Dziennik podaje, że propozycja ma być elementem nacisku na państwa Sojuszu, które – zdaniem Waszyngtonu – nie wykazały wystarczającego wsparcia dla USA w kontekście konfliktu z Iranem. „Administracja rozważa wycofanie wojsk z krajów NATO, które nie udzieliły odpowiedniego wsparcia, i przesunięcie ich na wschód” – wskazują źródła cytowane przez „WSJ”.
Choć projekt znajduje się na wczesnym etapie, ma już zyskiwać poparcie wśród części amerykańskich decydentów. Jednocześnie podkreśla się, że nie oznacza to formalnego wycofania Stanów Zjednoczonych z NATO – taki krok wymagałby zgody Kongresu, a dotychczas pozostaje jedynie w sferze politycznych deklaracji.
Na możliwej relokacji mogłyby skorzystać państwa takie jak Polska, Rumunia, Litwa czy Grecja. To właśnie one – jak zauważa „WSJ” – należą do krajów przeznaczających większą część PKB na obronność oraz aktywnie współpracujących z USA w działaniach międzynarodowych. Wskazuje się także, że niektóre z nich zadeklarowały udział w operacjach związanych z bezpieczeństwem cieśniny Ormuz.
Jednocześnie wśród krajów, które znalazły się na celowniku amerykańskiej krytyki, wymienia się Niemcy i Hiszpanię. W przypadku Hiszpanii chodzi m.in. o brak zgody na zwiększenie wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB oraz ograniczenia w wykorzystaniu przestrzeni powietrznej podczas operacji wojskowych. Niemcy z kolei krytykowały działania militarne USA, co – według doniesień – spotkało się z niezadowoleniem Waszyngtonu.
Głos w sprawie zabrał sekretarz generalny Mark Rutte, który po rozmowie z Donaldem Trumpem nie ukrywał napięć wewnątrz Sojuszu. „Pozwól, że wyrażę się jasno – jest wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami z NATO i rozumiem jego punkt widzenia” – powiedział Rutte, podkreślając jednocześnie, że prowadzone są „szczere i otwarte rozmowy między przyjaciółmi”.
Ewentualna relokacja wojsk oznaczałaby istotne przesunięcie strategiczne – bliżej granic z Rosją. Eksperci zwracają uwagę, że taki ruch mógłby wywołać reakcję Moskwy i wpłynąć na równowagę sił w regionie. Jednocześnie wzmocnienie obecności USA w Polsce mogłoby zwiększyć znaczenie naszego kraju w strukturach NATO, ale też pociągnąć za sobą nowe zobowiązania polityczne i finansowe.
Na razie – jak podkreśla „The Wall Street Journal” – mówimy o jednej z kilku analizowanych opcji. Jednak sama dyskusja wokół takiego scenariusza pokazuje, że relacje w ramach NATO wchodzą w nową, bardziej napiętą fazę, w której kwestie lojalności, wydatków obronnych i realnego wsparcia zaczynają odgrywać kluczową rolę.
