W wywiadach i świadectwach Sarubbi przyznawał, że przed udziałem w produkcji żył „w buncie” i nazywał siebie nawet „profesjonalnym grzesznikiem”. Przełom miał nastąpić w trakcie kręcenia jednej z kluczowych scen – momentu, gdy tłum domaga się uwolnienia Barabasza zamiast Jezusa. Reżyser polecił mu, by nie patrzył na odtwórcę roli Chrystusa aż do chwili zwolnienia postaci.
Kiedy jednak spojrzał na Jima Caviezela, który wcielał się w Jezusa, przeżył – jak sam twierdzi – duchowe wstrząśnięcie. „Poczułem, jakby prąd elektryczny przeszył moje ciało. Zobaczyłem w oczach Caviezela nie aktora, tylko samego Jezusa. To spojrzenie było pełne miłości, spokoju, przebaczenia – bez żadnego potępienia. W jednej chwili poczułem się osobiście zobaczony i kochany przez Boga. To spojrzenie naznaczyło mnie na zawsze” – wspominał aktor.
Wydarzenie to stało się początkiem jego drogi wiary. Sarubbi przyjął katolicyzm i zaczął publicznie dzielić się swoim świadectwem w różnych krajach. Owocem tych doświadczeń jest książka „Od Barabasza do Jezusa. Nawrócony jednym spojrzeniem”, w której opisuje swoją duchową przemianę.
Aktor nie ukrywa, że decyzja o otwartym mówieniu o wierze miała konsekwencje zawodowe. Jak przyznaje, po publicznym wyznaniu wiary stracił około 90 proc. dotychczasowych propozycji aktorskich – w filmie, telewizji i teatrze. Mimo to pozostaje konsekwentny. „Nie potrafię milczeć o tym, co się stało. To spojrzenie ciągle żyje we mnie” – podkreśla.
Film „Pasja” z 2004 roku, przedstawiający ostatnie godziny życia Jezusa Chrystusa, do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających i komentowanych produkcji religijnych w historii kina, a świadectwo Sarubbiego jest jednym z wielu przykładów jego duchowego oddziaływania.
