Osoby związane z redakcją cytowane przez media twierdzą, że likwidacji może ulec niemal cały dział zajmujący się Bliskim Wschodem, a zmiany obejmą także reporterów w innych regionach świata, redakcję sportową oraz działy lokalne. Skala zwolnień nie została jeszcze oficjalnie podana, jednak – jak podkreślają rozmówcy AFP – będą to decyzje „odczuwalne w całej strukturze gazety”.
Ostrożna polityka kosztowa przejawia się również w decyzjach dotyczących relacjonowania wydarzeń międzynarodowych. „New York Times” poinformował wcześniej, że „Washington Post” nie planuje wysłać swoich reporterów na nadchodzące zimowe igrzyska olimpijskie – co w samej redakcji miało wywołać zaskoczenie, bo część dziennikarzy była już przygotowana logistycznie do wyjazdu.
Zmiany organizacyjne zbiegają się w czasie z głośnymi decyzjami właścicielskimi. Kontrolę nad tytułem sprawuje miliarder Jeff Bezos, który w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej zadecydował, że gazeta nie poprze żadnego z kandydatów – wbrew dotychczasowej praktyce redakcyjnej. CNN podawało, że w dziale opinii powstał gotowy projekt tekstu popierającego Kamalę Harris, jednak nigdy nie trafił on do publikacji.
Decyzję o neutralności tłumaczył wydawca „Washington Post”, Will Lewis, wskazując, że redakcja chce „wrócić do korzeni” i skupić się na niezależnym relacjonowaniu wydarzeń, bez formalnego opowiadania się po stronie którejkolwiek partii politycznej.
Amerykańskie media branżowe zwracają także uwagę, że redukcje w „Washington Post” wpisują się w szerszy trend w prasie drukowanej i cyfrowej w USA – redakcje mierzą się z presją spadających wpływów reklamowych, konkurencją platform społecznościowych oraz rosnącymi kosztami utrzymania zagranicznych biur.
