Po emisji dokumentu Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego "zdemaskowano" aktora w nim występującego, sugerując, że wziął za swoje wystąpienie przed kamerą honorarium. Potem na portalu Gazeta.pl zaczęło się tropienie i demaskowanie innych artystów wypowiadających się w filmie.

Czy takie same oskarżenia wysuną dziennikarze "Dziennika Gazety Prawnej" i "Gazety Wyborczej" wobec Doroty Stalińskiej? Aktorka wzięła udział w pikiecie protestacyjnej pod stołecznym Pałacem Kultury i Nauki, jaką zorganizowali 4 dni po katastrofie pod Smoleńskiem przeciwnicy pochówku Lecha i Maria Kaczyńskich w wawelskich kryptach.

Aktorka przeczytała oświadczenie, jakie wydali protestujący. Na filmie widać, jak Stalińska, zachęcana głosami z tłumu, zgłosiła się do odczytania listu protestacyjnego.

W liście który poparła i firmowała swoją twarzą, możemy przeczytać "że na Wawelu chowano królów i twórców Polski. Wiele osobistości zostało tam przeniesionych dopiero wiele lat po śmierci." Oczywiście nie chcąc "umniejszać zasług naszego zmarłego prezydenta" i "deprecjonować jego osoby" ale "osiągnięcia Lecha Kaczyńskiego nie pozwalają na wpisanie go w poczet osobistości pochowanych na Wawelu. Jego śmierć nie jest bohaterska - jest przypadkiem".

Ostatnio o Stalińskiej zrobiło się głośno w październiku ub. roku, gdy na antenie TVN 24 zabłysnęła stwierdzeniem o "13 latkach samych pchających się do łóżka". Słowa te padły w kontekście aresztowania reżysera Romana Polańskiego, podejrzewanego o gwałt na 13-latce.

kk

 

[video:http://www.youtube.com/watch?v=h7CkoHnhtG0'/>

 

 

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »