Na początku roku prokuratura wróciła do sprawy z 2014 roku. Wedle śledczych, minister Andruszkiewicz jako lider Młodzieży Wszechpolskiej na Podlasiu mógł dopuścić się podrabiania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów w wyborach do sejmiku województwa. 21 kwietnia rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska poinformowała, że skierowano w tej sprawie akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Białymstoku. Do działań prokuratury za pośrednictwem mediów społecznościowych odniósł się wówczas sam wiceszef Kancelarii Prezydenta.

- „Służbie Polsce poświęciłem większość swojego życia. Obecny akt oskarżenia sklecony naprędce przez upolitycznioną prokuraturę traktuję wyłącznie jako element represji politycznej wykierowanej we mnie przez układ rządzący, który ma wiele powodów, by ze mną walczyć. Proszę redakcje o podawanie mojego pełnego wizerunku oraz nazwiska, a także odsyłam do poprzedniego oświadczenia w tej sprawie”

- napisał na X.com.

Teraz jednak sąd zwrócił akt oskarżenia do prokuratury, dając jej 10 dni na uzupełnienie braków formalnych. Normalnie śledczy mieliby na to tydzień, ale sąd zdecydował o wydłużeniu tego okresu z uwagi na zbliżający się weekend majowy.