07.01.14, 15:07Donald Tusk (fot. Presidential Press and Information Office/Wikipedia)

Beata Kempa pisze do premiera Tuska ws. jego „haniebnych” słów nt. zespołu parlamentarnego „Stop gender”

Posłanka Solidarnej Polski Beata Kempa jest oburzona reakcją premiera Donalda Tuska na zapowiedź utworzenia parlamentarnego zespołu „Stop gender”. „Większej histerii i większych głupstw dawno nie słyszałem, jeśli w ogóle, od tych dotyczących kwestii gender” - powiedział premier, odnosząc się do dyskusji, jaką spowodował list biskupów na Niedzielę Świętej Rodziny.

Przypomnę, że Episkopat Polski w liście czytanym w kościele w niedzielę Św. Rodziny opowiedział się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, ale równocześnie wskazał na niebezpieczeństwo niwelowania wartości płci. Stanął w obronie tradycyjnego modelu rodziny i zasad moralnych, które od tysiąca lat stanowią fundament rozwoju naszej kultury. A przecież to właśnie w rodzinę rozumianą jako wyłączny związek kobiety i mężczyzny, de facto wymierzone są m.in. plany ustawodawcze Pańskiego rządu” - pisze Kempa w liście do Tuska, argumentując w ten sposób potrzebę powołania parlamentarnego zespołu „Stop gender”.

Posłanka Solidarnej Polski odnosi się do stwierdzenia premiera, jakoby „nie słyszał większych głupstw” na temat gender. „Jeżeli dla Pana głupstwem jest przeprowadzanie zajęć w wielu polskich przedszkolach,które maja zmierzać w konsekwencji do tego aby dziecko miało świadomość, że płeć biologiczna nie istnieje, że wychowawcy wg scenariusza nie mają używać wobec dzieci odniesienia "ona " i "on". Wszystko jest bezpłciowe. Dzieci mogą określić same swoja płeć w okolicy czwartego roku życia” - wylicza Kempa i przystępuje do ataku. Premierowi stawia pytania: „Czyż nie są to bestialskie eksperymenty na dzieciach?! Czy wg Pana jest to normalne? Czy Pana zmuszano w wieku 3 czy 4 latach, aby na siłę bawił się Pan lalkami, albo ubierano Pana w spódniczki po to aby odnaleźć swoją płeć?!”

Kempa oświadcza, że to się właśnie dzieje pod rządami Tuska i jego „chorym przyzwoleniem” i oświadcza, że nie pozwoli na krzywdzenie dzieci. „Mnie Pan może atakować do woli, ale nie pozwolę, aby ta chora ideologia doprowadzała dzieci do zaburzeń psychicznych. Na ten moment z Pańskich słów odczytuję, że w tej sprawie jest Pan kompletnym ignorantem i winien się Pan douczyć z normalnych podręczników i nie ulegać chorej propagandzie. Pana konstytucyjnym obowiązkiem jest przestrzeganie art. 48 i 53 Konstytucji” - wylicza posłanka Solidarnej Polski.

Pańska reakcja jest zupełnie nie na miejscu. Obraża bowiem nie tylko instytucję tak zasłużoną w historii naszego kraju, ale również jej członków – wspólnotę katolicką, czyli zdecydowaną większość Polaków.  Podżeganie do wojny ideologicznej jest jednym ze sposobów odwracania  przez Pana uwagi od nieudolnego rządzenia. Od trapiącej Polaków biedy, bezrobocia i beznadziei codzienności. Przypuszczam jednak, że Pana motywacje w tym względzie są szersze. Opowiadając się przeciwko Kościołowi wpisuje się Pan w główny nurt europejskiego Nihilizmu, z którego lewica europejska chciałaby uczynić główną ideę Europy. Czy to przypadek, że krytykuje Pan wartości chrześcijańskie a nie środowiska lewicowe w tym samym czasie, gdy na Zachodzie rozważana jest Pana kandydatura do wysokich urzędów w UE?Wiele wskazuje na to, że w ten sposób chce Pan zwiększyć swoje szanse na lukratywną posadę” - czytamy w liście Kempy do premiera Tuska.

