W dziejach różnie pojmowano filozofię i działo się tak z różnych powodów. Dla jednych była to wiedza o całej rzeczywistości, dla innych tylko o pewnych jej fragmentach. Dla jednych była to wiedza naukowa (teoretyczna), dla innych – przeciwnie – nienaukowa (praktyczna – „sztuka życia”). Dla niektórych była to wiedza fundamentalna (podstawowa), dla innych zaś marginalna i bezużyteczna.
Nie było zgody (i nadal jej nie ma) co do tego, czym jest filozofia i jaką rolę pełni w ludzkim życiu. Różny był przeto do niej stosunek ludzi. Dziś jest podobnie. Jedni oczekują od filozofii rzeczy niezwykłych, inni traktują ją z lekceważeniem. Jedni mniemają, że jest czymś prostym i łatwym, inni sądzą, iż jest ona rzeczą bardzo trudną. Chcąc zająć w tym sporze odpowiedzialne stanowisko, trzeba najpierw wiedzieć, czym ona jest. A jest to i możliwe, i konieczne zarazem.
Bardzo często (i słusznie) filozofię utożsamia się z określoną wiedzą wykładaną na uniwersytetach, a więc z pewnym działem nauki. Większość ludzi sądzi jednak, że jest to jakaś wiedza dziwna, swoista, niezrozumiała, wręcz tajemna. Nie jest ona ani religią, ani też sztuką, ani tym bardziej nauką (w rozumieniu nauk przyrodniczych). Wielki polski uczony i filozof Władysław Tatarkiewicz napisał o niej, że jest to „wiedza (nauka) o tym, co dla ludzkości najważniejsze i najcenniejsze”. Czy jest tak rzeczywiście?
A skąd bierze się ta wiedza? Często bowiem wśród ludzi występuje przekonanie, że filozofia jest czymś oderwanym od życia, a jej problemy wymyślają sami filozofowie. Nie jest to przekonanie słuszne. Tak zwane filozoficzne problemy biorą się wprost z ludzkiego życia, z niego wyrastają i wyrażają sprawy głęboko ludzkie, dotyczące każdego człowieka bezpośrednio. Każdy z nas więc je ma (!) i zarazem po swojemu je rozwiązuje.
Na pytanie przeto, skąd bierze się filozofia, odpowiedź jest prosta. Wszyscy jesteśmy filozofami, choć nie wszyscy jesteśmy tego świadomi. To jest zatem swoisty paradoks. Wszyscy, jako ludzie, przez całe swoje życie filozofujemy, choć najczęściej nie wiemy, że tak to się nazywa. Jesteśmy jak molierowski pan Jourdain, który całe swoje życie mówił prozą, nic o tym nie wiedząc. Nie znaczy to jednak, że skoro już filozofujemy, to nasze filozofowanie jest siłą rzeczy poprawne. Niestety, tak nie jest. Fakt naszego filozofowania świadczy jedynie o tym, że jesteśmy na nie już z samej naszej natury skazani. Będąc ludźmi, nie możemy nie filozofować.
Jak wszyscy o tym dobrze wiemy, już od dzieciństwa poczynając stawiamy proste i zarazem podstawowe pytania typu: Co to jest? Po co to jest? Dlaczego to jest takie? Dlaczego to w ogóle jest? Pytania te powstają w wyniku poznawania otaczającej nas rzeczywistości (świata). To ona, będąc w sobie i zmienna, i w pewien sposób tożsama (taka sama), rodzi nasze zdziwienie i zmusza do stawiania takich pytań i szukania na nie odpowiedzi. To więc sama rzeczywistość (natury i kultury), w której żyjemy, jest „problematyczna” (gr. problema – przeszkoda, pytanie). Wszystkiemu temu zatem „winna” jest i rzeczywistość, i nasza własna natura.
Świat (łącznie z nami) niejako sam z siebie prowokuje te problemy teoretyczne i praktyczne i konieczność ich rozwiązywania. Współczesny filozof niemiecki Martin Heidegger, mając to na myśli, zauważył, iż to sama rzeczywistość (w tym my sami) jest pytajna. To ona, jako taka, skłania nas do filozofowania. Pytamy więc np. dlaczego coś istnieje, co jest dobre, a co nie, jaki sens ma nasze życie, co to jest prawda, kim jest człowiek, co to jest sprawiedliwość, co to jest śmierć, czy istnieje Bóg. Tego rodzaju pytań nie da się nam uniknąć! Każdy bowiem, czyniąc cokolwiek, już tym samym pytania te stawia i je rozwiązuje, a więc za czymś się opowiada i coś realizuje. Faktycznie zatem – poprzez swe życie – pytania te rozstrzyga. Każde przecież działanie zakłada jakieś ostateczne rozwiązania teoretyczne. Przeto słusznie mówi się, że filozofowanie jest częścią ludzkiego losu i że nie można być człowiekiem, nie filozofując. Każdy człowiek jest więc filozofem.
