Dlaczego ludzie idą do wróżki a nie do kapłana? - zdjęcie
06.05.15, 20:04

Dlaczego ludzie idą do wróżki a nie do kapłana?

20

Istnieje w Polsce wcale nie mała - choć może jeszcze nie tak pokaźna jak w Europie Zachodniej - grupa ludzi, która uznaje tylko świeckich "ekspertów" w materii dramatycznych poszukiwań, lęków, zwątpień, niepokojów i załamań. Przytrafiają się one wszystkim ludziom, z różnym natężeniem i częstotliwością. Są one naturalne, wynikają z różnych faz przyswajania sobie doświadczeń życiowych i obiektywnej wiedzy - jednak dziś spotykamy się z nimi częściej niż kiedykolwiek.

Rady - lekkie i łatwe

Potrzebujemy nieodzownie porady drugiego człowieka, jego pomocy, wsparcia, otuchy, dobrego słowa, zachęty. Nie dajemy rady o własnych, "pojedynczych" siłach dźwigać wszystkich trudów, jakie nakłada na nas życie. Nawet najwięksi introwertycy muszą od czasu do czasu wyjść ze swej skorupy i otworzyć się przed kimś, komu ufają. Pewnym ludziom przychodzi to łatwo: gdy tylko zaczną mówić o sobie - w zasadzie obojętnie komu - ulatuje gdzieś ich wewnętrzne napięcie i pojawia się ulga, lekkość, przypływ sił. "Wygadanie się" to jakby samodzielne ujęcie sobie nagromadzonego gdzieś w środku, zbitego jak materac, ciężaru goryczy, samotności, niezrozumienia ze strony innych ludzi, często najbliższych, i "wyrzucenie z siebie" tego balastu. Ten mechanizm znany jest psychologii - także oszukańczemu (i niebezpiecznemu, ze względu na okultystyczne uwarunkowania) rzemiosłu, zwanemu wróżbiarstwem, staremu jak świat. Swą popularność opiera ono na równie starożytnej ludzkiej pokusie, by uchylić rąbka tajemnicy przyszłości, by poznać "to, co ma przyjść", choćby to było zerknięcie na czekający nas los przez dziurkę od klucza. A wszystko w tym celu, by stłumić jeden z największych lęków człowieka - przed nieznaną przyszłością.
 
Zarówno porady czerpane w gabinecie psychologa, jak i te zasięgane u wróżki, mają tę przewagę nad naukami, których udziela kapłan - podczas spowiedzi czy rozmowy duchowej - że nic nie kosztują. Nic, poza pieniędzmi. Człowiek, który z nich korzysta, pozostaje bierny, nie musi się zmieniać, pracować nad sobą, podejmować wyczerpującej duchowej walki ze swoimi słabościami, ograniczeniami, pokusami. Wystarczy posłuchać i zastosować, tak jak łyka się tabletkę. Oczywiście, istnieją chrześcijańscy psychologowie, którzy stawiają swym pacjentom wymagania, zachęcają do wysiłku, wielu z nich pomaga w rozwoju duchowym, prowadzi do Boga. Jednak w poradnictwie psychologicznym dominuje psychologia humanistyczna, która jest bardzo daleka od antropologii chrześcijańskiej i może wprowadzić człowieka w jeszcze większe tarapaty. Rzecz w tym, że człowieka tak naprawdę trudno zrozumieć bez Chrystusa, bez Boga. I wszelkie wysiłki spieszenia mu z pomocą, przy jednoczesnym oddzielaniu go od Boga, ignorowaniu wymiaru duchowego i moralnego, prowadzą donikąd. Są podobne do tabletki przeciwbólowej. Owszem, przez chwilę uśmierza ból, ale stanu zdrowia nie poprawi, niczego nie uleczy. Nie uratuje życia.