Na koniec Kempa apeluje do Tuska, aby zaprzestał wojny ideologicznej i zajął się rzeczywistymi problemami, które każdego dnia trapią Polaków. Posłanka Solidarnej Polski kategorycznie żąda „wycofania się z krytyki zespołu parlamentarnego „Stop gender” i poparcia dla jego prac”.

MBW

Komentarze

anonim2014.01.7 15:10
Pasać krowy premierze, a nie brać się za politykę.
anonim2014.01.7 15:24
Wy politycy liczcie się z tym, że w obronie swojego dziecka, któryś z ojców nie wytrzyma i prywatnie dobierze się wam do dupska.
anonim2014.01.7 16:25
@PawelBrono
anonim2014.01.7 16:27
@PawelBronowski Dlaczego gender nie jest rzeczywistym problemem ? W jakim zatem celu się go tak usilnie lansuje ?
anonim2014.01.7 16:41
Inżynieria społeczna mająca na celu "zmianę stereotypów dot. płci" (czytaj: kompletne odrzucenie antropologii komplementarności płci na rzecz dziwacznej antropologii rozmycia ról płciowych) już JEST w Polsce wdrażana prawnie. Sądzę, że rozmaite naparzanki słowne w rodzaju opisywanej tu reakcji Tuska stanowią w istocie zasłonę dymną - antychrześcijańskie lewactwo buduje tymczasem fundamenty prawne. Kto nie wierzy, może zajrzeć na stronę internetową Fundacji Edukacji Przedszkolnej, gdzie w zakładce "Pobieralnia" wszystko jest szczegółowo opisane. Poniżej charakterystyczny cytat z jednego z oświadczeń. Zwróćmy uwagę, że nie pisze się już, że prezentowane propozycje są "zgodne z polskim prawem" Jesteśmy już dalej - autorki piszą, że wynika to "obowiązujących nas przepisów": "Poradnik dla nauczycieli – „Jak stosować zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn” zamieszczony na naszej stronie internetowej nie jest programem nauczania. Jest to pozycja pomocnicza dla nauczycieli, której celem jest wsparcie w przygotowaniu scenariuszy zajęć przełamujących stereotypowe postrzeganie ról męskich i kobiecych. Prowadzenie tego typu zajęć jest związane z obowiązującymi nas przepisami. Każdy projekt współfinansowany przez Unię Europejską musi zawierać elementy związane z zasadą równości szans kobiet i mężczyzn: „To obowiązek prawny, zapisany w umowach wiążących wszystkie instytucje zaangażowane w realizację POKL w Polsce i korzystające ze środków EFS” – pisze Ministerstwo Rozwoju Regionalnego na pierwszych stronach poradnika („Zasada równości szans kobiet i mężczyzn w projektach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki”, MRR, Departament Zarządzania Europejskim Funduszem Społecznym, Warszawa 2010). Zasada ta jest normą wdrażaną we wszystkich projektach realizowanych w całej Polsce."
anonim2014.01.7 16:48
Komuna bolszewicka przełamywała stereotypowe postrzeganie świata stosując środki przymusu fizycznego; panie z lewicowych organizacji agresywnego feminizmu (jedną z autorek poniższych programów jest szefowa Feminoteki) wolą łączyć przymus administracyjny z manipulacją psychologiczną dokonywana na najmłodszych.
anonim2014.01.7 17:30
Minister kultury rozwala kulture, premier - uwaza za bzdure teze o komplementarnosci plci...Przeciez trzeba gonic to tałatajstwo przy najblizszych wyborach, poki czas!
anonim2014.01.7 17:53
Fascination, Ile razy mam Ci tłumaczyć że liczba katolików uczęszczających na niedzielne Msze święte okazuje poziom religijności tychże katolików a nie ich rzeczywistą ilość. Ilość katolików określa się na podstawie liczby chrztów pomniejszonej o liczbę zgonów oraz liczbę formalnych wystąpień z Kościoła. Jesteś w stanie dostrzec różnicę pomiędzy czyjąś przynależnością do Kościoła a poziomem religijności członków danego Kościoła..?
anonim2014.01.7 18:02
@Henryk Krzyżanowski Jest tak jak piszesz. Dlatego w miarę naszych możliwości musimy informować społeczeństwo, co nasi pryncypałowie rządzący zamierzają zrobić. Podaję link http://www.maleprzedszkola.pl/Pobieralnia Polityka równościowa w programach przedszkolnych.pdf pobierz Strona Fundacji Edukacji Przedszkolnej Równość płci (plików: 5) 1. Oświadczenie Fundacji Edukacji Przedszkolnej 2. Polityka równościowa w programach przedszkolnych 3. Poradnik dla nauczycieli str. 24 4. Oświadczenie w sprawie poradnika dla nauczycieli 5. Poradnik - Zasada równości szans kobiet i mężczyzn =============== Odpowiedzialność za dziecko jest naturalnym prawem rodzica. Konstytucja RP gwarantuje nam prawo do określania rodzaju nauczania i wychowania dzieci Art. 48. 1. Rodzice mają prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania. Art. 53. 3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej jakoś inaczej interpretuje artykuły, czy zwyczajnie pozbawia nas naszych zagwarantowanych praw?
anonim2014.01.7 18:40
Tusk to analfabeta i matoł skończony!
anonim2014.01.7 18:50
Ciekawe, że jak ktoś twierdzi, że jest np. praktykującym buddystą, to nikt go nie pyta, czy zna wszystkie zasady swojej religii. Co więcej, takie osoby wręcz chełpią się tym, że zasady poznawać będą przez całe swoje życie i powoli zgłębiać będą tajemnice. Natomiast, jak mowa o katoliku, to już Ci sami ludzie twierdzą, że jeśli nie zna wszystkich doktryn wiary i nie potrafi encyklopedycznie opisać wybranych świąt, to żaden katolik i nie należy go wliczać w katolickie statystyki. Czyż to nie ciekawe?
anonim2014.01.7 18:56
@Fascination: Jako zdecydowany przeciwnik państwa, tutaj jestem, o dziwo, skłonny przyznać Pani rację w sporze o liczbę katolików. Ale od razu zapytam: a co to ma do rzeczy? Przecież samozwańczy rewolucjoniści próbujący w imię ideałów skrajnego feminizmu robić zamęt w głowie trzylatków, robią to WBREW rodzicom. Sami to zresztą potwierdzając - oni/one chcą "przełamywac stereotypy dotyczące płci". I przyznają, ze muszą zaczynać od przedszkola, bo w szkole już będzie za późno. Jeśli robią to w oparciu o państwo i prawo stanowione, jest to przemoc w czystej postaci. Bolszewicy tak walczyli z religią - dla dobra ciemnych ludzi, rzecz jasna. Uprzedzając Pani zastrzezenia - ja się zgadzam z częścią twierdzeń feministek o gorszej sytuacji kobiety. Katolickim feministą był w jakims sensie JP II. Problem w tym, że rewolucja proponowana (i cichcem odgórnie wprowadzana) wcale sytuacji nie poprawi. Trzeba wychowywać mężczyzn i kobiety do wzajemnego poszanowania swojej odmienności, swoich potrzeb, swojej niekompletności. Ale przecież nie próbując robic rewolucji!
anonim2014.01.7 19:19
@berber: To zalezy - tam, gdzie spieramy się o jakies kwestie dotyczące całego społeczeństwa, jestem skłonny przyjać ostrzejsze kryterium - zeby być fair wobec dyskutanta. Ale formalnie ma Pan rację - z pewnością ktoś, kto przestrzega corocznej spowiedzi też jest katolikiem. Ale czy będzie popierał postulaty oparte o nauczanie Kościoła w takich kwestiach jak in vitro? Byłbym sceptyczny.
anonim2014.01.7 19:59
Fascination Wypowiedź księdza, którą cytujesz padła na katechezie i miała przede wszystkim zmotywować uczniów do praktykowania wiary oraz pokazania bezsensu pewnych zachowań czy wypowiedzi niektórych katolików. W tym tylko sensie może ona być uznana za słuszną. Gdyby tego księdza zapytać na jakiej podstawie ktoś staje się katolikiem i czy brak uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej anuluje skutki Chrztu, wypowiedź tego księdza byłaby zupełnie inna. Sam brak praktyk religijnych jeszcze nie zrywa przynależności katolika do Kościoła. Taka sytuacja co najwyżej podważa sens owej przynależności, ale samej przynależności nie likwiduje. Owszem jest rzeczą śmieszną i bezsensowną być katolikiem tylko na podstawie chrztu z całkowitym pominięciem praktyk religijnych ale fakty są takie że o przynależności do Kościoła decyduje chrzest a nie stopień uczestnictwa w praktykach religijnych. Faktem jest zatem to ze formalnie jesteś katoliczką, nawet jeżeli zupełnie straciłaś wiarę katolicką. Owszem to jest bez sensu ale sprawczynią owego bezsensu jesteś Ty sama. Zawsze możesz tę sprawę formalnie uregulować i wtedy wszystko stanie się jasne i sensowne. Dopóki tego nie zrobisz jesteś formalnie katoliczką i Kropka. Kwestia chrztu dzieci też jest jasno uregulowana: rodzice którzy proszą o chrzest dla swojego dziecka składają wyznanie własnej wiary oraz składają deklarację wychowania dziecka w wierze. A zatem nie jest też tak że chrzest dziecka jest jakimś aktem zupełnie bezwolnym i nieuświadomionym. Rodzicie świadomie i dobrowolnie proszą o chrzest dla dziecka a potem świadomie i dobrowolnie zobowiązują się do wychowania tego dziecka w wierze. Pozdrawiam.
anonim2014.01.7 21:08
kontestator Na innym wątku toczyła się dyskusja czy da się poważnie rozmawiać z niektórymi ateistami. Twoja wypowiedź wskazuje na to, że się nie da. Chrzest jest udzielany na świadomą i dobrowolną prośbę rodziców, których obowiązkiem jest wychowanie dziecka zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami. Niemowlę nie ma możliwości dokonania wyboru tego systemu wartości w jakim ono chce być wychowywane. A proces jego wychowania rozpoczyna się już od chwili jego narodzin. Stąd rodzice wychowują swoje dzieci w takim systemie wartości, jaki sami uznają za słuszny. Jeżeli Ty tego nie rozumiesz, to dalsza dyskusja z Tobą traci po prostu sens, Nie ma tu żadnego wymuszania czegokolwiek. Ani rodziców nikt nie zmusza, ani dziecka nikt nie zmusza. No chyba że dla Ciebie wychowanie polega na zmuszaniu. W takim razie podważyć należałoby Twoją narodowość polską, urodziłeś się w Polsce choć nikt Cię nie pytał w jakim kraju chcesz się urodzić a potem o zgrozo wychowano Cię na Polaka, który też jest zmuszany do tego aby mówić w tym kraju po polsku.
