06.11.19, 11:30

80 lat temu Niemcy aresztowali krakowskich profesorów

Wszystkim Żydom (etnicznym i tym z awansu), za granicą i w kraju, odmawiającym Polakom prawa do pamięci o martyrologii narodu polskiego, i stojącym na gruncie żydowskiego monopolu na cierpienie (który jest zapleczem propagandowym dla bezpodstawnych żydowskich roszczeń finansowych wobec Polski) warto przypomnieć, że dokładnie 80 lat temu, w ramach Sonderaktion Krakau, 6 listopada 1939 roku, okupujący ziemie polskie Niemcy zaprosili krakowską polską elitę intelektualną na spotkanie do Collegium Novum Uniwersytetu Jagielońskiego. Niemcy przybyłych polskich naukowców uwięzili i wywieźli ich do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych.

Instytut Pamięci Narodowej opublikował doskonałą książkę doktor Marii Wardzyńskiej „Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion”. Książka poświęcona jest zagładzie polskich elit dokonanej przez Niemców na początku II wojny światowej.

Długo przed II wojną światową państwo niemieckie tworzyło listy proskrypcyjne Polaków w Niemczech dla niemieckiej Służby Bezpieczeństwa. Listy tworzyli ideowi konfidenci nieustanne piszący donosy na mieszkających w Niemczech Polaków. Podobne donosy pisali do władz niemieckich przedstawiciele mniejszości niemieckiej w Polsce. Wynikiem wieloletnich działań niemieckich konfidentów była lista Polaków poszukiwanych przez niemiecką Tajną Policje i Służbę Bezpieczeństwa. Lista ta nazywała się „Specjalną księgą Polaków ściganych listem gończym” („Sonderfahndungsbuch Polen”). Na liście proskrypcyjnej znaleźli się mieszkający w całej Polsce: dyrektorzy kopalń, profesorowie, urzędnicy, robotnicy i rolnicy. W czasie wojny wielu Niemców pisanie donosów uważało za swój obowiązek (nie liczyły się dla nich przyjaźnie i związki rodzinne). Polacy wymienieni w donosach byli mordowani (donosiciele byli świadomi, że wysyłają Polaków na śmierć). Władze niemieckie listy proskrypcyjne uzupełniały na podstawie akt ze zdobytych polskich archiwów.

Niemiecki aparat terroru składał się z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy („Reichssicherheitshauptamt” - RSHA). RSHA była niezależna od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy. RSHA podlegała Kripo („Kriminalpolizei” Policja kryminalna) i Służba Bezpieczeństwa („Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS”). RSHA podzielona była na 7 departamentów. Departament III, VI i VII odpowiadał za Służbę Bezpieczeństwa, departamenty IV i V za Policje Bezpieczeństwa, departament V też za Policje Kryminalną a departament IV za Gestapo („Geheime Staatspolizei” Tajną policję Państwową).

Niemcy wykorzystywali w swoich działaniach też Selbstschutz (z czasem na ziemiach włączonych do Rzeszy rozwiązany – funkcjonariuszy wcielono do SS lub Policji). Selbstschutzu (istniejący tajnie już w II RP) zajmował się: wyłapywaniem Polaków i przekazywaniem ich do Gestapo, ochroną obiektów, wspieraniem niemieckiej policji, sądami doraźnymi, które zlecały mordowanie Polaków (od razu albo w obozach koncentracyjnych). Składał się z przedstawicieli mniejszości niemieckiej. Miał swoje placówki na poziomie powiatu. Podlegał policji a był dowodzony przez SSmana. Selbstschutz nie posiadał mundurów, ubrani po cywilnemu funkcjonariusze mieli zieloną opaskę z nazwą na lewym ramieniu. W trakcie ataku na Polskę liczebność Selbstschutzu wzrosła z 2360 we wrześniu do 70.000 w październiku. Dodatkowo na własną rękę Selbstschutz torturował i mordował Polaków.