W Bogu - odpowiedź

Człowiek jest jednością ciała i duszy. A ponadto - stworzony i odkupiony przez dobrego Boga - całkowicie do Niego należy. W Nim nade wszystko musi szukać ratunku w chwilach próby. W uzdrowieniu relacji z Nim - będących relacją Ojca i dziecka, Stworzyciela i stworzenia, niezależnie, czy jest się biskupem, dzieckiem, sportowcem czy gospodynią domową - odnajdzie upragnioną odpowiedź. Jeżeli zaneguje się naturę nieśmiertelnej więzi łączącej nas z Bogiem, czeka nas pasmo porażek i kryzysów. Można je określić krótko: ucieczka przed sobą samym. Ucieczka przed prawdą o sobie. Pogrążanie się w pozornych rozwiązaniach, które tylko pogłębiają wewnętrzny chaos i rozbicie. Nie da się w żaden sposób obronić tezy, że człowiek może sam dla siebie stanowić odpowiedź i rozwiązanie wszystkich nurtujących go pytań i wątpliwości. Odpowiedzi nie znajdziemy w sobie, choćbyśmy powołali sztab najbardziej utytułowanych ekspertów, od psychologa po jasnowidza i filozofa. I nie jest ona ani tak prosta i optymistyczna, jak podpowiadają znawcy "natury ludzkiej", psychologowie, ograniczający się w swoich diagnozach do wymiaru materialnego (widzą człowieka jedynie jako zbiór mechanizmów, które - gdy się zatną - można usprawnić, stosując inne), ani tak skomplikowana i pesymistyczna, jak głoszą współcześni ideolodzy, propagatorzy kultury śmierci, którzy nie widzą dla człowieka na ziemi innego celu poza samozagładą. Odpowiedź tkwi w Nieskończoności, w Bogu.

Kapłan - przyjaciel i pośrednik

Człowiek potrzebuje Boga, by mógł żyć, rozwijać się, poznawać siebie samego, rozumieć innych ludzi i realizować swoje powołanie - Boży zamysł zapisany w duszy przez dobrego Ojca. Tę prawdę człowiek może odkrywać tylko w Kościele i z Kościołem. Dlatego jedynym skutecznym powiernikiem i pomocą w momentach krytycznego naderwania czy rozdarcia więzi z Bogiem może i musi być kapłan. Trudne to bywa dziś do przyjęcia zarówno dla świeckich, jak i dla niektórych duchownych. Zwłaszcza że współczesne nauki humanistyczne tak chętnie podpowiadają kapłanom ucieczkę od konfesjonału w "aktywizm" albo też sprowadzenie posługi sakramentalnej do jakże uciążliwej rutyny, urzędowego sprawowania "usługi religijnej". A tymczasem posługa kapłańska wobec wiernych, ich duchowe ojcostwo, to coś nieskończenie więcej. To wymagające poświęcenia i delikatności, cierpliwe uprawianie gleby sumień, wychowywanie człowieka dla Boga. Jakże głęboko wyraził tę prawdę Benedykt XVI w czasie ostatniej pielgrzymki do Fatimy, gdzie przypomniał, iż Kościół nie może zostać sprowadzony do zimnej, sprawnie "zarządzającej" pewnymi kwestiami moralnymi czy organizacyjnymi, instytucji. Jego materią jest nieśmiertelny duch ludzki i jego "organiczny", najściślejszy związek z osobowym Bogiem, Praprzyczyną wszystkiego, także każdego ludzkiego serca, niezależnie od tego, czy ono się rodzi, czy już, u schyłku życia, bić przestaje.
 
Dlatego kapłaństwo jest tak wielkie i tak cenne. A odkrycie roli kapłana, przyjaciela i przewodnika, w duchowym wzrastaniu poprzez ciernie, osty, pustynie i grzęzawiska, czyli przez krzyż, jest tą największą, najwspanialszą, najbardziej budującą wielkość człowieka, przygodą, której nie da się niczym zastąpić. Wszelkie bowiem falsyfikaty i podróbki tej unikalnej relacji: wierny - kapłan, opartej na głębokiej prawdzie o człowieku i jego związku z Bogiem, są bezsilne i oszukańcze; grożą tylko nowymi niebezpiecznymi zranieniami i szukaniem na oślep drogi wyjścia z labiryntu pychy. Pychy, która nieustannie podpowiada, że Bóg "nie jest mi do niczego w życiu potrzebny". Nie będę więc Go poznawał, słuchał i Jemu służył. Wystarczy, że wezmę się za wszystko sam i "tymi rękoma" zbuduję sobie "raj za ziemi".  
 
Ewa Polak-Pałkiewicz
 
Źródło: http://www.rozaniec.eu/

Komentarze (20):

anonim2015.05.6 20:22
Wróżka ludziom mówi to co chcą usłyszeć, a ksiądz prawdę - czyli to czego słyszeć nie chcą.
anonim2015.05.6 20:37
Do wróżki leci pogaństwo (psełdo-)ateusze i lemingoza.Każdy katolik który pielęgnuje swoją wiarę śmieje się z wiedźm i ich unika.
anonim2015.05.6 20:41
NU +++ Krótko i konkretnie.
anonim2015.05.6 21:05
Jeżeli trafi na czarownicę, to zazwyczaj taka osoba przy dużym szczęściu,kończy u egzorcysty....
anonim2015.05.6 21:07
Porady uzyskane u psychologa, a nawet wrożki, mniej odstają od rzeczywistości.
anonim2015.05.6 22:04
@sct "Do wróżki leci pogaństwo (psełdo-)ateusze i lemingoza" Ateiści to zazwyczaj ludzie twardo stąpający po ziemi, i najczęściej do wróżek nie chodzą. Z tego typu usług korzystają za to bardzo często ludzie wierzący, ze względu na swoją wiarę mający tendencję do myślenia magicznego i życzeniowego.
anonim2015.05.6 22:21
grzechol Niestety muszę się zgodzić, ostatnio gadałem z kumplem który wmawiał mi że ktoś tam mu pukał w okno albo że w koncie u ciotki coś się śmiało OO... Później zaczął bzdury o HelloKity... i że szatan szaleje :D. Nie muszę chyba mówić że gość jest RADYKALNIE wierzący i że jest co tydzień w Kościele. Niestety nie znałm żadnego faceta który ma luźny stosunek do wiary i lata do psychologów czy wróżek, widziałem za to "osoby uduchowione" tzw "poszukujące" które zmieniają duchowość jak chorągiewki raz OAZA raz wróżka. Wróżki to zagrożenie dla ludzi nieracjonalnych to trzeba przyznać. Można być racjonalnym katolikiem i racjonalnym ateistą anie jednemu ani drugiemu takie pierdoły jak wróżki nie zagrażają.
anonim2015.05.6 23:55
... bo są pożądliwi, poczucie władzy.
anonim2015.05.7 1:07
Ta kobieta pisze o innym świecie niż ten, który znam od lat. Jest dokładnie odwrotnie. Ludzie nie chcą chodzić do księży?! Przecież to głupota. Być może nie chcą chodzić do tych spośród księży, którzy potrafią wymagać, którzy nie są tylko psychoterapeutami od pocieszania, ale prowadzą człowieka po ścieżce duchowej. Do takich księży rzeczywiście ludzie chodzić nie chcą. Natomiast ogromnym powodzeniem leni duchowych cieszą się księża, który pogłaszczą po głowie, przytulą, uśmiechną się, jak cię boli pomodlą się o uzdrowienie, wysłuchają i wszystko będzie cacy! Człowiek wychodzi zadowolony jak po spa, a wymagania - w końcu po to chodzimy do księży, aby odpocząć od ciągłych wymagań. Ci księża nic nie chcą - człowiek nie musi się zmieniać, pracować nad sobą, jest bierny, bo wszystko załatwi wzniesienie rąk i modlitwa o uwolnienie. Jeśli jakiś ksiądz odważy się zaproponować komuś udział w tajemnicy krzyża, to gwarantuję, że nic nie będzie poszukiwał z nim kontaktu.
anonim2015.05.7 5:51
Niewielu szczęśliwców ma szansę na spotkanie z księdzem/Nie mówię o spowiedzi/.Ilu z nas może powiedzieć,że ma kierownika duchowego?Jedyną szansą są rekolekcje zamknięte,gdzie każdy uczestnik ma indywidualne spotkania z księdzem.Zdaję sobie sprawę,że kapłani w parafiach nie mają czasu na rozmowy ze wszystkimi chętnymi ale czasem chciałoby się spotkać ze" swoim" księdzem nie tylko w konfesjonale......
anonim2015.05.7 6:45
https://www.youtube.com/watch?v=utwebeiQmBU 30 maj godz.18 .Częstochowa dzielnica Lisieniec spotkanie eucharystyczne z modlitwa o uwolnienie
anonim2015.05.7 14:48
Niedawno pewien kapłan jubilat przypomniał zebranym na uroczystej mszy św., żeby pamiętali, że jedynym Kapłanem jest Jezus Chrystus, a ludzie będący księżmi uczestniczą zaledwie w Boskim Kapłaństwie Chrystusowym. Jeżeli idę do konfesjonału jako osoba spowiadająca się mam mieć świadomość, że ksiądz otrzymał od biskupa pełnomocnictwo do tej posługi (nie usługi!). Kapłan na spowiedzi rozgrzesza w imieniu Chrystusa, a nie własnym. "Ja ciebie rozgrzeszam" to słowa samego Jezusa, które spowiednik przytacza czyniąc dłonią znak krzyża nad penitentem. Spowiedź jest ważną częścią sakramentu pokuty, czyli wymaga wyznania i żalu za grzechy popełnione oraz mocnego postanowienia poprawy życia. Nawracanie się do Boga jest procesem, niekiedy żmudnym, ale zwycięskim, bo dokonuje się w miłości. Nie naszą tylko mocą, ale siłą otrzymaną do Zmartwychwstałego. Po to świętujemy Wielkanoc. Czyż nie warto?
anonim2015.05.7 15:24
Specjalnie dla [email protected] ;-} Wg jakiego klucza warto się spowiadać? Szukać trzeba w Nowym Testamencie słów Jezusa przytoczonych przez św. Mateusza w rozdziale 25 "Zaprawdę powiadam wam: Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". AnitoF, czy masz własną Biblię? Znajdź, proszę ten rozdział. Osobiście powiadam się też z "talentów", też rozdział 25, a wszystko w obliczu Tego, który dla mnie nie zawahał się pozostać w Ogrójcu do końca, choć po ludzku miał wówczas doskonałą szansę na powtórną ucieczkę do Egiptu. Tak?
anonim2015.05.7 15:35
Z tego co wiem to większość z tych osób korzysta z obu usługodawców. Ale co się dziwić - jak zamiast demaskować oszustwa wmawia się (np na Frondzie), że to działa na prawdę tylko że zabronione. Niestety z czasem widzę że ludzie chcą być oszukiwani na własną prośbę.
anonim2015.05.7 15:43
Wiesz [email protected] , Robert Tekieli twierdzi, że sam się dosyć długo wyplątywał z tych uwikłań.Nie całkiem sam, z pomocą Bożą przede wszystkim. Chyba, że wg Ciebie i on "zciemnia". Zwracam uwagę, że nazywanie księdza usługodawcą jest nie tylko niewłaściwe, bo nie do usług zostali wyświęceni, ale do posługi. Nie mylmy pojęć zasadniczo różnych.
