Radosław Sikorski gościł na antenie TOK FM, gdzie odniósł się do zarzutów o spóźnioną reakcję polskich władz na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Rządzący dopiero kilka dni po rozpoczęciu ataku USA i Izraela na Iran rozpoczęli ewakuację Polaków.

- „Gdy lotniska są zamknięte, nie można na nich lądować. Przypominam, że w Polsce jest tradycja lądowania czy prób lądowania na zamkniętych lotniskach. To nie jest dobra tradycja”

- powiedział szef MSZ.

Swoją teorię rozwinął później na portalu X.

- „Prezydent Lech Kaczyński próbował zmusić mjr. Grzegorza Pietruczuka do lądowania na zamkniętym lotnisku w Tbilisi. Byłem wtedy na pokładzie. Minister obrony Bogdan Klich wybronił kapitana, a po powrocie dał mu medal za trzymanie się procedur”

- twierdzi Sikorski.

W ten sposób wicepremier dał paliwo prowokatorom, którzy na pl. Piłsudskiego próbują dziś obarczać śp. prezydenta Kaczyńskiego odpowiedzialnością za katastrofę smoleńską.