17.08.14, 15:07Sanktuarium w Guadalupe (fot. Wikipedia)

Czy warto odwiedzać odległe sanktuaria?

Takie odległe miejsca jak sanktuarium Matki Bożej w Guadalupe czy Sanktuarium świętego o.Charbela w Libanie mają to do siebie, że wiele o nich słyszeliśmy, ale rzadko kto miał okazję w nich być. Intrygują swoją tajemniczością i trudno tę tajemnice zweryfikować samemu, ze względu na odległość. Pytamy Dominika Tarczyńskiego, koordynatora pielgrzymek do wielu odległych miejsc, w jakim celu można pojechać do Guadalupe oraz Libanu?

Fronda.pl: Dominiku, po co jechać tak daleko do Matki Bożej, skoro można się pomodlić w jakimś lokalnym sanktuarium, czy może nawet w przydrożnej kapliczce?

Dominik Tarczyński: To pytanie o sens pielgrzymowania w ogóle. Odległość ma drugorzędne znaczenie. Dla niektórych wyjście na majówkę i modlitwa przy kapliczce to trudność dla innych ogromnym wyzwaniem jest 14 dni marszu na Jasną Górę, a dla jeszcze innych niewyobrażalna jest podróż na drugą stronę globu aby modlić się przez wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe. Z drugiej strony wiele osób rozwija swoją duchowość właśnie przy kapliczkach, a nie wielkich sanktuariach i to także jest piękne oraz wartościowe, o czym mówił ostatnio Ojciec Święty. Ja widzę wielką wartość pielgrzymowania do tak odległych miejsc jak Guadalupe, Liban czy Japonia gdzie już w listopadzie lecimy. Znam świadectwa osób z którymi byłem w sanktuarium świętego o.Charbela w Libanie. To naprawdę poruszające historie!

 Jaką rolę w duchowości pielgrzymowania pełni odległość od naszego miejsca zamieszkania?

Myślę, że nie o kilometry tu chodzi lecz o specyfikę, historię i duchowość każdego z odległych dla nas miejsc. Kiedy po raz pierwszy byłem z pielgrzymką w Libanie zdałem sobie sprawę z tego o czym teoretycznie wiedziałem od zawsze: to właśnie Liban, Syria i oczywiście Izrael są miejscami gdzie Kościół miał swój początek. Mówiąc o tym, że uświadomiłem to sobie mam ma myśli tak duchowe jak i fizyczne doświadczenie takich miejsc jak np. biblijny las cedrowy w Libanie. Dotykaliśmy drzew które mają ponad 3000 lat, byliśmy w otoczeniu cedrów które były świadkami modlitw apostołów! Nie było to doświadczenie turystyczne czy ciekawostka jakiegoś odkrycia archeologicznego, ale piękno przyrody która niezmiennie trwa od czasów Jezusa. Będąc w Libanie przypomniałem sobie, że my Polacy przyjęliśmy chrzest ponad 1000 lat temu i nadal mamy czego uczyć się od chrześcijan wschodu którzy mają dwukrotnie większe „doświadczenie” chrześcijaństwa. Nie bez powodu święty Jan Paweł II zwracał uwagę na to, że pełnia Kościoła to dwa płuca: Kościół Wschodni oraz Kościół Zachodni. Europejscy chrześcijanie bardzo mało wiedzą na temat wschodniego bogactwa Kościoła Powszechnego którego są częścią. „Czy ten maronita Charbel był katolikiem?” – tego typu pytania często słyszę od osób które dopytujące mnie o świętego mnicha. Wystarczy minimalnie różniący się wyglądem habit czy długa broda abyśmy zaczęli poddawać w wątpliwość stuprocentową katolickość naszych braci ze wschodu. I nie o strój tu chodzi lecz o brak wiedzy, a właściwie świadomości piękna i bogactwa Kościoła który współtworzymy. Jeśli nie znamy tego bogactwa – nie możemy z niego korzystać. Nasze pielgrzymki zmieniają świadomość, wykłady w ich trakcie pozwalają zdobyć wiedzę, a modlitwa z takimi osobami jak Myrna Nazzour z Syrii to wyjątkowe doświadczenie tradycji kościoła wschodniego.

