W opublikowanym wczoraj wywiadzie dla Onet.pl Jonny Daniels, szara eminencja polskiej polityki odnosi się do ataku instytutu Yad Vashem na Polskę.

Przypomnijmy - wspólna deklaracja premierów Polski i Izraela w/s kompromisu dotyczącego spornej ustawy IPN wydawała się satysfakcjonującym obie strony sporu rozwiązaniem. Od tego momentu liczyliśmy na harmonijną współpracę w kwestii polityki historycznej a w konsekwencji i w innychdziedzinach. Te nadzieje okazują się jednak płonne. Dwa dni temu Yad Vashem skrytykował porozumienie premierów.

Yehuda Bauer, jeden z najwybitniejszych badaczy Holokaustu z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie nazwał je wprost „zdradą” i „raną zadaną narodowi żydowskiemu i pamięci o Holokauście". Pojawiło się ono bowiem tego samego dnia, kiedy Polska znowelizowała kontrowersyjną ustawę o IPN. A przecież nowelizacja ta dokonała się pod naciskiem Izraela! Żydzi domagali się wykreślenia z jej przepisów art. 55, który penalizował obarczanie Polski współodpowiedzialnością za Holokaust i inne zbrodnie nazizmu.

Tego jednak widać jeszcze mało… Bo według dziennika Haaretz złe jest to, że tylko jedno zdanie wspólnej deklaracji odnosi się do roli Polaków w mordowaniu Żydów - „Uznajemy i potępiamy każdy pojedynczy przypadek okrucieństwa wobec Żydów popełniani przez Polaków podczas II wojny światowej'"

Nie podoba się też, że „liczni Polacy ryzykowali życiem, by ratować Żydów".

Bauer mówi, że „To kompletne kłamstwo”, bo „Co to znaczy - bez względu na pochodzenie? Urodzili się na Księżycu? To byli Polacy, i to nie jeden albo dwóch”.

Skąd teraz ta nagła fala krytyki?

Jonny Danieks tłumaczy, że po części jest to element wewnętrznej rozgrywki politycznej w Izraelu. Minister edukacji Izraela, który uznał dziś polsko-izraelską deklarację za hańbę

może zażądać zerwania polsko-izraelskiej deklaracji, a jeśli tak się nie stanie, zerwie koalicję To może być początek końca Benjamina Netanjahu. Znów Izraelczycy będą mogli powiedzieć, że mają rację, jak zobaczą zalew antysemickich wpisów w polskim internecie”.

Daniels zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż po wspólnym oświadczeniu premierów w prasie izraelskiej ukazały się sponsorowane przez PKO BP ogłoszenia o deklaracji. Tymczasem oba narody – polski i izraelski to narody dumne.

Ostrzegałem, że Polska powinna strategicznie milczeć i nie rozkoszować się sukcesem. Niestety, retoryka mówiąca o większych korzyściach Polski niż Izraela po znowelizowaniu ustawy okazała się być nieprawdą. Są takie momenty w dyplomacji, gdy należy być cicho. To był taki moment.

 

Tak doradza nam Jonny Daniels, poza innymi działaniami doradzający też spółce LOT. Już kiedyś nam ktoś tak doradzał… żebyśmy wykorzystali szansę, by siedzieć cicho.

 

och/Onet.pl/Fronda.pl