Choć przepowiednia Malachiasza uchodzi za falsyfikat, my już żyjemy w czasach ostatecznych - zdjęcie
26.12.20, 14:51Fot. via: Flickr

Choć przepowiednia Malachiasza uchodzi za falsyfikat, my już żyjemy w czasach ostatecznych

8

Marta Brzezińska: Po ogłoszeniu decyzji o ustąpieniu Benedykta XVI pojawiło się mnóstwo spekulacji, jakoby jego następca miał być ostatnim papieżem przed końcem świata. Wiele z nich odwołuje się do przepowiedni św. Malachiasza.

Michał Barcikowski, Christianitas: Kariera tego XV-wiecznego falsyfikatu przypisywanego biskupowi Malachiaszowi, żyjącemu w XI wieku, jest dla mnie niebywała. W obecnej chwili ta przepowiednia jest tak wykorzystywana, tak często powtarzana, że w gruncie rzeczy poważni ludzie zaczynają ją traktować serio. Już nie tylko jako ciekawostkę. To jest dla mnie nie do pojęcia. Każdy wierzący i świadomy katolik powinien wiedzieć, jaki jest sens nauczania o Paruzji, powtórnym przyjściu Jezusa Chrystusa na ziemię, o Apokalipsie i ciężkich prześladowaniach, które mają ją poprzedzić. I wcale nie chodzi o straszenie kogokolwiek, ale upomnienie ludzi, żeby nieustannie się nawracali i nie marnowali czasu, który jest im dany. Tylko to i aż to.

Czyli katolik absolutnie nie powinien ulegać histerii, że po rezygnacji Benedykta XVI i pontyfikacie jego następcy nastąpi koniec świata?

W szerszym rozumieniu, my już żyjemy w czasach ostatecznych, w czasach Apokalipsy. I to od momentu przyjścia na ziemię Jezusa Chrystusa. Z jednej strony, cały czas w nich jesteśmy, a z drugiej – nigdy nie wiemy, kiedy one ostatecznie się spełnią. Uzależnianie tego od XV-wiecznych falsyfikatów, liczby papieży jest dla mnie nie do pojęcia, zwłaszcza jeśli mówimy o świadomych i wierzących katolikach.

Przepowiednia Malachiasza to proroctwo przypisywane irlandzkiemu biskupowi, św. Malachiaszowi. Żył on na przełomie XI i XII wieku, był arcybiskupem Armagh, najstarszej diecezji w Irlandii. Przepowiednia miała dotyczyć papieży, którzy po nim nastąpią. Każdemu z nich został przypisany jakiś przydomek, często tajemniczy. Jeśliby przypisywać te przydomki do poszczególnych pontyfikatów w takiej kolejności, w jakiej one następowały, to pontyfikat Benedykta XVI miałby przydomek „chwała oliwki”. Według tej przepowiedni, kolejnym papieżem ma zostać Piotr II, który będzie „pasł trzodę Bożą wśród utrapień na gruzach Rzymu”. Można to uznać za zapowiedź ciężkich prześladowań Kościoła. I tylko tyle.

Dlaczego uważa ją Pan za falsyfikat?

Kiedy patrzy się na treść zawartych w proroctwie przydomków, wyraźnie widać, w jak bardzo oczywisty sposób pasują one do wszystkich papieży, którzy po sobie następują do XV wieku. Stąd wydaje się oczywistym, że treść przepowiedni musiała powstać najwcześniej właśnie w XV wieku. Ktoś musiał dobrze wiedzieć, jacy byli ojcowie święci do XV wieku, że tak doskonale dopasował do nich przydomki. Wszystkie następne przydomki to czysta fantazja literacka. Dziwię się jednak, że w takim kontekście rozmawiamy o decyzji Benedykta XVI, bo katolik w ogóle nie ma prawa wierzyć w takie przepowiednie. Jeśli już, to katolik winien przywiązywać wagę do ostrzeżeń zawartych w Piśmie świętym. Winien je traktować jako przestrogę, by nie marnować czasu, jaki został nam dany.

Skąd się wzięła ta przepowiednia, która szczególnie w ostatnim czasie stała się mocno popularna? Jaka jest jej geneza?

Przepowiednia Malachiasza to proroctwo przypisywane irlandzkiemu biskupowi, św. Malachiaszowi. Żył on na przełomie XI i XII wieku, był arcybiskupem Armagh, najstarszej diecezji w Irlandii. Przepowiednia miała dotyczyć papieży, którzy po nim nastąpią. Każdemu z nich został przypisany jakiś przydomek, często tajemniczy. Jeśliby przypisywać te przydomki do poszczególnych pontyfikatów w takiej kolejności, w jakiej one następowały, to pontyfikat Benedykta XVI miałby przydomek „chwała oliwki”. Według tej przepowiedni, kolejnym papieżem ma zostać Piotr II, który będzie „pasł trzodę Bożą wśród utrapień na gruzach Rzymu”. Można to uznać za zapowiedź ciężkich prześladowań Kościoła. I tylko tyle.