anonim2014.01.7 21:51
AirWolf No widzisz, jak chcesz sensownie zapytać to możesz uzyskać sensowną odpowiedź. Skutki chrztu można rozumieć dwojako: 1. chrzest jako akt formalno-prawny potwierdzony wpisem do Księgi Chrztu. 2. chrzest jako Sakrament, który dokonuje zmian w człowieku o charakterze metafizycznym. Akt formalno-prawny zawsze można zmienić na przykład przez odpowiednią adnotację w Księdze Chrztu. Skutków o charakterze metafizycznym zmienić się nie da. Jeżeli w jakiejś debacie publicznej, na przykład z ateistami, mówi się o czysto instytucjonalnej (nie metafizycznej) przynależności do Kościoła, to mowa jest tylko i wyłącznie o tej formalno-prawnej przynależności do Kościoła a nie o tej przynależności, która posiada charakter metafizyczny. Dlaczego tak jest? Ano dlatego że w debacie publicznej obowiązują zasady weryfikowalności przynależności do danej instytucji, wyłącznie w sensie formalno-prawnym a nie w sensie metafizyczno-duchowo-mistycznym. Owszem taka przynależność metafizyczno-duchwo-mistyczna jest wieczna i nie można jej zmienić ale tego rodzaju przynależność nie może już być przedmiotem jakiejś publicznej debaty. Tego rodzaju przynależność może być definiowana i wyrażana jedynie przez samych katolików, ponieważ katolicy faktycznie uznają rzeczywiste skutki Sakramentu także i w tym sensie metafizyczno-duchowo-mistycznym. Pozdrawiam. Pozdrawiam
anonim2014.01.7 22:02
Gandalf. Doucz się człowieku o co idzie w religii, jeśli w ogóle zrozumiesz. http://www.youtube.com/watch?v=2qnsf0xF320
anonim2014.01.7 22:14
.eee Ależ ja doskonale rozumiem o co chodzi w religii :) To spotkanie rekolekcyjne, posiada charakter ewangelizacyjny i w najmniejszym stopniu nie stoi w sprzeczności z tym co napisałem. Moja wypowiedź nie posiadała charakteru ewangelizacyjnego. Posiadała charakter czysto informacyjny i wyjaśniający w w stosunku do problemu, jaki tu został postawiony i tyle. Masz rację! Zupełnie nie rozumiem. Ale nie jest tak, że ja nie rozumiem nauki ewangelizacyjnej . Tę naukę akurat doskonale rozumiem. Nie rozumiem natomiast dlaczego te właśnie naukę kierujesz do mnie a już zupełnie nie rozumiem dlaczego link do tej nauki umieściłeś właśnie w tym wątku.. Pozdrawiam.
anonim2014.01.7 22:36
AirWolf Nie jest tak jak mówisz. O tym jak liczyć bezrobotnych faktycznie decyduje kryterium tego kogo uznajemy za bezrobotnego., które nie jest do końca jednoznaczne. Tutaj tych kryteriów faktycznie może być dużo: Czy bezrobotny to jest ten kto nie jest zatrudniony (osoby nieletnie, które nie sa zatrudnione są bezrobotne), czy ten kto nie chce być zatrudniony (nie podjął żadnej pracy mimo że mu ja proponowano), czy ten kto nie może być zatrudniony (bo jest inwalidą) itd itp. W przypadku formalnej przynależności do Kościoła sprawa jest jasna: jedynym kryterium takiej przynależności jest chrzest potwierdzony formalnym wpisem w Księdze Chrstu. Innego kryterium w tej sprawie po prostu nie ma. Możesz na to nawet popatrzeć jak na przynależność do klubu sportowego. Ktoś albo jest czlonkiem tego klubu ponieważ jest do niego zapisany albo takim członkiem nie jest ponieważ nie jest już zapisany. Inną sprawą jest to czy ten zapisany członek klubu faktycznie uprawia jakiś sport czy nie uprawia, czy płaci składki czy nie płaci, czy przestrzega regulaminu czy nie. Cokolwiek by nie powiedzieć, dopóki taki nawet "krnąbrny" członek klubu nie zostanie skreślony z listy jest członkiem tego klubu i tyle. W kwestii przynależności do danej organizacji sprawa jest naprawdę prosta i jednoznacznie weryfikowalna. Pozdrawiam.
