym natężeniem, ale w mediach wzbiera na sile wtedy, kiedy trzeba przykryć niewygodną informację. Przykładów można podawać wiele. Przed meczem w Łomiankach, tydzień wcześniej trąbiono o tym, że dojdzie do ekscesów. No i doszło. Ale dlaczego policja przez tydzień się nie przygotowała? Pojawia się pytanie, czy zrobiła to specjalnie? 

Dopuszcza się do takich sytuacji, aby później media o tym trąbiły i odwracały uwagę od spraw ważnych. 

Kibice sami w trakcie Euro mówili, że są tematem zastępczym. Ze względu na ekspresywność tej grupy, są środowiskiem, które łatwo medialnie zaatakować, i to przy aprobacie społeczeństwa – od kilku lat o kibicach mówi się w mediach tylko źle. Słowo „kibic” nie kojarzy się ludziom ani z akcjami patriotycznymi, ani charytatywną działalnością czy wielką pracą u podstaw, która dokonuje się w klubach kibica, ale z tym, co pokazują w telewizji. Ciągłe zadymy, bójki, starcia. Mało tego, wciąż są pokazywane zdjęcia z lat '90, a przecież dziś stadiony są bardzo bezpieczne i wie o tym nawet policja.

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk 

Komentarze

anonim2013.08.24 10:27
Polscy politycy mają mentalność ludzi uległych, nie potrafią obiektywnie ocenić sytuacji i bronić naszych spraw. Nie wiedząc jak postąpić w trudnych sytuacjach szybko podwijają ogon. Dopiero później zastanawiają się co zrobili i próbują wytłumaczyć dopasować do tego co wcześniej powiedzieli. Udając że są profesjonalistami i wiedzieli co robią bronią niesłusznej sprawy.
anonim2013.08.24 10:36
http://www.dailyfailcenter.com/87518 Już można przestać ściemniać, nagrane jest wyraźnie kto kogo uderzył pierwszy.
anonim2013.08.24 11:36
Na nagraniach dostępnych w sieci widać, że: - meksykańscy marynarze zbierają się razem. Dlaczego - pewnie chcieli ustawić się w pary i po napomnieniu się nawzajem, żeby się grzecznie zachowywać, udać się na okręt (pewnie śpieszyli się na mszę świętą) - meksykańscy marynarze patrzą się w jednym kierunku. Dlaczego - jest to oczywiste, media tworzone dla elitki już dawno to rozszyfrowały. Otóż stoją tam polscy troglodyci o mordach przeżartych znamionami postępującego faszyzmu, a z gardeł ich wydobywa się chamski okrzyk wy.... BRUDASY i pier.... CZARNUCHY. Należy nadmienić, że kibole pośpiesznie obalają resztki wódeczki i tłuką się butelkami po głowach, żeby dodać sobie animuszu - meksykańscy marynarze zbierają po sobie butelki. To szlachetne z ich strony. Należy stanowczo podkreślić, że były to butelki z wodą, może nawet wodą święconą, nie było to piwo. Piwo (jabole oraz wódeczkę) żłopała jedynie polska hołota z Chorzowa - na innym filmiku (interwencja policji) widać, że meksykańscy marynarze są chyba wstawieni, ale ten, kto tak sądzi zapewne "jest w mylnym błędzie" - na tym samym filmiku (interwencja policji) słychać w tle głosy: a) jakiś Pan twierdzi, że policja czepia się Meksykanów, bo to oni są poszkodowani (Pan był na plaży i widział); b) inny Pan twierdzi, że to nieprawda (ten Pan też był na plaży i widział) - wiadomo po stronie, którego Pana jest racja. Podsumowując - wiadomo, kto jest winny. MSZ powinien wydać Meksykowi wszystkich kibiców, bo wszyscy są winni (i tylko oni są winni, podobno meksykańscy marynarze mają być za życia beatyfikowani). Wtedy w Polsce będzie spokój i porządek.
