Kopalnia Turów, położona przy granicy polsko-czesko-niemieckiej i dostarczająca około 7 % energii elektrycznej w Polsce. Stała się ona obiektem sporu sądowego od 2021 r., kiedy to Republika Czeska pozwała Polskę do TSUE. Czesi zarzucili Warszawie, że przedłużenie koncesji na wydobycie bez odpowiednich ocen oddziaływania na środowisko narusza prawo UE.

W maju 2021 r. TSUE nakazał wstrzymanie wydobycia Turów. Polska nie zastosowała się go tego postanowienia z uwagi na potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. W rezultacie sąd nałożył karę okresową 500 000 euro dziennie za brak wykonania tego nakazu. Do 3 lutego 2022 r., kiedy to Polska i Czechy zawarły ugodę, nałożono łączną karę w wysokości ok. 68,5 mln euro, którą Komisja Europejska następnie potrąciła z funduszy unijnych należnych Polsce.

Warszawa zaskarżyła decyzje KE o potrąceniu tych środków, argumentując między innymi, że ugoda polsko-czeska powinna retroaktywnie likwidować skutki środków tymczasowych, w tym finansowych. Jednak w najnowszym wyroku TSUE uznał odwołanie Polski jako bezzasadne i utrzymał w mocy wcześniejsze orzeczenia — co oznacza.