Według dostępnych informacji - podawanych przez stronę francuską - śledztwo ma dotyczyć szerokiego katalogu potencjalnych naruszeń prawa: od domniemanej manipulacji algorytmami i nieuprawnionego pozyskiwania danych po niewystarczające reagowanie na treści przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci oraz tworzenie tzw. deepfake’ów o charakterze pornograficznym. Francuscy prokuratorzy – cytowani przez media – podkreślają, że działania policji miały charakter czysto procesowy i wynikały z decyzji sądu.
Elon Musk zareagował niemal natychmiast, publikując w serwisie X oświadczenie firmy, w którym określił nalot jako „atak polityczny” i „nadużycie organów ścigania w celu realizacji nielegalnych celów politycznych”. W podobnym tonie wypowiedziała się była dyrektor generalna spółki Linda Yaccarino, która napisała, że działania francuskich służb wyglądają na „polityczną zemstę na Amerykanach”.
Krytyczne komentarze pojawiły się również wśród części przedstawicieli branży technologicznej w Stanach Zjednoczonych, którzy ostrzegają, że coraz ostrzejsze regulacje dotyczące moderacji treści w Europie mogą – ich zdaniem – przerodzić się w narzędzia nacisku na prywatne firmy.
Reakcja Waszyngtonu
Do sprawy odniosła się także amerykańska administracja. Podsekretarz stanu Sarah Rogers – według relacji European Conservative – miała podkreślić przywiązanie USA do wolności słowa i ostrzec, że karne ściganie platform internetowych za treści generowane przez użytkowników może stworzyć „niebezpieczny precedens o globalnych konsekwencjach”, prowadzący do zasadniczej zmiany funkcjonowania Internetu.
Jednocześnie w Paryżu oraz w innych europejskich stolicach do czasu publikacji tych doniesień nie pojawiły się publiczne komentarze najwyższych rangą polityków odnoszące się bezpośrednio do samego nalotu.
Jak wynika z materiału portalu, postępowanie, w ramach którego doszło do przeszukania, ma swoje źródło w raporcie złożonym w 2025 roku przez francuskiego deputowanego Érica Bothorela. Polityk zarzucał wówczas X stronniczość algorytmiczną, która mogłaby sprzyjać zagranicznej ingerencji w procesy demokratyczne we Francji.
Choć prokuratura utrzymuje, że obecne działania są wynikiem standardowych procedur prawnych, skala i medialny charakter operacji – a także połączenie różnych wątków śledztwa w jednym postępowaniu – sprawiły, że w debacie publicznej pojawiły się oskarżenia o polityczną presję na firmę, postrzeganą przez część europejskich regulatorów jako szczególnie problematyczną.