Dlaczego uważa ją Pan za falsyfikat?

Kiedy patrzy się na treść zawartych w proroctwie przydomków, wyraźnie widać, w jak bardzo oczywisty sposób pasują one do wszystkich papieży, którzy po sobie następują do XV wieku. Stąd wydaje się oczywistym, że treść przepowiedni musiała powstać najwcześniej właśnie w XV wieku. Ktoś musiał dobrze wiedzieć, jacy byli ojcowie święci do XV wieku, że tak doskonale dopasował do nich przydomki. Wszystkie następne przydomki to czysta fantazja literacka. Dziwię się jednak, że w takim kontekście rozmawiamy o decyzji Benedykta XVI, bo katolik w ogóle nie ma prawa wierzyć w takie przepowiednie. Jeśli już, to katolik winien przywiązywać wagę do ostrzeżeń zawartych w Piśmie świętym. Winien je traktować jako przestrogę, by nie marnować czasu, jaki został nam dany.

Oczywiście. Niemniej, wiele osób, także katolików, traktuje tę przepowiednię całkiem serio. Co więcej, bodaj w TVN widziałam wypowiedź katolickiego księdza, który od wielu zajmuje się tym proroctwem.

Przepowiednia krąży, a ludzie, którzy ją powtarzają/czytają, nie znają jej faktycznej treści. W takiej zwulgaryzowanej wersji proroctwo mówi, że ostatni papież będzie czarnoskóry. A w tekście przepowiedni Malachiasza przecież nic takiego nie ma! Jest tylko mowa o tym, że przedostatni z tej listy papieży, czyli w tym wypadku Benedykt XVI, ma mieć przydomek „chwała oliwki”, co niektórzy interpretowali jako zapowiedź koloru skóry. Tak się jeszcze złożyło, że właśnie Benedykt XVI miał w herbie głowę czarnoskórego mężczyzny. Ale to jest czysta fikcja literacka.

Abstrahując od przepowiedni św. Malachiasza, która jest – jak Pan zapewnia – falsyfikatem i katolicy nie powinni się nią zajmować, to jednak grzechem nie jest zastanawianie się, skąd mógłby pochodzić następca Benedykta XVI.

Oczywiście, ale kwestia pochodzenia poszczególnych kandydatów będzie dla kardynałów kwestią drugo-, jeśli nie trzeciorzędną. Oni przede wszystkim będą starali się znaleźć kogoś, kto ma osobiste przymioty, ducha, odpowiednią wiedzę, świętość, pobożność, siłę ducha, ale i siłę ciała, by dobrze sprawować obowiązki papieża. Dopiero kiedy kogoś takiego znajdą, będą patrzeć na to, czy kandydat pochodzi z Ameryki Płd., Afryki lub Azji. Ewentualnie dopiero wtedy mogą zastanawiać się, czy miejsce pochodzenia będzie pomagać tej osobie, czy będzie dla niej jakąś przeszkodą. Z pewnością nie stanie się tak, że kardynałowie założą sobie, że szukają kogoś z Afryki. To byłaby bardzo prymitywna wizja.

To trochę tak, jak z parytetami.

Dokładnie. Kiedy rozporządzenie o parytetach wchodzi w życie, czy to na listach wyborczych czy w radach nadzorczych firm rozpoczyna się dramatyczne poszukiwanie – „dajcie mi kobietę, która by się nadawała!”. Tutaj jednak nie będzie tak, że kardynałowie zaczną szukać czarnoskórego kandydata na papieża. Szukamy najlepszego. Tego, którego uważamy za najlepiej przygotowanego, posiadającego najlepsze przymioty do tego, żeby ten urząd sprawować. A to, skąd on będzie pochodził, to ma znaczenie dopiero na dalszym miejscu. Oczywiście, nie twierdzę, że pochodzenie nie ma żadnego znaczenia. Jeśli będzie kilku kandydatów o podobnych przymiotach, których kardynałowie będą wysoko cenić, to być może wtedy jakimś kryterium ułatwiającym wybór będzie to, czy jest to Europejczyk, Afrykanin czy Amerykanin  To drugo- albo nawet trzeciorzędna kwestia i sugerowałbym, żeby tak właśnie na nią patrzeć. Inaczej nie zrozumiemy do końca, dlaczego w 2005 roku na papieża wybrano kard. Ratzingera. Wtedy także wielu komentatorów mówiło, że czas na papieża spoza Europy, na kogoś młodego, kto po długim pontyfikacie Jana Pawła II, w ostatnich latach naznaczonego starością i cierpieniem, z nową mocą i z zupełnie nowej perspektywy spojrzy na pewne sprawy. I co się okazało? Wybrano prawie osiemdziesięcioletniego Niemca. Co więcej, człowieka ściśle związanego z Kurią Rzymską. Zatem wybór całkowicie wbrew temu, co przewidywano. Dlaczego tak się stało? Bo szukano człowieka o osobistych przymiotach. Kiedy go znaleziono, nie miało znaczenia to, że jest Niemcem.




