Według informacji przekazanych przez RMF FM Komisja Europejska poinformowała, że formalne postępowanie dotyczące przyszłego operatora terminala zbożowego „nawet jeszcze nie ruszyło”, ponieważ do Brukseli nie wpłynęło oficjalne zgłoszenie dotyczące transakcji. To właśnie procedurami unijnymi tłumaczono wcześniej przeciągający się brak rozstrzygnięcia sprawy.

W rozmowie z portalem Tysol.pl Marek Gróbarczyk przekonywał, że problem trwa od marca 2024 roku. „Postępowanie przetargowe zostało unieważnione tylko z powodów politycznych” – ocenił były minister. Jak dodał, „do dzisiaj nie wybrano operatora”, co jego zdaniem odbija się zarówno na funkcjonowaniu portu, jak i sytuacji rolników.

Polityk PiS mówił także o konsekwencjach finansowych. „To jest ponad 100 mln zł, które oszacowaliśmy, jeśli chodzi o przychody do portu i między innymi do Skarbu Państwa” – stwierdził Gróbarczyk. Według jego relacji sprawa została zgłoszona do polskiej prokuratury, OLAF-u oraz instytucji europejskich.

Były minister podkreślał również problemy wcześniejszego operatora terminala. „Bieżący operator, który zajmował się przeładunkami w tym terminalu, po prostu zbankrutował i nie wypłacił rolnikom pieniędzy” – powiedział. W jego ocenie obecna sytuacja „uderza przede wszystkim w przeładunki zboża w polskim porcie, ale też rolników”.

Na serwisie X z kolei Gróbarczyk opublikował jeszcze ostrzejszy komentarz. „Port notuje setki milionów złotych straty, rolnicy zostali ograbieni, a kłamstwa Tuska zdemaskowała Komisja Europejska” – napisał polityk.

Terminale zbożowe mają obecnie strategiczne znaczenie dla eksportu produktów rolnych z Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie po zmianach na rynku wywołanych wojną na Ukrainie oraz napięciami dotyczącymi tranzytu i eksportu zbóż przez porty bałtyckie.