Katolicka Agencja Informacyjna podała wczoraj wiadomość, że oenzetowski Komitet Praw Dziecka (CRC) będzie domagał się od UE delegalizacji Okien Życia. CRC to organ, który monitoruje wypełnianie przez państwa postanowień Konwencji o Prawach Dziecka. Ich zdaniem, funkcjonujące niemal w całej Europie Okna Życia naruszają m.in. prawo dziecka do poznania swoich rodziców. - Okna życia nie służą w najlepszym interesie dziecka lub matki – stwierdziła Maria Herczog, węgierska socjolog i członek komitetu ONZ. Zdaniem Herczog, instytucja Okien Życia owocuje tym, że matki czują się zachęcone do pozostawienia dziecka bez należytej opieki medycznej, a co więcej, często taka decyzja jest efektem przymuszenia przez terroryzujących kobietę alfonsów albo członków rodziny.

 

CRC zapowiada, że zwróci się do Parlamentu Europejskich o wprowadzenie zakazu funkcjonowania Okien Życia. Pomysł ten, zdaniem Jacka Sapy z Fundacji PRO – Prawo do Życia, to przedziwny postulat. - Organizacja Narodów Zjednoczonych już dawno oderwała się od rzeczywistości. Jeśli niektóre organy ONZ uznają, że prawem człowieka jest prawo do zabijania własnych dzieci, to trudną taką organizację od strony ideowej traktować poważnie. Można przyjąć takie założenie, że jeśli ta organizacja naprawdę uważa, że ludzkim prawem jest prawo do zabijania małych i niewinnych dzieci, to może rzeczywiście, idąc tym tropem, można wymyślać i takie koncepcje, jak ta z delegalizacją Okien Życia. Przyznam szczerze, że tego nie rozumiem, ale myślę też, że niespecjalnie należy się przejmować tym, co pada na forum ONZ. Życie jest blisko i nas i powinniśmy skupić się na tym, co w rzeczywistości można zrobić – mówi w rozmowie z Fronda.pl.

 

Pierwsze Okno Życia założyła niemiecka pastorka Gabriele Stangl w 1999 roku. Od tego czasu w całych Niemczech powstało ponad sto takich okien. W Polsce istnieją one od 2006 roku, jest ich około czterdziestu. W ciągu sześciu lat udało się dzięki nim uratować blisko pięćdziesięcioro dzieci. Jaki los spotka niechciane dzieci, jeśli ONZ faktycznie przychyli się do postulatu delegalizacji Okien Życia? I czy nie jest pewną hipokryzją argumentowanie tego absurdalnego postulatu prawem dziecka do poznania biologicznych rodziców, kiedy jednocześnie odmawia się dziecku poczętemu prawa do życia?

 

Jacek Sapa z Fundacji PRO podkreśla znaczenie Okien Życia w walce o bezbronne niewinne maluchy, podkreśla jednak również drugą stronę medalu. - Trzeba też zwrócić uwagę, że Okna Życia z jednej strony faktycznie ratują życie dzieci, z drugiej – trzeba jasno formułować przekaz: odpowiedzialność za dziecko spoczywa nie tylko na matkach, ale również na ojcach. Skoro zdecydowali się na współżycie seksualne to muszą wziąć odpowiedzialność za życie dziecka, które w konsekwencji tej decyzji się poczęło. Matka, która porzuca swoje dziecko nie może być dobrze oceniana. Ja wiem, że dziś sytuacja jest taka, jak za czasów komunizmu – kiedy Stalin uderzył małą dziewczynkę to wszyscy bili mu brawo, bo przecież mógł ją zabić. My niestety w takiej rzeczywistości żyjemy. Trzeba jednak w pierwszej kolejności wykazywać się odpowiedzialnością. Jeśli tego rodzicom brakuje, to wtedy mają szansę ratować się Oknami Życia. To, co robi ONZ jest całkowicie oderwane od rzeczywistości – konstatuje Sapa.

 

Marta Brzezińska 

fot.Szczecin.caritas.pl