Kiedy idziemy pieszo lub jedziemy autokarem, możemy się jako pielgrzymi razem modlić. Jaka jest  sytuacja pielgrzymów w samolocie?

Tym pytaniem przypomniałaś mi wyjątkowy moment naszej pielgrzymki do Libanu! Lecieliśmy nad Bejrutem widząc chmury, a ¾ samolotu, bo tyle miejsc zajęliśmy trzymało różaniec w ręku. Niezapomniany widok i doświadczenie modlitwy „bliżej nieba”. Pewnie, że modliliśmy się w samolocie! Co więcej towarzyszyła nam potężna figura Matki Bożej którą pozwolono nam zabrać na pokład samolotu. Niezapomniany czas radości…

Jak wygląda sanktuarium w Guadalupe?

Okolice sanktuarium bardzo się zmieniły na przestrzeni lat. W czasie objawień Gwadelupe było dosłownie pustynią. Później wybudowano tam kaplicę, która z czasem została przebudowana na kościół w małej wiosce, która powstała już po objawieniach. Wioska ta leżała parę kilometrów od miasta Meksyk, które pod wpływem rozrostu urbanistycznego wchłonęło tą wioskę i obecnie jest to część miasta. W sanktuarium z czasem nastąpił wielki wzrost kultu Matki Bożej dlatego rozpoczęto rozbudowę o ogrody przylegające do niego wraz ze wzgórzem przedstawiającym moment objawienia Juanowi Diego jak i również Indian zanoszących przed oblicze Matki Bożej swoje dary. Również w ogrodach alejki pozwalające na spokojną modlitwę z dala od ulicznego chaosu i szumu przejeżdżających samochodów. Tworzy to wyjątkową atmosferę...

Czy działanie tego sanktuarium naśladuje podobne miejsca w Europie? Które ze znanych sanktuariów przypomina? Co w nim jest specyficznego, oryginalnego, wynikającego z innej obyczajowości, kultury ?

W ubiegłym stuleciu wybudowano ogromną bazylikę mogącą pomieścić parę tysięcy pielgrzymów i tam umieszczoną cudowną tunikę z wizerunkiem Matki Bożej. Na ogromnym placu przed bazyliką odbywają się tańce, śpiewy jak i prezentacje różnych grup takich jak grupy taneczne Indian, Mariachi i innych, którzy w ten sposób chcą oddać cześć swojej Matce patronce Ameryki. Żadne sanktuarium na świecie nie wita tylu pielgrzymów, którzy tutaj pielgrzymują w tak oryginalny sposób np. na udekorowanych samochodach, rowerach, mułach, wózkach i przychodzą tutaj całymi rodzinami, wspólnotami, parafiami jak i diecezjami. Kiedyś przyjechała „mała” pielgrzymka z jednej diecezji w liczbie 150 tys. pielgrzymów. W czasie odpustu 12 grudnia przybywa tutaj parę milionów pielgrzymów i wszyscy na swój sposób oddają część Matce Bożej uczestnicząc we mszy świętej. Dlatego można rzec, że te sanktuarium jest jedynym miejscem na świecie, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a wszystko w imię jednego Kościoła Powszechnego.

Czy Ty Dominiku osobiście wierzysz w to, że obraz nie został namalowany, tylko pojawił się w sposób cudowny na płaszczu Indianina?

To nie podlega dyskusji. Po pierwsze zbadał to i potwierdził swoim autorytetem Kościół. Po drugie wszelkie dostępne raporty naukowe oraz czysta logika jednoznacznie wskazują, że w przypadku wizerunku Matki Bożej z Guadalupe mamy do czynienia z cudem. Bardzo spektakularnym cudem który wykracza poza granice praw fizyki oraz natury. Ten płaszcz ubogiego Indianina utkany z powinien już dawno zamienić się w proch! Tymczasem mija ponad 500 lat, a naukowcy odkrywają kolejne zadziwiające świat elementu tego „obrazu” który pomimo wielokrotnych prób zniszczenia nadal możemy oglądać.

