Z danych rosyjskiego Ministerstwa Finansów, przeanalizowanych przez niezależny portal Agenstwo, wynika, że już w pierwszym kwartale bieżącego roku deficyt budżetowy osiągnął poziom 4,6 bln rubli, czyli równowartość ponad 213 mld zł. „Jest to o 20 proc. więcej niż planowano na cały rok” – podkreślają analitycy, wskazując, że roczny limit został przekroczony już na starcie.
Jeszcze bardziej wyraźna jest dynamika wydatków. „Wydatki budżetowe Rosji w pierwszym kwartale wyniosły 12,9 bln rubli (…) czyli o 17 proc. więcej niż w ubiegłym roku” – czytamy w analizie. Jednocześnie dochody państwa spadły, osiągając poziom 8,3 bln rubli, co oznacza „spadek o 8,2 proc. rok do roku”.
Największe zaskoczenie przynoszą jednak dane dotyczące sektora energetycznego, który od lat stanowi fundament rosyjskich finansów publicznych. „Dochody z ropy naftowej i gazu wyniosły 1,4 bln rubli (…) i jest to spadek o 45 proc. rok do roku” – wskazuje raport. To uderzenie w kluczowe źródło dochodów, które dotąd amortyzowało skutki sankcji i kosztów wojennych.
W tej sytuacji władze w Moskwie próbują tłumaczyć rosnący deficyt specyfiką wydatków. Ministerstwo Finansów przekonuje, że problem wynika z „wyprzedzającej dynamiki realizacji wydatków” oraz wcześniejszego zawierania kontraktów i dokonywania przedpłat. Jednak niezależni analitycy nie pozostawiają złudzeń: skala zjawiska wykracza poza standardowe mechanizmy księgowe.
„W żadnym roku trwania wojny przeciwko Ukrainie nie było takiej ‘dziury’ w budżecie w pierwszym kwartale” – podkreśla Agenstwo. Dla porównania, w 2024 roku deficyt w analogicznym okresie wyniósł 2,4 bln rubli, czyli niemal dwukrotnie mniej. Co więcej, w 2022 roku – na początku wojny – Rosja notowała jeszcze nadwyżkę budżetową.
Warto podkreślić, że nawet wzrost cen ropy, który pojawił się w marcu w związku z napięciami na Bliskim Wschodzie i konfliktem obejmującym Iran, nie przyniósł trwałej poprawy. „Po niedawnym zawieszeniu broni ceny znów zaczęły spadać” – zauważają analitycy, wskazując na kruchość tego źródła dochodów.
Jednocześnie dane pokazują pewien paradoks. Dochody niezwiązane z sektorem energetycznym wzrosły – osiągnęły poziom 6,9 bln rubli, co oznacza „wzrost o 7,1 proc. rok do roku”. To jednak wciąż za mało, by zrównoważyć spadki w kluczowym sektorze ropy i gazu.
Eksperci wskazują, że Rosja wchodzi w nową fazę presji ekonomicznej. Dotychczasowy model oparty na eksporcie surowców energetycznych przestaje gwarantować stabilność, a rosnące koszty wojny pogłębiają strukturalne problemy finansów publicznych.
