Podczas swojego wystąpienia w Davos Zełenski skrytykował europejskich liderów za brak zdecydowanego działania wobec rosyjskiej agresji i narastające podziały w UE. Wśród jego krytycznych uwag znalazły się też mocne słowa pod adresem Orbána – określił on politykę węgierską jako szkodzącą wspólnym interesom europejskim i zasługującą na wyraźne upomnienie.

Orbán nie pozostał obojętny. W wpisach na serwisie X oświadczył, że Zełenski „przekroczył granicę”, atakując zarówno jego samego, jak i innych przywódców europejskich. Według węgierskiego premiera tego typu oskarżenia są nie do przyjęcia, szczególnie w czasie, gdy jego kraj stoi przed kluczowymi dla przyszłości wyborami. Orbán uznał wypowiedzi ukraińskiego prezydenta za objaw desperacji, podkreślając jednocześnie, że Węgry nie zgodzą się na dalsze zaangażowanie militarne w konflikt i nie poprą kolejnych pakietów pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Węgierski lider zaznaczył też, że jego kraj nadal będzie wspierał Ukraińców dostawami energii i paliwa, ale podkreślił zasadniczy rozdźwięk w postrzeganiu przez oba państwa sytuacji na froncie politycznym i wojskowym. W jego ocenie działania Zełenskiego to próba wywarcia presji na Brukselę i na społeczność międzynarodową, jednak nie przyniosą efektu w postaci zwiększonego poparcia dla Ukrainy ze strony Budapesztu.