Prezydium sejmu zaprosiło do wysłuchania tego pierwszego w historii wystąpienia głowy Kościoła Katolickiego w polskim parlamencie przedstawicieli wszystkich najważniejszych związków wyznaniowych, w tym naczelnego rabina Polski Pinchasa Menahema Joskowicza. Gdy papież przechodził korytarzem sejmowym po wygłoszeniu swojej mowy podszedł do niego rabin Joskowicz i wygłosił następujące słowa: „..............
Rabin Joskowicz nawiązywał do sporu, kory trwał od 1989 roku i dotyczył obecności tzw. krzyża papieskiego na żwirowisku czyli przylegającym do terenu obozu koncentracyjnego Auschwitz I – miejsca, w którym w czasie wojny więźniowie wydobywali żwir. Teren ten formalnie nie należał do terenu Muzeum Oświęcimskiego, ale bezpośrednio do niego przylegał. Niedaleko od żwirowiska w jednym z opuszczonych baraków w 1989 r. zamieszkały zakonnice ze zgromadzenia karmelitanek bosych, które w byłym budynku teatru głównego postanowiły założyć swoje zgromadzenie. To wywołało protesty środowisk żydowskich, które uważały to za próbę „swoistej” chrystianizacji miejsca związanego z zagładą Żydów. W końcu po interwencji Jana Pawła II Stolica Apostolska skłoniła siostry do przeniesienia się w inne miejsce na terenie miasta Oświęcim, co umożliwiło Muzeum przejęcie terenu.
Ale to nie zakończyło w całości sporów. Część środowisk żydowskich protestowała przeciwko obecności na terenie żwirowiska tzw. krzyża papieskiego, który został wbity w czasie mszy papieskiej w Auschwitz w czerwcu 1979 roku. Krzyż ten grupa katolików wbiła na nowo na terenie żwirowiska w 1988 roku. Od tego czasu, a szczególnie od momentu pojawienia się sporu o klasztor karmelitanek na szeroko rozumianym terenie obozu część środowisk żydowskich żądała usunięcia także krzyża.
Pojawiły się też żądania, by cały teren Muzeum Auschwitz został wyjęty spod jurysdykcji państwa polskiego i został bezpośrednio oddany pod nadzór międzynarodowej organizacji UNESCO. 14 czerwca 1998 roku na terenie żwirowiska rozbił swój namiot były działacz opozycji sprzed 1989 roku Kazimierz Świtoń. Zaczął on wokół wielkiego krzyża papieskiego stawiać duże ilości mniejszych krzyży, których ostatecznie ustawiono na tym terenie ponad trzysta sztuk.
Emocje wzrosły jeszcze, kiedy kapłani bractwa Św. Piusa X skupiające tradycjonalistów odprawili na żwirowisku mszę i ustawili swój własny krzyż. 7 maja 1999 roku Sejm uchwalił specjalną uchwałę o ochronie terenu byłego obozu Auschwitz, która przewidywała, że po wejściu ustawy w życie teren żwirowiska wejdzie w obręb terenów muzeum. Na mocy tego prawa 28 maja 1999 wojsko usunęło wszystkie krzyże ustawiane w czasie pobytu Kazimierza Świtonia ale pozostawiło pierwotny krzyż papieski.
W opinii części środowisk żydowskich, w tym rabina Joskowicza pozostawienie tzw. krzyża papieskiego było nie do zaakceptowania. W związku z tym w czasie wizyty Jana Pawła II w sejmie rabin podszedł do Pontifexa i powiedział: „Proszę, aby pan papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu”. To wezwanie wzbudziło sporo konsternacji. Na zdjęciu widać było zasmucone twarze nuncjusza Józefa Kowalczyka i organizatora pielgrzymki papieskiej z ramienia Episkopatu bpa Jana Chrapka.
Papież nie odniósł się do prośby rabina, a niedługo po tym Joaquin Navarro-Waltz rzecznik Watykanu stwierdził, że sprawa krzyża papieskiego na terenie żwirowiska jest problemem lokalnym, nie dotyczy Jana Pawła II. Zwracano uwagę, że do papieża używa się formuły jego świątobliwość albo jego wysokość, a już na pewno niespotykanej formuły pan papież.
Formę wystąpienia rabina ostro skrytykował też Stanisław Krajewski ze Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich, który na dodatek poinformował że od 6 czerwca 1999 roku rabin Joskowicz nie reprezentuje już gmin żydowskich w Polsce i przestał pełnić funkcję naczelnego rabina.
Od formy wystąpienia rabina zdystansowali się też dyrektor Muzeum Auschwitz Jerzy Wróblewski i senator Władysław Bartoszewski, przewodniczący Międzynarodowej Rady Muzeum. W obronie Joskowicza wystąpił jedynie polityk Unii Wolności Jacek Kuroń, który formę wystąpienia powiązał z niedostateczną znajomością języka polskiego i zjawiskiem „tzw. żydłaczenia”, czyli swoistej formy kaleczenia prawidłowej polszczyzny. Wskazywano że Joskowicz, który urodził się w 1924 r. w Zduńskiej Woli i przeszedł getto łódzkie sam trafił w końcowej fazie wojny do obozu w Auschwitz i jest to dla niego sprawa osobista.
Naczelnym rabinem Polski został nie z wyboru wspólnot wyznaniowych, a na mocy porozumienia jakie w 1988 roku zawały władze PRL i Izraela. W Polsce Joskowicz zderzył się z bardzo liberalnym podejściem do norm religijnych ze strony szczególnie przedstawicieli elit, którzy odtwarzali aktywną społeczność żydowską w największych miastach polskich głównie w latach osiemdziesiątych. Ten konflikt doprowadził zresztą do odejścia rabina Joskowicza i zastąpienia go przez rabina Michaela Schudricha.
Rabin Joskowicz niedługo po tym incydencie powrócił do Izraela i zmarł 26 listopada 2010 roku. Cały incydent był dobrym przykładem zderzenia się dwóch zupełnie innych wrażliwości w stosunku do Muzeum w Auschwitz. Dla części środowisk żydowskich było to miejsce w którym powinna być przede wszystkim szanowana wrażliwość żydowska odrzucająca obecność jakichkolwiek symboli chrześcijańskich na tym terenie. Z kolei dla wielu katolików obóz Auschwitz I to miejsce, w którym obok Żydów umierało także tysiące Polaków. A w tradycji chrześcijańskiej miejsca kaźni oznaczane są symbolem krzyża. Można odnieść wrażenie, że pozostawienie krzyża papieskiego stworzyło swoisty kompromis. Nie zmieniło to jednak krytycyzmu części osób pochodzenia żydowskiego do obecności tego symbolu wiary chrześcijańskiej na terenie żwirowiska.
Piotr Semka
