Czarnecki: Z powstawaniem Komisji Europejskiej jest trochę jak z... brexitem - zdjęcie
23.10.19, 17:30zdj. screen TVP Info

Czarnecki: Z powstawaniem Komisji Europejskiej jest trochę jak z... brexitem

7

Kończę pięcioodcinkowy cykl dotyczący personaliów nowej Komisji Europejskiej („Nowa Unia” w nowej Komisji Europejskiej” - GPC z 23 września 2019, „Nowa Komisja Europejska: ofensywa kobiet i lewicy” GPC z 30 września, „Bruksela: najstarszy komisarz ma 72 lata, najmłodszy 29…” GPC z 7 października, „Nowa Komisja Europejska: od Miss Malty po eurobiurokratę z Grecji” GPC z 14 października) dosyć zaskakująca konstatacja, że Komisja Ursuli von der Leyen może nie powstać, jak to od początku zakładano 1 listopada A. D. 2019, ale później. Do momentu, w którym piszę te słowa (noc z czwartku 17 na piątek 18 października) nie ma jeszcze decyzji w sprawie kandydatów na komisarzy z aż trzech krajów Unii Europejskiej. Chodzi o Francję, Węgry i Rumunię. Skądinąd są to pierwsi w historii kandydaci z tych państw, którzy zostali odrzuceni. Wywołało to wściekłość Macrona, poczucie krzywdy w Budapeszcie i zaskakującą reakcję Bukaresztu, który wystawił bodaj po raz pierwszy w historii EWG-UE aż … dwoje kandydatów na to stanowisko.

Pod względem formalno-prawnym Komisja Europejska nie musi funkcjonować w składzie reprezentantów wszystkich krajów członkowskich. Przyjęty w 2009 Traktat Lizboński zakładał, że Komisja Europejska powinna składać się z przedstawicieli 2/3 krajów członkowskich. Praktycznie oznaczać to mogło Komisję co najmniej liczącą 18 państw. Nie, to nie arytmetyczny błąd. Po prostu gdy przyjmowano ostatni europejski Traktat Unia była UE-27, a nie UE-28, jak wciąż teraz (Chorwację przyjęto w roku 2013). Jednak w traktacie zawarto swoisty hamulec do wykorzystania przez państwa narodowe w postaci decyzji Rady Europejskiej (którą, przypomnijmy, tworzą prezydenci i premierzy). Może ona przegłosować, aby Komisja Europejska składała się z przedstawicieli wszystkich krajów. I tak też uczyniono na przykład w 2013 roku. Obecnie Wielka Brytania, skądinąd przy pełnej aprobacie Brukseli, zdecydowała, że nie będzie mieć własnego komisarza. Nie będzie to generować problemów w przypadku Brexitu z dniem 31 października. Jeżeli jednak wyjście Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej będzie opóźnione, to wówczas nastąpi sytuacja kwestionowana przez znawców prawa europejskiego: kraj członkowski wciąż współtworzący Unię nie ma swojego reprezentanta w Komisji Europejskiej, w przeciwieństwie do wszystkich innych państw UE. No, ale o tym tak naprawdę przekonamy się na przełomie października i listopada.

A oto Ci, którzy mieli być lub być może będą reprezentantami Francji, Rumunii i Węgier.