anonim2014.01.7 22:51
AirWolf Jeżeli ktoś chce podać w jakikolwiek sposób weryfikowalną i sprawdzalną liczbę katolików, to musi policzyć ilość osób ochrzczonych w Kościele Katolickim. Innej metody udzielenie odpowiedzi na to pytanie nie ma. Jeżeli ktoś chce badać stopień religijności katolików, to bada stopień udziału katolików w praktykach religijnych, poziom ich wiedzy religijnej, udział w różnych grupach religijnych, stopień przestrzegania religijnych zasad moralnych itd. Ale poziom życia religijnego wynikający z przynależności do danego Kościoła i sama przynależność do danego Kościoła, to są jednak dwie różne sprawy. Pozdrawiam.
anonim2014.01.7 23:04
AirWolf Podam inny przykład: Do szkoły jest zapisanych 1000 uczniów. Dyrektor dostaje subwencję na taką liczbę uczniów jaka jest zapisana do szkoły a nie na liczbę takich tylko uczniów, którzy chcą się uczyć, dobrze się uczą, nie wagarują albo nie chorują. O przynależności ucznia do szkoły decyduje wpis na listę uczniów w szkole a nie stosunek owych uczniów do szkoły.. Teraz wszystko jasne..?
anonim2014.01.7 23:43
"A piłkarz, który jest tylko na liście ale nawet na ławce nie siedzi jest częścią drużyny?" O tym kto decyduje o przynależności do drużyny, decydują kontrakty. Natomiast 18-stka meczowa z samej swej istoty jest płynna, jedni do niej wskakują, drudzy wylatują. Piłkarz bez ważnej umowy ani z niej nie wyleci, ani do niej nie wskoczy, bo nie należy do drużyny. Natomiast po przeczytaniu tej dyskusji, mam nadzieje tylko, że nie zlecą się tu korwinowcy z libertarianami i nie będą sobie uzurpować prawa do zwolnienia z: płacenia podatków, ubezpieczeń społecznych, respektowania kodeksu pracy czy zakazu posiadania broni bez zezwolenia. Przecież nikt nigdy do żadnego stowarzyszenia socjalistów ich nie zapisywał, a dyskryminacja ze względu na światopogląd to łamanie tzw. "praw człowieka".
anonim2014.01.8 1:08
płatne trolle na zleciały na żer....na dzieciach eksperymenty chcą robić a DEBILE przyklaskują
anonim2014.01.8 7:24
To jest ważny temat i bardzo na czasie, ale dyskusja została strollowana kompletnie w bok - zatem jeszcze raz napiszę, co myślę o tekście. Premier udaje, że nie wie, że samozwańczy rewolucjoniści, próbujący w imię ideałów skrajnego feminizmu robić zamęt w głowie trzylatków, robią to WBREW rodzicom. Sami to zresztą potwierdzając - oni/one chcą "przełamywac stereotypy dotyczące płci". I przyznają, ze muszą zaczynać od przedszkola, bo w szkole już będzie za późno. Nieważne, czy robią to z przekonania o własnej słuszności, czy z jakichś innych motywów - ważne, że robią to w oparciu o państwo i prawo stanowione, jest to zatem przemoc państwowa w czystej postaci. Bolszewicy tak walczyli z religią (metody były bardziej brutalne, bo czasy były inne) - zwalczali stereotypy religijne dla dobra ciemnych ludzi, rzecz jasna. Uprzedzając zastrzeżenia genderystów - ja się zgadzam z częścią twierdzeń feministek o gorszej sytuacji kobiety. Katolickim feministą był w jakims sensie JP II. Problem w tym, że rewolucja proponowana (i cichcem odgórnie wprowadzana) wcale sytuacji nie poprawi. Trzeba wychowywać mężczyzn i kobiety do wzajemnego poszanowania swojej odmienności, swoich potrzeb, swojej niekompletności. Ale przecież próba zrobienia rewolucji tylko zaszkodzi obu płciom - bo ta rewolucja opiera się na błedzie antropologicznym, tzn. na odrzuceniu komplementarności płci na rzecz ich nieokreśloności.
