– „Dlaczego Donald Tusk ciągle krytykuje, obraża Amerykanów i tworzy tak złą atmosferę? Słyszałem od urzędników z Pentagonu, którzy mówią: «no jak my mamy przysłać wojska do was, jak wasz premier ciągle nas atakuje? W imię czego mamy to robić?»” – powiedział Marcin Przydacz.

Według polityka Pałacu Prezydenckiego po stronie amerykańskiej narasta zdziwienie retoryką części polskich władz wobec USA. Przydacz podkreślał, że „taka jest percepcja po stronie amerykańskiej”, wskazując m.in. na głośny wywiad premiera Donalda Tuska dla Financial Times oraz wcześniejsze wypowiedzi dotyczące relacji transatlantyckich.

Cała dyskusja toczy się w momencie, gdy administracja Donalda Trumpa rozważa ograniczenie obecności wojskowej USA w Niemczech. Rzecznik Pentagonu Sean Parnell poinformował wcześniej, że sekretarz obrony Pete Hegseth nakazał wycofanie około pięciu tysięcy żołnierzy z RFN. Operacja ma być elementem „gruntownej analizy rozmieszczenia sił w Europie”.

Donald Trump zasugerował jednocześnie, że część wycofywanych wojsk mogłaby trafić do Polski. – „Polska by tego chciała. Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem” – mówił amerykański przywódca, odnosząc się do relacji z prezydentem Karolem Nawrockim. Trump dodał również: „Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe”.

Wypowiedź Marcina Przydacza wskazuje jednak także na inne aspekty dotyczące polityki obecnego rządu wobec Stanów Zjednoczonych. Część komentatorów wskazuje, że w sytuacji rosnącego zagrożenia ze strony Rosji Polska powinna wzmacniać relacje z Waszyngtonem, a nie wysyłać sygnały mogące zostać odebrane jako osłabianie strategicznego partnerstwa.

Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem podkreślają, że obecność wojsk amerykańskich na wschodniej flance NATO ma znaczenie nie tylko militarne, ale również polityczne i odstraszające. Każdy sygnał o napięciach między Warszawą a Waszyngtonem może być uważnie analizowany zarówno w Moskwie, jak i w europejskich stolicach. Niektórzy wprost piszą, że wypowiedzi Donalda Tuska służą Berlinowi i Moskwie i mogą być szkodliwe dla Polski i bezpieczeństwa naszego regionu.