Niemcy w ramach „politycznego oczyszczanie pola” („Politische Flurbereinigung”) przeprowadzili na ziemiach polskich na początku II wojny światowej Akcje Inteligencja („Intelligenzaktion”). „Intelligenzaktion” trwała na ziemiach włączonych do rzeszy od jesieni 1939 do wiosny 1940, w Generalnym Gubernatorstwie do lata 1940. Celem akcji była: eksterminacja osób mogących być zarzewiem oporu antyniemieckiego, zniszczenie narodu i państwa polskiego, a ostatecznie skuteczna germanizacja.

Niemcy uderzyli w te grupy, które były ostoją polskości podczas zaborów i w dwudziestoleciu międzywojennym. Zniszczenie środowisk będących fundamentem i kręgosłupem narodu miało uczynić z byłych Polaków społeczność bierną, bez tożsamości, niezdolną do oporu, bezwolnych niewolników. Rządzący Niemcami polecili wymordować wszystkich Polaków, którzy mogliby być inspiratorami antyniemieckiego oporu (warstwę przywódczą, inteligencje).

Niemcy przeznaczyli do likwidacji 50.000 Polaków, którzy byli członkami organizacji społecznopolitycznych (w tym i Polskiego Związku Zachodniego) i którzy w ramach swej działalności: demaskowali antypolską działalność Niemiec, obserwowali Niemców, wspierali Polaków w Niemczech, dążyliby terytoria Niemiec zmieszane przez Polaków przyłączone były do Polski, ujawniali ingerencje Niemiec w polską gospodarkę i przygotowania Niemiec do wojny.

Władze niemieckie poleciły też likwidacje: polskich nauczycieli, polskich księży katolickich (którzy według Niemców byli rozsadnikami polskiego nacjonalizmu), sędziów, urzędników, posłów, lekarzy, adwokatów, kupców, rzemieślników i wszystkie inne osoby mające autorytet społeczny. Ofiary były przez Niemców wybierane spośród polskich działaczy politycznych z okresu dwudziestolecia, osób, które naraziły się Niemcom, Polaków, którzy manifestowali swoją polskość, działaczy społecznych i politycznych, księży, nauczycieli, bogatszych rolników, ziemian. Na niemieckich listach proskrypcyjnych znaleźli się autorzy piszący o polskości ziem zachodnich.

Zatrzymani Polacy przed zamordowaniem byli długotrwale sadystycznie torturowani i przesłuchiwani. W wyniku tortur ciała zamordowanych Polaków były tak bardzo zmasakrowane, że rodziny nie były w stanie rozpoznać swoich krewnych.

Akcje przeprowadzały Operacyjne Grupy Policji Bezpieczeństwa („Einsatzgruppen der Sicherheitpolizei”). „Intelligenzaktion” był „pierwszą tego rodzaju akcją przeprowadzoną podczas II wojny światowej, wyporządzając wykonanie planu ''ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej'', »dokładnie przemyślaną operacją eksterminacyjną«, podczas której mordowano nie rzeczywistych liderów, ale potencjalnych.

„Okupant niemiecki dążył do unicestwienia narodu polskiego jako zorganizowanej wspólnoty, sprowadzając go do roli prymitywnej niewolniczej siły roboczej. „Intelligenzaktion” przeprowadzana była „za pomocą sił policyjnych natychmiast po ustaniu działań wojennych”. Było to możliwe, bo „Intelligenzaktion” był przemyślanym planem „do którego Niemcy przygotowywali się od dłuższego czasu, między innymi zbierając informacje o aktywnych” społecznie i politycznie polakach. Akcja przeprowadzona została zgodnie z niemieckim prawem przez niemieckie sądy specjalne.

