Za sprawą zapowiedzi onzetowskiego Komitetu Praw Dziecka, który chce zdelegalizowania okien życia, rozgorzała dyskusja na temat inicjatywy, dzięki której udało się w całej Europie ocalić wiele niewinnych dzieci. Zdaniem członków komitetu, okna życia naruszają m.in. prawo dziecka do poznania rodziców. Przy tej okazji ujawnili się kolejni przeciwnicy okien, jak na przykład Maria Keller-Hamela z Fundacji Dzieci Niczyje.
- Są argumenty mówiące: albo okno życia, albo śmierć. Nie mamy żadnych dowodów na to, że dzieci zostawiane w oknach życia inaczej trafiłyby na śmietnik, albo że ktoś by próbował je zabić. Należy pamiętać o tym, że dzieci, które zostawia się w oknach życia, to są dzieci zadbane, dobrze ubrane, zostawione z karteczką – stwierdziła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Także prof. Magdalena Środa, choć przekonywała, że nie ma nic przeciwko oknom życia, to chętnie by je zamknęła, bo są reliktem dawnych czasów. Jej zdaniem, nowoczesna kobieta zamiast zostawiać dziecko w oknie życia, dokona aborcji. Albo w ostateczności odda z dumą dziecko do adopcji.
W tej całej dyskusji na temat (nie)przydatności okien życia brakuje mi jednego – aby panie pokroju prof. Środy czy Marii Keller-Hamela choć przez sekundę zastanowiły się, co stanie się niechcianymi dziećmi, jeśli faktycznie okna zostaną zdelegalizowane. Aborcja – jak na razie – jest w Polsce dopuszczalna tylko w kilku ściśle określonych przepisami przypadkach. Poza tym, choć kosztuje stosunkowo niewiele, to dla niektórych kobiet uzbieranie kwoty tysiąca złotych wciąż pozostanie nieosiągalne. Ale pomijając kwestie prawne – aborcja to morderstwo, i co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Co w sytuacji, kiedy kobieta zajdzie w ciążę, ze względów moralnych wykluczy aborcję, ale nie będzie chciała/mogła wychować dziecka? Co zrobi w sytuacji, kiedy okna życia zostaną zdelegalizowane, a ona będzie wstydziła się zostawić dziecko w szpitalu?
Czy ma je „ukisić” w beczce? A może stuknąć główką o próg? Czy pani prof. Środa, która winą za śmierć małej Madzi z Sosnowca obarczyła Kościół choć przez chwilę zastanowiła się, że konsekwencją delegalizacji okien życia może być więcej takich przypadków, jak dziewczynki z Sosnowca czy chłopczyka z Będzina? Prof. Środa, która w takich sytuacjach zwykle pierwsza wini Kościół, zapewne nie dopuszcza do siebie myśli, że ona sama, dzięki tego typu deklaracjom, może być współwinna takim tragediom.
Dlatego tym bardziej przerażają mnie głosy za delegalizacją okien życia padające z ust osób, które nawet przez sekundę nie pomyślały o konsekwencjach takiego kroku. Dziś na popularnym portalu Kwejk.pl znalazłam kapitalny mini-komiks, który w bardzo prosty, choć brutalny sposób obnaża (nie)logikę oenzetowskiej komisji. Bo zdecydowanie bardziej bezpieczny dla noworodka jest zamiast okna życia śmietnik... Prof. Środzie dedykuję...
Marta Brzezińska
Link do całego mini-komiksu TUTAJ.
