Wkrótce Sejm pochyli się nad wnioskiem Konfederacji o wyrażenie wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Przyszłość minister jest niepewna, bo za jej odwołaniem może zagłosować kilku posłów PSL oraz posłowie Polski 2050, którą ta niedawno opuściła, tworząc stowarzyszenie i klub parlamentarny Centrum. Do sprawy odniosła się poseł Aleksandra Leo z Centrum.
- „Mam takie poczucie, że Polska 2050 próbuje się odróżnić, trochę fika, na koniec dnia jednak większość albo wszyscy zagłosują przeciwko odwołaniu ministry Pauliny Hennig-Kloski”
- przekonywała na antenie „Trójki” Polskiego Radia.
Zachowanie swoich dawnych kolegów i koleżanek parlamentarzystka porównała do zachowania pijanego wujka na weselu.
- „Teraz idzie trochę na ścianę, w tym samym kierunku, jeżeli chodzi o współpracę w koalicji. Mirosław Suchoń użył dobrego, trochę zabawnego porównania o tym, że na prawie każdym weselu jest wąsaty wujek, który około północy jest nietrzeźwy i rozrabia, a na koniec wesela ląduje z twarzą w sałatce. Takiego wujka trzeba spacyfikować i postawić do pionu. Takim wąsatym wujkiem jest Polska 2050, którą trzeba trochę spacyfikować i postawić do pionu. Mam nadzieję, że to nastąpi i nie zagrozi w żaden sposób koalicji 15 października”
- powiedziała.
Po tym obraźliwym stwierdzeniu zarzuciła swojemu dawnemu klubowi… „przemocowy styl funkcjonowania”.
- „Nie tędy droga. To pokazują też sondaże, które wahają się od 0,3 proc. do maksymalnie 2,3 proc. Ta formacja utraciła zaufanie wyborców i nie widać, żeby je odzyskiwała”
- przekonywała współautorka tej klęski, która teraz najpewniej liczy na miejsce na listach KO.