Cechą charakterystyczną akcji było to, że nigdzie na świecie Niemcy nie mordowali z taką zaciętością elity jak na ziemiach polskich. Przedstawicieli polskiej elity mordowano od razu albo w obozach koncentracyjnych (o wysłaniu warstwy przywódczej Polaków od obozów koncentracyjnych władze niemieckie zdecydowały 8 września 1939, 14 października Niemcy zadecydowali, że elita polska ma być wymordowana w obozach lub w akcji bezpośredniej). Obozy koncentracyjne w ramach „Intelligenzaktion” były pierwszymi obozami na ziemiach polskich.

Liczne powody zbrodni niemieckich zachowały się w rozkazach, zapiskach, protokołach narad i zeznaniach. Niemcy wymordowali w czasie jej trwania 100.000 przedstawicieli polskiej elity. Nie udało się ustalić nazwisk większości ofiar „Intelligenzaktion”. Pomimo że Polacy ponieśli jedną z najbardziej dotkliwych strat podczas II wojny światowej, Niemcom nie udało się zdławić oporu Polaków. Niemcy na terenach polskich przeprowadzali „Intelligenzaktion” w tajemnicy, nawet polskie podziemie nie wiedziało, czemu Polacy znikają. Po zamordowaniu Polaków Niemcy tworzyli fałszywą dokumentację ukrywającą prawdziwy los Polaków. Równocześnie z mordowaniem polskiej elity Niemcy na terenach okupowanych prowadzili inne akcje, podczas których mordowali ludzi chorych i ich opiekunów.

Jan Bodakowski

Komentarze

Luzifer®2019.11.6 18:53
kiedy skonczycie sie brandzlowac ta wojna? Bo powoli rzygac sie chce. 80 lat minelo.
m\305\202otek2019.11.6 21:22
tak długo aż zdechniesz , beszczelny błaźnie , hańbo umarłych...
Reytan2019.11.7 15:26
Niemcy nadal smierdza zbrpdnia.
Robert2019.11.6 18:13
KIEDY W KOŃCU WYSTĄPIMY O REPARACJE
Luzifer®2019.11.6 18:52
xuja bedzie a nie reparacje, temat skonczony, Ende
Max Fiend2019.11.6 16:31
A gdzie ta poprzednia urocza fotka? :-D
Ordon2019.11.6 15:23
Wtedy Uniwersytet Jagielonski mial reputacje swiatowa. Dzisiaj ma Jana Hartmana.
Reytan2019.11.7 15:25
I o to chodzilo !!!
Ryszard Olejniczak2019.11.6 13:42
Z jednej strony nie można Niemcom odmawiać człowieczeństwa a jednak u bardzo wielu z nich (zdumiewająco wielu) ujawnił się po 1939 dziwny gen zbydlęcenia. Jest zupełnie dziwne, że u Rosjan ( w końcu Słowianie) występuje również podobna wada genetyczna. Chyba dlatego mają do siebie dziwny, podszyty fałszem, szacunek.
Marian2019.11.6 13:42
Ale sie ku...wa poprzebierali ten Tusk i jego kumple ze trudno ich poznac.
Beno2019.11.6 13:37
Zmieniono zdjęcie, to dobrze. Nie trzeba obrażać ludzi, że ktoś do kogoś podobny.
Polak Ateista Dumny Gej 2019.11.6 13:46
przeważnie wnuk podobny do dziadka
anonim2019.11.6 12:50
A w pośredniaku byliście Bodakowski?
qwerty2019.11.6 11:55
Ta facjata kierowcy coś mi przypomina a juz wiem to dziadek z Wermachtu naszego zdrajcy Tuskodebila
Adrian2019.11.6 12:45
Gdybys mial jakiekolwiek pojecie o historii, to bys wiedzial, ze gosc na zdjeciu nosi mundur SS a nie Wermahtu. Zapewne to ojciec herr Thusska, ktory urodzil sie w 1930.
marek2019.11.6 11:52
O, najbardziej wstydliwa i upokarzająca linia genealogii tuska widoczna.
Józek2019.11.6 11:48
Ten jeden na zdjęciu to podobny do Tuska, czyżby dziadek.