anonim2014.01.8 7:30
Inżynieria społeczna czyli przemoc oświatowa mająca na celu "zmianę stereotypów dot. płci" (czytaj: kompletne odrzucenie antropologii komplementarności płci na rzecz dziwacznej antropologii rozmycia ról płciowych) już JEST w Polsce wdrażana prawnie. Sądzę, że rozmaite naparzanki słowne w rodzaju opisywanej tu reakcji Tuska stanowią w istocie zasłonę dymną - antychrześcijańskie lewactwo buduje tymczasem fundamenty prawne. Kto nie wierzy, może zajrzeć na stronę internetową Fundacji Edukacji Przedszkolnej, gdzie w zakładce "Pobieralnia" wszystko jest szczegółowo opisane. Poniżej charakterystyczny cytat z jednego z oświadczeń. Zwróćmy uwagę, że nie pisze się już, że prezentowane propozycje są "zgodne z polskim prawem" Jesteśmy już dalej - autorki (w tym szefowa Feminoteki) piszą, że wynika to "obowiązujących nas przepisów": "Poradnik dla nauczycieli – „Jak stosować zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn” zamieszczony na naszej stronie internetowej nie jest programem nauczania. Jest to pozycja pomocnicza dla nauczycieli, której celem jest wsparcie w przygotowaniu scenariuszy zajęć przełamujących stereotypowe postrzeganie ról męskich i kobiecych. Prowadzenie tego typu zajęć jest związane z obowiązującymi nas przepisami. Każdy projekt współfinansowany przez Unię Europejską musi zawierać elementy związane z zasadą równości szans kobiet i mężczyzn: „To obowiązek prawny, zapisany w umowach wiążących wszystkie instytucje zaangażowane w realizację POKL w Polsce i korzystające ze środków EFS” – pisze Ministerstwo Rozwoju Regionalnego na pierwszych stronach poradnika („Zasada równości szans kobiet i mężczyzn w projektach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki”, MRR, Departament Zarządzania Europejskim Funduszem Społecznym, Warszawa 2010). Zasada ta jest normą wdrażaną we wszystkich projektach realizowanych w całej Polsce."
anonim2014.01.8 8:58
Tusku - ty zboczeńcu, a może jesteś dziewczynką, a twoja córeczka chłopczykiem ?!
anonim2014.01.8 9:30
Fascination Albo zachowujesz się i piszesz poważnie a wtedy jesteś traktowana poważnie i z szacunkiem albo zachowujesz się i piszesz jak rozwydrzona nastolatka i wtedy jesteś traktowana jak rozwydrzona nastolatka. Wybór należy do Ciebie. Podstawą formalnej przynależności do Kościoła jest fakt przyjęcia Sakramentu Chrztu. Ten fakt jest udokumentowany formalnym wpisem do Księgi Chrztu potwierdzonym odpowiednimi dokumentami. I bardzo Cię proszę abyś przestała dyskutować z faktami, jeżeli nadal mam Cię traktować poważnie. Zupełnie inną sprawą jest to w jaki sposób osoba ochrzczona osobiście potwierdza tę swoją przynależność do Kościoła w swoim życiu. I dobrze by było, żebyś też to rozróżnienie łaskawie zechciała do wiadomości przyjąć i w dalszych swoich dywagacjach je uwzględnić. Tak samo jak istnieją zasady formalnego wstępowania do każdej organizacji czy instytucji, tak samo istnieją zasady formalnego z niej występowania. W Kościele tez takie zasady występują i dokładnie wiadomo na czym one polegają. Twoje prywatne dywagacja na temat sensowności, słuszności, rozumności owych zasad to jest tylko i wyłącznie Twoja i tylko Twoja sprawa. Te Twoje dywagacje nie mają żadnego wpływu na zasady, które są ustanowione zupełnie niezależnie od tego co Ty na ten temat sobie prywatnie myślisz. Powtarzam: Twoje dywagacje na temat tego co według Ciebie jest sensowne a co według Ciebie sensowne nie jest, jak według Ciebie jest a jak być powinno, co według Ciebie jest słuszne a co według Ciebie słuszne nie jest są tylko i wyłącznie Twoimi prywatnymi dywagacjami. I nikt nie musi się nimi specjalnie przejmować. Tak długo jak w Księdze Chrztu nie ma obok Twojego nazwiska potwierdzonej odpowiednim dokumentem adnotacji, że wystąpiłaś formalnie z Kościoła tak długo jesteś formalnie członkiem tej instytucji i jesteś z formalnego punktu widzenia katoliczką. Twoje prywatne poglądy w tej sprawie w kontekście konkretnych dokumentów są tylko Twoimi prywatnymi poglądami i nikt specjalnie poza Tobą nie musi się tym przejmować. Masz jasność w sprawie czy chcesz dalej udawać rozwydrzoną nastolatkę.. ?