FRANCJA
Parlament Europejski odrzucił kandydaturę mojej eks-koleżanki europosłanki Sylvie Goulard. Ciekawe, że nastąpiło to nie na etapie komisji prawnej, która już na samym początku procedury zdyskwalifikowała Rumunkę i Węgra, lecz na etapie komisji rynku wewnętrznego oraz przemysłu. Sylvie Goulard miała odpowiadać za rynek wewnętrzny, przemysł i przedsiębiorczość, zajmować się polityką kosmiczną i obronną, a także promować jednolity rynek cyfrowy. Francuzka poza karierą w europarlamencie, która stała się później obciążeniem, przez kilka lat pracowała we francuskim MSZ, ukończyła prawo na Uniwersytecie w Marsylii oraz nauki polityczne w Paryżu, ale przede wszystkim jest absolwentką elitarnej ENA czyli Państwowej (Narodowej) Szkoły Administracji (w Polsce jej odpowiednikiem jest KSAP). Przez parę lat pracowała również w różnych instytucjach badawczych, aby na początku tego wieku doradzać przewodniczącemu KE Romano Prodiemu. Młodsza ode mnie niemal dwa lata kierowała francuską filią Ruchu Europejskiego czyli organizacją zwolenników totalnej federalizacji Starego Kontynentu. Europosłem była dwukrotnie (2009-2014) oraz (2014-2017). Dwa lata temu już jako protegowana formacji Macrona En Marche! weszła do rządu Edouarda Philippe’a jako minister obrony. Jej kariera w rządzie powołanym przez prezydenta Emmanuela Macrona była rekordowo krótka – zaledwie miesiąc. Na jaw bowiem wyszedł fakt wszczęcia procedury w związku z opłacanym przez Parlament Europejski jej asystentem, który zamiast pracować w Brukseli i Strasburgu świadczył pracę na rzecz jej formacji politycznej w Paryżu. Zarzut finansowania etatowych funkcjonariuszy partyjnych ruchu politycznego Macrona wlecze się za nią do dziś i o ile kiedyś pozbawił ją rządowego fotela, o tyle teraz zablokował wstęp do Komisji Europejskiej. Skądinąd pewien wpływowy i zajmujący niegdyś topowe stanowisko w UE polityk francuski mówił mi, że jej dymisja w 2016 roku była uzgodniona z Macronem, który jednocześnie chciał wyraźnie osłabić pozycję swego politycznego partnera traktowanego go jako rywala, ekspremiera Francoisa Bayrou. Za tę „usługę” dobrowolnej dymisji Madame Goulard prezydent Macron miał obiecać jej stanowisko komisarza za dwa lata. Słowa dotrzymał, choć pewnie nie przewidywał, że europarlament może jego kandydatce i jemu pokazać „gest Kozakiewicza”.

RUMUNIA
Po odrzuconej Rowanie Plumb - też mojej koleżance - europosłance, Bukareszt zagrał vabank, zgłaszając aż dwoje kandydatów: kobietę z życiorysem głównie naukowym i mężczyznę - zawodowego polityka. Tym drugim był 59-letni były wicepremier Rumunii, a obecnie, a także w poprzedniej kadencji poseł do Parlamentu Europejskiego – Dan Nica. Ten wiceszef rządzącej Partii Socjaldemokratycznej oraz minister łączności (2001-2004) i (2012- 2014) oraz minister spraw wewnętrznych (2009) jest absolwentem znanej politechniki w Jassach. Zrobił też doktorat z telekomunikacji. W tej branży pracował 11 lat. Członek postkomunistycznej partii PDSR, która płynnie - niczym PZPR w SLD - przekształciła się w PSD czyli w Partię Socjaldemokratyczną. Był bohaterem skandalu rządowego, gdy w 2009 roku premier koalicyjnego rządu Emil Boc zdymisjonował go za publiczne oskarżanie rządu o dokonywanie fałszerstw (sic!) przy nadchodzących wyborach prezydenckich. Po tej dymisji lewicowi ministrowie wyszli z rządu, ale kandydat na komisarza i tak wrócił do Rady Ministrów, tyle że po trzech latach.
Jego konkurentką jest 44-letnia Melania-Gabriela Ciot. Ta absolwentka psychopedagogiki doktoryzowała się w belgijskiej Gandawie z nauk o edukacji, a następnie już w Rumunii obroniła doktorat w dziedzinie europeistyki i stosunków międzynarodowych. Ma spory dorobek naukowy. Dopiero od 5 lat jest w polityce: najpierw jako członek gabinetów politycznych różnych ministrów, a od dwóch lat jako wiceszef MSZ. Z europarlamentu dochodzą głosy, że znacznie łatwiej będzie zaakceptować jej kandydaturę niż zawodowego polityka Dana Nice. Rumunii przypadła teka „Transport”. Na razie jednak wydaje się, że PE czeka aż nowy rząd rumuński, po upadku starego, przedstawi kolejnego, czwartego już (!) kandydata na komisarza…