Powtórzmy raz jeszcze: pytania takie, czyli problemy filozoficzne, stają przed każdym człowiekiem. Każdy je bowiem, bardziej lub mniej świadomie i wyraźnie, stawia, natomiast kształt i sens jego życia zależy od tego, jakich udzieli na nie odpowiedzi.
Gdyby rzeczywistość (prawda) była dla człowieka czymś prostym i oczywistym, to on nie dziwiłby się jej, a przeto nie stawiał takich pytań i nie poszukiwał na nie odpowiedzi. Tak jednak nie jest. Toteż człowiek, w ciągu swoich dziejów, stale stawia podobne pytania i daje na nie (często różne) odpowiedzi.
Jako że, jak stwierdziliśmy, filozofia należy do ludzkiej natury, to sytuacja ta prowadzi do licznych nieporozumień – prawie każdy uważa siebie za kompetentnego w tej dziedzinie. Sądzi, że jego własne doświadczenie życiowe wystarcza do rzetelnego rozstrzygnięcia tych problemów, tymczasem sprawa nie przedstawia się tak prosto. Zwraca się przeto uwagę, że filozofowanie dokonuje się przynajmniej na dwóch różnych poziomach. Występuje więc tzw. filozofowanie zdroworozsądkowe – i to właśnie ono odnosi się do każdego człowieka (w tym sensie każdy jest filozofem). Istnieje również filozofowanie o charakterze naukowym, a więc filozofowanie odpowiednio zorganizowane, metodyczne i zreflektowane, które jakby podejmuje problemy tego pierwszego. Filozofować bowiem można różnie: także dobrze i źle, poprawnie i niepoprawnie. Po to, żeby móc uprawiać filozofię rzetelnie i odpowiedzialnie, trzeba się do tego odpowiednio (poprzez dobrze odbyte studia filozoficzne i do tego w dobrej szkole) przygotować. To znaczy, że trzeba się po prostu nauczyć tego, jak się poprawnie stawia, rozważa i rozwiązuje problemy filozoficzne. Nauczycielami zaś mogą tu być tylko ci, którzy to robili i robią rzetelnie i odpowiedzialnie, zwłaszcza zaś mistrzowie mistrzów filozoficznej myśli, tacy jak: Platon, Arystoteles czy św. Tomasz z Akwinu. Oni są bowiem tutaj najbardziej kompetentni. Dlatego też właściwe przygotowanie do filozofii stanowi przede wszystkim odpowiednia znajomość historii filozofii, zwłaszcza jej fundamentalnych zagadnień. To przecież nie my „wymyśliliśmy” filozofię (jako wiedzę naukową), ale zrobili to już dawno starożytni Grecy, a myśl ich w tym zakresie legła u podstaw całej europejskiej filozoficznej kultury. Choć więc filozofowanie wyrasta z osobistego doświadczenia człowieka (zdziwienia zastaną rzeczywistością), to jednak ono samo wraz z niesprawnym jeszcze w filozofowaniu rozumem nie wystarcza. Filozofowanie nasze musi być korygowane doświadczeniem historyczno-filozoficznym. Nie jesteśmy bowiem pierwszymi, którzy próbują zrozumieć świat; robili to już przed nami inni, a wśród nich byli prawdziwi geniusze. Warto pamiętać przeto, że w tej dziedzinie jesteśmy dziś „jak karły na barkach olbrzymów” (św. Bernard z Clairvaux). Dlatego też nie wolno nam nigdy lekceważyć tego, co zrobiono przed nami, albowiem filozofia dotyczy spraw zbyt ważnych dla naszego życia, aby można było opierać się tylko na własnym, skądinąd ograniczonym, rozeznaniu.
To, czym jest filozofia, ustala sama filozofia.
Tekst pochodzi z książki Wydawnictwa Biały Kruk pt. "O kulturę filozofii. Co o człowieku mówili najwięksi myśliciele ludzkości", Włodzimierza Dłubacza.
Publikacja za zgodą Wydawnictwa