anonim2014.01.8 16:34
AirWolf, Tu nie chodzi o żadne podbijanie statystyk. Tu chodzi o to w jaki sposób Kościół sam określa swoją naturę. W tej sprawie już się wypowiedziałem. Skoro nie zrozumiałeś, powtarzam raz jeszcze: Z jednej strony jest płaszczyzna czysto instytucjonalna, formalno-prawna przynależności do Kościoła i tutaj są określone procedury postępowania, które określają te warunki formalno-prawne które muszą być spełnione aby mówić o czysto formalno-prawnej przynależności do Kościoła. Z drugiej strony Kościół jest rzeczywistością posiadającą także swój wymiar metafizyczny. W tym kontekście przynależność do Kościoła nie jest opisywania tylko i wyłącznie poprzez takie czy inne akty formalno-prawne czy tylko i wyłącznie przez jakiekolwiek inne czyny człowieka. W tym wymiarze przynależność do Kościoła jest opisywana na podstawie zmian natury ontologicznej, które dokonały się w człowieku w Sakramencie Chrztu. Te zmiany opisywane w wymiarze ontologicznym posiadają charakter nieodwracalny. Jeżeli jakaś osoba ochrzczona traci wiarę, staje się ateistą i chce zerwać wszelkie związki z Kościołem na poziomie formalno-prawnym, to musi podjąć stosowne działania prawne, analogiczne do tych działań, które zostały podjęte podczas wstępowania takiej osoby do Kościoła. I takie działania prawne są jak najbardziej możliwe. Natomiast skutków swoistej przemiany ontologicznej, jaka dokonała się w człowieku podczas Chrztu zmienić już się nie da. Tyle tylko, że dla człowieka odrzucającego ten wymiar rzeczywistości metafizycznej jaki wiąże się z udzieleniem Sakramentu Chrztu, skutki natury metafizycznej, jakie ten sakrament wywołuje nie powinny mieć już żadnego znaczenia. Pozdrawiam
anonim2014.01.10 0:28
Coś w tym jest, bo premierzy "wolnej Polski" coś z męskością mieli chyba jednak nie tak. Pierwsze ok. 10 lat to jakby typy trochę wykastrowane: Mazowiecki, Pawlak, Bielecki, Buzek, którzy sprawiali (pewnie słusznie) wrażenie, kierowania przez innych, zza kulis politycznego teatru. Następny okres z kolei to ludzie jakoś dosyć ślepo zapatrzeni w kobiety, często śmieszni w swym bawidamkowaniu jak Miller, czy Tusk na pierwszej konferencji z Kidawą jako rzecznikiem. Chętnie spotykający się z feministkami, robiący ich nawet ministrami. Niewiele lepszy J. Kaczyński, ze swym całowaniem kobiecych łapek i wychowaniem takich neobolszewiczek jak Kluzikowa, czy Jakubiak. A jeżeli prawdą jest, że zdradzony Tusk jeszcze się łajał przed żonką, no to mamy niemal pełen obraz rzekomego patriarchatu w Polsce. Który przeraża swym zwichrowaniem, bezrozumną uległością wobec kobiet, aż do upodlenia. Czy doczekamy się jakiegoś mężczyzny na czele?
anonim2014.01.15 11:08
Rozmawiając o gender pamiętajmy o pedofilii wśród księży i ich ofiarach.