Czy rzeczywiście w oku Maryi jest odbicie czegoś więcej?

Po pierwsze fenomenem cudownego wizerunku jest także układ gwiazd przedstawiony na płaszczu Matki Najświętszej, ponieważ  jest taki sam, jak był dnia w którym objawiła się Juanowi Diego. Natomiast w 1974 roku naukowcy odkryli w oczach Matki Boskiej postacie. Pod mikroskopem w prawym oku dostrzec można scenę, w której Juan Diego pokazywał obraz biskupowi katolickiemu. A w lewym oku natomiast jest przedstawiona indiańska rodzina, matka i ojciec z trójką dzieci. Są to elementy wizerunku które zostały odkryte po kilkuset latach!

Co sądzisz o tych wycieczkach, organizowanych przez zwykłe biura podróży, które oprócz pobytu w Sanktuarium oferują zwiedzanie świątyń pogańskich? Czy nie istnieje obawa że „załapiemy tam” złego pogańskiego ducha?

Nic już nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Pamiętam oferty biur podroży na kanonizację Jana Pawła II obok których wywieszone były oferty zwiedzania świątyń w Tajlandii. Jeśli ktoś wybiera się na wycieczkę to sam decyduje się na podróż która nie ma charakteru pielgrzymki. Nasze pielgrzymki zawsze są doświadczeniem duchowym ale też odpoczywamy w pięknych miejscach, spotykamy wyjątkowe osoby. W trakcie listopadowej pielgrzymki do sanktuarium świętego Charbela w Libanie spotkamy się na modlitwie indywidualnej ze stygmatyczką Myrną Nazzour, a naszym duchowym opiekunem będzie o. Zygmunt Kwiatkowski  SJ, rekolekcjonista, poeta, misjonarz,  który od ponad 30 lat pracuje w Syrii. W grudniu pielgrzymujemy Do Guadalupe, a w marcu 2015 śladami ukrytych chrześcijan do Japonii… To będzie wyjątkowy czas! Więcej szczegółów na stronie  www.charyzmatycy.pl.  Zapraszam wszystkich do wspólnego pielgrzymowania !

Rozmawiała Maria Patynowska

Komentarze

anonim2014.08.17 15:17
Może i miejsce cudowne ale budynek sanktuarium paskudny.
anonim2014.08.17 21:09
"Natomiast w 1974 roku naukowcy odkryli w oczach Matki Boskiej postacie. Pod mikroskopem w prawym oku dostrzec można scenę, w której Juan Diego pokazywał obraz biskupowi katolickiemu. A w lewym oku natomiast jest przedstawiona indiańska rodzina, matka i ojciec z trójką dzieci. Są to elementy wizerunku które zostały odkryte po kilkuset latach!" Yep, amerykańscy naukowcy potwierdzają. Tyle, że nie w 1974, a w 1999 r. I nie odkryli, tylko zaprzeczyli istnieniu jakichkolwiek obrazów w źrenicy poza przypadkowymi paćkami starej farby.
anonim2014.08.18 9:39
@Michalinka Widziałaś te "perfekcyjne odbicia", w których to niby widać 12 postaci? http://www.guadalupe.opoka.org.pl/zdjecia/obraz/okolew.jpg Jak dla mnie, to można tam dostrzec nawet 50 postaci i dwa malutkie płody. "Naukowcy" kierując się pewnikiem zdrowym sceptycyzmem ograniczyli się do 12.
anonim2014.08.20 8:04
Nawiedzanie Sanktuariów to dla człowieka ogromny dar. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Mnie zaczynają wkurzać pielgrzymkowe biura podróży w których są oferty absolutnie pogańskie. A ogólnie to dziwne jest, że Polacy w większości katolicy preferują wycieczki a nie pielgrzymki. Biura pielgrzymkowe doskonale o tym wiedzą i w ofercie mają jakieś świątynie buddyjskie czy jakiś innych bożków dziwolągów.