WĘGRY
Byłego ministra sprawiedliwości - europosła - Laszlo Trocsanyiego zastąpił też osobiście mi znany ambasador Węgier przy Unii Europejskiej, 47-letni Oliver Varhelyi. Ten urodzony w Szegedynie prawnik i dyplomata jest absolwentem prawa europejskiego na Uniwersytecie w Aalborgu (Dania), a także prawa w macierzystym Szegedynie. Na ostatnie 24 lata, dwadzieścia jeden spędził w węgierskim MSZ, a także w resorcie sprawiedliwości, oraz przemysłu i handlu. Przez pozostałe trzy pracował w administracji Komisji Europejskiej. Od 2001 roku mieszka w Brukseli, gdzie przez 13 lat pracował na różnych stanowiskach przy stałym przedstawicielstwie Węgier przy UE, w tym od czterech lat jako ambasador. Jego kandydatura nie powinna wzbudzać większych kontrowersji. Ma objąć tekę „Sąsiedztwo i Rozszerzenie”.

Z powstawaniem Komisji Europejskiej jest trochę jak z Brexitem. Wiadomo, że kiedyś dojdzie do skutku, ale nie ma pewności kiedy…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (21.10.2019)

Komentarze (7):

Zosia2019.10.23 19:25
Halo lewackie szczochy, Nie lękajcie się ! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi !!! Bóg jest waszym pierwszym źródłem radości i nadziei !!!
Topek2019.10.23 19:23
Ja pier-dolę ! Debile z POKO złożyli protest wyborczy przeciwko swoim wyborcom !!! Ich wyborcy zamiast wpisać „x” w kratce przy nazwisku, skreślali logo POKO za nazwiskiem. Komisja Wyborcza stwierdziła, że przedszkolaki uczestniczące w próbie przedwyborczej skreślali prawidłowo karty wyborcze, natomiast wyborcy POKO mieli duże trudności.
KKK2019.10.23 19:18
Prosimy wszystkich czytelników i komentatorów Frondy o ignorowanie sku-rwiela, który przeistoczył się z "dzielnicowego" na „Björn Karlsson”. Ten przygłup kasuje pinądze od PO i będzie robił hejt tak długo jak będą mu płacić ! Ten osobnik to typowy upierdliwy wsiak, psychicznie chory. Prosimy nie czytać i nie komentować jego wypocin. Prosimy go ignorawać i przechodzić do swoich komentarzy !!! Napisaliśmy już petycję do moderatora Portalu o indentyfikację jego IP numeru, odnalezienie danych personalnych i blokadę czy ewentualne ukaranie tego szczocha.
Newsroom2019.10.23 18:46
Ten lewacki marksistowski syf wydaje mi się sam nie odejdzie, tylko trzeba będzie to towarzystwo taczkować siła ! Ten lewacki chlew, nie przywykł być na totalnym aucie !
ladychapel2019.10.23 18:23
Riczi - urodzony i wychowany w UK nieznający angielskiego Pisowski bucu - a jak to skomentujesz? "Głosy nieważne powinny być uznane jako głosy dla kandydata PiS". Wypłynęła treść protestów wyborczych. Treści pism PiS i KO do Sądu Najwyższego publikuje Polsat News. W imieniu komitetu Prawa i Sprawiedliwości wniosek dotyczący okręgu nr 100 skierował Krzysztof Sobolewski, szef komitetu wykonawczego PiS. W uzasadnieniu pojawia się zarzut, że mogło dojść do naruszenia art. 227 Kodeksu wyborczego, który miał polegać