anonim2013.08.24 13:27
@ Halk na tym linku nie ma żadnego nagrania z meczu
anonim2013.08.24 13:29
* znaczy z plaży
anonim2013.08.24 13:41
Slepy prowadzi slepych, @Jan 28 Dopóki wiara w symbole i szczytne, czasem słuszne hasła bedzie wazniejsza od zycia z Jezusem i ewangelią,bedziemy jako Kosciół brać udział w hanbiących" dziełach" i budowac na zgniliźnie.Ksiądz nie rozumie że zaprzęga sie ze złem do jednego jarzma,nawet jesli wydaje mu sie że w ten sposób dotrze do tych ludzi
anonim2013.08.24 14:07
Polecam film 'Bunt stadionow'. Doskonale pokazuje, jaki wizerunek jest kreowany w mediach, a jaki w rzeczywistosci. Kibic to nie faszysta, ale patriota. Zawsze znajdzie sie grupa bandytow, ktorzy sprofanuja ow wizerunek, ale nie mozna sie godzic na to, by to oni kreowali obraz prawdziwego kibica.
anonim2013.08.24 14:29
Kibice stali się BE po tym jak wywiesili sektorówkę "szechter, przeproś za brata" odnoszącą się do paskudnej przeszłości i nierozliczonych win rodzinki a,a,a,adasia - wielkiego guru moralnego całej rzeszy półgłówków i miernot. To wtedy okazało się, że to wróg państwowy. Niestety jako jedni z niewielu potrafią jasno wyrazić swoją opinię o pospolitych przestępcach na szczytach władzy.
anonim2013.08.24 14:36
@marwać - buhaha - nie obawiasz się, że masz PISchozę? Jak kibel otwierasz to też widzisz pis? Ja bym popytał u lekarza - może coś poradzi ;-)
anonim2013.08.24 15:57
Polskie władze tak szybko przepraszają tylko dlatego, że biją się w cudze piersi...
anonim2013.08.24 16:03
Skala histerii premiera i ministra spraw wewnętrznych oraz cała medialna nagonka w związku bójką w Gdyni, pokazują najdobitniej, jak wielkim zagrożeniem dla obecnego układu w Polsce są zorganizowane środowiska patriotyczne, a wśród nich kibice. Przekaz medialny budowany jest w oparciu o walkę z bandytyzmem, ale tak naprawdę chodzi o walkę ze środowiskami krytycznie nastawionymi do rządu, czyli z ludźmi, którzy nie godzą się na okupację Polski przez obce i tubylcze służby specjalne. http://www.swietlistedusze.pl http://www.youtube.com/watch?v=VSsDvSYp-Hs
anonim2013.08.24 19:48
Problem w tym, że jest jasne do końca jak przebiegała ta bijatyka. Ale media i władze od razu wydały wyroki i zaczęły giąc się w ukłonach i przepraszac w imieniu narodu polskiego. A ja nie chcę, żeby ktoś przepraszał również w moim imieniu, jeśli niewiadomo jak było.
anonim2013.08.24 23:25
Dusz Pasterzu, Bicie się na plaży jest złe.
anonim2013.08.25 15:30
Kurtka gamoniu. Ustawki nie maja miejsca na stadionach. A "mordobicie" na plaży w Gdyni też wyglądało inaczej niż podaje TeFałEn
anonim2013.08.25 15:31
Czytam dalej i piszę dalej. Ludzie, nauczcie się odróżniać kibica od bandyty
anonim2013.08.25 15:35
Janek_mąciciel: jeszcze niedawno tacy sami jak ty wylewali kubły pomyj na JP II za to że ciągle przepraszał: a to za Inkwizycję, a to za krucjaty krzyżowe. Więc doucz się najpierw synek zanim zaczniesz coś pisać
anonim2013.08.25 23:08
O jakim środowisku kibicowskim mówi pani Marta? Chodzi chyba raczej o półświatek - to byłoby lepsze określenie. To zwyczajni chuligani, którym teraz usiłuje się imputować wyższe wartości, a oni zachwyceni tym, że ktoś legitymizuje ich przestępstwa, będą się stawać coraz bardziej niebezpieczni. Ksiądz błogosławi przemoc.