Amerykańska Komisja ds. Równych Szans Zatrudnienia wszczęła śledztwo w sprawie Nike. Śledczy podejrzewają, że koncern w ramach polityki różnorodności DEI (Diversity, Equity and Inclusion) dopuścił się działań dyskryminacyjnych. Programy, które miały zwiększać reprezentację mniejszości etnicznych w firmie, mogły prowadzić do faworyzowania wybranych grup pracowników kosztem innych.

Problem nabrał poważnego wymiaru, gdy Nike odmówiła przekazania kluczowych dokumentów. Firma nie chce udostępnić szczegółowych danych dotyczących struktury rasowej i etnicznej personelu. Komisja domaga się również dostępu do list pracowników objętych specjalnymi programami rozwojowymi i mentoringowymi, w których wybrani zatrudnieni otrzymują wsparcie doświadczonych mentorów, szkolenia czy możliwość szybszego awansu.

Według doniesień, które bada komisja, Nike miała stosować nieuzasadnione zwolnienia wymierzone głównie w białych pracowników. Śledczy twierdzą, że dostęp do dokumentacji kadrowej jest kluczowy dla ustalenia, czy polityka koncernu naruszyła prawo federalne. Sprawa może się okazać szczególnie bolesna dla Nike, która akurat teraz walczy o odbicie po strategicznych błędach z ostatnich lat.