na "niewłaściwym zakwalifikowaniu głosów, jako nieważnych, podczas gdy głosy te powinny zostać uznane za ważne". W uzasadnieniu czytamy: "Różnica głosów między zwycięskim kandydatem, a kolejnym wniosła zaledwie 320 głosów. Stanowi to 0,23 proc. wszystkich oddanych głosów (136 869). Liczba głosów nieważnych wyniosła 3 344, co stanowi 2,44 proc. ogólnej liczby głosów". "Najwięcej głosów uzyskał kandydat KW Prawo i Sprawiedliwość" Na kolejnej stronie wniosku Sobolewskiego znajdujemy taką tezę: "Z powyższego wynika, że ustalenie, iż ok. 10 proc. głosów zostało nieprawidłowo uznanych za nieważne, zaś w rzeczywistości powinny być one uznane jako głosy poparcia dla kandydata Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość, decyduje o tym, że najwięcej głosów uzyskał kandydat Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość". Dalej Sobolewski uzasadnia, że liczba głosów "nieważnych z powodu podstawienia znaku 'x' obok nazwiska dwóch lub większej kandydatów wyniosła 767, a więc daleko przekracza różnicę między kandydatami z dwóch pierwszych miejsc. PiS przekonuje w piśmie, że uwzględnienie jego wniosku "nie kłóci się z procedurą wyborczą", jego celem jest "wyłącznie zweryfikowanie i potwierdzenie poprawności ustalenia wyników głosowania". Łącznie Prawo i Sprawiedliwość domaga się ponownego przeliczenia głosów w sześciu okręgach senackich (nr 75, 100, 12, 92, 95, 96). Protesty wyborcze KO Protesty Koalicji Obywatelskiej dotyczą trzech okręgów. W okręgu 26 protest dotyczy postawienia znaku "x" na logu KO, nie zaś w kratce przy nazwisku kandydata Krzysztofa Habury. Koalicja twierdzi we wniosku, że "aż 2566 głosów kandydata zostało uznanych za nieważne z uwagi na niepostawienie znaku 'x' przy nazwisku żadnego kandydata". Kolejny wniosek dotyczy okręgu nr 59, gdzie po śmierci Kornela Morawieckiego zarejestrowano Marka Komorowskiego. Według KO nie dokonano tego w ustawowym terminie. W okręgu nr 2 natomiast protest był spowodowany użyciem loga KW SLD przy kandydacie KW Lewica Polska.
Lech Keller-Krawczyk zyd homo pedofil2019.10.23 18:03
Był "dzielnicowy" z radziecką muchą. Mucha smrodu nie wytrzymała. Był "PolishPatriot", "Poliamorysta", byl "Słowianin", "Sarmata" ... Jest 𝐁𝐣𝐨𝐫𝐧 𝐊𝐚𝐫𝐥𝐬𝐬𝐨𝐧 (jak długo?) - gudłaj 𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - 𝐉𝐏𝐈𝐈𝐈 - 𝐨𝐟𝐢𝐜𝐞𝐫 𝐋𝐖𝐏 (co za żart? żyd-pedał "oficer"), 𝐃𝐚𝐫𝐢𝐚_𝐃𝐚𝐧𝐢𝐥𝐜𝐳𝐲𝐤, 𝐀𝐠𝐧𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚, 𝐔𝐫𝐬𝐳𝐮𝐥𝐚 ... i dziesiątki innych "symbolicznych" pseudonimów. 𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫-𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 żyd-genetyk "słowianszczyzny" 𝐧𝐢𝐤𝐭 (tu ma racje) żyje w tzw. lala land. Jest tak przewidywalny jak spłuczka u mnie domu, jest jak goowna w dworcowych WC - niespłukiwalny.
anonim2019.10.23 17:34
Kto by nie rządził Czarnecki zawsze z obłudnym ryjem przy korycie!