Tron, łakocie, orszaki anielskie. Ekscelencja siedzi tu w przepychu.
Ano mamy tu wygodnie. Ale po śmierci już można. Po śmierci wszystko można. Zresztą i wcześniej...
Wcześniej to Ekscelencja rzucił majątek i wolał biedować jako biskup.
Rzuciłem, ale nigdy nie mówiłem, że to wszystko nieważne. Ważne. Historię trzech biednych lasek znasz? Były takie trzy panny u mnie w diecezji. Siostry. Chłopaki dostawali na ich widok małpiego rozumu. Tatuś był ambitny, chciał je dobrze powydawać za mąż, ale kasy nie było. To ja im sypnąłem nieco grosza. Dyskretnie, przez okienko. Gdybym uważał, że to nieważne, podrzuciłbym raczej wory pokutne. Niech sobie dziewuchy kupią fajne kozaki, choćby nawet i białe, wstydu niech nie przynoszą. Może i na wkład własny będzie, bo bez tego to teraz ciężko, tak się finansjera wycwaniła.
Ekscelencjo, ależ Ekscelencja biegły w sprawach grosza! Tyle, że - jakby to powiedzieć - pieniądze są przecież nieważne.
A czemuż to mają być nieważne? Od tego jest św. Mikołaj, żeby przypominać, że i chleb powszedni jest ważny. Jak się miało bogatego tatusia, to sobie można wygadywać dyrdymały, że pieniądze są be. A jak się dorastało w Kraśniku, to na świat się inaczej patrzy. Jak się dorastało w Kraśniku, to św. Mikołaj podrzucający w worku białe kozaki jest widomym znakiem Boga. Pomyśl o tych biedakach, co przyszli posłuchać nad jeziorem Pana Jezusa. Rozsiedli się. Pan, owszem, przemówił, jak należy, ale kazał też Apostołom znaleźć dla nich coś do jedzenia. Apostołowie bali się chyba, że to położy biznes, ale Pan nasz tak nie myślał. Głodni są, to trzeba ich nakarmić. Nie zapominajcie o zwykłym głodzie.
A tu Ekscelencja głodu nie doświadcza?
Nie, tu nie ma żadnego głodu. Bóg jest blisko, więc mam tu wszystko, łącznie z zapasami polskiego miodu, macedońskiej chałwy i belgijskich czekoladek. Wiesz, plazma w każdym domu. Jeśli już wybywam stąd na chwilę, to tylko ze względu na Was. Taka jest polityka Szefa. Bezwzględna polityka miłości! Jaki każdy z nas by nie był, musi tę politykę realizować. Więc jeździmy po Ziemi, niuchamy, z tym pogadamy, tamtemu pomożemy. Taka jest Jego polityka. Miłość jest miłość i nie ma zmiłuj.
Słyszałem jednak, że działacie też w inny sposób. Ponoć nie obyło się z tego powodu bez afery.
Nie nazwałbym tego aferą. To taki mały skandalik. Po prostu, jeżdżąc po Ziemi, trafiłem na fundację mego imienia. Prowadzi ją filozof, chyba Włoch, albo Polak. Pogadaliśmy trochę, pomyślałem, że w Niebie też coś takiego zrobię. Piotrowi o mało co broda nie odpadła, jak się dowiedział. Ale ja mówię, że trzeba iść z duchem czasu, nie można amatorki odwalać i dopiąłem swego. Założyłem taką fundację u nas. Mamy już billboardy. To będzie pierwsza kampania społeczna w Niebie. „Uwierz w piekło" - tak ją nazwałem. Bo jak za dobrze wszystko idzie, to się o piekle zapomina.
Ekscelencjo, ale Was już piekło nie powinno obchodzić.
Niby nie, ale przejmujemy się tymi, którzy są tam niżej. Nasza kampania oddziałuje więc na elity. Niech ta wiedza idzie w dół. Stąd też mój oryginalny patent na rózgi. Są różne kategorie. Rózga za wybitne osiągnięcia meblarskie, rózga dla pary roku, rózga za brak znajomości paciorka i encyklik papieskich. Nawet za głupie wpisy na forach internetowych też jest rózga. Dla każdego coś miłego. Wprowadzam więc korekty do swojego wizerunku i chodzę po ziemi, chłoszcząc.
I nie boi się tak Ekscelencja?