anonim2015.05.7 16:15
Bo to troche tak jak glodny czlowiek prosi o rybe, wiec idzie do wrozki, zje i znowu jest glodny. Z reszta ta ryba moze byc popusta i moze zaszkodzic. Zas Jezus chce dac nam i rybe i wedke... : ) bysmy wiecej nie lakneli. Ludzie chca szybkich rozwiazan, ale one nie sa lepsze. Daja chwilowa i pozorna ulge, a nie lecza zrodła problemu. Tylko Jezus jest Drogą Prawda i Zyciem, On powiedzial, przyjdzcie do Mnie wszyscy, ktorzy obciążeni jestescie - a Ja was pokrzepie. On leczyl chorych, wskrzeszal umarlych, uwalnial zniewolonych, dawal wiare i nadzieje tym, ktorzy jej nie mieli. I dzis czyni to Jezus, bo cuda sa na calym swiecie. Dla tego warto oddac zycie Jezusowi, a nie szukac szczescia tam gdzie go nie ma ; ) Z Bogiem : )
anonim2015.05.7 23:06
@Roberta Tekieli uważam za osobę chora psychicznie. On twierdził że dzięki mocom czytał w myślach i miał magiczne moce - wybacz ale to są kompletne bzdury. Choć sądzę że on sam wierzy w to co mówi - dlatego uważam ze ma zaburzenia psychiczne. Zauważ że nawet jego "nawrócenie" było gnostyckie w swej naturze. Nie wynikało z wiary ale jak to sam wyraził - z osobistej interwencji jego nieżyjącej babci u Matki Boskiej. Zauważ że nie masz tam miejsca na wiarę. On jak większość osób z takim zaburzeniem jest w centrum wielkich wydarzeń z mocami wielkimi, wszystko jest nadprzyrodzone - jak magią się zajmował to miał moce jak Harry Potter, a jak nawrócenie to osobiście zmarli i Matka Boska.
anonim2015.05.8 12:45
bo jedno i drugie mówi równie sensownie, a przynajmniej wróżka nie zagląda mu pod kołdrę?
anonim2015.05.9 8:25
To jest tak jak z seksem i chorobami wenerycznymi, niechcianymi ciążami, problemami... Dlaczego ludzie wydają mnóstwo kasy na środki antykoncepcyjne, zabezpieczenia, etc, etc, zamiast zastosować środek najtańszy i najprostszy? Bo dla niektórych wydanie sobie rozkazu i posłuchanie go jest najtrudniejszą rzeczą na świecie, niemal niemożliwą. Tak to jest i trudno. Trzeba jakoś przetrwać w tym domu wariatów z uporem maniaka walących się młotkami po palcach a potem płaczących, że boli i... znowu walących się młotkiem po palcach. Psychiatra by na to na pewno znalazł diagnozę, jestem tego pewien. Ale jeśli zamienić walenie się młotkiem po palcach na ciupcianie - nagle wszystko normalnieje. Otoczenie "młotkarza" będzie się starało go leczyć, otoczenie "ciupciacza" - rozumie go, wspiera i jeszcze plasterki na poobijane paluchy przylepia ze współczuciem.
anonim2015.05.9 8:31
@AnitaF: masz rację, łyknięcie tabletki załatwia sprawę. Na wszystko chcielibyśmy tabletkę - na chorobę, na ciążę, na brak ciąży, na pogodę, na szefa, na podwładnych, w końcu - na siebie samych. I masz rację, takie rozwiązania są najłatwiejsze - do momentu, aż dojdziesz do potrzeby tabletki na siebie samą. Wtedy się przekonasz, dlaczego rozwiązania łatwe i proste działają może w technice, ale nie w duchowości. Na razie jesteś na etapie łykania tabletek na wszystko, co Cię denerwuje i niepokoi. Leczysz objawy nie dotykając przyczyn. Bo tak faktycznie jest łatwo. Kiedyś każdy dojdzie do stanu, kiedy będzie chciał tabletki na siebie samego.