Przywódcy państw unijnych udali się dziś do Brukseli na nadzwyczajny szczyt, zwołany w reakcji na działania prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa wokół Grenlandii. Przed rozpoczęciem spotkania premier Donald Tusk stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że relacje Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi znalazły się w kryzysie. Pochwalił przy tym jedność Europy wobec działań amerykańskiego przywódcy.
- „Jesteśmy w stanie działać jako wspólnota, wobec różnych zdarzeń, czy to jest Grenlandia, czy Rada Pokoju, Ukraina. Nie może być tak, że poprzez niepotrzebne zamieszania i emocje Ukraina zeszła na plan dalszy, a przecież to jest kluczowa kwestia. Przed nami bardzo poważne zadania, spodziewaliśmy się jakichś ustaleń”
- powiedział.
Zwrócił uwagę, że kwestia Ukrainy spadła na dalszy plan w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos zaznaczając, że to „bardzo niedobra wiadomość”.
- „Geopolityka przypomina dzisiaj trochę wzburzone morze, ta woda nie płynie w żadnym kierunku, ale rolą państw europejskich jest to, żeby te fale trochę uspokoić”
- stwierdził.
Zastrzegł przy tym, że „przymilanie, ustępstwa, to nie jest metoda”.
- „Na pewno dobrze się stało, że Unia się mobilizuje i nabiera więcej zaufania do własnych możliwości, ale źle byłoby, żeby z tego zrobić coś antyamerykańskiego”
- zaznaczył.
