Sprawę opisał portal wp.pl powołując się na tęczowego aktywistę z Rzeszowa Jakuba Gawrona, który miał porozsyłać do gmin i urzędów ankietę dotyczącą zastosowania się do sprzecznych z polskim prawem wytycznych TSUE.
Sekretarz podkarpackiej gminy Jeżowe Stanisław Szot w rozmowie ze wspomnianym portalem podkreślił, że „póki co, źródłami prawa w Polsce są konstytucja i ustawy” a „żadne rozporządzenia ani inne akty niższego szczebla nie są źródłami prawa”.
Stanisław Szot powołał się na art. 18. Konstytucji RP, mówiący o tym, że "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej".
Poza podkarpackimi gminami Żurawica i Jeżowe, cztery inne gminy argumentowały, że transkrypcja aktów małżeństwa "naruszyłaby podstawowe zasady prawne RP”.
Natomiast aż 18 urzędów (w tym miasta, takie jak: Rzeszów, Mielec, Sanok i Lubaczów) zadeklarowało ewentualne zastosowanie wyroku TSUE dopiero po dokonaniu zmian w polskim prawie.
Jak uskarża się w mediach wspomniany tęczowy aktywista, który porozsyłał ankiety do ok 160 samorządów województwa podkarpackiego, aż 100 odpowiedzi, jakie od nich otrzymał miały być „wymijające” lub „niejednoznaczne”.