Mam dobrych pijarowców, więc podchodzę do tego na luzaku. Poza tym, czego mam się bać? Pamiętasz jak w Nicei, na Soborze, przywaliłem Ariuszowi z liścia? Także wiesz, chłopcze... Jak widzę heretyka, to ręce same mi się zginają do bitki. Boszszsz, jak ja nienawidzę herezji. Od zawsze. A wy zrobiliście ze mnie jakiegoś pajaca, co to na kolana każdego weźmie i abonament w promocji wciśnie. Żenadka. Pamiętajcie, Ariusz do dziś w piekle moją piąchę wspomina. Mientki święty Mikołaj nie ma racji bytu.
Teraz ja zaczynam się bać...
I słusznie. Św. Mikołaja trzeba się bać. Jak się ma za skórą, to lepiej mi w drogę nie wchodzić. Mówię otwartym tekstem: Na kolana, pludraku! Zabawy w czerwonego ciamajdę od czyszczenia kominów to nie ta bajka. Pamiętasz jak załatwiłem tego karczmarza, co w beczce zamarynował trzech chłopców? Jak chcesz afer, to właśnie była prawdziwa afera! Wchodzę sobie do karczmy, szynkarz podchodzi i wciska mi szynkę, a mnie się coś zapach nie podoba. Marynowanych ludzi wyczuwam na kilometr. Poprosiłem o szynkę z beczki obok. Szynkarz się wścieka, ja się pienię, w końcu stary wpada w panikę, wszystko śpiewa, a potem oczywiście na kolana. Wskrzeszam chłopaków, mówimy paciorek. Jest śpiew anielski. Happy end. Tak działa święty Mikołaj. Po kiego grzyba mi renifery?
Święty Mikołaj bez reniferów? Ależ Ekscelencjo, to jakoś tak dziwnie.
Co za bzdury! Myślałem, że Wasz portal to poważne medium, a ty mi tu chłopcze powielasz najgorsze stereotypy. Stanowczo protestuję. Jedziecie pewnie na niemieckim kapitale! Skurczybyki. Niniejszym oświadczam, że z reniferami mam kontakt czysto kulinarny, konsumując je na talerzu.
Hm, a futrzane buciki?
Pojedź w moje rodzinne strony, załóż te swoje futrzaki, popij winko, zagryź oliwkami, to zobaczysz. Błękitne morze, dziewczęta w sandałkach, a ty w futrzanych buciorach. Obciach! Po prostu obciach i smród na całą okolicę.
Czy przynajmniej Ekscelencja czyta dziecięce listy?
Zawsze czytam. Wprowadziliśmy tu zresztą specjalne procedury. Po przeczytaniu listu, dekretuję. Potem on przechodzi przez Departament Segregacji Listów, Departament Ponownej Wysyłki i Departament Administracji Aniołami. Stamtąd wracają w teren w formie zleceń. Czas realizacji 10-14 dni. Koszty wysyłki ponosi rodzic autora listu. Jeśli nie żyje, windykujemy tu na górze.
Rózgi finansujemy z innych źródeł. Jest taki specjalny fundusz. Nie wiem, czy mogę o tym mówić... Idzie na to kasa ze sprzedaży wody mineralnej i wina z wizerunkami różnych świątobliwych mężów.
Sprawna machina.
No, pewnie. Jesteśmy poważną instytucją. Zresztą mamy w Niebie niezłe firmy konsultingowe. Najlepszą założył don Bosco. Bosco Consulting Group. Robią cuda. Zatrudnia ich nawet sekretariat Świętego Piotra.
Szczerze mówiąc, tu wszystko wygląda inaczej niż to sobie wyobrażałem.
Nic dziwnego. Kusy nie śpi i robi mi tam u Was koło pióra. Czerwony krasnal szaleje po Ziemii, a potem przychodzą dziennikarze i robią wielkie oczy. Chłopaku, nie ma innej rady, idź między ludzi i opowiadaj, co widziałeś. Na koniec pocieszę cię trochę i chociaż zrobię: hoł, hoł, hoł!
Dziękuję, Ekscelencjo, to była bardzo inspirująca rozmowa.
Rozmowy z biskupami Kościoła Świętego zazwyczaj takie są. Szukaj kolejnych okazji.
Rozmawiał Maku

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