Komentarze (8):

czeslo2021.07.26 10:48
CZY ŻYJEMY W CZASACH KOŃCA TEGO SYSTEMU RZECZY? Biblia opisuje wydarzenia i warunki, jakie miały charakteryzować „zakończenie [obecnego] systemu rzeczy”, inaczej mówiąc, „koniec świata” (Mateusza 24:3; Biblia Tysiąclecia, wyd. V). Okres ten nazwano też „dniami ostatnimi”, „czasem końca” lub „kresem czasów” (2 Tymoteusza 3:1; Daniela 8:19; Edycja Świętego Pawła). Zgodnie z proroctwami miały wtedy występować pewne znamienne zjawiska, między innymi: • wojny na ogromną skalę (Mateusza 24:7; Objawienie 6:4) • głód (Mateusza 24:7; Objawienie 6:5, 6) • wielkie trzęsienia ziemi (Łukasza 21:11) • zarazy, czyli epidemie (Łukasza 21:11) • wzrost przestępczości (Mateusza 24:12) • rujnowanie ziemi (Objawienie 11:18) • upadek moralny — ludzie mieli się stać „niewdzięczni, nielojalni, (...) nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci, zdrajcy, nieprzejednani, nadęci pychą” (2 Tymoteusza 3:1-4) • upadek rodziny — ludzie mieli być „wyzuci z naturalnego uczucia”, a dzieci ‛nieposłuszne rodzicom’ (2 Tymoteusza 3:2, 3) • zanikanie miłości do Boga (Mateusza 24:12) • wyraźne przejawy obłudy religijnej (2 Tymoteusza 3:5) • lepsze zrozumienie proroctw biblijnych, między innymi dotyczących dni ostatnich (Daniela 12:4) • ogólnoświatowe dzieło głoszenia dobrej nowiny o Królestwie (Mateusza 24:14) • powszechne lekceważenie, a nawet wyszydzanie dowodów wskazujących na zbliżanie się końca (Mateusza 24:37-39; 2 Piotra 3:3, 4) • jednoczesne spełnianie się wszystkich tych proroctw, a nie tylko części czy nawet większości z nich (Mateusza 24:33). Czy żyjemy w „dniach ostatnich”? Tak. Sytuacja na świecie oraz chronologia biblijna wskazują, że dni ostatnie rozpoczęły się w roku 1914. W niebie zaczęło wtedy panować Królestwo Boże, a jednym z jego pierwszych dokonań było wyrzucenie stamtąd Szatana Diabła i demonów oraz ograniczenie ich wpływu do ziemi (Objawienie 12:7-12). Oddziaływanie Szatana widać w wielu niegodziwych postawach i czynach ludzi, które sprawiają, że dni ostatnie to „krytyczne czasy trudne do zniesienia” (2 Tymoteusza 3:1).
ONA2020.12.27 15:07
Falsyfikatem są takie myśli, ze to Proroctwo to falsyfikat.
stan12020.12.27 12:37
Proroctwo Boże przekazane przez Malachiasza nierychło się wypełni to tylko kwestia krótkiego czasu,niedowiarkowie jeżeli dożyja to zobaczą.
czekista2020.12.27 9:19
Przestancie pieprzyc o czasach ostatecznych. Nie wiecie nawet co mial na mysli ten, ktory je wymysli. Zawsze straszy sie czasami ostatecznymi, bo nikt nie wie co one znaczal
Noe2020.12.26 17:56
Franciszek nie zostal wybrany przez Ducha Sw. Dlatego nie jest u Malachiasza. F. to falszywy prorok! Dopiero po nim bedzie wybrany Petrus Romanus II (przez Ducha Sw.). Ostatni papiez!
rebeliant2020.12.27 18:56
A on będzie z Rosji pochodzić: Pet (Petersburg) - rus (Rosja) Romanus II (od caratu Romanowa).
abraham2020.12.26 17:51
To jest ZADEN FALSYFIKAT!!!!!!!!!!!!!!!!!
tymczasem w prawdziwym świecie2020.12.26 15:22
https://wiadomosci.wp.pl/wybuch-w-nashville-policja-znalazla-ludzkie-szczatki-6590297702030112a